aktualności

82. posiedzenie Sejmu. Uchwały o patronach 2020 roku

14/06/2019 16:15

W czwartek podczas drugiego dnia 82. posiedzenia Sejmu posłowie zdecydowali o ustanowieniu patronów 2020 r. Uhonorowani zostali: św. Jan Paweł II, hetman Stanisław Żółkiewski i Roman Ingarden. 2020 rok będzie także rokiem Bitwy Warszawskiej w jej 100. rocznicę.

Spotkania na Pokuciu II – Warsztaty Rafajłowskie 2019

14/06/2019 08:38

Młode stowarzyszenie Res Carpathica już po raz drugi zorganizowało dużą konferencję poświęconą Karpatom Wschodnim. W Stanisławowie i w Rafajłowej spotkali się specjaliści z dziedziny historii, architektury, etnologii, kultury, turystyki miejsc położonych w Karpatach wschodnich.

Wręczono Doroczne Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

13/06/2019 06:28

W środę w Teatrze Narodowym w Warszawie odbyła się gala wręczenia Dorocznych Nagród Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Galę poprowadzili wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński oraz aktorka Małgorzata Kożuchowska.

Biskup Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii: „Kościół lwowski jest Kościołem żywym”

10/06/2019 17:21

Biskup Stanisław Dowlaszewicz był gościem czerwcowej Kongregacji Duchowieństwa i Osób Konsekrowanych archidiecezji lwowskiej, połączonej z XI Archidiecezjalnym Dniem Ministranta.

Kijów: zakończyła się X Sesja ZP Polski, Litwy i Ukrainy

08/06/2019 13:51

Polscy, litewscy i ukraińscy parlamentarzyści spotkali się w Kijowie na wspólnej sesji parlamentów trzech krajów

Pierwsza dama RP z wizytą na Ukrainie

08/06/2019 13:47

Spotkaniem z Polakami w Żółkwi zakończyła swoją wizytę na zachodniej Ukrainie małżonka prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda. W czasie swojego pobytu pierwsza dama odwiedziła również Polaków mieszkających we Lwowie, Złoczowie i Stanisławowie (obecnie Iwano-Frankiwsk).

V Polsko-Ukraiński Dzień Dziecka z udziałem małżonki prezydenta RP Agaty Kornhauser-Dudy

06/06/2019 22:44

Z okazji V Polsko-Ukraińskiego Dnia Dziecka, do Lwowa przyjechała małżonka prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda.

Majówka w Brzuchowicach 2019

05/06/2019 13:45

W sobotę 1 czerwca Polacy ze Lwowa i okolic na terenie Wyższego Seminarium Duchownego w Brzuchowicach świętowali majówkę. Imprezę połączono z programem artystycznym. Z okazji Dnia Dziecka nie zabrakło również zabaw dla najmłodszych.

publicystyka

Legendy starego Stanisławowa. Część 22

14/06/2019 11:16

Młyn Immerdauera

Inne końce świata. Gdynia

13/06/2019 11:08

Zwiedzanie Gdyni nie znajduje się raczej na szczytach list atrakcji polecanych turystom w Trójmieście. My jednak uznaliśmy to za obowiązkowy punkt programu i nie zawiedliśmy się.

Zabytkowy most w Pasiecznej

12/06/2019 11:04

W Pasiecznej (rejon nadwórniański, obwód iwanofrankiwski), położonej nad toczącą z Gorganów swe wody Bystrzycą Nadwórniańską, znajduje się niezwykły, zapomniany zabytek techniki – potężny żelazny most kratownicowy, przerzucony przed ponad stu laty przez tę rzekę dla potrzeb leśnej kolei wąskotorowej łączącej Nadwórnę z Rafajłową.

Wystawa Krajowa

11/06/2019 10:55

Mija 125 lat od wydarzenia, które udowodniło, że Kraj Galicji i Lodomerii w Monarchii Austro-Węgierskiej ma znaczny potencjał artystyczny, kulturowy, rolniczy, techniczny i przemysłowy. 5 czerwca 1894 roku we Lwowie po kilkuletnich przygotowaniach otwarto Wystawę Krajową.

Lwów pod muchą

10/06/2019 10:31

Kurierowe rozmowy przy kawie

Wspólne prace konserwatorskie na terenie Lwowa

08/06/2019 08:22

We Lwowie odbyła się inauguracja kolejnego polsko-ukraińskiego eta

Demokracja – a co jak nie po naszej stronie?

31/05/2019 11:11

Pisanie, że rok 2019 jest dla Polski i dla Ukrainy rokiem wyjątkowym, może się zdawać banalnym.

