aktualności

Zostaną odnowione wieże zamku w Pomorzanach i pałacu w Tartakowie

14/02/2020 10:22

Lwowska Rada Obwodowa przeznaczyła 5,3 miliona hrywien (ponad 800 tysięcy złotych) na renowację wież zamku w Pomorzanach i pałacu w Tartakowie. Ukraińska organizacja charytatywna "Spadszczyna.UA" (dziedzictwo - tłum.) zajmuje się zbieraniem funduszy i odbudową tych dwóch zabytków.

W Sejmie RP otwarcie wystawy rysunków byłego więźnia politycznego Kremla

13/02/2020 09:13

W gmachu Sejmu RP w holu głównym na I piętrze 12 lutego z udziałem wicemarszałków Sejmu Małgorzaty Gosiewskiej i Ryszarda Terleckiego oraz ambasadora Ukrainy w Polsce Andrija Deszczyci odbyło się uroczyste otwarcie wystawy pt. „Sztuka za kratami” prezentującej rysunki autorstwa Romana Suszczenki – ukraińskiego dziennikarza agencji informacyjnej UKRINFORM, byłego więźnia politycznego Kremla.

Zmarła pani Aniela z Okopów Świętej Trójcy

13/02/2020 05:27

W Okopach Świętej Trójcy 8 lutego br. zmarła pani Aniela Biela. Miała 97 lat.

Tytuł „Sprawiedliwy wśród narodów świata” dla sześciu lwowian

12/02/2020 05:54

Tytuł „Sprawiedliwy wśród narodów świata” otrzymała we Lwowie rodzina nieżyjącego Tadeusza Młodnickiego (zmarł we Lwowie w 1978 roku).

Wiera Meniok i prof. Stanisław Stępień laureatami nagrody Karpacka Europa Wspólnych Wartości

07/02/2020 13:41

Laureatami tegorocznej nagrody Karpackiej Europy Wspólnych Wartości zostali dr Wiera Meniok, prezes Fundacji „Muzeum i Festiwal Brunona Schulza”, a także dyrektor Polonistycznego Centrum Naukowo-Informacyjnego im. Igora Menioka Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki w Drohobyczu i prof. Stanisław Stępień, dyrektor Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego. Wyróżnienia zostały wręczone podczas uroczystej gali XIII Forum Europa – Ukraina, które w dniach 4-5 lutego odbyło się w Jasionce koło Rzeszowa.

Głosowanie za granicą w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r.

06/02/2020 16:50

Zgodnie z postanowieniem Marszałka Sejmu RP wybory odbędą się w niedzielę, 10 maja 2020 r., w godz. 7.00-21.00.

KRRiT przyznała Radiu WNET trzy nowe częstotliwości

06/02/2020 07:55

Trzy nowe częstotliwości, w Bydgoszczy (104,4 MHz ), Lublinie (101,1 MHz) i Łodzi (106,1 MHz), przyznała Radiu WNET Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Ukraińcy uważają Polskę za najprzyjaźniejszy im kraj

06/02/2020 07:52

Ukraińcy uważają Polskę za najbardziej przyjazny im kraj. Takie są wyniki badań przeprowadzonych przez Centrum Badań Socjologicznych i Marketingowych „Socis”.

Linia kolejowa ze Lwowa do granicy z Polską powstanie w 2021 roku

03/02/2020 11:48

Budowa linii kolejowej do granicy z Polską będzie kosztować 20,8 mln dolarów – wynika z dokumentacji opublikowanej przez Gabinet Ministrów Ukrainy 26 stycznia br.

publicystyka

Jak Polacy Charków budowali. Część LXII

13/02/2020 15:40

Tajemniczy i zapomniany charkowski protektor rozwoju kultury muzycznej Polski i Ukrainy – Adam Jan Barcicki (1785–1843/1859)

Okruszki wspomnień lwowskich

12/02/2020 05:31

Od moich najmłodszych lat widziałem to przepiękne miasto i ludzi pełnych humoru, uprzejmości, życzliwych z nieodłącznym „lwowskim bałakiem”. Żadne miasto nie może pochwalić się taką ilością piosenek, opiewających jego dzielnice, zdarzenia historyczne i fakty bieżące.

