• Święto Wojska Polskiego we Lwowie

    Uroczystą mszą św. w katedrze lwowskiej rozpoczęły się uroczystości odpustowe Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz obchody Święta Wojska Polskiego. ...
  • 19. Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katy...

    Na Ukrainę przybyli uczestnicy 19. Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego. 13 sierpnia, po zwiedzeniu Lwowa, polscy motocykliści udali się do Zadwórza, Brodów, Podkamieni...
  • Polscy harcerze oddają hołd ukraińskim ż...

    W przeddzień 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej polscy harcerze i członkowie organizacji ukraińskich skautów Płast zapalą świece w całej Polsce na grobach żołnierzy Ukraińskiej Republ...

aktualności

Marszałek Senatu weźmie udział w upamiętnieniu bitwy pod Kostiuchnówką

16/08/2019 11:53

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski rozpoczął w piątek wizytę na Ukrainie, gdzie weźmie udział w uroczystościach upamiętniających bitwę pod Kostiuchnówką i spotka się z harcerzami oraz z Polakami z Łuckiego Okręgu Konsularnego.

1600 osób skorzystało z przejścia granicznego na Zakarpaciu

14/08/2019 16:07

Przejście graniczne Łubnia – Wołosate, które funkcjonowało na granicy polsko-ukraińskiej od 8 do 10 sierpnia pozwoliło na przekroczenie granicy 1600 obywateli różnych państw – informuje służba prasowa administracji obwodowej Zakarpacia.

28. Piesza Pielgrzymka z Ukrainy na Kalwarię Pacławską

12/08/2019 14:14

Niedzielnym porankiem 11 sierpnia od kościoła św. Józefa w Trzcieńcu koło Mościsk strartowała 28. Piesza Pielgrzymka z archidiecezji lwowskiej do sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej.

Spotkanie wakacyjne z Kabaretem „Czwarta rano”

12/08/2019 14:05

W Budynku Nauczyciela przy ul. Kopernika 42 odbył się specjalny wakacyjny występ Lwowskiego Kabaretu Artystycznego „Czwarta rano”.

W Lutowiskach odsłonięto popiersie Jerzego Janickiego

11/08/2019 16:14

W Gminnym Ośrodku Kultury w Lutowiskach odsłonięto popiersie Jerzego Janickiego - wybitnego pisarza, dramaturga, scenarzysty, współautora seriali radiowych i telewizyjnych. Na uroczystości przyjechała rodzina reżysera.

Wyjazd integracyjny Dziecięcego Hospicjum Domowego we Lwowie

09/08/2019 09:24

Po raz piąty, Fundacja „Dajmy nadzieję”, która prowadzi Dziecięce Hospicjum Domowe we Lwowie, zorganizowała wyjazd integracyjny dla rodzin mających nieuleczalnie chore dzieci.

Akcja „Lato z Polską” 2019 w Opolu

08/08/2019 15:29

W dniach 24 lipca – 2 sierpnia br. młodzież zrzeszona przy Towarzystwie Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej oddział w Stryju uczestniczyła w akcji „Lato z Polską” zorganizowanej przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” w Opolu. Program był bardzo bogaty, łączył w sobie dużo zajęć i wycieczek oraz zwiedzanie ważnych dla polskiej kultury i historii miejsc.

W Paryżu o Polskim Teatrze Ludowym we Lwowie

08/08/2019 06:56

Na zaproszenie Stowarzyszenia „Kresy we Francji” przybył do Paryża Zbigniew Chrzanowski – Dyrektor Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie z delegacją towarzyszącą Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie z Warszawy.

To co nas łączy ― Polska

06/08/2019 19:01

W dniach od 30 czerwca do 7 lipca 2019 r. w Wielkopolsce przebywała grupa dzieci, młodzieży, nauczycieli i działaczy polonijnych organizacji z Ukrainy i Białorusi.

publicystyka

Ostatni bój stanisławowskiej fortecy. Część 2

13/08/2019 09:49

Dalsze wydarzenia, opisujące zajęcie stanisławowskiej fortecy, zaczerpnęliśmy ze wspomnień dwóch osób.

