Magia świąt – o wszystkim po trosze

Magia świąt – o wszystkim po trosze

Wigilia… Kolędy… Przystrojona choinka w domu… Biały puch i mróz… z tym to ostatnio coraz gorzej, ale może jednak na święta spadnie śnieg i trochę temperatura.

W okresie międzywojennym w okresie świątecznym gazety codzienne ukazywały się w odświętnej szacie, w zwiększonej objętości, oferując Czytelnikom wiele okazyjnych informacji. Aliści zdarzały się też artykuły o „nieświątecznej”, jednak niezwykle aktualnej obecnie tematyce.

Artykuł redakcyjny na Boże Narodzenie 1923 roku w Gazecie Porannej przedstawiał: Tajemnice gwiazdy betlejemskiej.

W szarzyznę życia, bardzo frasobliwego obecnie, już wciska się gwar i promienny nastrój świąteczny. Dobrze, iż obwarowała go tradycja przeciw zanikowi. Z roku na rok jawi się misterium narodzin Pańskich w nieuszczuplonej wspaniałości. Zmieniają się czasy, stosunki, cała fizjognomia życia ulega przeobrażeniom nieustannym, a czar Bożego Narodzenia pozostaje jedną i tą sama zawsze wartością niezmienną, żadnym fluktuacjom ni dewaluacjom niepodległą.

Taka jest moc wiary, moc religji, moc najszlachetniejszych instynktów, wetchniętych przez nią w duszę ludzkości. Czekające nas podniosłe chwile winniśmy wzbudzić niejedną zbawienną refleksję. Od nas samych zależy, by pamiątki tajemnic religji, znajdujące tak żywy oddźwięk w uczuciach narodowych, nie zastawały nas tak przygnębionymi, jak obecnie. Weźmy rozbrat z błędami i grzechami, w jakie popadliśmy zaraz u wstępu do nowej epoki niepodległości. Wzbudźmy w sobie jasne zrozumienie obowiązków, które ta niepodległość nakłada na nas i moc potrzebną dla dopełnienia owych obowiązków. Uczyńmy Polskę tak dostojna, jasną i piękną, jak dostojne, jasne i piękne jest światło gwiazdy betlejemskiej. Uczyńmy Polskę w myśl marzeń wieszczów narodowych taką właśnie gwiazdą, zapaloną na niebie dziejów po to, by poprowadziła ludy ku Chrystusowi!

Jakże to aktualne słowa do dnia dzisiejszego. W pierwszy dzień świat 25 grudnia, opisując przebieg uroczystości kościelnych dziennik cytuje list pasterski, odczytany z ambon na świątecznych nabożeństwach: „Podajcie sobie dłonie w miłości braterskiej. Niech ustaną na zawsze wszelkie niesnaski partyjne. Niech miłość i chwała Boża przenikną do Waszych serc i zapanują na całej ziemi Polskiej”.

Dziś trzeba apelować o to samo. No cóż, wady narodu są niestety rzeczą stałą i ustają jedynie w chwilach zagrożenia, a obecnie mamy okres dobrobytu, więc wiele pozostaje do życzenia.

Zaś w roku 1930 Wiek Nowy opisuje historię powstania szopki i jasełek pt.: Pierwsze Jasełka sięgają swymi początkami 700 lat wstecz.

Tak popularna dziś u nas w okresie Bożego Narodzenia szopka jest zwyczajem, który liczy już przeszło 700 lat i powstanie swe zawdzięcza św. Franciszkowi z Asyżu. Miał on pewnego razu wizję stajenki betlejemskiej, gdy rozmyślał nad tem, jakby uświetnić uroczystość Narodzenia Pańskiego. Pod wpływem tej wskazówki z nieba udał się św. Franciszek bezzwłocznie do lasu i tam przy pomocy kilku zakonników zabrał się do budowania stajenki tak, jaką widział w swej cudnej zjawie niebiańskiej.

