Nowy film profesora Stanisława Sławomira Niciei

-a A+

Dramatyczny wrzesień 1939 roku. Trzeci tydzień wojny. Upalne dni i noce. Setki tysięcy uciekinierów. Hitlerowcy okupowali już część kraju. Stolica heroicznie walczy w oblężeniu. 17 września niespodziewany cios w plecy – sowieci przekroczyli granicę na Zbruczu i marszem zbliżają się do Tarnopola, Lwowa, Stanisławowa…

Tymczasem na Pokuciu, na przygranicznych terenach z Rumunią i Węgrami skoncentrowano jednostki wojskowe – to ostatni pas obrony. Zgromadziły się też duże grupy uciekinierów z Warszawy, Poznania, Wołynia, Lublina. Tu też najwyższe władze II Rzeczypospolitej. Prezydent Ignacy Mościcki znajduje się w Śniatynie, Rząd – w Kutach. Tam też Wódz Naczelny marszałek Rydz-Śmigły. Dyplomaci w Kosowie. Prymas Polski kardynał August Hlond w Zaleszczykach. W tym miasteczku znajduje się też nuncjusz apostolski i część korpusu dyplomatycznego. Na drogach setki tysięcy uchodźców, z tobołkami i plecakami, na chłopskich furach, rowerach, motocyklach obwieszonych walizkami. Pieszo. Obok – luksusowe limuzyny rządowe. Oddziały wojskowe. Wszyscy zbliżają się do trzech przejść na granicy rumuńskiej, do trzech mostów – w Zaleszczykach, Śniatynie, Kutach.

Profesor Stanisław Sławomir Nicieja właśnie tak nazwał swój film – „Trzy mosty”. Zamówiła film Telewizja Polonia. Scenariusz opracował sam autor, w znacznej mierze na podstawie swoich książek ze znakomitej serii „Kresowa Atlantyda”. Po zakończeniu zdjęć na Pokuciu, w Zaleszczykach, Śniatynie i Kutach ekipa Telewizji Polonia razem z profesorem Nicieją i jego pierwszą pomocniczką małżonką Haliną wracała przez Lwów do Polski. Spotkaliśmy się na Starym Mieście i podczas spaceru po Rynku lwowskim autor opowiadał o swoim nowym pomyśle, czyli o filmie „Trzy mosty”, o swoim widzeniu tragedii wrześniowej, o losach ludzi polskiej polityki, kultury, sztuki. To właśnie jego myśl przewodnia – przez losy tych ludzi pokazać w swoim filmie losy polskiego państwa i polskiego narodu.

Stanisław Nicieja w Zaleszczykach. W tle miasto, które – ze względu na niezwykły widok – dowcipni Kresowianie nazywali „rondlem” (fot. Halina Nicieja)

Autor mówi o filmie bardzo emocjonalnie, przeżywa jakby od nowa pokazane w nim wydarzenia, ich tragizm. Opisuje sytuację, która zaważyła na losach państwa polskiego w tym momencie i na wiele dalszych lat. Naczelne władze II Rzeczypospolitej uważały Pokucie za miejsce najbezpieczniejsze, miejsce, w którym można będzie zorganizować obronę i czekać ofensywę Francuzów na niemieckie pozycje na Zachodzie. Niemieckie lotnictwo atakuje, bombarduje kolumny uchodźców. Obok tras ucieczki – rozbite samochody, zabite konie i ludzie, kurz, brak wody i wyżywienia. Dowództwo wojskowe nie spodziewało się, że Rosjanie zaatakują, polski wywiad zawiódł. Rząd polski nie przypuszczał, że Związek Radziecki złamie pakt o nieagresji.

Po 17 września sytuacja wyglądała nie tylko groźnie, tragicznie, ale wprost beznadziejnie. W tym dniu o godzinie 11 na plebanii kościoła greckokatolickiego w Kutach odbyło się ostatnie posiedzenie Rządu polskiego. Co robić? Wracać do Warszawy czy przenieść się za granicę, do Rumunii? Postanowiono przekroczyć most w Kutach. W kolumnie – rządowe samochody, minister Józef Beck, 25 generałów, Wódz Naczelny marszałek Edward Rydz-Śmigły.

