Koncert piosenek Jacka Kaczmarskiego

-a A+

Organizatorzy Przeglądu Najnowszych Filmów Polskich przygotowali w tym roku wydarzenie wyjątkowe. Mateusz Nagórski i Miłosz Wośko wykonali we Lwowie piosenki barda Solidarności, Jacka Kaczmarskiego. W zaprezentowanym materiale znalazły się też kompozycje Nagórskiego do poezji Kaczmarskiego.

Zaprezentowany we Lwowie koncert „Żywioły” Mateusza Nagórskiego i Miłosza Wośki to przekrój przez niemal całą twórczość polskiego barda. Piosenki są zaaranżowane na gitarę i fortepian, dlatego niekiedy miało się wrażenie, że słyszy się Kaczmarskiego i Łapińskiego ze sceny. Mateusz Nagórski sięgnął po twórczość barda Solidarności, ale nie zdecydował się na proste rozwiązanie. Wykonanie Murów czy Obławy wywołałoby żywiołową reakcję publiczności. Tymczasem Nagórski chciał uniknąć kołysania się i klaskania w ręce. Koncert otworzyła „Moja klasa”, utwór z lat 80, ukazujący los pokolenia emigracji politycznej i zarobkowej. Nagórski niechcący dotknął tematu bardzo aktualnego na Ukrainie. Opis kolegów i przyjaciół z klasy rozrzuconych po całym świecie, pomijając aspekt polityczny piosenki, bardzo wpisuje się w doświadczenia młodych ludzi z Ukrainy. Utwór „Wigilia na Syberii” do obrazu Jacka Malczewskiego opisuje doświadczenie również doskonale znane Polakom z tych ziem. Dominowały jednak utwory z lat 90., okresu nie naznaczonego już polityczną traumą.

– Jest podstawowy filtr, który stosuję przy doborze, by wykonania na scenie były autentyczne, bo autentyzm, poza jakością, to jest to czego sztuka potrzebuje i czym się żywi. – wyjawił Mateusz Nagórski – Żeby wykonanie było autentyczne należy zaśpiewać nie to, czego ludzie oczekują, lecz po prostu to co ma się ochotę zaśpiewać i powiedzieć. Twórczość Kaczmarskiego, niezależnie od skojarzeń politycznych i społecznych to jest opowieść o człowieku i o demonach, z którymi się mierzy. W latach 80. te demony były olbrzymie i zewnętrzne, natomiast w późniejszym okresie są to demony, które siedzą w nim samym. To opowieść o człowieku walczącym z systemem, niekoniecznie politycznym.

Legenda Jacka Kaczmarskiego jest w Polsce żywa do dziś. Uzyskał miano barda Solidarności, choć sam nie do końca się z nią wiązał. Chciał, żeby pamiętano, że jest poetą, co często ludziom umykało. Na przełomie lat 70. i 80. występował z Przemysławem Gintrowskim i Zbigniewem Łapińskim. Razem stworzyli m.in. materiał „Mury” i „Muzeum”. Utwór „Mury” stał się hymnem Solidarności, chociaż autorem utworu był kataloński bard Lluís Llach. Piosenka ze słowami Kaczmarskiego nabrała w Polsce nowego życia. Była śpiewana w czasie strajków. W czasie trasy koncertowej w 1981 roku Kaczmarski na wieść o stanie wojennym nie wrócił do kraju i został na emigracji. Był związany m. in. z Radiem Wolna Europa. W Polsce krążyły wydawane w podziemiu kasety magnetofonowe z jego piosenkami, niekiedy były to kilkukrotne kopie. Jacek Kaczmarski zmarł w 2004 roku w Polsce na raka krtani. Pozostawił po sobie ponad 20 płyt.

Poza utworami z repertuaru śpiewanego przez Kaczmarskiego, wykonano też kompozycje Nagórskiego do wierszy barda Solidarności. Muzycy przygotowują płytę, która ma ukazać się na początku 2019 roku z piosenkami napisanymi do wierszy poświęconych znakom zodiaku. Jak wyznał artysta, większość znaków zodiaku jest opisana jako sylwetki podłe i miałkie. Zaledwie trzy znaki wypadły w opisie godnie.

Mateusz Nagórski wyznał, że jego fascynacja Kaczmarskim rozpoczęła się w okresie bardzo wczesnym i była niemal podprogowa:

– Miałem roczek, dwa lata albo trzy i tato słuchał w samochodzie Kaczmarskiego. Zawsze byłem nim zafascynowany. Jako dziecko odbierałem to bardziej emocjonalnie, nie intelektualnie, było w jego muzyce coś, jakaś ekspresja szalenie pociągająca nawet kilkulatka. Później tak się złożyło, że tuż przed jego chorobą poszedłem na jego koncert. Miałem wtedy 14 lat i to co oglądałem było jakimś rodzajem szaleństwa według mnie: jego prezentacja na scenie i jakaś rockowa dzikość w połączeniu z piękną poezją i wspaniałą muzyką.

Po koncercie we Lwowie publiczność domagała się bisu i wywołała na scenę Nagórskiego i Wośkę dwukrotnie. Wydarzenie odbyło się w ramach Przeglądu Najnowszych Filmów Polskich w Klubie Picasso 14 października. W Polsce jest to dzień nauczyciela. Konsulat Generalny z tej okazji zaprosił na występ Nagórskiego polskich nauczycieli z obwodu konsularnego. Konsul generalny, Rafał Wolski przywitał zebranych i złożył polskim nauczycielom życzenia. Organizatorem przeglądu Pod Wysokim Zamkiem jest Konsulat Generalny Rzeczpospolitej we Lwowie.

Wojciech Jankowski

Fot. Karina Wysoczańska

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.