Wycieczki artystyczne do Prokuratury Lwowskiej

-a A+

Lwowska Prokuratura Obwodowa udostępniła wycieczki do swego gmachu dla miłośników sztuki. Jest to najpiękniejszy nie tylko na zewnątrz ale też wewnątrz budynek przy ul. Akademickiej (ob. prospekt T. Szewczenki) w centrum miasta.

Został wzniesiony i ozdobiony przez architektów, malarzy i rzeźbiarzy polskich 110 lat temu. Przed II wojną światową mieściła się tu Izba Przemysłowo-Handlowa. W okresie sowieckim budynek zajmował miejski komitet partii komunistycznej. W niepodległej Ukrainie gmach przekazano Prokuraturze Obwodowej a więc stał się on obiektem chronionym.

– Ten gmach jest jednym z najwspanialszych przykładów dzieł sztuki początku XX wieku we Lwowie – stwierdza prof. Igor Żuk z UKU (Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu). – Ta synteza architektury, różnych materiałów i technik artystycznych oraz współpraca bardzo uzdolnionych twórców ma wyjątkową wartość. Badam architekturę długiego XIX wieku, więc nie mogłem ominąć tego zabytku. Jest bardzo ważny w historii, w kronikach architektury i w ogóle kultury Lwowa początku XX wieku. Widoczne tu są różne konteksty społeczne, polityczne, ekonomiczne, lokalna historia, mikro historia. Budynek jest wspaniały pod każdym względem, zarówno zewnątrz jak i wewnątrz. Zachowało się w nim najlepiej we Lwowie artystyczne wyposażenie wnętrz, i to najwyższej klasy. Jest to swoiste przejście od secesji do neoklasycyzmu, nazwałbym ten styl post-secesyjnym neoklasycyzmem. Budownictwo prowadzono w bardzo specjalnym momencie historii. Lwów naznaczony był stagnacją, trwał kryzys ekonomiczny 1907 roku, z powodu niemożności uzyskania kredytu zatrzymał się cały przemysł budowlany w mieście, co najbardziej dotknęło prywatnych inwestorów. Natomiast ten projekt był inwestowany z funduszy spółdzielczych dlatego po konkursie 1906 roku już w 1907 rozpoczęto budownictwo. To była długa historia, bo zazwyczaj czas budowy lwowskiej kamienicy to jeden rok. Historia konkursu prezentuje szereg bardzo ważnych twórców, i zarazem dość ostrą konkurencję zawodową. Jednak już naprzód było wiadomo, kto otrzyma nagrody. Alfred Zachariewicz ze swym wspólnikiem Józefem Sosnowskim byli właścicielami trzech parceli, na których planowano budownictwo. Była to propozycja nie do odrzucenia. Wszyscy twórcy byli absolwentami Politechniki Lwowskiej. To był ważny projekt realizowany przez zawodową wspólnotę na czele z liderem Julianem Zachariewiczem w tandemie z Janem Lewińskim (Iwanem Lewińskim). Polak i Ukrainiec, ale pamiętamy, że to nie był współczesny Polak i nie był współczesny Ukrainiec. Ten budynek jest klejnotem Lwowa, bardzo wartościowym zabytkiem, który trzeba pielęgnować, restaurować każdy detal, każdy fragment. Niestety utracono umeblowanie wyprodukowane przez najlepszych lwowskich stolarzy. Utracony został też fragment witrażu, ale ogródki można odnowić.

Tymczasem dla całych pokoleń powojennych lwowian i gości miasta piękno pomieszczeń przy Akademickiej, pod podwójnym numerem 17/19 jest nieznane. Za sowietów wchodzili do środka wyłącznie członkowie partii komunistycznej. Wtedy z biur miejskiego komitetu partii zniknęło piękne umeblowanie. Po odzyskaniu Niepodległości Ukrainy osiadła tam Lwowska Prokuratura Obwodowa.

