30/12/2019 11:24
autor Dmytro Antoniuk

Zakony mniej znane. Część 4

-a A+

Rzymskokatolickie klasztory na wschodzie Rzeczypospolitej

Nadal pozostajemy we Lwowie. Dziś przeniesiemy się w okolice Dworca Głównego i Nowego Świata.

Rozdroże ulic Gródeckiej i Janowskiej (ob. Szewczenki) zdobi kościół św. Anny, należący dawniej do klasztoru oo. augustianów. Obecnie jest własnością Cerkwi greckokatolickiej. Na początku XV wieku w tym miejscu doszło do krwawego starcia czeladników cechu krawców ze strażą miejską. Zginęło wówczas dużo ludzi. By uczcić swoich współbraci, cech w 1507 roku wystawił w miejscu tragedii drewniany kościół pw. św. Anny, który wkrótce podczas najazdu na Lwów spalili Wołosi. W 1599 roku wzniesiono murowaną już świątynię, która była o wiele trwalsza, ale nie oparła się najazdowi Chmielnickiego. Ruiny te w 1671 roku król Michał Korybut Wiśniowiecki przekazał zakonowi augustianów. Zakonnicy odbudowali ruiny i wystawili tu niewielki klasztor. Po przebudowie 1730 roku całość uzyskała barokowy wygląd.

W czasie kasaty józefińskiej augustianów „wyproszono” i przekazano ich klasztor księżom diecezjalnym. Część klasztoru zastała przeznaczona na plebanię, w pozostałej umieszczono szkołę początkową. Bibliotekę klasztorną przekazano Akademii Lwowskiej.

Pod koniec XVIII wieku miała miejsce generalna przebudowa całego obiektu. „Odwrócono” kościół, w miejscu dawnego wejścia umieszczając ołtarz główny, a w miejscu dawnego prezbiterium dobudowano wieżę z portalem. W okresie międzywojennym lwowskie pismo „Dziennik Techniczny” rozpisało konkurs na projekt nowego kościoła. Trwało to długie lata – proponowano zupełnie niespodziewane projekty, jednak pod naciskiem opinii publicznej całość pozostawiono bez zmian. Zmieniono jedynie zwieńczenie wieży autorstwa Bronisława Wiktora. Było to w roku 1927. Prace te zakończyły remont klasztoru, który był zniszczony podczas walk w 1918 roku, był bowiem przez trzy tygodnie ostatnią redutą wojsk ukraińskich.

Ostatnie nabożeństwo odbyło się w kościele latem 1946 roku. Potem urządzono w nim kasy kolejowe, a od 1960 roku – sklep meblowy. Instytucje te całkowicie zniszczyły XVIII-wieczne ołtarze i przedwojenne freski. Gdy świątynię w 1990 roku przekazano cerkwi, nie pozostało w niej nic, oprócz murów.

W dawnym klasztorze mieści się dziś klasztor żeński. Do 2010 roku w holu zachowały się jeszcze freski z okresu augustiańskiego, przedstawiające św. Augustyna myjącego nogi Chrystusowi-pielgrzymowi, św. Tomasza z Villanuevy i św. Mikołaja z Tolentino.

Oo. reformaci mieli we Lwowie, wyżej Baszty Prochowej, swój klasztor z kościołem pw. św. Kazimierza, który został skasowany pod koniec XVIII wieku. W 1894 roku zakonnicy-reformaci z Wieliczki zgłosili chęć powrotu do Lwowa. Udało się to dzięki pomocy biskupa Seweryna Morawskiego. Reformaci rozpoczęli budowę nowego klasztoru i kościoła pw. Św. Rodziny przy ul. Janowskiej 66 (ob. Szewczenki). Całość ukończono w 1910 roku. Dzięki architektowi Michałowi Kowalczykowi powstał wspaniały kościół w rzadko spotykanym stylu historyzmu z wnętrzem udekorowanym przez Tadeusza Popiela. Wkrótce do klasztoru zaczęto dobudowywać kolegium serafickie (seminarium), które wymurowano przed wybuchem I wojny światowej. Świątynia została mocno uszkodzona podczas walk polsko-ukraińskich w 1918 roku – do jej wnętrza wpadł granat, którego wybuch zniszczył niektóre witraże, a na ścianach pojawiły się pęknięcia.

Kolejne zniszczenia przyniósł wrzesień 1939 roku. Zamknięto wówczas seminarium serafickie, umieszczając w nim około 100 uchodźców. Zakonników wypędziła stąd sowiecka milicja, upatrzywszy sobie budynek na własne potrzeby. Oo. reformaci trwali tu do 1946 roku, po czym wraz z wiernymi opuścili miasto. Nowe władze podzieliły świątynię na dwie części. W prezbiterium urządzono klub i kuchnię, a w reszcie pomieszczeń – punkt mobilizacyjny. W klasztorze i seminarium natomiast urządzono robotniczy akademik. W okresie sowieckim zniszczony został wspaniały fronton świątyni z sygnaturką i wieżyczką nad klasztorem.