Na wieść o dziele św. Franciszka tłumy zbiegły się oglądać nieznane widowiska. O 12 godzinie w nocy w stajence nad żłobkiem św. Franciszek odprawił uroczystą Mszę św., a zakonnicy, ukryci poza grupami aniołów i pasterzy, śpiewali pieśni o Narodzeniu Chrystusa. Czasem odzywał się chór aniołów, obwieszczając pokój ludziom dobrej woli, odpowiadał chór pasterzy, tak też oba łączyły się, zgodnie wyrażając radość i wesele z przybycia Pana.

Otóż pierwsza Pasterka i pierwsze Jasełka na terenie Polski mają także bardzo dawne tradycje. Jeszcze królowa Kinga zajmowała się osobiście wraz z całym fraucymerem urządzaniem szopki w Krakowie, szyjąc szaty dla figur jasełkowych wykonanych na jej rozkaz przez pierwszorzędnych snycerzy z pięknych gatunków drzewa. Matka Boska miała być ubrana w najwspanialszą szatę samej Kingi, cudnie przystrojoną kosztownymi klejnotami, św. Józef dźwigał pancerz ze srebra i złota, wysadzany drogimi kamieniami. Dzieciątko było owinięte w cieniuchne pieluszki, utkane rękami pobożnej królowej, z takiegoż płótna uszyto suknie aniołków, królowie otrzymali szaty, godne swego dostojeństwa, a pastuszkowie wystąpili w góralskich haftowanych serdakach. W krakowskiej szopce ukazuje się też karykaturowa postać Heroda, dla którego szatę szyła jedna z dam dworu, skarcona przez Kingę za zbytnią złośliwość, z grubego szarego płótna i czerwonego pospolitego sukna. Koronę miał byle jak skleconą, bez ozdób. Podczas tych wszystkich przygotowań Herod wisiał na haku, wbitym w ścianę, a mali paziowie nie szczędzili mu połajanek, a nawet i razów.

W 14. wieku oprócz jasełek z martwemi figurkami, pojawiają się sceny dramatyczne, odgrywane przez żywych ludzi, o treści zaczerpniętej z ewangelii o Narodzeniu Chrystusowem. Jasełka urozmaicono wkładkami humorystycznemi. Tak powstały w naszej szopce te wszystkie sceny z krakowiakami, góralami, szewczykiem, żydem itd. a także tańce, a nawet kupleciki żartobliwe. Podobno najstarsze w Europie figurki jasełkowe znajdują się w kościele św. Andrzeja w Krakowie.

Na dalszych stronach Gazety Porannej w rubryce Kronika możemy przeczytać ważne informacje dla mieszkańców Lwowa o Ruchu tramwajów w święta.

Miejska kolej elektryczna zawiadamia, że w sobotę dn. 23. grudnia (jako urzędownie ustalony dzień wigilijny) zostanie ograniczony ruch tramwajowy do godz. 18. Zaś w poniedziałek 25. grudnia, jako pierwszy dzień świat Bożego Narodzenia, ruch wozów tramwajowych rozpocznie się dopiero o godz. 13.

Dalej Gazeta donosi o tym, że nastąpiło „Wstrzymanie dalszej repatriacji Polaków z Ukrainy sowieckiej”.

Jak nas informują z pewnego źródła, w ostatnich dniach ukazało się nowe rozporządzenie rządu sowieckiego, wedle którego wstrzymuje się powrót repatriantów z Ukrainy do Polski do dnia 15 stycznia następnego roku, przytem wpisy ostatnich repatriantów do odnośnych transportów muszą nastąpić do dn. 25 bm. Polacy, którzy nie zostaną odniesieni do tych eszelonów, zostaną automatycznie wykluczeni z pośród repatriantów, tracąc przytem możność korzystania z prawa repatriacji, przewidzianego przez odnośne umowy.

Znaczna część Polaków nie uzyskała dotąd możliwości powrotu do Polski przez urzędy repatriacyjne i zmuszona jest dostać do rodziny w sposób inny, a to – nielegalny.

