Krynoliny od kardiologa

Krynoliny od kardiologa

Ubrane w wytworne suknie lalki zachwycają dzieci i dorosłych. Stoje z różnych epok szyje dla lalek kardiolog z Iwano-Frankiwska Tamara Hawrysz. Jej lalki można spotkać w dziesiątkach kolekcji w Polsce, w Australii, USA, a nawet na Filipinach.

Takie księżniczki w cudownych, balowych sukniach często są przedmiotem marzeń małych dziewczynek. Dorośli również wpadają w zachwyt oglądając damy w strojach z minionych epok, w miniaturowych sukienkach, kapeluszach obszytych delikatną, koronką. Oglądając lalki Tamary Hawrysz miałam ochotę zabrać wszystkie do domu, poukładać je i trzymać tylko dla siebie.

– Nie pani pierwsza ma takie życzenie – mówi autorka strojów dla lalek. – Moje lalki są czarujące. Dzięki strojom przenoszą nas w świat bajek. Jako dziecko zobaczyłam u sąsiadki wspaniale ubraną lalkę, była cudowna, miała bujne loki i błękitne oczy. Ja takiej nie miałam. Zrobiło mi się smutno. Minęły lata, ale tę sytuację wspominam do dziś. Tak zaczęła się moja pasja.

Brak zabawek w dzieciństwie stał się przyczyną pani pasji?
O zabawkach już dawno nie myślę. Jestem matką dwóch synów. Gdy byli mali to, rzecz jasna, bawili się samochodzikami i pistoletami. Szyciem strojów dla lalek zajęłam się przypadkowo przed trzema laty. Sąsiadka poprosiła mnie o kupienie używanej lalki w ciucholandzie. Kupiłam, ale lalka nie miała ubranka, postanowiłam ubrać ją w strój z epoki wiktoriańskiej. Dlaczego taki? Teraz już nie znajdę odpowiedzi, ale pewnie zrobiło mi się żal lalki.

Ma pani bardzo interesujące egzemplarze, jakich nie spotkamy w sklepach. Jest pani artystką-lalkarką?
Nie umiem robić lalek. Wszystkie lalki, które ubieram są amerykańskie – z pracowni autorskiej Roberta Tonnera. Mam też kilka od Franklina Minta. Nie są tanie – każda kosztuje około 200 dolarów. Ale gdy się ją odpowiednio ubierze, to jej cena wzrasta do 500. Kupuję je bez ubranek i robię je sama. Historyczny strój może kosztować do 400 dolarów.

(Fot. Sabina Różycka)Jak udaje się pani stworzyć historyczne stroje, mają tak dużo detali?
Dokształcam się, czytam artykuły o strojach z różnych epok, przeglądam katalogi światowych muzeów stroju. Bardzo dokładnie dobieram materiały – powinny być miękkie. Jedwab, atłas, tafta, koronki. Dekoruję stroje sztucznymi kwiatami, puchem ptasim i piórami. Aby strój wyglądał autentycznie musi być wiele drobnych detali: bransoletki, kolie, pierścionki, kolczyki, parasolki, do tego fryzury z epoki. W mojej kolekcji lalek jest też kilka „chłopców”. Stroje męskie są trudniejsze do wykonania niż te dla pań.

Każda pani lalka przedstawia jakąś postać z literatury czy filmu?
Pomysły do wielu moich strojów czerpię z filmów historycznych. Najwięcej ubrań ma lalka „Scarlett O’Hara”. Powstały one na podstawie filmu „Przeminęło z wiatrem”. Ale mam też norweską królową Maud, panią Bovary, Józefinę, panie z epoki wiktoriańskiej, Kopciuszka, piratów i wschodnie księżniczki. Niektóre lalki mają po kilka kompletów strojów.

Ile czasu zajmuje pani stworzenie jednego stroju?
Pracuję, gdy mam natchnienie. Średnio zajmuje mi to od jednego do pięciu dni. Jestem szczęśliwa, gdy moje stroje są prezentowane w różnych krajach świata. Na międzynarodowym konkursie strojów dla lalek w Australii moja lalka zajęła trzecie miejsce. Cieszę się, że moja praca jest komuś potrzebna. Jako pierwsi oceniają moje nowe lalki moi synowie i mąż.

Sabina Różycka
Tekst ukazał się w nr 3 (199) za 14-27 lutego 2014

X