– Od dzieciństwa jestem pasjonatem historii, historii Lwowa, historii sztuki, więc oczywiście interesowało mnie to, co kryje się za tak piękną fasadą dawnej Izby Przemysłowo-Handlowej – mówi Wito Nadaszkiewicz, młody prawnik i działacz społeczny. – Ponieważ od czasów radzieckich w tym gmachu mieści się Prokuratura Obwodowa, była to wielka tajemnica – i państwowa, i wojskowa, i nie tylko. Pamiętam jeszcze z czasów Janukowycza, na przykład, że jeśli przychodziło się do tego gmachu, to koniecznie z paszportem. Trzeba było mieć zaproszenie. Stała tam bramka, nie taka bramka jak w metrze, lecz taka jak chyba na granicy między Izraelem a sektorem Gaza, tak żeby tam nikt z pasem szahida nie przeszedł. To było naprawdę miejsce całkowicie zamknięte dla publiczności. Po Rewolucji Godności miałem zaszczyt być członkiem pierwszego składu Rady Doradczej przy Lwowskiej Prokuraturze Obwodowej i właśnie wtedy zaczęliśmy nagłaśniać, że prokuratura nie musi być aż tak zamknięta. To jest resort państwowy i moim zdaniem państwo musi być otwarte dla ludzi, dla swoich obywateli. Oczywiście to jest wielki progres, że wreszcie teraz ludzie, wycieczki mogą zapisywać się i wchodzić, oglądać, bo to naprawdę jest piękny budynek.

Podobnego zdania jest również zastępca prokuratora obwodu lwowskiego Mykołaj Druziuk.

– Mamy zaszczyt pracować w (bez przesady) pompatycznej i jednej z najbardziej urokliwych budowli Lwowa – powiedział w rozmowie z dziennikarzami Kuriera. – Uznaliśmy, że mamy prawo nie tylko podziwiać architekturę, podziwiać sztukę, która znajduje się w tym budynku, ale możemy ją udostępnić też szerokiej publiczności, aby inni też mogli ją podziwiać, żeby badacze sztuki mieli możliwość prowadzić badania tych wspaniałych dzieł. Mamy kilka sposobów by to realizować. Są to memoranda z udziałem lwowskich instytucji edukacyjnych, że możemy tu organizować wycieczki dla studentów. Ponadto akredytowani lwowscy przewodnicy już mają informacje, że budynek jest otwarty i że można w nim oprowadzać wycieczki dla zorganizowanych grup turystów. W tym celu trzeba się wcześniej umówić, poinformować, że będzie grupa turystów, ilu, jakiego personelu, a potem spokojnie można wejść do obiektu i odbyć wycieczkę w towarzystwie prokuratora, gdyż jest to obiekt chroniony. Przeprowadziliśmy już dwie wycieczki dla lwowskich studentów, turystów ze Lwowa oraz zorganizowaliśmy wydarzenie artystyczne z okazji 110. rocznicy otwarcia tego gmachu, z udziałem naukowców, krytyków sztuki, którzy mieli okazję zobaczyć ten budynek na własne oczy i wysłuchać bardzo ciekawego wykładu o historii tego budynku od prof. Igora Żuka z UKU.

Na pytanie, czy mogą się dostać do środka tego gmachu naukowcy i turyści z Polski Mykołaj Druziuk wyjaśnił:

– Mogą tu dotrzeć także turyści z Polski, polscy badacze sztuki lub inni obcokrajowcy, jednak procedura jest nieco skomplikowana, bo to jak już wyjaśniłem jest obiekt chroniony, dlatego o chęci przeprowadzenia takiego zwiedzania trzeba wcześniej zgłosić, abyśmy mogli wykonać niezbędne procedury: poinformować Służbę Bezpieczeństwa oraz prokuraturę wyższą o przeprowadzeniu takiego zdarzenia protokolarnego i podać na liście liczbę cudzoziemców, którzy będą tu przebywać oraz jaki jest cel ich wizyty.

Jest pewna procedura, ale jest to możliwe i nie ma żadnych problemów. We Lwowie są akredytowani przewodnicy, którzy mają z nami kontakt i potrafią koordynować czas wycieczki. Ponadto na oficjalnej stronie internetowej znajdują się nasze kontakty i bez problemu można uzgodnić z sekretarzem prasowym prokuratury godzinę i format, liczbę członków grupy oraz w prosty sposób zorganizować wycieczkę.

Fot. Andrzej Borysewicz

Na pytanie jak układają się relacje badacza sztuki z państwowym urzędem jakim jest prokuratura prof. Igor Żuk powiedział:

– Pozytywnie, normalnie. Do 2018 roku nawet jakoś nie usiłowałem się z kimś skontaktować, ale kiedy pojawiła się informacja, że nowe kierownictwo prokuratury praktykuje politykę otwartych drzwi, zatelefonowałem i bez trudu dostałem się do głównego gabinetu, przedstawiłem się i tak się zaczęło. Chętnie będę doradzać, czym mogę pomagać.