Dominikanie. Część 3

12/08/2019 09:40

Klasztory rzymskokatolickie na Wschodzie Rzeczypospolitej

Legendy starego Stanisławowa. Część 23

11/08/2019 09:31

Pasaż od Gustawa Eiffla

Pierwszy mecz, pierwszy gol. Część 1

10/08/2019 07:48

O Edmundzie Cenarze, osobie, która zapoczątkowała we Lwowie piłkę nożna, faktycznie stając się jego „ojcem chrzestnym”, pisałem już w Kurierze Galicyjskim w 2015 roku (nr 16 (236), 28.08–14.09).

Ulwowiciel kabaretu

09/08/2019 07:36

Codzienność rzadko zajmuje poczesne miejsce w historii, pamięć ludzi i narodów przez całe stulecia napędzają wielkie, często brutalne tryby polityki.

Jak na wieży ratuszowej przechowano żydowską rodzinę

09/08/2019 07:23

Po raz pierwszy usłyszałem tę prawie niewiarygodną historię wiele lat temu z ust honorowego obywatela Drohobycza śp. Alfreda Szrajera. Znał osobiście uratowaną z Holokaustu Irenę Binsztok (Frisz), późniejszą pisarkę.

Adam Marie – tragiczna historia lwowskiego kolejarza

08/08/2019 06:52

Opisując represje z lat pierwszej sowieckiej okupacji przywołujemy zazwyczaj falę brutalnych morderstw bezpośrednio po 17 września 1939 r., masowe deportacje z lutego 1940 r, czy też likwidację więzień w czerwcu 1941 r. Sowiecki terror miał też jednak zupełnie inne oblicze – nie tak spektakularne, ale znacznie bardziej niebezpieczne i pochłaniające zdecydowanie więcej ofiar.

Izba i komora pod jednym dachem

06/08/2019 19:07

I Rzeczpospolita w okresie rozbiorów zamieszkana była głównie przez ludność wiejską. W rolnictwie i hodowli zajętych było prawie 90% jej mieszkańców. W tym czasie w Europie Zachodniej zakładano już podstawy nowoczesnego przemysłu i rolnictwa: przeważały płodozmiany, wykorzystanie nowych kultur. Na roli coraz częściej pracowały maszyny rolnicze.

Jak Polacy Charków budowali. Część LIV

05/08/2019 10:18

Zasługi i porażki rodziny Szackich w Charkowie

Strusów – jedna z najpiękniejszych wsi Ukrainy

05/08/2019 10:07

Miejscowość Strusów koło Trembowli na trwałe ulokowała się w dziesiątce najpiękniejszych zakątków Ukrainy, przy czym w górnej części tabeli. Wioska faktycznie jest niezwykle malownicza, ma wiele interesujących zabytków, więc żaden podróżny nie odjedzie stąd rozczarowany.

Lachy na strachy

-a A+

Sowieci od samego początku doceniali znaczenie filmu w dziedzinie propagandy i dezinformacji.

Niezwykle częstym tematem od samego początku była tu „pańska Polsza” i „biełopolaki”, których trzeba było pokonać na drodze do ogólnoświatowej rewolucji. Nie wiedzieć czemu opierali się oni temu zajadle i co gorsza skutecznie, było więc czym „śmieszyć, tumanić, przestraszać” własną publikę. Po okresie prymitywnych agitek złożonych głównie z ujęć dokumentalnych (lata 1917–1922) zaczęto do tego straszenia używać bardziej wyrafinowanego środka – filmów fabularnych.

