Legendy o parzonych pierogach

Legendy o parzonych pierogach

Olga i Michał Starrzyńscy z przykarpackiej wsi Peczenirzyn, częstują swoich gości przeróżnymi rodzajami pierogów na parze. A do każdego dania opowiadają bajkę albo legendę. O ich gościnności wieść rozeszła się nie tylko po całej Ukrainie, ale także za granicą. Dom Starrzyńskich jest zawsze pełen ludzi. Sekretem pysznych i ekologicznych potraw, rodzina dzieli się z Kurierem Galicyjskim.

– Zauważyliśmy, że wielu gości, szczególnie kobiety, ze względu na figurę odmawiają spróbowania niektórych dań – mówi pani Starrzyńska, krzątając się po kuchni. – Nawet tradycyjne pierogi wywołują u pań wątpliwości. A przecież porządny posiłek to podstawa huculskiej gościnności.

Wiadomo, że nie ma sytuacji bez wyjścia. W tym wypadku również znaleziono rozwiązanie: gospodyni zaczęła robić pierogi niskokaloryczne. Jak na razie, w menu można znaleźć kilkadziesiąt ich rodzajów. Z mięsem, kapustą, ziemniakami, serem, bryndzą, wiśnią, jabłkiem, maliną, przetartym miodem, z makiem i rodzynkami… Do każdego dania, podawana jest bajka.

 

– Próbujecie pierogi z wiśniami – mówi pani Olga – to przy okazji posłuchajcie historii o tym, jak hucułka Mariczka wiśniami wieś uratowała. Przy takim stole, gdzie można usłyszeć całe mnóstwo baśni, czas wyjątkowo szybko leci.

 

Parzone pierogi Olgi Starrzyńskiej

W pół litrze kwaśnego mleka, rozpuścić łyżkę sody. Zostawić na 5 minut, by mleko „urosło”. Dodać 1 żółtko i łyżeczkę soli. Mąki tyle, ile wchłonie. Zamiesić miękkie ciasto. Nie wałkować ciasta na cienko i wyrobić pierogi. Wyjdą z tego cztery porcje. Jako nadzienia można użyć mięsa, kapusty, ziemniaków, bryndzy, maliny itd.

Gotować należy w specjalnym garnku z siatką. Garnek wypełni się do ¾ wodą. Kiedy zagotuje się, na siatkę wykłada się pierogi, potem przykrywa się małą miseczką. Po 5 minutach danie jest gotowe. Jeśli pierogi są na słono, powinno je się podlać cebulką przysmażoną na oleju. Jeśli na słodko – śmietaną lub miodem.

X