„Leninopad”

„Leninopad”

Termin „leninopad” spotkać można w prasie ukraińskiej z okresu od grudnia 2013 po marzec 2014 roku. Tym terminem określa się falę demontaży i obaleń pomników Lenina na Ukrainie.

Pierwsze masowe demontaże pomników wodza rewolucji październikowej i światowego proletariatu rozpoczęły się zaraz po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. Większość „wodzów” padła wtedy głównie na terenach Ukrainy Zachodniej, rządzonej przez siły „świadome narodowo” – jak same siebie określały. Burzeniu i demontażowi tych pomników towarzyszyły manifestacje. Ludność w tym czasie oczekiwała prawdziwych zmian na lepsze. Niestety lata późniejsze zniweczyły te oczekiwania.

Rok 2013 roku doprowadził do kolejnej fali likwidacji symboli komunizmu i jego idoli. Partia Swoboda już od lutego prowadzi kolejne demontaże pomników w obwodzie sumskim. Po kilku próbach mer miasta Sumy nakazał zdemontować wszystkie pomniki Lenina w mieście. Impulsem do kolejnych demontaży była ustawa, przyjęta przez Radę Najwyższą Ukrainy o ochronie „zabytków historycznych” – czyli pomników wodza. Początek temu dał demontaż „głównego” pomnika Lenina na pl. Besarabskim w Kijowie 8 grudnia 2013 roku. Wydarzenia nasiliły się po pierwszych ofiarach na Majdanie.

Spadł Lenin pod Odessą (Fot. Wikipedia)Po obaleniu kijowskiego pomnika społeczności wielu miast na własną rękę przystąpiły do demontażu i rozbiórki postaci „wodza”. Demontując pomniki protestujący „…pozbawiali swoje miasta, miasteczka i osiedla symboli znienawidzonego totalitaryzmu i otwierali drogę odrodzonej Ukrainie” – jak pisała wtedy prasa. Milicja na mocy przyjętej ustawy za każdy taki fakt otwierała sprawę o chuligaństwo i wandalizm. Nie wszystkie monumenty udawało się obalić od razu. Wiele zależało od materiałów i wykonania samych pomników. Na Besarabce w Kijowie i w Żytomierzu, na przykład, potężne pomniki, solidnie wykonane z drogich granitów rozmontowywano przez kilka godzin. Natomiast w innych miejscowościach, gdzie same postacie wodza były cementowe, puste wewnątrz zajmowało to o wiele mniej czasu. W niektórych wypadkach dochodziło jedynie do uszkodzenia – oderwanie głowy, czy innych fragmentów. Takie pomniki władze lokalne demontowały już na własną rękę.

W okresie od 8 grudnia 2013 do 21 marca 2014 roku „padło” około 250 pomników na Ukrainie. Fala nie ominęła obiektów za granicą. Na początku marca w Rosji w Krasnojarsku i Kirowsku pomniki zostały oblane farbą, pojawiły się na nich napisy „Sława Ukrainie”, co władze Rosji uznały za napisy antysemickie i nacjonalistyczne. Wywołało to szereg manifestacji pod hasłem «„Nie” dla nazizmu!». Niejako „przy okazji” takiej desowietyzacji zdemontowano kilka pomników innych działaczy komunistycznych: Karola Marksa, Kirowa, Ostrowskiego, Kotowskiego i innych.

Jednak nie wszystkie pomniki wodza rewolucji udało się zdemontować czy obalić. W niektórych miejscowościach lokalne społeczności wzięły te „dzieła sztuki monumentalnej” pod ochronę. W taki sposób udało się zachować kilka pomników Lenina w Charkowie i obw. charkowskim, Zaporożu i obw. zaporoskim, w Stachanowie, obw. ługańskim i w Jałcie.

Spadł Lenin w Żytomierzu (Fot. Wikipedia)Szkoda, że nie stworzono na Ukrainie czegoś w rodzaju muzeum w Kozłówce. Pozwoliłoby to przenieść do takiego muzeum najbardziej charakterystyczne postacie Lenina, zarówno te granitowe, tworzone przez znanych artystów-rzeźbiarzy, jak i te cementowe – odlewane masowo według jednego wzoru. Dla przyszłych pokoleń będzie nie do pomyślenia, że mogło być aż tyle pomników wodza, w takim muzeum mogliby obejrzeć najbardziej charakterystyczne wytwory, podpisane znanymi nazwiskami. Dziś np. odwiedzając Poczajów, podziwiamy cerkiew wybudowaną przez architekta Aleksieja Szczusiewa i trudno sobie wyobrazić, że jego dziełem jest też… mauzoleum Lenina na Placu Czerwonym w Moskwie.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 202 za 31 marca – 14 kwietnia 2014

X