Jednym z celów pobocznych było zohydzenie sprawy niepodległości Ukrainy poprzez przedstawienie jej jako wyniku knowań „polskich imperialistów”. Dlatego pakt Piłsudski-Petlura, który zaowocował wspólną polsko-ukraińską udaną „wyprawą kijowską” w roku 1920, już w 1928 został przedstawiony szyderczo w sowieckim filmie o zagadkowym tytule „P.K.P.”, który zostaje w toku akcji rozszyfrowany jako „Piłsudski kupił Petlurę”.

Data powstania nie jest przypadkowa. Na polecenie Piłsudskiego w 1925 r. w Paryżu powołana została pod egidą Polski międzynarodowa organizacja „Prometeusz”, grupująca rządy emigracyjne podbitych w 1921 r. przez Armię Czerwoną Ukrainy, Gruzji i Azerbejdżanu. Czołową rolę odgrywał w niej były przywódca niepodległej i demokratycznej Ukrainy Symon Petlura. Już dwa tygodnie po przewrocie majowym w 1926 r., który oznaczał możliwość intensywniejszego realizowania przez Piłsudskiego „idei prometejskiej” polegającej na wspieraniu ruchów narodowo-wyzwoleńczych wymienionych krajów przeciw Sowietom, Petlurę zamordował w Paryżu sowiecki agent Szwarcbard. Jednak ruch prometejski bynajmniej nie obumarł, odwrotnie, zyskał prócz szlachetnego programu swoich męczenników (wkrótce bowiem zgładzony został przez Czeka inny wybitny działacz „Prometeusza” Noe Ramiszwili z rządu Gruzji na uchodźctwie). Nawet pośmiertnie stanowili oni dla bandytów z Kremla poważne zagrożenie, ciesząc się podziwem w swych ujarzmionych przez Sowiety krajach.

Wtedy to przyszła pora na oplucie zamordowanego Petlury jako marionetki „polskich panów”, pragnących z pomocą tego „zaprzańca” ponownie narzucić ludowi Ukrainy straszliwy polsko-imperialistyczny ucisk i tak powstał film „P.K.P.”. Koresponduje to bezpośrednio z pseudodokumentarnymi agitkami z 1939 r. pokazującymi „wyzwolenie” spod tego ucisku ludu zachodniej Ukrainy i Białorusi przez Armię Czerwoną.

Polacy przedstawieni są w tym „dziele” jako butni agresorzy, którzy z pomocą sprzedajnego Petlury dążą do bezwzględnej eksploatacji bogactw Ukrainy w uszczerbek jej biednemu ludowi, widzącemu w bolszewikach jedyny ratunek przed tym barbarzyńskim wyzyskiem. Motyw ten będzie się powtarzał we wszystkich późniejszych filmach o tej tematyce aż do rozpadu Związku Sowieckiego pod koniec XX wieku.

Znamienne są zygzaki sowieckiej propagandy filmowej w zależności od określonej przez tamtejsze Politbiuro „mądrości etapu”.

Oto w 1938 r. na zamówienie Kremla genialny artysta, który zaprzedał duszę diabłu, Siergiej Eisenstein, realizuje w oczywisty sposób antyniemiecki film „Aleksander Newski”, gdzie z całą mocą swego talentu ukazuje teutońskich rycerzy jako uosobienie czystego zła. Aż tu nagle kilka miesięcy później spadkobierca owych wstrętnych Teutonów Hitler staje się sojusznikiem Związku Sowieckiego i trzeba wskazać innego, „właściwego” wroga, czyli – Polaków.

W 1939 r. w kilka miesięcy po realizacji przez Armię Czerwoną swojej części zobowiązań wynikających z paktu Ribbentrop-Mołotow wchodzi więc na ekrany film „Minin i Pożarski” – dzieło innego z wielkich reżyserów sowieckich, Wsiewołoda Pudowkina. W jak najgorszym świetle ukazuje on butnych „Lachów” panoszących się na Kremlu, palących Moskwę i gnębiących miłujący pokój lud rosyjski. Końcowe „wyzwolenie”, czyli zasłużona masakra Polaków miała przygotować sowieckiego obywatela do entuzjastycznego zaakceptowania „wyzwolenia” po 17 września 1939 r. „bratniego narodu ukraińskiego”.