Zastępca prokuratora obwodu lwowskiego Mykołaj Druziuk wyjaśnił również, że z powodu pandemii koronawirusa rozpoczęte wycieczki do budynku prokuratury na razie wstrzymano. Kurier Galicyjski poprosił profesora Igora Żuka by naszych czytelników oprowadził po zabytku wirtualnie.

Perła przy ulicy Akademickiej
Na jednej z głównych ulic Lwowa, dawna nazwa – Akademicka, pod podwójnym numerem 17/19, znajduje się gmach słusznie uważany nie tylko za ozdobę tej ulicy, ale jest też zaliczany do najpiękniejszych budynków w mieście. Niezmiennie przyciąga uwagę ornamentowaną mozaiką fasady, jeszcze większe wrażenie sprawia wspaniała architektura wnętrz. Bez wątpienia jest to obiekt zasługujący na monografię, gdyż w powstałych dotychczas pracach z zakresu architektury, w literaturze krajoznawczej i przewodnikach na temat tego gmachu są zaledwie krótkie wzmianki. Przypuszczalnie łączyć to należy z faktem, że dostęp do budynku był przez dłuższy czas ograniczony – w jego murach za mozaikową fasadą w okresie sowieckim mieścił się miejski komitet partii komunistycznej. Pierwotne przeznaczenie budowli było jednak bardzo dalekie od funkcji kancelarii partyjnej: na początku XX wieku należał do Lwowskiej Izby Handlowo-Przemysłowej.

Wspomniana instytucja powstała w 1850 roku, miała niemałe zasługi w rozwoju handlu i rzemiosła „Królestwa Galicji i Lodomerii” i w początkach swego istnienia wykorzystywała na swoją rezydencję pałac Biesiadeckich przy placu Halickim; jednakże pół wieku później budynek ten był już zbyt ciasny dla powiększającej się liczby personelu i wydał się wpływowemu właścicielowi niezbyt reprezentacyjny.

W roku 1903 Izba powołała komisję, która zaproponowała nabycie posiadłości przy obecnej ulicy Arsenalskiej. Zamierzenia te nie doszły jednak do skutku. W lutym 1906 roku powstaje nowa komisja, która rozpoczyna energiczną działalność: kupuje działkę między ulicami Akademicką (obecnie prospekt Szewczenki) a Batorego (obecnie Kniazia Romana) (o numerach hipotetycznych 381, 406 i 1271) i ogłasza konkurs architektoniczny, którego warunki zostały opublikowane 7 listopada 1906 roku. Przewidywał on trzy nagrody za najlepsze prace – 4000, 2500 i 500 koron oraz możliwość dodatkowego zakupu innych projektów po 500 koron.

Pomimo wysokiego poziomu wyróżnionych prac (I nagrodę otrzymał projekt lwowskich architektów Józefa Piątkowskiego i Maksymiliana Maciałka) do wykonania żadnej z propozycji konkursowych nie doszło. Realizacja szczegółowych planów niespodziewanie została zlecona autorom nie biorącym udziału w konkursie: młodym lwowskim architektom Alfredowi Zachariewiczowi i Tadeuszowi Obmińskiemu. Jednakże oceniając projekt Zachariewicza – Obmińskiego można z całą stanowczością stwierdzić, że jest to proces całkowicie samodzielny, nie mający nic wspólnego z planami nagrodzonymi w konkursie. W ogóle odnosi się wrażenie, że przekazanie zlecenia obu architektom było zdecydowane z góry, w czym z pewnością odegrała niemałą rolę pozycja Alfreda Zachariewicza jako wpływowego członka Izby Handlowo-Przemysłowej. Wszelako rzeczą najważniejszą było to, że autorzy zrealizowanego projektu cieszyli się zasłużoną reputacją najzdolniejszych architektów ówczesnego Lwowa.

Alfred Władysław Krystian Robert Zachariewicz (1871–1937) był synem wybitnego architekta, profesora Politechniki Lwowskiej Juliana Zachariewicza. Studiował na Politechnice we Lwowie oraz Politechnice Wiedeńskiej. W pierwszych latach XX w. założył własne biuro projektowe i razem ze wspólnikiem Józefem Sosnowskim pierwszą w Galicji firmę wyrobów żelbetonowych. Pełny rozkwit twórczości architektonicznej Zachariewicza-juniora przypada na lata przed I wojną światową, kiedy projektuje i buduje kamienicę Bałłabana, przedstawicielstwo „Assicurazioni Generali”, budynek Galicyjskiego Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego oraz inne ważne obiekty i dyktuje styl architektury Lwowa. To pasmo twórczych sukcesów zapoczątkowała praca nad projektem Izby Handlowo-Przemysłowej we Lwowie.