Polska Wola

12/02/2020 05:21

W pamiętnych lipcowych dniach 1920 roku, gdy nawała bolszewicka zagrażała Polsce, a wróg docierał do bram Warszawy, Rada Obrony Państwa wydała odezwę, na mocy której ochotnicy Wojska Polskiego po odparciu wroga i zakończeniu wojny otrzymają bezpłatnie ziemie, jako nagrodę za trudy i przelaną krew.

Komunizm mógł zniszczyć wszystko, ale nie Polaków

11/02/2020 05:47

Wspomnienie Edwarda Malinowskiego

Michał Michalski

11/02/2020 05:43

Prezydenci Lwowa

Zeniu, napisz mi list do Polski…

11/02/2020 05:37

Wspomnienie o dziadku Zenonie Maniowskim

Pomimo braku nowych ukraińskich władz

08/02/2020 19:18

Z ukraińskim historykiem, profesorem Lwowskiego Uniwersytetu Państwowego im. Iwana Franki Bogdanem Hud'iem rozmawiał Konstanty Czawaga. Rozmowa miała miejsce podczas XIII Forum Europa – Ukraina, które odbyło się w dniach 4-5 lutego w Jasionce koło Rzeszowa.

Legendy starego Stanisławowa. Część 30

08/02/2020 09:14

Nauczyciel, którego wszyscy mieli dość

Zginęli dlatego, że byli Polakami

08/02/2020 07:45

Wspomnienie o babci Galinie Sawińskiej

Czarny Huzar

-a A+

W swej najnowszej książce udało się Leszkowi Białemu umiejętnie połączyć w jedno awanturniczą powieść historyczną, traktat dyplomatyczny oraz pamflet na kulturę oświecenia. Warstwa fabularna utworu rozgrywa się w XVIII-wiecznej Polsce, w tym w dużej mierze – na Kresach.

Powieść historyczna
Jest w Kronice Wincentego zwanego Kadłubkiem piękne słowa, które przytacza w I tomie swych „Dziejów Polski” Andrzej Nowak:

„[…] obawiam się, żebyśmy więcej, niż to jest słuszne, nie starali się podobać sobie samym. Boję się, byśmy nazbyt wzajem sobie nie potakiwali[…] Albowiem przymilnością wykarmimy głupotę, a mówieniem na przekór – roztropność; ganiący jednak niech będzie przyjazny i mądry; to błędy z miłością poprawi, to łając przypomni; niech pochopnie nie obszczekuje […]; niech raczej pamięta zarówno o swoim, jak i o naszym człowieczeństwie, i o tym, że w ludzkim rozeznaniu nie ma nic doskonałego”.

Te słowa przyszły mi na myśl, kiedy skończyłem czytać solidną, ponad 600-stronicową powieść Leszka Białego, autora, który ze względu na koincydencję imienia i nazwiska mógłby być współczesnym mistrza Wincentego, ale ze względu na metrykę współczesny jest czasom dzisiejszym.

Nie chodzi tutaj o głupi kalambur, ale o jeden z owych kluczy interpretacyjnych, które każą nam spojrzeć na „Czarnego Huzara” jak na historyczną powieść, napisaną z rozmachem i nie bez poczucia humoru, ale przede wszystkim z niegasnącym nigdy uczuciem do Polski, nawet w tych smętnych jej czasach, gdy rzeczywiście mogła się wydawać pośmiewiskiem narodów.

Zasadniczo akcja tej powieści toczy się w latach 1759–1773. Od mającego miejsce na Podolu profetycznego wystąpienia żydowskiego herezjarchy Jakuba Franka po haniebne zatwierdzenie I rozbioru Polski, ale i jednoczesny wyjazd Franka z Polski, co dodatkowo podnosi wartość kompozycyjną utworu.