20. rocznicę wojny 1920 r. w Sowietach uczczono kolejnym filmem fabularnym przedstawiającym ukraińskie dążenia do niepodległości jako wynik „polskiej intrygi”. Wybitny reżyser z Ukrainy Aleksander Dowżenko w filmie „Szczors” przedstawia mitycznego bolszewickiego partyzanta jako niemal półboga, zaś jego przeciwnicy – petlurowcy oraz żołnierze, a zwłaszcza oficerowie polscy – prezentowani są skrajnie karykaturalnie, jako zgraja tchórzliwych, odrażających i okrutnych łotrów.

Ciekawszy dla nas jest kompletnie w Polsce nieznany film z 1941 r., powstały jeszcze zanim Hitler zawiódł swego najwierniejszego sojusznika Stalina napadając na Sowiety – dzieło innego klasyka sowieckiego Jefima Dzigana „Pierwsza Konna”. Znowu najgorszym wrogiem są Polacy, ale teraz na ekranie pojawiają się już główne demony – grani przez sowieckich aktorów Marszałek Piłsudski i główny wykonawca jego planów w 1920 r. gen. Rydz-Śmigły… Po aneksji wschodnich połaci II Rzeczypospolitej należało bowiem ukazać Piłsudskiego jako oszalałego rusofoba, twórcę antysowieckiej krucjaty, a wszak w 1939 r. Rydz jako już także marszałek i wódz naczelny Wojska Polskiego bronił „pańskiej Polski” przed wyrokami dziejowej sprawiedliwości w wykonaniu Hitlera i Stalina…

Ten nieustający marsz antypolskiej sowieckiej propagandy filmowej trwa nadal. W 1984 r. (parę lat po spacyfikowaniu „Solidarności”) zrealizowano kolejną – kolorową i panoramiczną – wersję filmu o I Armii Konnej, niedawno zaś (2007) mieliśmy do czynienia z zamówionym przez Putina paszkwilem na ohydnych Lachów panoszących się na Kremlu, co pięknie koresponduje z zastąpieniem sowieckiego święta rewolucji bolszewickiej 7 listopada przez Dzień Jedności Narodowej 4 listopada, ku czci wygnania Polaków z Kremla… 400 lat temu.

Film Władimira Chotinienki nawet nie udaje historyczności, głównym „szwarccharakterem” jest jakiś wyssany z palca „polski hetman” o nieznanym w polskich dziejach nazwisku, który cały najazd Lachów prowadzi z czystej prywaty, bez żadnego politycznego sensu. Co smutne, w odróżnieniu od poprzednich sowieckich paszkwili, gdzie nie znalazł się nawet z lęku przed straszliwymi stalinowskimi represjami żaden polski aktor gotów odegrać karykaturalne role polskich łotrów typu Piłsudskiego, tu owego czołowego nikczemnika gra – nie pod przymusem a za jurgielt – znany artysta Michał Żebrowski.

Równie smutne, lecz jakże charakterystyczne, są reakcje na ten paszkwil w wykonaniu czułych na głos „Salonu” recenzentów, usiłujących jakimiś dziwnymi wygibasami udowodnić, że „Rok 1612” wcale nie jest skierowany przeciw Polsce. Nieznany bliżej z dorobku filmoznawczego Marcin Pietrzyk, nadworny recenzent portalu FilmWeb mistrzowsko wykręcił kota ogonem w tekście o znamiennym tytule „Baśń o wielkiej Polsce”, opublikowanym na tym portalu 9 września 2008 roku:

„Rok 1612” wchodzi do naszych kin z piętnem antypolskości. I rzeczywiście, jeśli patrzeć na to, jak Rosjanie odnoszą się w nim do Polaków, trudno się z tą opinią nie zgodzić. A jednak daleki jestem od uznania najnowszego filmu Władimira Chotinienki za antypolski. Powiem więcej, Rosjanie zrobili o Polakach film, jaki my sami już dawno powinniśmy nakręcić! „Rok 1612” pokazuje bowiem Polskę wielką, imperialną. Nasza armia sieje postrach. Jesteśmy w stanie podbijać obce narody i decydować o tym, kto nimi będzie rządzić. […] Sam film to baśń inspirowana historycznymi wydarzeniami.