Jego współautor, Tadeusz Antoni Obmiński (1874–1932), również był absolwentem Politechniki Lwowskiej, następnie studiował w Charlottenburgu. Dał się poznać jako wybitny pedagog i teoretyk (ponad 30 lat wykładał na Politechnice Lwowskiej, przez kilka lat kadencji sprawował funkcję dziekana Wydziału Architektury; doktor nauk humanistycznych, profesor), jak również utalentowany architekt-praktyk. W pierwszych latach XX w. Obmiński był jednym z głównych inicjatorów wprowadzenia nowych form stylistycznych do architektury Lwowa – secesji i motywów sztuki ludowej (udział w opracowaniu projektu kamienicy Segala, budynek „Dniestru” itp.).

Współautorstwo Alfreda Zachariewicza i Tadeusza Obmińskiego wymaga uzupełnienia o pewne szczegóły. Zgodnie z warunkami realizowanego przez nich zamówienia, w rejonie ul. Akademickiej prócz Izby Handlowo-Przemysłowej powstała jeszcze jedna budowla – tzw. Instytut Technologiczny (spełniał on rolę ośrodka szkoleniowo-informacyjnego, swego rodzaju „akademii rzemiosła” – bliźniaczej instytucji Izby). Budynek ten wraz z domem przy ul. Akademickiej 17/19 tworzył jednolity zespół, miał graniczące z nim podwórko, natomiast elewacja wychodziła na słabo uczęszczaną ul. Boularda (obecnie ul. Niżankiwskiego nr 5); obecnie mieści się tam Lwowska Narodowa Akademia Muzyczna.

Należy przypuszczać, że plany budynków zostały uzgodnione przez obu autorów, ale przy szczegółowym opracowaniu funkcje architektów były z całą pewnością rozgraniczone. Wydaje się, że autorstwo domu ul. Boularda 5 można byłoby przypisać w przeważającej części T. Obmińskiemu (nota bene był on w latach 1909–1910 dyrektorem Instytutu Technologicznego). Natomiast jeżeli chodzi o budynek przy ul. Akademickiej 17/19, gdzie znajdowała się Izba Handlowo-Przemysłowa, to w rozwiązaniu jej elewacji, wnętrz i szeregu detali widać wyraźnie rękę Zachariewicza, przeważa jego indywidualny styl i smak.

Po powrocie i zakończeniu projektu latem 1907 roku ogłoszono przetarg na prace budowlane, których wartość szacowano początkowo na kwotę 600 000 koron. Ze zgłoszeń, które napłynęły od przedsiębiorców, za najlepszą uznano ofertę profesora Lewińskiego.

Iwan Lewiński (1851–1919), wieloletni kierownik katedry budownictwa użytkowego Politechniki Lwowskiej i kierownik znanego biura projektowego (w którym swego czasu pracował również A. Zachariewicz, T. Obmiński i wielu innych znakomitych architektów) był właścicielem największego we Lwowie przedsiębiorstwa budowlanego i zakładu materiałów budowlanych. Firma Lewińskiego wznosiła ważne lwowskie obiekty końca XIX – początku XX wieku (wystarczy wymienić Teatr Miejski oraz dworzec), wykonując podstawowe prace budowlane, tzn. ziemne, kamieniarskie, mularskie, betoniarskie, ciesielskie.

Prócz przedsiębiorstwa prof. Lewińskiego należy wymienić innych wykonawców prac budowlano-technicznych. Dom przy ul. Akademickiej 17/19 jest przykładem wysokiego poziomu kultury technicznej owego czasu: zastosowano w nim konstrukcje żelbetowe, zamówione w wyżej wymienionej firmie „Sosnowski i Zachariewicz” (elementy sklepień, dachu, wykuszu), zainstalowano oryginalny układ ogrzewania centralnego na ropę przywożoną z Borysławia (przedsiębiorstwo „Drzewiecki i Jeziorański”), sprzęt elektryczny z firmy „Sokolnicki i Wiśniewski” (oświetlenie o mocy 6000 świec w sali posiedzeń), wewnętrzną łączność telefoniczną, windy elektryczne.