Tyle, jeśli chodzi o ramy. To, co je wypełnia, zasługuje na uznanie szczególne, ponieważ wycyzelowane zostało rzeczywiście cieniutkim pędzelkiem. To nie jest literacka papka. Mamy tu do czynienia ze wspaniałą mozaiką wydarzeń i postaci historycznych, z których w zasadzie każda odmalowana jest na tyle barwnie, że jawi nam się przed oczami jako żywa.

I cóż to są za postaci! Z jednej strony widzimy hulakę i rozpustnika Marcina Lubomirskiego, z drugiej pruskiego króla Fryderyka II, z trzeciej ambasadora rosyjskiego w Polsce w latach 1763–1769 Nikołaja Repnina. A wydarzenia? Też pierwszorzędne! Wojna siedmioletnia, wybór Stanisława Antoniego na króla Polski, konfederacja radomska oraz barska, koliszczyzna…

Czy w tej kompozycyjnej gonitwie istnieje jakiś porządek, jakieś wewnętrzne metrum? Istnieje. Przy założeniu, że odczyta się całość jako fugę – np. jedną z tych skomponowanych przez niejakiego „Jana, czy też Józefa Sebastiana Bacha”.

Traktat dyplomatyczny
Zapytano kiedyś Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, dlaczego woli być kawalerzystą, niż reprezentować Polskę w obcym kraju. Adiutant Piłsudskiego miał wówczas powiedzieć: „dlatego, że w kawalerii mogę robić czasem głupstwa, ale nigdy świństw. W dyplomacji mogę robić czasem świństwa, ale nigdy głupstw”.

Nie traktując tej antynomii zbyt serio, musimy stwierdzić, że obraz dyplomatycznej kuchni, pozostawiony na kartach powieści „Czarny Huzar”, nie zostawia wiele złudzeń. Większość posłów to kobieciarze i cwaniacy traktujący swe placówki przede wszystkim jako źródło dochodów. Taką właśnie kreaturą jest jedna z najbardziej wyrazistych postaci tej książki – sekretarz ambasady pruskiej w Warszawie, a następnie pełnoprawny ambasador – Gédéon Benoît (tak, tak, Francuz z pochodzenia), bawiący w stolicy Polski blisko 30 lat!

Owszem, trafiła się i w tej kloace przyzwoitsza postać, ale zdecydowanie na prawach wyjątku. Chodzi o Inflantczyka Hermanna Karla von Kayserlinga, dyplomatę w służbie Rosji, który nie tylko jako jedyny potrafi rzetelnie rozprawiać o kulturze, chociażby na temat „Wariacji Goldbergowskich” – tu antywzorem jest właśnie pan Benoît – ale również darzy tonących Polaków sympatią, co w odniesieniu do tamtych czasów wydaje się niemalże papierkiem lakmusowym duchowej przyzwoitości.

Kultura osobista i uczciwość materialna to jedno, ale koniec końców przedstawiciel danego kraju przede wszystkim wykonuje polecenia mocodawców – bo do tego został powołany („dyplomata pozostaje dyplomatą w każdych okolicznościach”). Tymczasem okazuje się, że z tym też są kłopoty. I to nie w czasach tragicznych wyborów, jakie były udziałem Krystyny Skarbek, czy Ryszarda Kuklińskiego, ale w XVIII-wiecznym ciepełku urzędniczej posady. I tak oto służba Prusom w niczym nie przeszkadza panu Benoît, by za pieniądze, a czasem za darmo, zawsze jednak pod pseudonimem „Gallus”, przekazywać newralgiczne informacje rosyjskiej ambasadzie.

