Międzymorze mówi Nie!

Międzymorze mówi Nie!

Krew i żelazo to nie argumenty. Historia uczy, że nigdy nikogo niczego nie nauczyła – głosi sarkastycznie wygłoszone przysłowie. To co wydarzyło się w ostatnich dniach, w czasie ataku wielkiej Rosji na małą Gruzję jest tej tezy potwierdzeniem ale i… zaprzeczeniem.

Gdy rosyjskie kolumny pancerne posuwały się wgłąb gruzińskiego terytorium, a na ulice gruzińskich miast spadały rosyjskie bomby, z dalekiej Warszawy wystartował samolot. Na jego pokładzie znajdowali się prezydenci: Polski – Lech Kaczyński, Litwy – Valdas Adamkus, Estonii – Toomas Hendrika Ilves oraz premier Łotwy – Ivars Godmanis. W czasie międzylądowania na Krymie dołączył do nich prezydent Ukrainy – Wiktor Juszczenko.

W skład delegacji polskiej wszedł też szef polskiego MSZ – Radosław Sikorski. Samolot wylądował w Azerbejdżanie gdzie pasażerowie samolotu przesiedli się do samochodów podstawionych przez MSW tego kraju. Przed wieczorem dotarli do granicy z Gruzją. Dalej ruszyli samochodami zapewnionymi przez władze gruzińskie. Wieczorem byli już w Tbilisi. Wkrótce, prosto z rozmów w Moskwie, do stolicy Gruzji dotarł prezydent Francji, przewodzącej w tym półroczu Unii Europejskiej – Nicolas Sarkozy.

W tym czasie, na wiecu w centrum Tbilisi zgromadziło się prawie sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi. Przybyli „warszawskim” samolotem prezydenci, niemalże z marszu trafili na wiecowe podium. Pierwszy głos zabrał prezydent Polski:

„Jesteśmy tutaj, żeby wyrazić całkowitą solidarność. Jesteśmy tutaj my, przywódcy pięciu państw: Litwy, Estonii, Łotwy, Polski i Ukrainy. Jesteśmy po to, żeby podjąć walkę. Po raz pierwszy w naszej historii nasi sąsiedzi ze wschodu pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My uważamy, że nie. Ten kraj to Rosja.

Ten kraj uważa, że dawne czasy upadłego niecałe 20 lat temu imperium wracają. Że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Nie będzie. Te czasy się skończyły raz na zawsze. Nie na 20, 30 czy 50 lat. Wszyscy w tym okresie poznaliśmy tę dominację. To nieszczęście dla części Azji i całej Europy. To łamanie ludzkich charakterów, to narzucanie obcego ustroju. narzucanie obcego języka. Ale czym się różni ta sytuacja od tej sprzed wielu lat? Dziś jesteśmy tu razem. Dziś świat musiał zareagować. Nawet jeśli był tej reakcji niechętny. I my jesteśmy po to tutaj, żeby ten świat reagował jeszcze mocniej. Szczególnie UE i NATO!” – mówił polski prezydent.

„Gdy zainicjowałem ten przyjazd, niektórzy sądzili, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał. Bo Środkowa Europa ma odważnych przywódców. I chciałbym to powiedzieć nie tylko wam, ale i UE, że Europa Środkowa, Gruzja, cały region będzie się liczył. Jesteśmy podmiotem.

I my też świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa nadbałtyckie, a później może przyjdzie też czas na mój kraj, na Polskę… Byliśmy głęboko przekonani, że przynależność do Unii Europejskiej i NATO zakończy czas rosyjskich apetytów. Ale okazuje się, że nie.

Potrafimy się temu przeciwstawić. Jeżeli te wartości, na których ma się opierać Europa, mają mieć jakiekolwiek znaczenie w praktyce, jeśli mają mieć znaczenie, to musimy być tu. Tu są cztery państwa należące do NATO i Ukraina, wielkie państwo, jest pan prezydent Nicolas Sarkozy, przewodniczący Rady Europejskiej. Ale powinno być 27 państw…”.

Tłum spontanicznie reagował na słowa prezydenta. Krzyczano: „Polska, Polska!, Przyjaźń, Przyjaźń! Gruzja, Gruzja!, Ukraina!”. Obok prezydenta Kaczyńskiego stali przywódcy Ukrainy, Estonii, Łotwy i Litwy. „Przemierzyliśmy tysiące kilometrów, by pokazać Gruzinom naszą solidarność,” – powiedział prezydent Juszczenko. „Wiemy, że dziś musimy tu być: macie prawo, aby być wolnymi, prawo, abyście byli niezależni,” – dodał prezydent Ukrainy.

PS. 15.08.2008 r., w czasie gdy spisuję tę relację, nic jeszcze nie jest jasne. W Gruzji, mimo zadeklarowanego rozejmu, żołnierze rosyjscy wciąż przeprowadzają wojskowe operacje.

Wizyta przywódców państw „Międzymorza” w objętej wojną Gruzji wywołała konsternację nie tylko w Rosji. Któż lubi być budzony ze snu. Szczególnie gdy jest to piękny sen o polach naftowych i rurociągach pełnych gazu. To miraż. Ze wschodu widać lepiej. Skład pasażerów samolotu do Tbilisi nie był przypadkowy. Wydarzenia ostatnich dni wskazują, że być może świat zaczyna to rozumieć…

PS. 12.04.2010 Świat ma swoje kłopoty. Inne. Niezależna Gruzja jednak trwa. Lech Kaczyński nie żyje. „Niech spoczywa w pokoju bohater Gruzji i Polski, nasz najlepszy przyjaciel i sojusznik Lech Kaczyński!” – pisze prezydent Gruzji Saakaszwili. On nigdy nie opuścił nas w trudnej chwili. Teraz jesteśmy sami…”. Gruziński prezydent zapowiada też, że jedna z centralnych ulic Tbilisi otrzyma imię Lecha Kaczyńskiego.

Marcin Romer
Tekst ukazał się w nr 15 (67), 18 sierpnia 2008

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X