Jeżeli chodzi o daty, należy wyjaśnić, że według ustawodawstwa „Królewskiego Stołecznego Miasta Lwowa” prac budowlanych nie wolno było rozpoczynać przed zatwierdzeniem ich w magistracie miejskim; nastąpiło to w dniu 4 października 1907 roku. Budowa została zakończona ostatecznie w dniu 6 maja 1911 roku, co również odnotowano w aktach magistrackich. Jednakże użytkowanie główniej części gmachu rozpoczęło się wcześniej – uroczysta ceremonia otwarcia nowego przedstawicielstwa Izby odbyła się 3 lipca 1910 roku w obecności dostojnych gości z Wiednia, reprezentantów wszystkich izb handlowo-przemysłowych Austro-Węgier, nie mówiąc o licznych delegacjach krajowych. Było to jedno z głównych wydarzeń odnotowane w kronice miejskiej Lwowa w 1910 roku – obok uroczystości z okazji 500-lecia bitwy pod Grunwaldem, konfliktu ukraińsko-polskiego na Uniwersytecie Lwowskim i pierwszych nad miastem lotów aeroplanu.

Dzięki wysiłkom autorów projektu i budowniczych powstało wybitne dzieło architektury, dominanta zabudowy przy ul. Akademickiej. Zalążek jest ukształtowany w okresie neorenesansu, można tam odnaleźć echo późnego klasycyzmu, kolejno pojawiły się elementy neobaroku i secesji; zespół został stworzony przez znanych architektów i budowniczych – J. Schulza, L. Wierzbickiego, J. Bałłabana, M. Ulama, T. Obmińskiego, J. Hochbergera i in. Projektanci gmachu Izby uzupełnili go, wykazując niezwykły takt w stosunku do pracy poprzedników. Kamienica pod numerem 17/19 harmonizuje ze skalą ulicy, z jej szerokością; budynek zwieńczony mansardowym dachem jest dobrze widoczny w perspektywie ul. Akademickiej, ustalając punkt „centralny”, oraz ze strony bocznej ul. Zimorowicza (obecnie ul. Dudajewa). Schodkowe zakończenie elewacji umożliwia jej powiązanie z sąsiadującymi budynkami i nadaje całemu zespołowi harmonijną zwartość.

Elewacja budynku jest symetryczna i majestatyczna. Oś symetrii została zaakceptowana łukiem głównego portalu, balkonem gabinetu prezesa, występem gzymsu oraz centralnym elementem attyki, w którym umieszczono herb Lwowa. Ściana rozlokowana jest wysmukłymi pilastrami oraz elementami podkreślającymi wertykalizm (jest to wspólna cecha budowli autorstwa A. Zachariewicza). Wszystkie detale wyróżnia iście filigranowe wykończenie. Nie można nie zwrócić uwagi na umiejętne modelowanie występów i wnęk, bezbłędną kompozycję otworów, swoistą „melodyjność” rysunku. Wodoodporny tynk nabrał po pewnym czasie piaskowoszarego odcienia, na którego tle wspaniale wygląda mozaikowe panneau (błękit, ultramaryna, intensywna zieleń i złoto).

Stylu elewacji głównej, jak zresztą całego budynku, nie da się określić jednoznacznie. Falisty zarys attyk, swobodne potraktowanie elementów porządku, w szczególności zaś sztukatorskie konsole nad portalami bocznymi – bez wątpienia można nazwać secesyjnymi. Całości jednak tym mianem określić nie można. Najsłuszniejszym wydaje się potraktowanie gmachu Izby jako przykładu ilustrującego przejście od secesji do neoklasycyzmu charakterystycznego dla architektury Lwowa tuż przed rokiem 1910.

Tylna elewacja, od strony podwórza, jest prosta i ascetyczna, jednak od razu daje się zauważyć mistrzowskie rozwiązanie bloku sali obrad z umieszczonym nad nią tarasem i wystającym wykuszem. Rozplanowanie dziedzińca zrealizowane zostało z wielkim profesjonalizmem, zapewniono światło i przestrzeń, mimo skomplikowanej lokalizacji terenu. Niegdyś był tu zadbany ogród i kwietniki.

