Kościół w Buszczu jak feniks z popiołów

-a A+

Dwa razy do roku, w dniach 15 sierpnia i 8 września odbywają się doroczne pielgrzymki Polaków i Ukraińców do kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Buszczu koło Brzeżan na Podolu. Skazana na rujnację świątynia została odbudowana dzięki akcji dobroczynnej ks. Stanisława Żaka z USA.

Pod koniec lata br. w Kurii Metropolitalnej we Lwowie pod patronatem arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego eksponowana była kolejna poplenerowa wystawa studentów o zabytkach sakralnych Lwowskiego Państwowego Instytutu Sztuki Dekoracyjnej i Stosowanej im. Iwana Trusza. Tym razem na rysunkach i akwarelach można było zobaczyć najstarsze sanktuarium maryjne w archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego – XVII-wieczny kościół pw. Wniebowzięcia NMP w Buszczu koło Brzeżan. Metropolita lwowski wręczył pamiątkowe medale ks. Stanisławowi Żakowi i prezesowi lwowskiej organizacji społecznej „ContrForce” Annie Korżewej, pomysłodawczyni i organizatorce plenerów.

Anna Korżewa wyjaśniła, że jako badacz sztuki interesuje się obiektami, które powiązane są z rodem Sieniawskich, a właśnie kościół w Buszczu został w 1624 roku wybudowany przez Hieronima i Katarzynę Sieniawskich z Brzeżan. Według kronik, pierwsza pisana wzmianka o wsi Buszcze pochodzi z 1086 roku i informuje, że pierwszy kościół był tam drewniany. Podczas najazdu Tatarów w 1241 roku został spalony. W 1367 roku wzniesiono nowy kościół, a odbudowana osada w 1376 roku otrzymała prawa miejskie. Na przełomie XV i XVI wieków kościół w Buszczu został spalony podczas najazdu Tatarów i Turków. W 1540 roku Tatarzy kolejny raz spalili nowy kościół. W 1644 roku ukończono budowę pięknego kościoła z ciosanego kamienia i bogato go wyposażono. W ołtarzu głównym umieszczono dwa obrazy przywiezione z Rzymu. Do tej świątyni pielgrzymowali wierni z całej archidiecezji lwowskiej, szczególnie w dniach 15 sierpnia i 8 września. W 1667 roku król Jan III Sobieski w czasie przygotowań do bitwy pod Podhajcami modlił się w buszczeckim kościele przed obrazem Matki Boskiej Buszczeckiej, prosząc „o zwycięstwo nad wrogami Polski”. Tak było do 1944 roku.

Podczas otwarcia we Lwowskiej Kurii wystawy głos zabrał również przybyły z USA ks. Stanisław Żak, który przemawiał po ukraińsku. Od razu wyjaśnił, że cała jego rodzina pochodzi z Buszcza i okolic, że babcia była Ukrainką. W domu rodzinnym w powojennej Polsce zaszczepiono mu głęboką miłość do tej dalekiej wsi na Kresach. Dokładnie przekazywano mu wiedzę o Buszczu, nazwiska wszystkich byłych mieszkańców, a najwięcej opowiadano o kościele. Wzrastał w atmosferze kultu cudownego obrazu Matki Boskiej Buszczeckiej.

Ks. Stanisław Żak (fot. Konstanty Czawaga)

Ks. Stanisław Żak opowiedział o niezwykłym losie skarbów ze świątyni w Buszczu. Na początku kwietnia 1944 roku, gdy pożoga doszła na Podole, podpalono kościół, w wyniku czego spłonęło jego wnętrze, ale obrazy w ołtarzu zostały nietknięte. Ogień zgasł, gdy doszedł do ołtarza.

– To był widomy znak ich cudowności i szczególnej opieki Matki Bożej – stwierdza kapłan.