Z tą karkołomną interpretacją polemizuje jeden z czytelników FilmWebu, ale bynajmniej nie w obronie godności Polski (ciekawe, że ma to miejsce 3 sierpnia 2010, a więc już w kilka miesięcy po tragedii smoleńskiej):

Film nie pokazuje „Polski wielkiej, imperialnej”, bo z pewnością takową podówczas nie była. Nie byliśmy w stanie podbijać obcych narodów, a jedynie okazywaliśmy naszą ignorancję graniczącą z barbarzyństwem. [...] Oczywiście, film ten nie jest filmem historycznym, ale jak dla mnie historii ściśle się trzyma. [podkreślenie moje – J. L.] Nadinterpretacja niepoparta rzetelną znajomością okresu rodzi błędne wnioski (w taką właśnie pułapkę wpaść można chociażby po Sienkiewiczowskiej Trylogii).

Próbując za wszelką cenę zareklamować podejrzliwym rodakom film o sponiewieraniu podłych Lachów, recenzent FilmWebu znajduje jeszcze jeden ciekawy argument:

Na zakończenie trzeba wspomnieć, iż „Rok 1612” ma jedną zaletę wyróżniającą go na tle hollywoodzkiej papki – brutalność. Rosjanie z lubością pokazują masakrowanych Polaków: oderwane kończyny, odcięte głowy, rozdarte trzewia. Posoka leje się całymi wiadrami i to robi wrażenie [...] W sumie dostaliśmy solidną produkcję fantasy, którą Rosja z dumą może pokazywać na świecie (sic!).

Gwoli sprawiedliwości muszę dodać, że wielu czytelników portalu FilmWeb nie zgadza się bardzo często z opiniami jego stałego recenzenta, co jeden z korespondentów ujął lakonicznie w odniesieniu do cytowanej recenzji:

Widzę, że ja i pan Pietrzyk oglądaliśmy dwa różne filmy…

Charakterystyczne, że od czasu „Roku 1612” w Rosji nie powstały nowe filmy depcące polskie poczucie godności i ukazujące triumf zwycięskich Moskali. Może rezydujący na Kremlu główny producent doszedł do wniosku – że wystarczą sprawnie wyreżyserowane w 2010 r. sugestywne kadry wybijania okien i rozszarpywania smoleńskiego wraku…

Śmiem jednak twierdzić, iż wobec zapadłych niedawno wskutek knowań podstępnych Lachów decyzji warszawskiego szczytu NATO o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu, możemy się już wkrótce doczekać nowego zrealizowanego w Rosji z rozmachem dzieła – czy to o wymordowaniu tysięcy sowieckich jeńców z 1920 r. w „polskich obozach śmierci”, czy może o polskich najemnikach na ukraińskim Majdanie, albo o czymś jeszcze z niewyczerpanego antypolskiego repertuaru współczesnych czekistów.

A my w odpowiedzi mamy jedynie gniot Hoffmana „1920 Bitwa Warszawska”, od którego Marszałek Piłsudski przewraca się w grobie na Wawelu. Patrząc na politykę dotacyjną uprawianą przez Polski Instytut Sztuki Filmowej obawiam się, że niczego lepszego w najbliższym czasie się nie doczekamy.

Jerzy Lubach
Tekst ukazał się w nr 22 (266) 29 listopada - 15 grudnia 2016

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.