Krymscy Tatarzy z Drohobycza o wspaniałym człowieku

Minęło dwa lata jak osiedliliśmy się w Drohobyczu. Przy tej okazji chciało by się opowiedzieć co nieco o naszym panu Arturze, który stał się dla nas nieodłączną częścią naszego życia w tym mieście.

Nasza społeczność Tatarów Krymskich poznała pana Artura w pierwszych dniach naszego pobytu w Drohobyczu wiosną 2014 roku. Od samego początku ten człowiek z wielkim zaangażowaniem udzielał nam wszelkiej pomocy i wspierał nas w procesie adaptacji w nowym środowisku. To, czego dokonał w najtrudniejszym dla nas okresie, i to, co robi dla nas nadal, czasami nie zrobił by nawet człowiek bliski lub krewny. Będąc jednym z dyrektorów Caritasu Artur Deska zorganizował dla kilku rodzin miejsce pobytu w siedzibie swojej organizacji.

Niektórzy z nas po wyjściu z pociągu mieli od razu, jak to się mówi, „dach nad głową”, tym bardziej, że wśród nas były rodziny wielodzietne. Opłatę za jedzenie, odzież i leki pan Artur wziął na siebie. Właśnie dzięki jego pomocy, nie mając wówczas pracy i oszczędności, nasze rodziny nie czuły braku w rzeczach koniecznych do życia. Mieliśmy nie tylko wyżywienie, ale też odzież, pościel i leki. Czasami przynosił nam nawet swoje własne rzeczy. Pan Artur, zobaczywszy dzieci, które były zasmucone wyjazdem ze stron rodzinnych, zaczął rozpieszczać je słodyczami i prezentami. Ustawił na dziedzińcu Caritasu batut i stół pingpongowy, co sprzyjało mniej bolesnej adaptacji naszych dzieci na nowym miejscu.

Będąc pod jego opieką, mieliśmy możliwość pozałatwiać konieczne formalności, aby uzyskać statut uchodźcy. Do każdej naszej rodziny dzięki jego staraniu otrzymaliśmy opiekuna ze służb socjalnych. Wśród naszych dzieci wiele było w wieku szkolnym, które trzeba było zapisać do szkół. I w tej kwestii nie było żadnych trudności. Dzięki jego wsparciu, bez względu na koniec roku szkolnego czy brak wszystkich potrzebnych dokumentów, nasze dzieci otrzymały możliwość kontynuacji nauki w szkołach Drohobycza.

Jako dla społeczności innej wiary, do wypełniania naszych obrzędów religijnych konieczne było nam pomieszczenie, gdzie moglibyśmy zbierać się na piątkowe modlitwy. I tu pan Artur przyszedł nam z pomocą – wysprzątał garaż Caritasu i oddał to pomieszczenie nam.

Jego przyjacielskie ramię było zawsze wtedy, gdy któreś z naszych dzieci zachorowało i potrzebne było leczenie w szpitalu. Wyszukiwał najlepszych specjalistów. To dzięki jego wsparciu w drohobyckim szpitalu przyszły na świat dwie nasze dziewczynki. Pomimo że nie było to jego obowiązkiem, gdy jedna z rodzin z dwójką małych dzieci nie miała się gdzie podziać, umieścił ich na jakiś czas w swoim mieszkaniu. Jakiż człowiek wysili się na taki gest w naszych czasach?

Dzięki jego radom i potrzebnym kontaktom, niektórzy z naszych chłopców znaleźli pracę. Do pomocy nam pan Artur pociągnął również swoich znajomych, jak np. pana Jose Turczyka (o znajomości z tą osobą napiszemy oddzielnie) i pana Kessa. Dzięki jego wsparciu, wielokrotnie za pomocą Caritasu otrzymywaliśmy pomoc humanitarną z Polski w postaci żywności, artykułów piśmienniczych, zabawek, środków czystości i innych. Po jakimś czasie zaczęliśmy dzierżawić lokale. Czasami mieszkania były bez mebli, naczyń czy potrzebnych sprzętów AGD. Wiedząc o tym, pan Artur organizował przez pana Kessa, mieszkającego w Holandii, dostawy potrzebnych sprzętów. Pan Kess szczerze ustosunkował się do nas i każda rodzina otrzymała wszystko, co było potrzebne do normalnego życia. Dziś, dzięki tym dwóm osobom, mamy wszyscy łóżka, pralki, lodówki, odkurzacze, kołdry, naczynia, szafy, wózki dla dzieci, rowery itd. Na własny koszt pan Artur zorganizował wyjazd do Polski jednemu z naszych dzieci.

Nie sposób nie wspomnieć tu i o wieczorach, które pan Artur organizuje dla nas. Tu oprócz smakołyków zawsze można spotkać interesujących ludzi, przedstawicieli inteligencji Drohobycza.

Minęło już dwa lata, jak przyjechaliśmy tu, ale do tej pory odczuwamy wsparcie naszego pomocnika, pana Artura Deski, który nie patrząc na złe samopoczucie lub własne kłopoty nigdy o nas nie zapomina. Dzisiaj społeczność Tatarów Krymskich w Drohobyczu liczy ponad 20 rodzin, a to jest około 130 ludzi. Do dziś dnia opiekuje się nami, interesuje się naszymi problemami i zawsze aktywnie udziela się w rozwiązaniu naszych spraw. Przy tym nie dba o własny wizerunek, czy poklask społeczeństwa i dobro materialne. Ten człowiek posiada rzadkie już teraz, ale jakże cenne cechy: dobroć, chęć opieki, powagę i człowieczeństwo. Wszystko przeliczone powyżej to jedynie mała cząstka tego, co zrobił dla nas ten człowiek – to jedynie wierzchołek lodowca jego dobroci.

Dziękujemy Bogu za to, że z nami jest pan Artur!!!

Społeczność Tatarów Krymskich z Drohobycza „Ichsan – Szczerość”
źródło: drohobyczer-zeitung.com
Tekst ukazał się w nr 7 (251) 15–28 kwietnia 2016

X