W swojej wspaniałej serii „Kresowa Atlantyda”, w tomie poświęconym Kutom, prof. Nicieja tak opisuje tragizm wydarzeń na moście nad Czeremoszem: „Sprawcą wpisania Kut na karty historii Polski stał się 400-metrowy most nad Czeremoszem i przejście graniczne z Polski do Rumunii […] W czasie narady przyszła wiadomość, że wojska sowieckie są już w Śniatynie. Posuwają się dalej w kierunku zachodnim […] bolszewicy mogą być jeszcze dzisiaj w Kołomyi […] Tej samej nocy granicę na Czeremoszu przekroczyli marszałkowie Sejmu i Senatu, prokurator generalny, prezydent RP Ignacy Mościcki, marszałek Edward Rydz-Śmigły i całe naczelne dowództwo armii polskiej, kilku wojewodów, w tym wojewoda lwowski Alfred Biłyk, który za granicą się zastrzelił. Podobnie uczynił wcześniej dowódca garnizonu w Stanisławowie gen. Stanisław Hlawaty. W czasie wjazdu na most marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego doszło do incydentu. Drogę zastąpił mu były wojewoda wileński i poznański generał Ludwik Bociański (1892–1970), od 6 września 1939 roku naczelny kwatermistrz rządu. W gwałtownych słowach próbował przekonać marszałka, aby nie opuszczał kraju i swej armii. Widząc fiasko swej interwencji, w proteście targnął się na życie. Próba okazała się nieudana. Ciężko rannego Bociańskiego przewieziono do Rumunii”.

Opis tego wydarzenia znajdziemy też w filmie „Trzy mosty”. Marian Hemar znajdował się w owej chwili w Śniatynie razem ze sporą grupą artystów i pisarzy ze Lwowa. Wśród nich byli też Tońko i Szczepko, zespół „Wesołej Lwowskiej Fali”, Włada Majewska, Wiktor Budzyński, Kazimierz Wierzyński, Mieczysław Fogg. Część jednak wróciła do Lwowa. Ich los pod okupacją sowiecką był również tragiczny. Marian Hemar pod wrażeniem wydarzeń napisał mało teraz znany wiersz „Do generała” skierowany do Rydza-Śmigłego, pełny tragizmu i goryczy oraz potępienia jego decyzji ucieczki za granicę.

W Zaleszczykach graniczny most przekroczył kardynał August Hlond. Znany pisarz Melchior Wańkowicz przechodził Dniestr w bród, most był już zablokowany sowieckimi czołgami. Trzymał nad głową maszynę do pisania. Tę maszynę wykorzystał później do napisania słynnej książki o Monte Cassino, gdzie walczył jako korespondent wojenny w armii generała Władysława Andersa. Wojna zastała w Zaleszczykach poetkę Marię Jasnorzewską-Pawlikowską, która przed opuszczeniem Polski mieszkała w pensjonacie „Ariadna”. Zawiązała na klamce nić w przekonaniu, że kiedyś wróci z wygnania do Polski. Nigdy nie wróciła, podobnie jak tysiące innych. Zmarła w Londynie.

Przed pałacem Krzysztofowiczów, w którym przed ucieczką z Polski zatrzymał się na cztery dni prezydent Polski Ignacy Mościcki (fot. Halina Nicieja)

Do Śniatyna przybył tzw. „złoty pociąg”. Było w nim 80 ton złota – złoty zapas państwa polskiego. Niemieckie lotnictwo bombardowało tory i dworzec kolejowy. Przeładowano złoto na samochody i przewieziono do Rumunii. Jednym z kierowców tego transportu była Halina Konopacka – wybitna polska sportsmenka, złota medalistka Olimpiady w Amsterdamie.

W Kutach tragicznie zginął Tadeusz Dołęga-Mostowicz, jeden z najbardziej znanych i cenionych polskich pisarzy dwudziestolecia międzywojennego. „Scena śmierci Mostowicza – iście filmowa, wśród bochenków chleba, które wypadły z rozstrzelanego przez sowiecki czołg wojskowego samochodu, który pisarz prowadził” – pisze Nicieja. Ta scena też znajdzie swoje miejsce w nowym filmie.

Film „Trzy mosty” autorstwa Stanisława Niciei zobaczymy już w październiku na kanale Polonia. Mamy nadzieję, że będziemy też gościć u nas we Lwowie autora z nowym filmem i z nowymi tomami „Kresowej Atlantydy”. Profesor Nicieja ma we Lwowie dużo wielbicieli swego talentu, którzy czekają na spotkania autorskie i na jego nowe filmy i książki.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 17 (309) 18-27 września 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.