Rzyszczów nad Dnieprem

-a A+

„Rzyszczów, w dokumentach Irzyszczów, miasteczko nad zatoką Dniepru, w wąskiej dolinie, w głębi której płynie strumień Lechlicz, powiat kijowski, (…), odległe o 80 wiorst na południowy wschód od Kijowa.

Z dwóch stron okrążają miasteczko góry. Na jednej z nich, panującej nad Rzyszczowem, jest zamczysko ośmiokątne z bastionami po węgłach. Góra ta nazywa się Iwan albo Iwanhora; lud utrzymuje, że na niej stał Jan Kazimierz i przypatrywał się przeprawie wojsk swoich przez Dniepr w 1663 r.” – tak podaje niezastąpiony Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich. Rzyszczów był związany z Rzecząpospolitą Obojga Narodów od czasu unii lubelskiej (1569), kiedy to znalazł się w Koronie Królestwa Polskiego wraz z Kijowszczyzną tworzącą w niej województwo kijowskie. Wsławił się w 1664 r. przeprawą Stefana Czarnieckiego wraz ze swymi hufcami przez Dniepr w pościgu za Tatarami; był też jednym z wielu miast i miasteczek kresowych podlegających polskim wpływom kulturalnym, a należących wraz z przyległymi obszernymi dobrami do tamtejszych możnych rodów – właścicielami Rzyszczowa byli Chałeccy, Woroniczowie, Hołowińscy, Tyszkiewiczowie, Szczeniowscy, Działyńscy. Można dodać, że Rzyszczów (ukr. Rżyszcziw) bierze najprawdopodobniej swą nazwę od rżyska, więc pola po ściętym zbożu, zaś od nazwy miasteczka wywodzi się nazwisko Rzyszczewskich, kresowych posesjonatów.

Kościół św. Trójcy w Rzyszczowie (Adolf Kozarski)

Tereny naddnieprzańskie nie należały wtenczas do spokojnych, bowiem nie tylko podlegały wstrząsom kozackich i hajdamackich zawieruch (m.in. Chmielnicczyzna 1648-1657 czy Koliszczyzna 1768), ale też o ich posiadanie toczyło z Rzecząpospolitą zmagania zbrojne Carstwo Rosyjskie. Wygranym okazało się to ostatnie, a zawarty Pokój Grzymułtowskiego (1686) zatwierdził nie tylko utratę lewobrzeżnej Ukrainy wraz z Kijowem, ale też zastrzegł, że znaczny obszar nad brzegiem Dniepru – tam właśnie znajdował się Rzyszczów – miał pozostać opustoszały do czasu późniejszych postanowień politycznych, co spowodowało opuszczenie tych terenów przez ówczesnych ich właścicieli. Dopiero w latach następnych, po ich powrocie, nastąpiło częściowe odrodzenie miasteczka, niemniej drugi rozbiór Rzeczypospolitej (1793) definitywnie pozbawił Koronę całej Kijowszczyzny na rzecz Rosji. Lata zaborów przyniosły rusyfikację, kasatę zgromadzeń zakonnych oraz pauperyzację żywiołu polskiego, rugowanie śladów kultury polskiej i tradycji łacińskiej na rzecz prawosławia. Czasy radzieckie po 1918 r. dopełniły degradacji spuścizny historycznej i kulturowej na tych terenach, spowodowały też znaczne zniszczenia czy często dosłowną zagładę wielu zabytkowych obiektów. Dziś, leżący w powiecie kaniowskim, od 1991 r. w wolnej Ukrainie, Rzyszczów zaczyna być świadom strat poniesionych w jego substancji zabytkowej na skutek zawieruch dziejowych.

