Królowie nigdy nie słuchają przestrogi. Co stoi za metaforą Arki?

Królowie nigdy nie słuchają przestrogi. Co stoi za metaforą Arki?

Wystąpienie MYROSŁAWA MARYNOWYCZA, prorektora Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie, wygłoszone podczas inauguracji seminarium „Arka-2012” w klasztorze oo. franciszkanów w Bołszowcach, 3 lipca 2012 roku.

 

To dyktatorzy chcą przekonać nas, że od ludzi nic nie zależy. Ich władza na tym właśnie się utrzymuje, że „maluczcy”, ludzie bez wiary, 

pokornie nadstawiają swe plecy. Ale żeby zobaczyć siłę jednego człowieka, potrzebna jest międzyludzka solidarność, która pomnaża tą siłę i przemienia ją w niezwyciężoną siłę społeczeństwa.

Tegoroczna Arka przebiega pod hasłem „Mała Ojczyzna – jedność w różnorodności”. Nazwa ta nie wymaga szczegółowych wyjaśnień. Człowiek utkany jest z różnego typu zależności, które niby niewidzialne nici przywiązują go do kolorowego i zmiennego świata. Jaki jest stosunek tych powiązań? Serce przepełnione pokojem i miłością staje się centrum harmonii dla wszystkich przejawów ludzkiego jestestwa. Osoba, która nie znajduje spokoju w swej duszy, automatycznie skazana jest na to, że jej wewnętrzne zależności są we wzajemnym konflikcie.

Dlatego życzenia pokoju w duszy i harmonii w ułożeniu waszych osobowości są moimi pierwszymi życzeniami dla was dziś. Arka przewiduje różnorodność – wszyscy jesteście różni, różnorodni i, jakby powiedział nasz poprzedni prezydent, nawet unikalni. Apeluję do was o wzajemne poszanowanie inności, byście mogli odkryć piękno waszych wzajemnych stosunków. Nasze seminarium wzbogaci was nie tylko poprzez atmosferę emanującą z murów klasztornych i poprzez doświadczenie lektorów, ale przede wszystkim poprzez koleżeństwo i porozumienie, które, mam nadzieję, będzie waszym doświadczeniem w czasie wykładów.

Jeszcze jeden aspekt. Wczoraj weszliście na pokład naszej Arki, ulokowaliście się w kajutach i przygotowaliście na długą drogę. Ale sama nazwa ARKA przewiduje nie tylko różnorodność jego uczestników, ale i pewne zagrożenie – na przykład niespodziewanej powodzi, – a to oznacza i potrzebę ratunku. Jak wytłumaczyć tą metaforę?

Widzę przynajmniej jedną powódź, która wywołuje we mnie wielki niepokój: to lawinowe negowanie odwiecznych duchowych wartości, co zagraża wszystkiemu żywemu na Ziemi. Na Ukrainie, według socjologa Gołowachy, powstała „amoralna większość”, to znaczy większość tych, którzy uważają, że żyć sprawiedliwie i moralnie, oznacza nieuniknioną porażkę życiową. Dziś, podczas przeciągającego się kryzysu finansowego, wotum nieufności dla wartości duchowych stawiane jest na całym świecie. Na Ukrainie, jako jednym z najsłabszych ogniw, ta tendencja widoczna jest najwyraźniej.

Wotum nieufności stawiane wartościom duchowym jest bezpośrednim zagrożeniem dla pokoju: międzyetnicznego i międzyreligijnego. We Lwowie niedawno odsłonięto pomnik lwowskich, polskich profesorów, rozstrzelanych przez hitlerowców w 1941 roku na Wzgórzach Wuleckich. Koncepcja pomnika jest bardzo prosta: nasz świat jest arką, opierającą się na kamienie fundamentu, którymi są Przykazania Boskie. Jeżeli wybić spod arki jeden kamień, symbolizujący piąte przykazanie – Nie zabijaj – zawali się cała konstrukcja. Na tym seminarium możemy tę koncepcję rozszerzyć dalej: Wybijcie spod arki dowolny kamień-przykazanie i zawali się cały świat.

X