Nie obywa się również bez świątecznych akcentów poetyckich. Na stronie tytułowej Wieku Nowego umieszczono wiersz Henryka Zbierzchowskiego W NOC WIGILIJNĄ.

W noc wigilijną jest jasności tyle
I taki bezmiar przeczystego śniegu,
Jakby umarło wszelkie zło na chwilę
Na całej ziemi od brzegu do brzegu.

W noc wigilijną nad tą białą ziemią
Srebrzysty księżyc jak opłatek świeci,
Za jego światłem serce moje leci
Nad białe pola, które w śniegu drzemią.
Patrzę z góry na spraw ludzkich małość,
Na liche kłótnie, na jałowe waśnie
I poprzez śniegów nieskalanych białość
Płynę marzeniem w księżycowe jaśnie.

Na górze gwiezdnych bezmiarów spocznę
U stóp mych w dole, gdzie popatrzę, wszędy
Palą się okna światłami choinek
I wszystkie domy dzwonią od kolędy.

I dusza moja, wszystkich miłująca,
Nad widnokręgu zawieszona
skrajem,
Srebrnym opłatkiem cichego
miesiąca
Podzieli się z całym ukochanym krajem.

I w ciszy nocy życzenie jedyne
Szepcę w tej chwili ustami drżącemi:
Daj wielki Boże, zanim ja przeminę
Pokój i zgodę naszej polskiej ziemi!

Święta, oprócz przyjemności, też czasami doprowadzić mogą do nieprzyjemności, szczególnie gdy brak umiaru w jedzeniu i piciu. Jak się tego ustrzec i jak z tym walczyć, można przeczytać w numerze świątecznym Wieku Nowego z 1930 roku w artykule Specjały gwiazdkowego stołu.
Jedną z cech głównych wszystkich świąt naszych to nie tylko odpoczynek, ale także zmiany naszego zwykłego pożywienia. Każde święto nasze ma inne specjały, a wszystkie w mniejszym lub większym stopniu zmierzają do dwóch celów: do podrażnienia naszego zmysłu smaku i zepsucia naszego przewodu pokarmowego. Efekt ten świąt naszych, to przeładowanie naszego żołądka i jelit i psucie ich.

Tak tedy widzimy, że specjały, które gotuje nam stół gwiazdkowy mają swe wady i zalety. Zalety przewyższają niewątpliwie wady, dlatego korzystajmy z darów stołu świątecznego, ale nie w nadmiarze. Boć stare nasze przysłowie od dawna twierdzi, że co za dużo, to niezdrowo.

Prasa w tych dniach opisywała najrozmaitsze akcje społeczne. Jedną z nich była: „Dla tych, którzy pełnią straż na Kresach”.

We Lwowie pod kierownictwem wojewodziny Nakoniecznikoff-Klukowskiej, generałowej Popowiczowej, prezydentowej Brzozowskiej, prezesa poczty Moszory, naczelnika Rogowskiego i Zarządu Białego Krzyża, powstał Komitet gwiazdkowy dla obdzielenia podarunkami żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza. Komitet ten otworzył w województwie lwowskiem 28 komitetów powiatowych, które ogółem zebrały 1927 pakietów gwiazdkowych, o wadze 1500 kg, mieszczących się w 29 dużych pakach. Onegdaj pakiety te wysłano do 13 i 20 batalionu KOPu i 13 szwadronu na kresach południowo-wschodnich. Pozatem 160 pakietów ofiarowano dla żołnierzy w składach amunicyjnych na Hołosku. Przytem zaznaczyć należy, że miasta powiatowe pośpieszyły z niezwykłą ofiarnością i punktualnością, a cała ta akcja, objęta przez nacz. Rogowskiego, przyniesie wiele radości tym, którzy w Wigilie Bożego Narodzenia pełnić będą straż na Kresach.

