8 Czarodziejska Noc w bibliotece lwowskiej

-a A+

Po raz ósmy w Obwodowej Bibliotece Lwowskiej dla Dzieci zebrali się uczniowie szkół polskich aby wspólnie przeżyć „8 Czarodziejską Noc w Bibliotece”. Tym razem w nocy z 17 na 18 czerwca różnobarwny świat literatury młodzi czytelnicy poznawali wraz z polskimi autorkami książek dla dzieci Agnieszką Gil, Anną Łaciną i Joanną Marianą Chmilewską.

W projekcie wzięło udział ponad 40 dzieci w wieku od 9 do 13 lat z polskich szkół nr 10 i 24 we Lwowie, szkoły nr 3 w Mościskach, szkoły w Strzelczyskach. Organizatorem wydarzenia jest Konsulat Generalny RP we Lwowie.

– Jest to fantastyczna oferta dla zachęcenia dzieci wczesnych klas szkolnych do czytelnictwa w języku polskim. Mamy nadzieję, że to, co teraz siejemy, za parę lat zbierzemy i te młode osoby, które dzisiaj będą spały w bibliotece podczas tej czarodziejskiej nocy, będą zachęcone, zaszczepione genem czytelnictwa i za parę lat wystartują w kolejnych projektach Konsulatu Generalnego RP we Lwowie – powiedział Rafał Kocot, konsul RP we Lwowie.

Od lat partnerem projektu jest Miejska Biblioteka Publiczna we Wrocławiu. Jarosław Pajączkowski, zastępca dyrektora wrocławskiej biblioteki, zaznaczył, że takie wydarzenia jak Noc w Bibliotece są niezwykle popularne w Polsce.

– Odbywają się one w maju, czyli w tym samym okresie co tutaj. W zeszłym roku w Polsce podobny projekt realizowało 1875 bibliotek. Również do tej inicjatywy dołączyła się biblioteka w Londynie, w Rosji, w Kanadzie – dodał Jarosław Pajączkowski.

Również prężnie rozwija się współpraca pomiędzy bibliotekami wrocławską i lwowską. Łarysa Ługowa, dyrektor Obwodowej Biblioteki Lwowskiej dla Dzieci, opowiedziała, że projekt „Czarodziejska Noc w Bibliotece” wspomógł powstawaniu nowych projektów, zarówno dla polskich czytelników we Lwowie, tak i dla Ukraińców mieszkających w Polsce.

– Teraz pracujemy nad nowym projektem „Dzień dobry we Wrocławiu”. Czytelnicy naszej biblioteki i mieszkańcy Lwowa przez dwa miesiące zbierali nowoczesne książki ukraińskojęzyczne, które jutro pojadą do Wrocławia. Cieszymy się, że możemy pomóc polskim dzieciom we Lwowie nie zapomnieć języka ojczystego, jak i Ukraińcom, którzy mieszkają we Wrocławiu – powiedziała dyrektor biblioteki we Lwowie.

Wielką frajdą dla najmłodszych był udział w zabawie prowadzonej przez znane polskie autorki książek dla dzieci i młodzieży. O tajemnicach pisarskich, drodze od pomysłu do książki i skąd się biorą inspiracje opowiedziała uczniom Joanna Maria Chmielewska, autorka książek dziecięcych i powieści obyczajowych, m.in. „Historia srebrnego talizmanu”, „Zaczarowane rymowanki” i „Poduszka w różowe słonie”.

– Zastanawialiśmy się, jaka jest recepta na ciekawą opowieść. Dzieci wymyśliły, że musi być interesujący bohater, ważne są zwroty akcji, jakieś elementy fantastyczne, żeby coś się działo i nie było nudno. Potem przystąpiliśmy do pracy i dzieci tworzyły „rękawiczkowce” i wymyślały historie, gdzie bohaterami byli oni sami oraz ten napotkany „rękawiczkowiec” – powiedziała autorka.

Dasza i Marysia, uczennice szkoły im. Marii Konopnickiej we Lwowie, wymyśliły szczególne zwierzątko, które zachęca dzieciaków do czytania książek, których już od dawna nikt nie ruszył. – Zrobiłyśmy zwierzaka z rękawiczek, którego z Marysią nazwałyśmy Mi-mi – opowiedziała Dasza. – Ono leży na półce w bibliotece obok książek, których nikt nie chce brać – dodała jej koleżanka.

W sali obok, zajęcie z dzieciakami przeprowadziła Anna Łacina, autorka bajek edukacyjnych. Niektóre z jej książek zostały przetłumaczone na język ukraiński i są w bibliotece lwowskiej, m.in. „Czynnik miłości” i „Kradzione Róże”.

– Opowiadałam historię, jak nasz organizm broni się przed wirusami, bakteriami, jak działa system odpornościowy. A zadaniem dzieci było wybrać sobie jednego z bohaterów i narysować go albo ulepić z plasteliny lub wyciąć z papieru. Kto chciał, mógł zrobić scenkę rodzajową z tymi wirusami. Dwie dziewczynki zrobiły pogrzeb bakterii, bo bardzo ładnie udało się im wylepić kwiaty z plasteliny – powiedziała pisarka.

Historiami z własnego życia zainteresowała dzieci Agnieszka Gil, autorka książek dla dzieci i młodzieży, prowadząca cykl „GILgotki” – tematyczne spotkania dla dzieci z rodzicami, podczas których organizuje zabawy dla małych czytelników.

– Poetka opowiadała nam o swoich książkach i o swoim życiu. Opowiadała wspaniałą historię o krokodylu na podstawie prawdziwych wydarzeń, kiedy to ona z córką poszły pod prysznic i usłyszały, że ktoś płacze. W końcu okazało się, że to był krokodyl – zaznaczyła Wiktoria, uczennica polskiej szkoły nr 3 w Mościskach.

– Podczas warsztatów również rysowaliśmy – ktoś czajnik, ktoś łyżkę, widelce i co nimi można robić. Słuchaliśmy bajkę od Agnieszki i bardzo nam się spodobała – dodała Julia z 24 polskiej szkoły we Lwowie.

Po zaprezentowaniu się każdej grupy na uczestników imprezy czekała pyszna pizza i napoje. Następnie dzieci rozścieliły karimaty, śpiwory i długo jeszcze nie mogły zasnąć po przeżytych emocjach. Z myślą o najmłodszych nie mogła również zasnąć gospodyni lwowskiej biblioteki.

– Co roku tej nocy nie śpię i przeżywam, aby dzieci nie rozwaliły biblioteki, ale dzieciaki są grzeczne. Opiekują się nimi nauczyciele, wolontariusze. Z reguły dzieci nie śpią przez noc i dla nich to jest wielkie przeżycie, przygoda. Nasze doświadczenie pokazuje, że kiedy dzieci przychodzą do biblioteki w dzień komuś jest ciekawie, komuś nie, ale w nocy ciekawie jest wszystkim – powiedziała dyrektor biblioteki we Lwowie.

Wczesnym rankiem organizatorzy z Wydziału Współpracy z Polakami na Ukrainie Konsulatu Generalnego RP we Lwowie wręczyli dzieciom pamiątkowe dyplomy, zestawy książek i upominków. Z dobrymi wspomnieniami o magicznej nocy w bibliotece dzieci wróciły do swoich domów.

Karina Wysoczańska

Fot. Karina Wysoczańska

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.