Na drugi dzień po spaleniu kościoła poszła tam jego ciotka, która prała obrusy ołtarzowe i wiedziała gdzie jest klucz od tabernakulum. Otworzyła i zobaczyła tam dwa kielichy z Najświętszym Sakramentem. Zawinęła w jakiś obrus z kościoła i zaniosła do domu swojej siostry, do piwnicy. Przez całą noc modlili się, adorowali, a na drugi dzień wysłała swoją córkę do Brzeżan, do ks. Filipa Zająca, proboszcza Buszcza, który tam się ukrył. Nakazał jej przekazać Najświętszy Sakrament do kościoła w Brzeżanach. Tymczasem zwrócił się o pomoc do znajomego niemieckiego oficera Georga Franciszka Moravca, który był katolikiem, profesorem muzyki i śpiewu w Monachium oraz był organistą w kościele. Moraviec oraz czterech niemieckich żołnierzy wraz z dwoma parafianami – Michałem Żakiem (dziadkiem ks. Stanisława Żaka) i Józefem Bereziukiem pojechali do Buszcza, aby przywieźć pozostałe tam obrazy do Brzeżan. Na drodze powrotnej zostali zatrzymani przez Gestapo. Oficer Moraviec wytłumaczył, że znalezione dzieła sztuki zabrał ze spalonego kościoła dla muzeum w Niemczech. Obrazy przechowywano przez kilka miesięcy w Buczaczu. Przed wymuszonym wyjazdem do powojennej Polski parafianie zrobili ogromne pudło z desek, w którym schowali cenny ładunek. Razem z przybyłą ze Wschodu ludnością wizerunek Matki Boskiej z Buszcza na Podolu trafił do Racławic Śląskich.

– Po zakończeniu wojny poszukiwałem tych obrazów – mówił dalej ks. Stanisław. Żak. – Przypadkowo poznałem w Monachium polskiego biskupa Alfonsa Nossola z Opola, który powiedział, że te obrazy są w jego diecezji i zaprosił odwiedzić odnowiony w 1975 obraz Matki Boskiej z Buszcza. W roku 2000 biskup opolski Alfons Nossol, na podstawie bulli papieża Jana Pawła II, nadał kościołowi rangę sanktuarium Matki Boskiej Buszczeckiej. Moraviec przyjechał z małżonką i rozpoznał tam też moją ciotkę, która przyniosła parafianom chleb i mleko, gdy zabierali te obrazy ze spalonego kościoła. Niemiec opowiedział co było z nim dalej. Ks. Zając dał mu medalion z wizerunkiem Matki Bożej. Z Brzeżan niemieckiego oficera Georga Franca Moravca skierowano na front, a tam kula uderzyła w ten medalik i tak jego życie zostało uratowane. Zamówił kopię tego obrazu, który był przewożony w całej Polsce, od rodziny do rodziny pochodzącej z Buszcza. Wierzył on, że dzięki Matce Bożej z Buszcza przeżył wojnę. W Racławicach dziękował za to, że po wojnie wiele lat mógł cieszyć się życiem w dobrym zdrowiu. Jego marzeniem było, by do tej miejscowości przyjechał niemiecki chór i zaśpiewał przed wizerunkiem Matki Boskiej. Przeszkodził temu ogłoszony stan wojenny. Jeszcze w latach 90. można było go spotkać w Racławicach. Już po śmierci żony Moraviec wraz z córką regularnie przyjeżdżał na odpusty do Racławic. Zmarł w 2005 roku.

Ks. Stanisława Żaka los zaprowadził na misje do Anglii i USA, jednak ciągle myślał też o Buszczu. Jego marzenie spełniło się w 2001, gdy na Ukrainę przybył z wizytą apostolską papież Jan Paweł II.

– Jakiś czas temu ksiądz ks. Nicolas poprosił mnie o zaproszenie nowo wyświęconego biskupa Stanisława Szyrokoradiuka z Kijowa do Ameryki – wspominał ks. Stanisław Żak. – Zaprosiłem go do Stanów, a on zaprosił mnie, żebym przyjechał na Ukrainę. Zapewnił, że zaszły tam zmiany i że mogę przyjechać. Z okazji wizyty papieża Jana Pawła II pojechałem na Ukrainę. Byłem wtedy w Kijowie i Lwowie. Później poprosiłem we Lwowie kierowcę, aby zabrał mnie do Buszcza. Już za Brzeżanami zobaczyłem wieżę i drzewa rosnące na kościele. Drzwi do kościoła były zabite deskami. Otworzyłem, wszedłem do środka. Padłem na kolana przed głównym ołtarzem, a potem coś mi się stało. Zrodziła się myśl, że trzeba coś uczynić, aby odbudować tę świątynię. Zrobiłem zdjęcia i zagościłem też u wuja, u ciotki w sąsiedniej wsi Dworce. Wróciłem do mojej parafii w Stanach. Mieliśmy tam Rycerzy Kolumba. Opowiedziałem im o mojej podróży na Ukrainę i pokazałem zdjęcia. Wtedy jeden parafianin pochodzenia ormiańskiego powiedział: „Proszę księdza, musimy zacząć coś robić, aby wyremontować ten kościół”. Otworzył książkę bankową i wystawił czek na trzysta dolarów. Potem otworzyłem konto w banku i zaczęliśmy zbierać datki. Następnie skontaktowałem się z księżmi w Brzeżanach, aby zebrać podpisy i zarejestrować w urzędzie ukraińskim wspólnotę katolicką obrządku łacińskiego w Buszczu. Z jakiegoś powodu nie sporządzono kopii tych dokumentów i gdzieś w tych urzędach zniknęły. Myślę, że zrobiono to specjalnie, aby nikt nie mógł potem tego znaleźć. Już kolejny proboszcz w Buczaczu ks. Andrzej Remineć zarejestrował wspólnotę, a w 2012 roku uzyskał zezwolenie na remont kościoła.