I sierotom też należą radosne święta: „Gwiazdka“ w lwowskich ochronkach dla dzieci.

W ubiegłą sobotę, jak corocznie, w porozumieniu z Towarzystwem „Miejskie Ochronki Chrześcijańskie”, odbyły się uroczystości w miejskich ochronkach dla dzieci, na które złożyły się sceniczne przedstawienia dla dzieci, dotyczące Bożego Narodzenia, a następnie przyjęcie dla dzieci i obdarowanie tychże praktycznymi podarunkami, złożonymi pod pięknie przebranemi choinkami.

W uroczystościach tych i w bieżącym roku wziął udział ksiądz biskup Lisowski, prezydent miasta inż. Brzozowski z żoną, delegaci Wojewódzkiego i Miejskiego Wydziału Opieki Społecznej, grono radnych. Uroczystość rozpoczęła się od Ochronki przy ul. Pijarów 31, jak wiadomo ufundowanej przez Tow. Mieszkańców Przedmieścia Łyczakowskiego, nad którą Zarząd wychowawczy prowadzą SS. Zmartwychwstanki. Stąd udali się zebrani goście powozami do dalszych miejskich ochronek, a mianowicie: przy ul. Stalmacha, Kaleczej, Bema, Zamarstynowskiej i Żółkiewskiej. Wszędzie spotkano się z rozpromienionemi twarzyczkami dzieci.

Nie obeszli swych dzieci i kolejarze lwowscy, organizując Choinkę dla dziatwy kolejarzy lwowskich.

Tradycyjnym zwyczajem i tego roku urządzoną była „Gwiazdka” dla dziatwy kolejarzy lwowskiej Dyrekcji kolejowej. Miłą tę uroczystość i niespodziankę biednym dzieciom zgotował Komitet pań, na czele którego stała p. Elżbieta Prachtel-Morawiańska, znana ze swej „niestrudzonej pracy na polu społecznem i humanitarnem. Prawie 500 dzieci obojga płci różnych funkcjonariuszy kolejowych, zebrało się w pięknym westybulu gmachu Dyrekcji, w którym znajdowała się ślicznie przystrojona duża choinka, rzęsiście oświetlona różnokolorowemi lampkami elektrycznemi. Po odśpiewaniu kolend odbyło się obdzielanie dzieci podarkami w postaci ciepłej odzieży i słodyczy, a dziatwa rozradowana z wielkiem zadowoleniem opuszczała gościnne progi Dyrekcji.

Nie zdążono jeszcze spożyć wszystkiego, co przygotowano na święta, a tu już Nowy Rok za pasem i naturalnie bale Sylwestrowe i karnawałowe anonsowane tak: Noc Sylwestrowa w Bagateli zapowiada się imponująco. Dyrekcja nie szczędzi trudu, ani pieniędzy, aby przygotować dla swych bywalców wspaniałą zabawę. Wieczór ten będzie najwytworniejszą rozrywką sylwestrową we Lwowie.

Kawiarnia i Bar „ELITE” Lwów, Legionów 27. Z okazji Nowego Roku od 1. stycznia 1931 Wielki program kabaretowy: lda Erwestowna ulubienica lwowskiej publiczności w stroju chusydskim; Zdzisław Kochański piosenkarz nastrojowy i conferencier; Lonlon Mauree, pieśniarka międzynarodowa; Lu Relly, premjowana tancerka akrobatyczna; Zabojkina balet światowej sławy, 5 girls. – Początek o godzinie 10-tej wieczorem. Ceny napoi i potraw normalne.

Tradycyjna Noc Sylwestrowa w Teatrze Wielkim zapowiada się wspaniale. Personal trzech działów teatralnych pracuje w amerykańskiem tempie nad rewją Raorta, która będzie, jak co roku, najwyższym krzykiem humoru i aktualności, w ramach sketchu, piosenki i tańca. Rozszaleje się groteska sceniczna, jakiej jeszcze nie oglądaliśmy we Lwowie. Tragik będzie śpiewał kuplety, balet odegra tragedję, sufler będzie dyrygował orkiestrą. Więc pocóż reklam, starczy jedno słowo: – jakoś to będzie w tę noc sylwestrową.