Julian Oktawian Zachariewicz. Część I

29/05/2019 08:32

Julian Oktawian Zachariewicz – zapomniany ojciec polskiej architektury

Jak Polacy Charków budowali. Część XLIX

28/05/2019 08:11

Polscy urzędnicy w kancelariach charkowskiego gubernatora, ze szczególnym uwzględnieniem Bronisława Zaleskiego, przyjaciela Tarasa Szewczenki.

Czedekowski Bolesław Jan

27/05/2019 06:59

Czedekowski Bolesław Jan (1885–1969)

Pamięć o dolinie śmierci w Palikrowach

-a A+

Pomnik na polskim cmentarzu (Fot. Konstanty Czawaga)W 70. rocznicę mordu dokonanego na Polakach w Palikrowach koło Podkamienia ks. Anatol Szpak odprawił nabożeństwo żałobne w miejscowej kaplicy. Garstka pozostałych w tej wsi katolików odmówiła wspólną modlitwę przy krzyżu na miejscu kaźni 385 rodaków rozstrzelanych 12 marca 1944 roku. Zamordowanych wspominano też podczas drogi krzyżowej z udziałem katolików dwóch obrządków i prawosławnych.


Świadków tej tragedii żyje coraz mniej. „Przed wojną w Palikrowach było więcej Polaków, mniej było Ukraińców - wspomina 89 letnia Stefania Ksej. – To była mieszana wioska. Mąż był Polak, żona Ukrainka – syn był chrzczony w kościele, córka w cerkwi”.


Na pytanie jak układało się życie między Polakami a Ukraińcami stwierdza, że bardzo dobrze. „Ksiądz Marek z Podkamienia nie przyjeżdżał co niedzieli – wspomina kobieta. – Kiedy go nie było, wszyscy Polacy szli do cerkwi. Tu nie było różnicy. Nikt nie przeszedł, nawet maleńkie dziecko, bez powitania: „Pochwalony Jezus Chrystus!” czy „Sława Isusu Chrystu!”. Takie było wychowanie. W każdą środę była katecheza. Na jednym wozie przyjeżdżali ksiądz nasz i greckokatolicki. Ten szedł do swoich dzieci, a tamten do swoich. Nie było różnicy, aż w czterdziestym czwartym zrobili różnicę bandery”. Tak nasi współrozmówcy z Palikrów określają sprawców. Dwie starsze kobiety podpierając się laskami powoli prowadzą nas na łąkę nazywaną „majdanem” – tam właśnie była „dolina śmierci”.


„Nie wiem z czego to wynikło” – mówi Stefania Ksej. Opowiada, jak wszystkich mieszkańców wsi wyprowadzano z domów i schronów z krzykiem: „Na majdan!” Ludzi spędzono i zaczęto dzielić na Polaków i Ukraińców. Część Polaków schroniła się tu z Wołynia, ponieważ Palikrowy położone są na granicy.


Stefania Ksej i ks. Anatol Szpak (Fot. Konstanty Czawaga)„Byłam świadkiem tej masakry – stwierdza pani Ksej. – Rozstrzelali ludzi z karabinów maszynowych. Po trzy osoby stawiali. Mąż patrzył, jak rozstrzeliwują żony, a żona jak strzelają do męża i dzieci. Siostra została, a brata zabili. Nawet zabili takie dziecko co miało miesiąc. Część rozstrzeliwała Polaków, reszta rabowała i paliła domy Polaków. Zabierali krowy. Krew popłynęła tą rzeką. Woda była czerwona od krwi. Oj, tak było... Oby się nie powtórzyło już nigdy. Niestety, nie mogłam wtedy w żaden sposób pomóc czy kogoś uratować. Miałam ausweis i dzięki temu uratowałam się sama. Moich rodziców ukrył Ukrainiec, miał na nazwisko Sokoł”.


