Jasełka bez szopki i Maryi z Dzieciątkiem

Dzieci z grupy teatralnej prowadzonej przez Lubę Lewak i świetlicy „Elementarz”, którą opiekuje się siostra Tadea, działających przy Stowarzyszeniu Polskich Przedsiębiorców Ziemi Lwowskiej (SPPZL) zaprezentowały gościom, rodzicom i dziadkom przedstawienie „Jasełka”.

Tradycyjnie w okresie Bożego Narodzenia odgrywane są tego rodzaju przedstawienia. Mają one przeważnie jednakowy scenariusz, oparty na przekazach Ewangelii. Tym razem Luba Lewak zareżyserowała „Jasełka” w odmiennym stylu. Nie było tu tradycyjnej szopki, Maryi i Józefa z Dzieciątkiem, Trzech Królów i pastuszków. Rzecz cała działa się w czarodziejskim lesie. Zwierzątka przestraszone były gwałtownym szumem wiatru, nie wiedziały, co się dzieje i z trwogą pytały jedno drugie, o co chodzi. Dopiero, gdy do zwierzątek przyleciał wiatr i wyjawił całą sprawę, zrozumiały, że narodził się Zbawca. Na tę wieść zwierzaki wybrały się w odwiedziny do Niego. Ale tu znów przeszkoda – wpadł diabełek i zagroził, że poplącze im drogę i nigdy nie dojdą do celu. Jednak odważny jeżyk pokłuł diabełka i ten uciekł z piskiem. Dzieci z grupy przedszkolnej uświetniły ten występ stosownymi wierszami. Na zakończenie dzieci złożyły wszystkim świąteczne wierszowane życzenia i wspólnie z widzami śpiewały kolędy.

Całość słowem wstępnym opatrzyła siostra Tadea, która przedstawiła tradycje świąteczne. Gdy o nich opowiadała, dzieci wnosiły po kolei sianko, biały obrus, gwiazdę, opłatki, świecę i szopkę. Były bardzo przejęte i robiły to dostojnie. Siostra opowiadała o symbolicznym znaczeniu tych rzeczy, o tradycyjnych potrawach i zwyczajach w różnych częściach Polski.

Fot. Krzysztof Szymański
{gallery}gallery/2017/szym_teatrzyk{/gallery}

Przygotowania w obu grupach toczyły się od listopada. Dzieci uczyły się wierszyków, ról, ćwiczyły ruch sceniczny i dykcję. W tym czasie rodzice głowili się nad kostiumami dla swych pociech. Pomysły rodziców nie miały granic. Ktoś z czerwonych i żółtych bibułek zrobił wiewiórczą kitę, która wyglądała jak prawdziwa; ktoś przykleił na czapeczce sterczące kawałki papieru, więc był już odważny jeż; ktoś inny do okularów doczepił własnej roboty kolorową maskę i dodał szal w listeczki i była to sowa – symbol mądrości i powagi. Z rodzinnych garderób powyciągano sukienki, chusty i narzuty – udało się z tego stworzyć niepowtarzalne stroje dla swych pociech. Czuło się, że rodzice ćwiczyli ze swymi pociechami również w domu. W wyniku tej współpracy powstała wspaniała bajkowa opowieść również dla dorosłych, z satysfakcją dzieci, że mogły zaprezentować swoje talenty.

Jak na prawdziwą tradycję Bożego Narodzenia przystało, po przedstawieniu mali aktorzy rozdali obecnym opłatki i dzieląc się nimi składali wszystkim najlepsze życzenia. Rodzice ze swej strony przygotowali dla nich słodki poczęstunek i gorące napoje. Raczono się tym w miłej, serdecznej, domowej atmosferze.

Fot. Alina Wozijan
{gallery}gallery/2017/wozijan_teatryk{/gallery}

Dopiero odbył się debiut młodych artystów, a już pani Luba obmyśla kolejne przedstawienie. Jak sama stwierdziła: „Dzieci garną się to takich występów. Same mają nieraz wspaniałe pomysły. Trzeba je jedynie odpowiednio opracować i ukierunkować, a wyrosną na prawdziwych aktorów”.

Siostrze Tadei i Lubie Lewak życzymy dalszych osiągnięć w pracy z dziećmi, a rodzicom i SPPZL dziękujemy za wspieranie tej działalności. Mamy nadzieję, że tych młodych aktorów zobaczymy jeszcze nie raz przy innych okazjach.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 3 (271) 14-27 lutego 2017

X