W ostatnim numerze za rok 1930 Gazety Porannej obok powyższych reklam, anonsów zabaw sylwestrowych i porad o modnych na tę okazję strojach zagubił się niewielki, ale jakże aktualny dziś artykuł pt.: Wędrówki – czynnikiem wojny czy pokoju?

W jednym z ostatnich numerów miesięcznika „Die Sozia e Praxis“ ukazała się świetna rozprawka pióra prof. dra Imre Ferenczi o politycznej stronie wędrówek. Jego na wskroś oryginalne wywody mają dla nas pierwszorzędne znaczenie wobec faktu, że Polska jest jednym z najważniejszych krajów emigracyjnych. Wywody te mają też olbrzymie znaczenie ze względu na osobę autora.

Prof. dr. Imre Ferenczi od r. 1920 jest ekspertem spraw emigracyjnych i demograficznych w Międzynarodowem Biurze Pracy. Jako Węgier został zaproszony do zredagowania rozdziału o wędrówkach w Encyclopedia Britannica. A oto jego wywody w skróceniu.

Walkę, jaką prowadzono w czasie wojny światowej o zdobycie terytoriów, prowadzi się nadal w czasie pokoju. Lecz teraz chodzi o ludność. Podczas gdy jedne państwa chcą dzięki wędrówkom zwiększyć liczbę ludności, a tem samem siłę militarną, inne państwa zwiększają liczbę obywateli na obcem terytorjum, w tym celu, by móc w przyszłości wystąpić z terytorjalnemi pretensjami. Stan naprężenia między krajami emigracji i imigracji staje się coraz niebezpieczniejszy.

Prof. Ferenczi ma tu niewątpliwie na myśli stosunki włosko-francuskie. Niektóre kraje emigracyjne uprawiają świadomie politykę, zmierzającą do utrzymania swoich obywateli zagranicą, by tą emigracją posługiwać się, jako instrumentem imperialistycznej polityki zagranicznej.

Z drugiej zaś strony kraje imigracyjne usiłują masowo zasymilować imigrantów. Charakterystyczną jest pod tym względem polityka naturalizacyjna i szkolna tych krajów. I tak 13 polskich dzieci we Francji niema możności nauczenia się języka ojczystego. Problemu szkolnego nie da się chyba inaczej rozwiązać, jak przez powołanie wyłącznie ściśle narodowej szkoły. Zezwolenie na otwieranie szkół przeznaczonych dla imigrantów jest koniecznością.

Ultranacjonalistyczne ciągoty i jednostronne ograniczenia wędrówek, które weszły w życie po wojnie, trzeba będzie stopniowo wyeliminować. Należałoby zdążać etapami do paneropejskiego kartelu sił roboczych. Absurdalne sytuacje, jak obecne wzajemne odgrodzenie się państw murami – wyższemi od chińskich – jakiemi są dzisiejsze mury celne, muszą ustać. Koniecznością jest stworzenie regionalnych komisyj, a w przyszłości europejskiej, któraby prawdopodobnie, pod egidą Ligi Narodów, wykształciła organizację zjednoczonej Europy dla rozdziału rąk roboczych.

Wywody prof. Ferenczi otwierają w istocie zupełnie nowe horyzonty. Istotnie tarcia między państwami na tle ludnościowem wybijają się dziś na pierwszy plan. Rozwiązanie całokształtu tych problemów ma pierwszorzędne znaczenie.
(podpisane – Ryszard Ster)

Ciekawe, ile po wydarzeniach 13 listopada w Paryżu jeszcze jest w Europie zwolenników (e – czy i – ) migracji?

Zachowana została oryginalna pisownia.

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 23–24 (243–244) 18 grudnia 2015 – 14 stycznia 2016

X