Sprawa Gorgonowej ciągle nie wyjaśniona

-a A+

4 września w Polskim Teatrze Ludowym we Lwowie gościł reżyser filmowy Janusz Majewski, urodzony we Lwowie.

Reżyser przywiózł publiczności lwowskiej film, oparty o autentyczne wydarzenie, które miało miejsce 30 grudnia 1931 roku w willi inżyniera Henryka Zaremby w Brzuchowicach koło Lwowa. Razem z Januszem Majewskim przybył do Lwowa profesor Adam Rotfeld, były Minister Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej. Patronat nad obecnym przedsięwzięciem objął Konsulat Generalny RP we Lwowie.

Widzów przybyłych na projekcję filmu „Sprawa Gorgonowej” powitał dyrektor i reżyser Polskiego Teatru we Lwowie Zbigniew Chrzanowski: „Cieszę się bardzo, że kolejny raz mogę powitać Państwa w sali naszego teatru. Dzisiaj sala teatralna będzie… salą filmową”.

Zamordowana została siedemnastoletnia córka inżyniera Henryka Zaremby. O morderstwo oskarżono Ritę Gorgonową, gospodynię, kochankę i opiekunkę dzieci Zaremby. Kiedy się poznali, ona miała 23 lata, on – 41. Rita była bez pieniędzy, bez mieszkania, a Zaremba poszukiwał bony do dzieci. Zamieszkali razem. Po kilku miesiącach zaczął się ich romans, na świat przyszła ich córka. Jednak w miarę, jak dorastała pierwsza córka Zaremby, Elżbieta, albo jak ją nazywali domownicy Lusia, stosunki między nią a boną stawały się coraz gorsze. Inżynier zresztą nie dążył do zalegalizowania swego związku z Gorgonową. W końcu Zaremba z Elżbietą postanowili, że przeniosą się razem ze Stasiem (synem Zaremby) do wynajętego mieszkania we Lwowie, a Gorgonowa z córką zostanie w Brzuchowicach. Do przeprowadzki jednak nie doszło. Elżbieta została zamordowana. Gorgonową aresztowano jako podejrzaną o zabójstwo. W 1932 roku sąd we Lwowie skazał ją na karę śmierci, mimo że nie przedstawiono ewidentnych dowodów winy. Proces odbywał się pod silną presją zbulwersowanej opinii publicznej. Sprawę śledziła niemalże cała Polska. Obrońca złożył apelację. Sąd Najwyższy wyrok uchylił i sprawa została rozpatrzona przez Sąd Okręgowy w Krakowie. Tym razem Gorgonową skazano na osiem lat więzienia, uznając, że zbrodnię popełniła pod wpływem silnego wzruszenia. Na mocy amnestii wyszła z więzienia w trzecim dniu wojny.

Obsada aktorska: Ewa Dałkowska (Rita Gorgonowa), Aleksander Bardini (mecenas Maurycy Axer, obrońca Gorgonowej), Mariusz Dmochowski (prokurator Krynicki), Andrzej Łapicki (Kulczycki, sędzia śledczy), Roman Wilhelmi (inżynier Henryk Zaremba, ojciec Lusi), Tadeusz Białoszczyński (Alfred Jendl, przewodniczący składu sędziowskiego w Krakowie), Jan Englert (aspirant Respond), Wojciech Pszoniak (profesor, biegły sądowy podczas procesu w Krakowie), Stanisław Zaczyk (Łaniewski, prokurator oskarżający podczas procesu we Lwowie), Wiktor Nanowski (nadkomisarz Frankiewicz), Michał Pawlicki (Szypuła, prokurator oskarżający podczas procesu w Krakowie), Andrzej Szalawski (Antonowicz, przewodniczący składu sędziowskiego we Lwowie), Andrzej Szczepkowski (Woźniakowski, obrońca Gorgonowej podczas procesu w Krakowie), Maciej Godlewski (Staś Zaremba, brat Lusi), Włodzimierz Boruński (Birnbaum, więzień polityczny), Bohdan Ejmont (żandarm Trela), Stefan Friedmann (fotoreporter „IKC”) oraz inni.

Ewa Dałkowska jako Rita Gorgonowa

Po projekcji filmu odbyło się spotkanie licznie zgromadzonej publiczności lwowskiej z Januszem Majewskim:

Historia Gorgonowej, cały ten proces – to były lata mojego dzieciństwa. Urodziłem się w 1931 roku we Lwowie. W czasie okupacji znalazłem w domu na strychu na ul. Pochyłej, gdzie mieszkaliśmy, rocznik przedwojennego Tajnego detektywa. Pismo to opisywało różne procesy. Ten proces (Gorgonowej) był jednym z najbardziej znanych. Mogłem mieć wówczas lat dziesięć. To zapadło w moją wyobraźnię, w moją pamięć i tak tam się przechowało do lat siedemdziesiątych. Zrobiłem kilka filmów, które dotykają lat międzywojennych, próbuję odtworzyć epokę, której już nie ma, ale która przechowuje się w mojej pamięci. Ta pamięć potem była wzbogacona w klimacie żalu za utraconą małą ojczyzną.

Janusz Majewski opuścił swoją małą ojczyznę w 1944 roku. Jego ojciec został ostrzeżony, że akowska komórka, do której należał, została zdemaskowana, już są aresztowania, że za chwilę mogą zaaresztować również jego.

W ciągu kwadransa mogliśmy zapakować cztery walizki, na dole już czekał na nas samochód.

Janusz Majewski nadmienił, że w powojennym Lwowie jest po raz trzeci: – Właśnie pierwszy raz byłem wtedy, kiedy robiłem dokumentację do Gorgonowej. Potem mi tutaj zrobili jakiś taki przegląd. To były lata osiemdziesiąte, przyjechałem na dzień-dwa. Obchodziłem tutaj swoje urodziny 5 sierpnia. Przywiozłem do Lwowa swego przyjaciela, który był też lwowiakiem. W restauracji Hotelu George`a grali nam stare lwowskie piosenki. Ze Lwowa właściwie nigdy nie wyrosłem.

Profesor Maria Iwanowa, polonistka ze szkoły nr 10 we Lwowie, wspomniała o swoim spotkaniu z Januszem Majewskim podczas jego pobytu we Lwowie. Przychodził on do tej szkoły i sprezentował pani profesor trzy tomy Gutenberga, znalezione przez niego w dawnym mieszkaniu we Lwowie. Teresa Dutkiewicz odczytała wspomnienie szkolne reżysera, zawarte w publikacji książkowej, wydanej z okazji 180-lecia szkoły Marii Magdaleny we Lwowie.

Następnie publiczność zadawała Januszowi Majewskiemu pytania, związane ze sprawą Gorgonowej. – Spotkałem się z córeczką Gorgonowej, która urodziła się w więzieniu. Zapytałem ją – czy ona uważa, że matka mogła to zrobić (zamordować Lusię Zarembiankę)? Odpowiedziała, że raczej – nie. Coraz bardziej chciała bronić matki – powiedział reżyser.

Janusz Majewski przywiózł do Lwowa film „Sprawa Gorgonowej”, jak sam zaznaczył, dlatego, że akcja filmu odbywa się we Lwowie i na pewno film będzie dobrze przyjęty przez publiczność lwowską. I niewątpliwie, miał rację.

W tekście zostały wykorzystane materiały z strony www.filmpolski.pl

Maria Basza
Tekst ukazał się w nr 4 (46) 30 września 2007

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.