Józefa Medwid z domu Zacharczuk: „Urodziłam się 11 czerwca 1943 roku. Miałam wtedy 7 miesięcy, nic nie pamiętam. Mój tato był Ukraińcem, mama – Polką. Zawsze pytałam babcię czemu każdy ma mamę, a ja nie mam? Twoją mamę zabili bandyci, tam na dolinie – odpowiadała. – Dlatego nie ma twojej mamy. Babcia mówiła, że podczas tej masakry tato stał między Ukraińcami, a mama stała koło taty. Ale jedna z tych Ukrainek, które wydawały Polaków, wskazała sprawcom na moją mamę, że to jest Polka. Tato prosił, żeby nie zostawiali dziecka bez mamy. Nie pomogło. Babcia trzymała mnie w fartuszku. Jeden ze sprawców popchnął ją i niemowlę wypadło z pieluszki. Została zabita też moja 14. letnia ciotka. Babcia została w samej koszuli, a ja w jednej pieluszce. Potem sąsiadka dała trochę mleka krowiego, babcia wylała sobie na pierś żebym ssała. Tato zgłosił się do służby na milicji. Moskale go zabili. Było to w pobliskich Jaśniskach, gdzie próbował obronić kobietę: sowieci przyszli do niej zabrać resztki słomy, na której spały jej dzieci. Za to naczelnik milicji potraktował go jako banderowca i zastrzelił. Miałam wtedy półtorej roku. Przez całe życie męczyłam się. Razem z babcią tułałam się po dziewięciu obcych domach. Jak babcia szła do pracy, to przekazywała mnie z jednej chaty do drugiej. Ktoś dał coś zjeść, ktoś nie dał, pod płotem też spałam. Jakaś kobieta wyjeżdżała do Polski, kupiliśmy jej starą chałupę i dzięki pomocy ludzi przenieśliśmy się na nowe miejsce. Skończyłam tylko siedem klas i poszłam do kołchozu. Bieda zmusiła mnie, bo chciałam jeść. A teraz, po takim życiu, już nie mam zdrowia. Po co mnie przynieśli z tej doliny? – płakałam nieraz. – Po co przeżyłam, jeśli znikąd nie ma pomocy i życie jest takie ciężkie?


Emilia Prochownik (Fot. Konstanty Czawaga)Masakry w Palikrowach i w Podkamieniu dokonano tego samego dnia. „Strzelano trzy razy z armaty, żeby rozwalić kaplicę – powiedziała Janina Dźwinnyk (z domu Dmytruk), która pochodzi z Palikrów, a obecnie mieszka w Podkamieniu. Jej ojciec był Ukraińcem. „Ale u nas nie było różnicy – stwierdza. – Nikt się w Palikrowach nie dzielił. Żyliśmy wszyscy w zgodzie. Aż doszła wiadomość z Wołynia, że tam biją, palą Polaków i ludzie uciekają do nas. Dotarł niepokój też do nas. Miałam wtedy 15 lat. Starsi chodzili na dyżury nocne. Uciekaliśmy na noc z koleżanką do kościoła w Podkamieniu. A wtedy, 12 marca, wygnali nas w Palikrowach na majdan. Nauczycielka powiedziała nam, dzieciom, że nas wszystkich zabiją. Widziałam jak zastrzelili jej wujka. Modliłam się cały czas na różańcu. Tak mnie Pan Bóg ratował swoją potężną ręką. Udało się uciec. Nielicznym udało się uratować”.


Józefa Medwid nie ukrywa, że dzisiaj niektórzy w Palikrowach zaczepiają ją: „O, zostało jeszcze kilku polskich niedobitków...”


Ale kobiety nie zwracają na to uwagi. „Kapliczkę jakoś wyremontowaliśmy – cieszy się pani Józefa. - Dzięki Bogu, okna tam zmieniono. W każdym domu jest telefon, to ja wszystkich obdzwoniłam i część ludzi pomogła nam. Niestety do kościółka przychodzi mało wiernych, to prawda”.


Stefania Ksej stwierdza, że po wojnie, po tej masakrze ludzie żyli ze sobą w zgodzie. Większość Polaków wyjechała do Polski. Przybyło sporo Ukraińców, przesiedlonych zza nowej granicy sowiecko-polskiej. Kościół został zamknięty.


„Wszyscy chodzili do cerkwi, która już była prawosławna, a ja modliłam się po polsku – opowiada Stefania Ksej. – Niektórzy jeździli aż do Lwowa, do katedry, do ojca Rafała. Jeździli też do kościoła w Złoczowie”. Polacy w Palikrowach ze wzruszeniem wspominają rzadkie przyjazdy z Polski byłych mieszkańców tej wsi, Podkamienia i okolic. Wspiera ich jedynie ks. Anatol i siostry sercanki z Brodów. Na starym polskim cmentarzu zobaczyliśmy niedokończony pomnik ofiarom zagłady, który wzniesiono kosztem rządu RP, miał być odsłonięty jeszcze w 2012 roku. Obok można zobaczyć pochylone drewniane krzyże na zbiorowych mogiłach rozstrzelanych Polaków.


Podczas naszych spotkań nie uniknęliśmy tematu napiętej sytuacji na Ukrainie. „Teraz oglądam wiadomości w telewizji i modlę się, żeby Bóg nas zachował. Bo kto nie widział jeszcze wojny, ten nie wie. A ja widziałam już to wszystko” – powiedziała Stefania Ksej.


Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 202 za 31 marca – 14 kwietnia 2014

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.