Plan wewnętrzny uwarunkowany został podwójnym przeznaczeniem: połączeniem biurowo-administracyjnych funkcji budynku (w części położonej od strony ul. Akademickiej, gdzie znajdują się gabinety i inne pomieszczenia służbowe) z reprezentacyjną. Ta ostatnia dotyczy klatki schodowej zlokalizowanej w środku kamienicy i wspaniałej sali obrad w prawym skrzydle, które jest nieco wysunięte od podwórza, dzięki czemu rzut gmachu ma kształt litery „L”; sala obrad zajmuje tylko jego górną część, pod nim znajdowała się giełda (pomieszczenia przeznaczone dla giełdy wykorzystywane są obecnie jako sala wykładowa). Zarówno wnętrza o ceremonialnym przeznaczeniu, jak i część służbowo-administracyjna są w pewnym stopniu od siebie niezależne, lecz powiązane funkcjonalnie nie tylko dzięki elastycznemu rozplanowaniu kondygnacji, lecz również dzięki pomysłowej kompozycji pomieszczeń na różnych poziomach.

Fot. Andrzej Borysewicz

Opisanemu wyżej układowi funkcjonalnemu podporządkowane jest również rozwiązanie schodów. Główne, bogato ozdobione, szerokie schody prowadzą tylko na reprezentacyjne 1 piętro, znajdujące się nad wysokim, dwukondygnacyjnym parterem. Do gabinetów „niższej rangi”, do suteren oraz na górne piętra wiodą inne, służbowe schody, zlokalizowane na całej wysokości budynku w lewym skrzydle i przeznaczone tylko dla personelu; do nich dobudowany został szyb windy, dzięki czemu komunikacja jest szybsza i wygodniejsza. W elewacji frontowej znajdują się trzy portale: główny frontowy, prowadzący do klatki schodowej, lewy boczny, połączony ze schodami służbowymi, natomiast symetryczny w stosunku do niego prawy portal stanowi odizolowane wejście do pomieszczeń byłej giełdy.

Budynek przy ul. Akademickiej 17/19 zasługuje na wysoką ocenę dzięki swym wnętrzom, można mówić nawet o swoistej „dramaturgii” przestrzeni, o nawiązywaniu architektury do pewnego obrządku. Zaczyna się on w hallu, u progu prowadzących do góry reprezentacyjnych schodów, w perspektywie których lśnią okna witrażowe. Sklepienie kasetonowe nad hallem oraz jego niskie łuki efektownie kontrastują z pionowymi rytmami owalnej klatki schodowej. I znowu zdumiewa doskonałość szczegółów architektonicznych: obramowanie schodów, w których rolę płycin spełniają miniaturowe kompozycje mozaikowe wnęk, ząbkowanych karniszy, oryginalnych lamp – „stalaktytów”. Piaskowoszary kolor polerowanego kamienia wytwornie harmonizuje z bielą sufitu, jaskrawymi barwami mozaiki i kolorytem witraży, dzięki którym pomieszczenie wypełnia się wielobarwnymi plamami świetlnymi.

Na poziomie górnego podestu schodów przestrzeń ukształtowana wertykalnie, nabiera dynamiki poziomej, rozlewając się szerokim korytarzem w obydwie strony. Spełnia on podwójną funkcję: jest to jednocześnie korytarz i szatnia-fever. Boazerie bowiem to nic innego jak wbudowane szafki ścienne, w których członkowie Izby zbierający się na posiedzeniach pozostawiali okrycia wierzchnie. Korytarz prowadzi do sali obrad i do przestronnych gabinetów, których meble, obicie, lampy w większości nie zachowały się, ale znane są z prasy 1910 roku. Pisano m.in., że gabinet prezesa utrzymywano „w stylu Ludwika XVI”, a sąsiadujący z nim salon przyjęć „cały utrzymany w kolorze bordeaux, z […] meblami w stylu, który można nazwać empire zmodernizowanym”. Gabinet wiceprezesa jest „niezbyt duży, jasny, w kolorze szarozielonym, utrzymany w stylu empire, o ścianach obciągniętych materią jedwabną”. Opisany został także gabinet sekretarza Izby („całość wykonana w materyale palisandrowym”), wspaniała biblioteka („wykonana cała w mahoniu”) oraz pokój zebrań sekcji, umeblowany „w sposób bardzo prosty, przypominający to, co się popularnie zwykło zwać secesją”.