W 1991 roku zniszczoną świątynię przekazano wiernym autokefalii prawosławnej na cerkiew pw. św. Andrzeja Apostoła. Oczyścili oni całkowicie wnętrze świątyni, dostosowując je do swoich kanonów. Z okresu reformackiego pozostały jedynie kapitele. Należy jednak stwierdzić, że nowe wnętrze jest solidne. Są w nim niebanalne freski i wspaniały ikonostas. Wspólnota wzniosła nad świątynią dwie banie, które, rzecz dziwna, nie zepsuły ogólnego widoku zabytku. Co się tyczy klasztoru i kolegium, służą teraz jako prywatne mieszkania. Udało mi się tam zobaczyć jedynie wspólne sklepione korytarze.

Jest rzeczą prawie niemożliwą doszukać się w zabudowaniach przy ul. Sapiehy 32 (ob. Bandery) kształtów dawnego Zakładu św. Teresy Sióstr Opatrzności Bożej, który po II wojnie światowej został bardzo mocno przebudowany. Obecnie mieszczą się tu audytoria Politechniki Lwowskiej.

W 1850 roku prezes lwowskiego Towarzystwa św. Wincentego a Paulo księżna Jadwiga Sapieżyna wysunęła pomysł budowy zakładu dla „zdemoralizowanych dziewcząt”, pragnąc oddać je pod opiekę sióstr zakonnych. Odwiedziła w tym celu analogiczną instytucję „La Misericordia” w Laval we Francji, by zapoznać się z jej działalnością. Wówczas zakład ten odwiedziła też Marcjanna Mirska (w zakonie Maria Antonina), która po powrocie otrzymała tytuł przeoryszy nowego Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej.

Statut zgromadzenia dostosowano do warunków lokalnych w duchu reguł jezuickich. Zakon zatwierdził najpierw ordynariat katolicki Lwowa, a wkrótce, w 1867 roku, papież Pius IX. Było to więc prawdziwie lokalne zgromadzenie katolickie.

Budynek przyszłego zakładu „pokutnic”, wzniesiony w 1838 roku, był już zajęty przez ss. sercanki z sąsiedniego klasztoru. Wykupiono go dzięki funduszowi dobroczyńców i w 1860 roku architekt Józef Franz znacznie go rozbudował. Całość została konsekrowana pw. św. Teresy. Jedyną dekoracją tego skromnego klasztoru był ganek i ryzalit kaplicy wewnętrznej.

Początkowo siostry miały tu tylko zakład wychowawczy, ale z czasem wprowadziły również inną działalność charytatywną (szkoła, kuchnia bezpłatna, sierociniec itp.). W czasie I wojny światowej otwarto tu szpital Czerwonego Krzyża, a w dniach walk polsko-ukraińskich – punkt mobilizacyjny. Wówczas pocisk uszkodził kaplicę, którą w okresie międzywojennym odnowiono. Po II wojnie światowej siostry wyjechały do Przemyśla, zabierając ze sobą niektóre obrazy i naczynia liturgiczne.

Obecnie zabytku nie można rozpoznać: całkowicie zmieniono fasady, okna i prawie wszystko. Kaplicę podzielono na trzy kondygnacje i stoją tam jakieś warsztaty.

Przy ul. Dunin Borkowskich 11 (ob. Zalizniaka) znajduje się Dom Towarzystwa Jezusowego – oo. jezuitów. Wybudowany został w 1908 roku w oryginalnym stylu przez architektów Józefa Piątkowskiego i Karola Richtmana. Według zamysłu superiora lwowskiej rezydencji zakonu ks. Stanisława Soprucha, miał być przeznaczony na rekolekcje dla robotników, rzemieślników i duchowieństwa. Zamieszkało tu kilku zakonników, więc można stwierdzić, że był to, do pewnego stopnia, klasztor.

Fundusze na budowę przeznaczyły rodziny Potockich, Badenich, Tyszkiewiczów i inne. Aleksander Tyszkiewicz osobiście wyrzeźbił antepedium ze sceną Ostatniej Wieczerzy, przeznaczone dla kaplicy. Przed I wojną światową zaczęto wznosić tu niewielki kościół pw. św. Józefa i św. Andrzeja Boboli, który pomimo działań wojennych został ukończony w 1916 roku. Wewnątrz freskami ozdobili go w 1920 roku hrabia Leon Poniński i ks. Józef Żyła.

O ile łaskawą była dla tego klasztoru pierwsza wojna światowa, o tyle niszcząca była druga wojna. Najpierw w 1939 roku bomby uszkodziły dach i okna zakładu. W 1941 roku zginął zamieszkujący w domu rekolekcyjnym ks. Kazimierz Konopka. W 1944 roku zabudowania ucierpiały wskutek ataku Armii Czerwonej. W 1946 roku kościół został zamknięty i umieszczono tu klub, który zniszczył całe wnętrze. Następnie otwarto tu szkołę, a z czasem technikum gospodarstwa lasowego. Uniwersytet Leśnictwa zajmuje te pomieszczenia do dziś. Z fasady zostały usunięte dwie figury i olbrzymia płaskorzeźba Matki Boskiej Niepokalanej. Zastąpiono je obrazem o treści socjalistycznej. Nadbudowano jeszcze jedno piętro, ale nie zepsuło to ogólnego widoku budowli. Od 1993 roku część zabudowań, w tym kościół, przekazano na nowicjat greckokatolickim siostrom szarytkom. Z dawnych dekoracji wnętrz nie pozostało, niestety, nic.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 23-24 (339-340), 20 grudnia – 16 stycznia 2019