Jeszcze coś. Dzięki „Czarnemu Huzarowi”, kreślonemu sprawnym piórem Leszka Białego, przypominamy sobie, że nawet najbardziej ofiarna służba dyplomatyczna nie zda się na nic, kiedy dokonają się wypadki, nazwijmy je „ekstraordynaryjne”. W 1768 takim gromem z nieba dla człowieka, który już widział się faworytem Katarzyny II – tzn. dla Nikołaja Repnina, była konfederacja barska. Drobna, wydawało się z początku, awantura na peryferiach Polski doprowadziła do tego, że stracił on stanowisko i popadł w niełaskę.

Pamflet
Autor nie znosi oświeceniowej kultury i chętnie daje temu wyraz. W aspekcie politycznym tejże przywołuje tezę, że oto za rozbiory Rzeczypospolitej – mimo wszystkie nasze wady ustrojowe – odpowiadała określona antyrepublikańska ideologia, spajająca Austrię, Rosję i Prusy. Przypomina tym samym, że zbrodnia jest zawsze zbrodnią, nawet jeśli ofiara była „nieostrożna”.

Na poziomie filozoficznym przeciwstawia się Leszek Biały odzieraniu kolejnych dziedzin życia z płaszcza sacrum, ponieważ prowadzi to do ich znikczemnienia. Na tej fali chłoszcze obleśne utwory w rodzaju „Sztuki pierdzenia” albo „Małego faceta z wielkim ch…” jako płody chorego intelektu, redukujące człowieczeństwo do zwierzęcości. Czyni to przy tym w kapitalny, satyryczny sposób.

Ofiarą erudycji powieściopisarza pada również prostytuujący się intelektualnie François-Marie Arouet, zwany Wolterem oraz jego doraźny mecenas Fryderyk II – pruski król, pozujący na Tytusa, Trajana, względnie Marka Aureliusza (sam nie mógł się zdecydować), który jeszcze jako następca tronu z pasją potępiał filozofię polityczną Machiavellego, prowadzącą jego zdaniem do rozlewu niewinnej krwi, by później – już jako władca – wywołać najbardziej krwawy konflikt wieku XVIII, tzn. wojnę siedmioletnią (1756–63).

Jeszcze gorzej rzecz wygląda w Rosji, w przypadku której oświeceniowa deprawacja nałożyła się na mongolskie barbarzyństwo. I chociaż sama Katarzyna II nie występuje w powieści inaczej, niż za pośrednictwem swych listów i rozkazów – jak gdyby Leszek Biały w odruchu samoobrony nie chciał zbliżać się do conradowskiego jądra ciemności – to jej postępki jawią się na tych kartach jako rzeczywiście szatańskie.

Wyłom w krytyce wieku świateł stanowi w „Czarnym Huzarze” przypadek polski i to – jak się wydaje – nie ze względu na narodową tromtadrację, ale w obliczu tej prostej okoliczności, że za nasze Oświecenie w dużym stopniu odpowiedzialni byli ludzie Kościoła.

Na przykład bracia Józef i Andrzej Załuscy. Twórcy słynnej Biblioteki Załuskich, jednej z najwspanialszych placówek tego typu w ówczesnej Europie. I jakkolwiek biskupi kijowski i krakowski na kartach powieści nie występują, to dzięki Leszkowi Białemu mamy możność obcowania ze stworzoną przez nich świątynią wiedzy. Kto nie boi się dłuższych opisów literackich, niech koniecznie zwróci uwagę na ten niezwykle barwny i sugestywny fragment.

Podsumowanie
Gdyby zaś czytelnik był tego rodzaju, że nie lubi, aby niepokoić go jakimiś rozbiorami, krytyką oświecenia, czy też odorem dyplomatycznej kuchni, niech sięgnie po „Czarnego Huzara” tym bardziej. Pocieszy go myśl, że nie warto się tym wszystkim „za bardzo przejmować, bo człowiek jest tylko maszyną, a w całym wszechświecie istnieje tylko jedna substancja, występująca co prawda w różnych postaciach”.

Telesfor
Tekst ukazał się w nr 16 (284) 31 sierpnia – 11 września 2017

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.