• Wizyta ministra RP Adama Kwiatkowskiego ...

    W dniach 24–25 lutego br. minister Adam Kwiatkowski, sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP przebywał z wizytą na Wołyniu. W ramach Akcji Pomocy Polakom na Wschodzie prezydenck...
  • Kolejne spotkanie ekspertów ws. odbudowy...

    W dniach 21–23 lutego br. w Tatarowie w obwodzie iwanofrankiwskim odbyło się kolejne spotkanie ekspertów na temat odbudowy dawnego obserwatorium astronomicznego na górze Pop Iwan w...
  • Jak król Stanisław August Żydówki uwodzi...

    Z okazji walentynek wszystkie media prześcigają się w publikacji romantycznych historyjek. Kurier Galicyjski, oddając daninę modzie, też od tego nie stroni. ...

aktualności

Krymscy Tatarzy we Lwowie o szóstym roku okupacji Krymu

27/02/2020 12:03

Tatarzy krymscy zorganizowali serię wydarzeń z okazji rocznicy akcji sprzeciwu z 26 lutego 2014 roku w Symferopolu.

100 dni do dorosłości

25/02/2020 09:30

Bal studniówkowy to okazja oficjalnie po raz pierwszy założyć „dorosły” strój galowy i zrobić makijaż. Klasa maturalna lwowskiej szkoły im. Św. Marii Magdaleny w tym roku jest nieliczna – po 11 latach nauki w szkole do egzaminów maturalnych za sto dni przystąpią 12 osób.

Niech żyje bal…

25/02/2020 09:24

Tak śpiewała kiedyś Maryla Rodowicz, a w dniu 15 lutego br. mogli za nią powtórzyć przyszli maturzyści szkoły średniej nr 24 im. Marii Konopnickiej we Lwowie. W tym dniu w restauracji „Balaton” świętowali swoją studniówkę – najważniejsze bodaj święto każdego ucznia.

Bal Dobroczynny dla Kresów

25/02/2020 09:15

W warszawskim Teatrze Capitol w dniu 13 lutego odbył się charytatywny Bal Karnawałowy. Dochód z imprezy został przekazany na rzecz programów z zakresu ochrony polskiego dziedzictwa kulturowego za granicą, które realizuje Fundacja Dziedzictwo Kresowe. Wśród działań i inicjatyw fundacji jest m.in. opieka nad Polakami za granicą, wspieranie nauczania języka polskiego oraz promocja kultury polskiej za granicą, szczególnie na dawnych Kresach.

Obchody 76. rocznicy zagłady Huty Pieniackiej

24/02/2020 15:02

– Pochylając razem z Państwem głowę przed prochami męczenników z Huty Pieniackiej i prosząc Boga, aby obdarzył ich swoim pocieszeniem, proszę jednocześnie dla naszych narodów o łaskę odnalezienia się w prawdzie i o dobrą przyszłość – napisał prezydent RP Andrzej Duda w liście do uczestników i organizatorów uroczystych obchodów 76. rocznicy zagłady polskiej miejscowości Huta Pieniacka. List odczytał minister Adam Kwiatkowski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.

Prezentacja książek o rodzie Potockich i działalności Wojska Polskiego

21/02/2020 09:31

W Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku (d. Stanisławowie) odbyła się prezentacja książek „Listy hetmańskie rodu Potockich” prof. dr. hab. Macieja Franza oraz „W służbie Ojczyźnie. Wojsko Polskie w systemie bezpieczeństwa województw południowo-wschodnich II Rzeczypospolitej (1921–1939)” dr. hab. Adama Adriana Ostanka, połączona ze spotkaniem z autorami.

W Średniej Szkole nr 3 im. Królowej Jadwigi w Mościskach odbyła się studniówka

20/02/2020 10:46

Przed tegorocznymi maturzystami trudny okres. Ale zanim za ponad trzy miesiące odbędą się egzaminy maturalne, młodzież z polskiej szkoły w Mościskach bawiła się na balu studniówkowym. Dziewczęta założyły kreacje, a maturzyści garnitury.

Ukraiński film pt. „Zakazany” w Sejmie RP

19/02/2020 17:06

W Sejmie RP w dniu 13 lutego br., w Nowym Domu Poselskim w sali im. Jacka Kuronia wyświetlony został film ukraińskiego reżysera Romana Brovki pt. „Zakazany”.

publicystyka

Jak Polacy Charków budowali. Część LXIII

27/02/2020 07:38

Pierwsi polscy właściciele aptek w przedrewolucyjnym Charkowie

Do 1935 roku Polacy nie ukrywali swojej narodowości

27/02/2020 07:12

Wspomnienie o babci Marii Romanyszyn z domu Dereniowskiej

Co to znaczy: „marsz po Kartę Polaka!”