Prawdziwie mistrzowskim przykładem zorganizowania przestrzeni architektonicznej jest sala obrad, do której prowadzą dwa szerokie wejścia. Przede wszystkim uderza kontrast między niskim korytarzem a jej wysokim wnętrzem (wysokość sali w przekroju równa się łącznej wysokości 1 i 2 piętra). Ten efekt wizualny wzmacniają pilastry, w których rolę kapiteli spełniają płaskorzeźby Zygmunta Kurczyńskiego oraz znakujące się naprzeciwko drzwi wejściowych wysokie okna z witrażami. Pozostałe trzy ściany w górnej części wypełnione są biegnącym dookoła malarskim fryzem Feliksa Wygrzywalskiego. Płaszczyznę sufitu przecinają rzędy kasetonów, w których umieszczono113 żarówek. Wzdłuż jednej ze ścian znajduje się podium dla prezydium. Wnęki wykuszy służyły kiedyś jako miejsce dla reporterów (swego rodzaju „galerii dla prasy”).

Fot. Andrzej Borysewicz

Elegancja i funkcjonalność cechują nie tylko pomieszczenia paradne, lecz również pomieszczenia przeznaczone dla niższych rangą urzędników. W przyziemiu znajdowały się mieszkania woźnych, na parterze biura kolejowe i taryfowe, kasa i biuro podawcze. Na drugim piętrze znajdowały się gabinety zastępców sekretarzy, kataster przemysłowy, księgowość, dokonywano rejestracji marek i wzorów. Na trzecim piętrze kiedyś część jego pomieszczeń zajmował „Centralny Związek Fabryczny”, natomiast w pokojach położonych z tyłu znajdowało się mieszkanie zarządcy. Architektura budynku nie przestaje zadziwiać swoją oryginalnością: na górnym piętrze jest wyjście na taras o powierzchni ok. 150 m², zlokalizowany nad sufitem sali obrad, na którym swego czasu urządzono mały „wiszący ogród”.

Budynek Lwowskiej Izby Handlowo-Przemysłowej jest unikalnym przykładem syntetycznego dzieła sztuki (Gesamtkustwerk). W tym miejscu należy wymienić przede wszystkim trzy główne elementy, które się na to składają: malarstwo ścienne (Feliksa Wygrzywalskiego), rzeźby (prace monumentalne Zygmunta Kurczyńskiego) oraz witraże z mozaikami wykonane przez przedsiębiorstwo Stanisława Gabriela Żeleńskiego.

Projekty tych ostatnich zostały opracowane przez plastyków Henryka Uziembły i Karola Frycza. Działali oni w okresie, kiedy krakowska pracownia artystyczna Stanisława Gabriela Żeleńskiego zdobyła prawdziwie szeroką europejską sławę. Wykonane w niej frontowe mozaikowe panneau z wizerunkiem herbu miasta Lwowa oraz girlandami według szkicu Henryka Uziembły jak gdyby dodatkowo podkreśla dominującą rolę gmachu w zespole architektonicznym. Na mozaikach paradnych schodów (szkice Karola Frycza) przedstawiono kwiaty, co stwarza wraz z wielobarwnymi witrażami specyficzną aurę, atmosferę „świątyni piękna”. Należy ubolewać, że w kompozycji witrażowej w lunecie portalu głównego, zaprojektowanej również przez Uziembłę, pozostały tylko dwie partie boczne, środkowa zaś, na której był przedstawiony statek handlowy, zaginęła. Natomiast w dobrym stanie zachowały się do dnia dzisiejszego duże witraże klatki schodowej i sali obrad. Ich rysunek i koloryt są bardziej surowe niż witraż secesyjny portalu głównego. Autorem tych witraży był architekt Alfred Zachariewicz, o czym świadczą napisy: „Prof. A. Zachariewicz r. 1908”.

Do najciekawszych elementów wystroju Lwowskiej Izby Handlowo-Przemysłowej należą malowidła ścienne wykonane przez Feliksa Wygrzywalskiego (1875–1944), absolwenta Akademii Monachijskiej. Przez pewien czas malarz pracował we Włoszech, stamtąd zaproszony został do Lwowa do pracy nad malarskim fryzem w sali obrad w budynku przy ul. Akademickiej 17/19. Malowidło składa się z sześciu części, na których przedstawiono obnażone postacie na pozłacanym tle. Jest to mitologiczna opowieść o związku między handlem a przemysłem: atleci pochłonięci wytężoną pracą, centauromachia, człowiek przesuwający ciężar („Praca”, „Siła”, „Wytrwałość” – symboliczne nazwy części fryzu), rybacy wyciągający sieć z ogromną perłą i balansującą na niej boginią pomyślności, postaci mitologiczne unoszące złote naczynia, na które leje się złoty deszcz („Fortuna”, „Kapitał żelazny”, „Kapitał płynny”). I wreszcie fantastyczna złota dolina, ale bezładna, z panoramą leżącego w jej środku miasta, którego sylwetka przypomina Lwów.