Na początku prawie nikt nie wierzył, że ten potężny zniszczony i zbezczeszczony buszczecki kościół można odnowić. W czasach komunizmu przez długi czas używano go jako magazynu nawozów sztucznych i innych chemikaliów dla kołchozu. Te chemikalia całkowicie zniszczyły ściany i kamienną posadzkę. Przez więcej niż 70 lat kościół był bez dachu. Na wsi oraz w całej okolicy pozostała nieliczna garstka ludzi, którzy przyznawali się do pochodzenia polskiego. Od odzyskania przez Ukrainę niepodległości w ruinach kościoła okazyjnie były odprawiane Msze święte przez księży z Brzeżan. Nie było jednak systematycznego sprawowania kultu Bożego, ponieważ w zimie było tam bardzo zimno (kościół nie miał okien), a wiosną i jesienią, kiedy padają deszcze, wilgotno. Istniała obawa, że sklepienie może runąć na wiernych. W 2014 roku odbudowano dach, w 2015 wstawiono okna i drzwi, wylano cementową podłogę, założono elektryczność i otynkowano prezbiterium. Zamówiono też kopie obrazów do ołtarza, które 26 lipca tego roku zostały uroczyście wprowadzone do kościoła i biskup pomocniczy archidiecezji lwowskiej Leon Mały je poświęcił. Rok później biskup Stanisław Szyrokoradiuk z Charkowa uroczyście konsekrował ołtarz główny, w którym umieszczono obrazy. Na początku 2017 roku oczyszczono podziemia kościoła, gdzie było mauzoleum z trumnami byłych proboszczów i ważnych parafian. Dalej powstały cztery ołtarze boczne, które przed tegorocznym odpustem poświęcił ks. kanonik Roman Stadnik, dziekan halicki.

Ks. Stadnik sprawował Mszę św. po ukraińsku, homilię wygłosił po ukraińsku i po polsku. Po ukraińsku przemawiał też ks. Stanisław Żak. To dlatego, aby wszyscy zrozumieli – wyjaśnili. Większość wiernych to byli Ukraińcy, którzy chodzą do cerkwi. Z Brzeżan przyjechali rzymscy katolicy, a z Polski – rodziny byłych mieszkańców Buszcza i okolicy, którzy ofiarowali obraz św. Jana Pawła II. Brzmiały pieśni religijne w dwóch językach. Wspólnie modlono się też o pokój na Ukrainie.

Po Mszy św. przed kościołem usłyszałem rozmowę dwóch starszych kobiet.

– Moja matka zawsze opowiadała, jakie tu są piękne widoki, i naprawdę tak jest – powiedziała Polka. – Ale my już nie wrócimy do Buszcza, nasze dzieci i wnuki też. Dobrze, że ten kościół został uratowany.

– A my z mężem pochodzimy z Łemków – padło z ust Ukrainki. – Naszych rodziców, jak i waszych tak samo przesiedlili. Tylko was na Zachód, a nas na Wschód.

Tymczasem ks. Stanisław Żak i ks. Andrzej Remineć zaprosili wszystkich do obejrzenia wystawy poplenerowej młodych malarzy ze Lwowa, którzy w ramach projektu organizacji społecznej „ContrForce”, w swoich pracach przedstawili kościół Wniebowzięcia NMP w Buszczu.

Na zakończenie ks. Stanisław Żak, który jest głównym koordynatorem zbiórki funduszy na odbudowę kościoła w Buszczu powiedział:

– Modlimy się wraz z ks. Andrzejem w każdą pierwszą niedzielę miesiąca za wszystkie organizacje charytatywne, które przekazują datki na rzecz tego kościoła i parafii Brzeżany. I czekamy również na multimilionerów. Jeśli państwo znają jakiegoś milionera czy multimilionera, to proszę zaprowadzić go do biskupa czy do mnie, ponieważ jest jeszcze dużo pracy i potrzebujemy pieniędzy na odbudowę kościoła w Buszczu, aby przywrócić piękność tej świątyni, która jest otwarta dla wszystkich.

Konstanty Czawaga
Fot. Konstanty Czawaga

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.