26/02/2020 07:29

Takie słowa padły z ust kierownik Wydziału Karty Polaka konsul Ireny Nagórskiej, gdy patrzyła, z jakim trudem i entuzjazmem niezwykła petentka, lwowska Polka Helena Striuk, pokonując może ból fizyczny, lecz nie wykazując tego na zewnątrz, powoli podniosła się z wózka inwalidzkiego i z delikatnym uśmiechem, opierając się o kule przeszła do pokoju przyjęć, by spełnić formalności oraz uroczyście i ze wzruszeniem podpisać deklarację przynależności do Narodu Polskiego.

Antysemityzm ma się świetnie

26/02/2020 07:24

Nie jestem antysemitą! Już samo to, że właśnie tak, a nie inaczej, czuję się zmuszony moje rozważania rozpocząć, oznacza, że z antysemityzmem są problemy.

Najważniejszy dla mnie jest Sidorów

26/02/2020 07:08

Wspomnienia Adama Paygerta

Jan Szczepanik

22/02/2020 05:53

Geniusz z Galicji 

Stanisław Ciuchciński

21/02/2020 05:04

Prezydenci Lwowa. Stanisław Ciuchciński

Przed rewolucją w Kijowie mieszkało bardzo dużo Polaków

21/02/2020 05:00

Wspomnienia Wiktora Kunderewicza

Waży się sprawa pokoju z Rosją

19/02/2020 18:14

„Kurjer Lwowski” w lutym 1920 roku wiele miejsca poświęcał sprawie rokowań pokojowych z Rosją sowiecką. Mimo, że toczyły się walki, była nadzieja na pokój… ale szybko się rozwiała.

Antybohaterowie Stanisławowa

17/02/2020 12:56

Ten artykuł poświęcam tym, którzy wyrządzili wielkie szkody naszemu miastu. Mówi się czasem o kimś, że „rosną za nim złote wierzby”, co znaczy że nic dobrego uczynić mu się nie udało, lecz ciągną się za nim same kłopoty i nieporozumienia. Za osobami, które przedstawiam niżej, już nie wierzby, lecz całe bukowe lasy wyrosły.

Ziemowit Szczerek „Przyjdzie Mordor i nas zje”

-a A+

Szczerek zabiera czytelnika w podróż po Ukrainie.

Wozi nas marszrutkami, które są „jak woły pociągowe: wielkie, zakurzone, szeroko rozklapłe od ciągłego przeciążenia”, włóczy go pociągami od Lwowa do Dniepropietrowska, przemierzając kraj wzdłuż i wszerz pokazuje brudne dworce, zapuszczone zaułki brzydkich miast, miejsca, które „żyły tylko dlatego, że skoro już się urodziły, to wypadałoby jakoś tam poistnieć”, poznaje z przedziwnymi ludźmi. I choć dla kogoś, kto nigdy za wschodnią granicą nie był, te przygody mogą się wydać absurdalne, to podobną książkę mógłby napisać każdy, kto w latach 90. odwiedził Ukrainę. Ktoś spotkał świnię pasącą się w centrum Lwowa, ktoś inny widział, jak kierowca zatrzymuje przy szosie marszrutkę i dolewa do chłodnicy wody zaczerpniętej z rzeki, ktoś inny dostał w kawiarni kawę podgrzaną w mikrofalówce, jeszcze ktoś musiał wysłuchać koncertu domorosłego artysty lub recytatora, tylko dlatego, że odezwał się po polsku.

Ja utknęłam kiedyś z koleżanką w nocy na lwowskim dworcu. Miejsc do siedzenia nie było, pozostawało koczowanie na podłodze. Przysiadł się do nas Murzyn z dwoma wielkimi kraciastymi torbami, takimi, jakich używali w tamtych czasach przemytnicy na polsko-ukraińskiej granicy. W torbach miał dyski Celine Dion, której był wielbicielem i tłumaczem na rosyjski. Jechał do Charkowa, a może do Doniecka.

Autor prowadzi z czytelnikiem swoistą grę – rozpoczynając barwną i pełną niespodziewanych porównań podróż po obszarze postsowieckim ze zwykłych, codziennych zdarzeń i widoków, wciąga go w coraz głębsze zaułki absurdu, żeby w połowie książki oznajmić, że „zawodowo zajmuje się ściemnianiem”. Kiedy jednak czytelnik zaczyna wątpić, że wszystko opisane wydarzyło się naprawdę, przypomina sobie historię z Murzynem, albo inne, nie mniej absurdalne wydarzenia, których uczestnikiem był sam – a był nim każdy, kto choć raz zapuścił się na te tereny inaczej, niż z biurem podróży.

Książka ma jednak drugie dno – mimo, że każdy przeżył to sam, pobudza do refleksji, jak przeżył. Dla bohatera podróże te stały się w końcu źródłem gorzkiej autorefleksji i przemiany. Niebagatelną rolę pełni tu jego ukraiński przyjaciel, Taras. Różni się on od wszystkich innych postaci w książce, z którymi bohater ma tylko powierzchowne i sporadyczne, przypadkowe kontakty. Z Tarasem prowadzi długie i głębokie dysputy na tematy filozoficzno-historyczne. Taras z pochodzenia jest Polakiem, ale się nim nie czuje, bo, jak mówi „tylko tacy idioci, jak moi starzy, mogli pomylić polskość ludzi wychowanych w Sowietach z polskością Polaków z Polski. Albo polscy politycy”. Tak samo jak bohater, Taras jest dziennikarzem, człowiekiem oczytanym i znającym historię. Utożsamia się tylko z galicyjską częścią kraju. Jak i każda inna postać czy wydarzenie w książce, jest on w równym stopniu absurdalny, co prawdopodobny.