Ta wersja legendy o złotym wieku znajduje poparcie i kontynuację w płaskorzeźbach autorstwa Zygmunta Kurczyńskiego (1886–1949), absolwenta Lwowskiej Szkoły Przemysłowej i Akademii Krakowskiej, który kształcił się również w Paryżu w pracowni Augusta Rodina i Paulo Trubieckiego. We Lwowie jego talent „odkrył” Alfred Zachariewicz – na przełomie pierwszej i drugiej dekad XX w.). Wszystkie wybitniejsze budowle architekta zostały ozdobione rzeźbami wykonanymi przez Kurczyńskiego, w tym gmach Izby Handlowo-Przemysłowej. Wzdłuż sali obrad cyklicznie umieszczone są płaskorzeźby, na których przedstawione zostały figury tytanów i sceny heroicznej pracy robotników. Bohaterowie etosu powstałego w umyśle rzeźbiarza wykonują szereg czynności, spowici girlandą, łączą się w rytualnym pocałunku, symboliczna postać czasu łączy przemysł z handlem itp. Zygmunt Kurczyński jest również autorem masek, które otaczają wejścia do sali.

Uwagę zwraca doskonałość płaskorzeźb na froncie budynku (prace Wojciecha Przedwojeckiego), stiuki w sali obrad i gabinetach (pracownia Ludwika Repichowskiego), jubilerska obróbka płyt z barwnego polerowanego kamienia we wnętrzach. Cennym przykładem sztuki dekoracyjnej początku XX wieku są wykonane w pracowni Władysława Musiałowicza miedziane drzwi frontowe, wypełnione łuskowatymi płytkami fasetowanego szkła, z zakładu Józefa Friedländera. Należy również wspomnieć o lampach na głównej klatce schodowej, w sali i westybulu giełdy, jak również o lampach gabinetowych, które się nie zachowały, dostarczonych przez firmę R. Ditmara. Cały budynek zdobiły wyroby brązownika Wilhelma Sknurzyła. W pełnym blasku reprezentowane były również lwowskie firmy meblowe. Warsztat Stanisława Kruka („nestor stolarzy lwowskich”) wykonał fotele i boazerię dębową dla sali obrad, W. Pelczarski umeblował gabinety prezesa i wiceprezesa, Karol Hornung – biuro sekretarza, Emil Czerniawski – salon przyjęć. Drugie piętro zostało umeblowane przez Stanisława Szczupłakiewicza, Ludwika Czechowicza, Ignacego Milwina, Kiszaka, Kalisza. Na wysoką ocenę zasłużyła praca tapicerów Teodora Kysiaka (tapicerka mebli w bibliotece i sali obrad, wykonana ze skóry jeleni) oraz Władysława Adamskiego (tapicerka mebli palisandrowych w gabinecie sekretarza). Z pracami dekoracyjno-wykończeniowymi w gmachu przy Akademickiej 17/19 związane są również nazwiska innych mistrzów, których wielu później zapomniano, a ich nazwiska zostały utrwalone tylko dzięki przypadkowym wzmiankom na stronach starych gazet i ksiąg adresowych.

Rozwiązanie architektoniczno-plastyczne gmachu Izby Handlowo-Przemysłowej we Lwowie stanowi doskonały przykład jak różne dziedziny sztuki łączą się, tworząc nadzwyczajną w swej harmonii i szlachetności całość. One tworzą syntezę w imię utrwalenia upragnionego marzenia, mitu o swym wieku jako o wieku złotym. Jest to rozpaczliwa próba dokonywana w okresie niepokoju, w przededniu I wojny światowej i rozpadu wielu ideałów. Opisany przez nas budynek pozostał znaczącym świadectwem swego czasu – który nie był wiekiem złotym, można o nim mówić raczej jako o wieku srebrnym – pomnikiem stylu przejściowego, ucieleśniającego zatrwożone oblicze epoki.

Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 16 (356), 1 – 14 września 2020

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

 

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.