Kto ma władzę, ten ma media

Kto ma władzę, ten ma media

Połączenie w jednej informacji słów takich, jak polityk, media, kupno i sprzedaż może budzić u wielu osób jeśli nie obawy o to, jak to się ma do wolności słowa, to co najmniej zainteresowanie. Powodu do takich rozmyślań dostarczył 1 lutego bieżącego roku Walery Choroszkowski, sprzedając swoje udziały w spółce Inter Media Group Limited.

Do spółki Inter Media Group Limited należą kanał Inter+, NTN, K1, K2, Piksel, Enter Film, Mega, MTV Ukraina oraz agencja informacyjna Ukrajinśki Nowyny. Jak oficjalnie podano, kwotę 2,5 miliarda dolarów zapłacił Dmytro Firtasz. W 2007 roku to dzięki kupionym od niego kanałom telewizyjnym Choroszkowski poszerzył UA Inter Media Group Ltd. Transakcja zatem mogłaby nie wzbudzić żadnego zainteresowania, w końcu obaj panowie od lat prowadzą wspólne interesy, ale gdy odniesiemy ją do polityki, w którą także obaj są zaangażowani, sprawa przybierze nieco inne oblicze.

W grudniu 2012 roku pełniący obowiązki pierwszego wicepremiera Choroszkowski podał się do dymisji, co było odpowiedzią na ponowny wybór na stanowisko premiera Mykoły Azarowa i w ten sposób dawny minister i szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w zakresie funkcji publicznych stał się osobą bezrobotną. Możliwe, że spodziewał się takiej sytuacji, gdyż analizując politykę informacyjną kanału Inter widać wyraźnie, że z nadejściem jesieni narastał w niej krytycyzm wobec rządu. Co ciekawe, także nowy właściciel, Firtasz, utracił swoją pozycję po zmianach zachodzących w ostatnich miesiącach na scenie politycznej.

Można by spekulować, że własne źródło informacji może okazać się sposobem na jej wzmocnienie i to w dwojaki sposób. Jeżeli Firtaszowi zamarzy się odbudowanie wpływów może do tego wykorzystać media, choćby upowszechniając wygodne mu informacje na temat sprawującej obecnie władzę grupy oligarchów skupionej wokół Ołeksandra Janukowycza, a zarazem ukazując siebie w korzystnym świetle. Można też założyć, że jest to element bardziej skomplikowanej gry i za pieniądze Firtasza „rodzina” kupiła sobie okno na świat, a w zamian za to w najbliższym czasie zabezpieczy jego interesy. Byłoby to z punktu widzenia Janukowycza rozsądnym posunięciem. Jeśli bowiem będzie ubiegał się o reelekcję, bądź zdecyduje się namaścić kogoś na swojego następcę, to szerszy dostęp do przychylnych mediów będzie mu wręcz niezbędny.

W tym jednak miejscu trzeba by zadać sobie pytanie, dlaczego tego samego nie mógł zrobić Choroszkowski. Czyżby okazywało się, że upadek z wyższego konia, jakim była funkcja wicepremiera, niósł za sobą poważniejsze konsekwencje, niż sinusoida wpływu na władzę, po której kroczy Firtasz? Można też spekulować, iż stoją za tym inne, głęboko skrywane kwestie, a kluczem do nich są nie tyle relacje kupującego i sprzedającego, co pieniądze.

Choroszkowski oświadczył, że to brak warunków dalszego rozwoju spółki był przyczyną jej sprzedaży, co więcej – znajduje się ona na progu opłacalności. Czy zatem tak doświadczony biznesmen jak Firtasz zainwestowałby w coś bez przyszłości? I jak zastanawiają się ekonomiści – dlaczego aż tak wielką kwotę? Nawet gdyby założyć, że prawdziwe jest, iż Choroszkowski stanął przed alternatywą sprzedaży stacji Firtaszowi lub Ołeksandrowi Janukowyczowi, to musiałby mieć mocne argumenty, by ten pierwszy zapłacił ogromną cenę za to, że nie wpadła ona w ręce „rodziny”. Tym większą, że nikt nie zagwarantuje, iż za jakiś czas tak się nie stanie, bądź z jakichś powodów nie dojdzie do upadku Interu.

X