Ja w Tarasie widzę alter ego bohatera. Pojawia się nie od razu, a dopiero, kiedy bohater zdąży już na Ukrainie wypić parę butelek wigoru i przemierzyć kilka setek kilometrów. Pojawia się jak wyrzut sumienia i jest obecny do końca książki. Znika dopiero wtedy, kiedy udaje mu się doprowadzić do tego, że bohater spojrzy na Ukrainę oczyma Ukraińca. I zrobi mu się wstyd. Tak jak Piłsudskiemu, który w cytacie rozpoczynającym książkę, mówi do internowanych Ukraińców: „Ja was przepraszam panowie. Tak nie miało być”. W 1918 r. oba kraje walczyły o niepodległość. Jak wyglądałaby dziś Polska, gdyby wtedy się nie udało?

„My tu żyjemy, to jest nasza rzeczywistość. My tu mamy swoje lęki, swoje nadzieje. Co więcej, my, kurwa, musimy tę rzeczywistość jakoś starać się polubić, żeby nie zwariować. Traktować ją serio. Z całą powagą. Bo innej nie mamy. A ty, mój, kurwa, tak zwany polski przyjaciel, mówisz mi, że przez cały czas patrzyłeś na mnie i moich rodaków, na cały mój kraj – jak na małpy w zoo?” – mówi na odchodne Taras.

Janusz Paluch w swojej recenzji książki, która ukazała się w miesięczniku literackim Akant, uważa, że Szczerek wyolbrzymia, przeinacza, że ukazuje w krzywym zwierciadle polskie podejście do Ukrainy, że jątrzy. Uważa, że Polacy, którzy szukają „wschodniej egzotyki” to zjawisko marginalne, mimo, że znajoma lwowianka potwierdza mu, że Polacy we Lwowie zachowują się jak Anglicy w Krakowie. „Czyli totalny obciach! Nie dowierzam. (…) Przypominał mi się każdy kieliszeczek wódki i koniaku wypity we Lwowie, jakieś wędrówki po nowych, pojawiających się urokliwych kawiarniach Lwowa. To ja też miałbym się zmieścić w opisanej kategorii Polaków odwiedzających Kresy?”

Pan Paluch nie zauważył, że Szczerek nie pisze o Polakach odwiedzających Kresy. Ci ludzie nie jeżdżą na Kresy, bo nic o nich nie wiedzą. To pokolenie, dla którego były one tabu, a których wejście w dorosłość zbiegło się z upadkiem ZSRR i otwarciem granic na wschód. To ci, którzy się tym wschodem zachłysnęli. Taką osobą jest jego bohater. Nie interesuje go historia, tylko teraźniejszość.

Ale w książce pojawiają się i miłośnicy Kresów. Tych interesuje tylko historia. Używają wyłącznie przedwojennych nazw ulic. Bohater spotyka ich w różnych miejscach – w Drohobyczu palili znicz Schulzowi, na Krymie czytali Mickiewicza, we Lwowie „łazili powoli, z namaszczeniem, nieco natchnionym krokiem i półgłosem narzekali. Głośno chyba jednak się bali. Mieli pretensje, że rozjebane, że zniszczone, że UPA, że Bandera, Jęczeli, że Jałta i że Stalin. Mędzili, że Szczepcio i Tońcio”.

Obie te, tak różne grupy łączy jedno. Poczucie wyższości w stosunku do mieszkańców Ukrainy. Autor przyznaje się do tego szczerze, próbuje w dyskusjach ze swoim alter ego dociec tego przyczyn, próbuje z tym walczyć. Dlatego książka zebrała pozytywne recenzje na Ukrainie, doceniono wyzierającą z niej sympatię dla Ukraińców, wbrew przewidywaniom Janusza Palucha: „odnoszę wrażenie, że książka Szczerka jest elementem, który nie wpłynie pozytywnie na układy między Polakami i Ukraińcami”.

Szanowny czytelnik pomyśli w tym miejscu, że świat nie jest czarno-biały, i że przecież oprócz tych dwóch kategorii turystów są jeszcze jakieś odcienie szarości, i przecież, że ja sam, nigdy…

„Oni próbują naśladować Europę” – mówi jedna z bohaterek Mordoru – „ale z tego naśladowania to jakaś parodia Europy wychodzi. Jezu Chryste Jednorodzony… ja wiem, że Polska jest, jaka jest, ale normalnie ucałuję ziemię jak jaki papież, jak tylko wrócę!”

Kto nigdy tak nie pomyślał, niech pierwszy rzuci kamień.

Katarzyna Łoza
Tekst ukazał się w nr 5 (225) za 17-30 marca 2015

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.