Umacnianie się władzy Rzeczypospolitej wśród ruskiego żywiołu na terenie Kijowszczyzny, tak jak i w innych wschodnich województwach Korony, następowało poprzez lokalną administrację, obecność wojskową, ugruntowywanie postanowień unii brzeskiej (1596) oraz krzewienie katolicyzmu. I tak np. wojewoda kijowski Janusz Tyszkiewicz ufundował w Kijowie zakon jezuitów, „aby się chwała Boga Wszechmogącego szerzyła i mnożyła i studya tak wiary katolickiej, jako i nauk wyzwolonych kwitnęły” zapisując im w 1646 m.in. na swych dobrach rzyszczowskich 30.000 złotych polskich. W niewiele ponad sto lat później, bo w 1764 r., starosta trechtymirowski Stanisław Szczeniowski – właściciel części Rzyszczowa, wraz z żoną Urszulą z Nitosławskich osadzili w Rzyszczowie trynitarzy i wznieśli kościół oraz klasztor św. Trójcy de redemptione captivorum, czyli dla przeprowadzenia wykupu jeńców, którzy dostali się w bisurmańską niewolę. Świątynia, p.w. św. Stanisława, została wzniesiona z drewna i w 1765 r. poświęcona przez ks. Marcina Iwona Rybińskiego, kanonika i dziekana kijowskiego, który ustanowił przy niej parafię. Fundatorzy przeznaczyli na utrzymanie dla sześciu zakonników plac z „pomieszkaniem” – drewnianym klasztorem, ogrody oraz przekazaną im leżącą nad Dnieprem wieś Szczuczynkę, w zamian za odprawianie w ciągu roku 156 mszy św. Równocześnie przeznaczyli oni na utrzymanie organisty oraz na światło przed Najświętszym Sakramentem kwotę 2000 złotych polskich oraz 1000 złotych polskich na zegar do wieży. W tych latach Rzyszczów liczył 150 domostw i 800 mieszkańców. Trzy lata później, więc w 1768 r., kościół został spalony przez hajdamaków, a po sześciu latach od tej daty (parafia liczyła wówczas 339 wiernych) odbudowany także jako budowla drewniana, jednak poświęcona dopiero w 1795 r.; przy kościele istniała szkółka i szpital dla dziesięciu chorych. Niebawem, bo w 1813 r., wzniesiono murowany budynek klasztoru. Ważną datą dla rzyszczowskiej parafii był rok 1819, kiedy to ks. Józef Czarnecki, przełożony klasztoru, dzięki zebranym ofiarom oraz funduszom przekazanym przez drugiego współwłaściciela Rzyszczowa, marszałka powiatu bogusławskiego Zachariasza Hołowińskiego oraz (nieznanego z imienia) dzierżawcy Remiszewskiego, rozpoczął budowę tym razem już murowanego kościoła, który został poświęcony p. w. św. Trójcy przez archidiakona kijowskiego ks. Pawła Piotrowskiego dnia 8 września 1829 r. Świątynia stanęła na dawnym cmentarzu, frontem do miasteczka, zaś tyłem do Dniepru, który, jak podają dziewiętnastowieczne opisy, wylewał zwykle w maju pod sam kościelny mur.

Wygląd zewnętrzny rzyszczowskiego kościoła znany jest dziś jedynie z dwóch zamieszczonych ilustracji: drzeworytu, wykonanego według rysunku Adolfa Kozarskiego (Tygodnik Ilustrowany z 1863 r.) oraz rysunku Napoleona Ordy (z 1874 r.); nie są dotąd natomiast znane jakiekolwiek rysunki czy fotografie z jego wnętrza. Była to budowla nawiązująca w swym stylu do klasycyzmu, z dwuspadowym dachem, o zwartej jednoprzestrzennej bryle z absydą. Do budowli przylegała od frontu czworoboczna kruchta nadbudowana masywną, niską jednokondygnacyjną wieżą zwieńczoną hełmem, będącym półkulą z napisem: „Bóg jest opatrzny” i dźwigającą pokryty blachą wysmukły obelisk z drewnianym krzyżem na kuli. Nawa kościoła, podobnie jak kruchta, była oświetlona przeprutymi w ich ścianach półkolistymi oknami ze szprosami; w górnej części ścian biegły dwa rzędy gzymsów. Po śmierci ks. Józefa Czarneckiego w 1831 r. wyposażeniem i dekoracją wnętrza kościoła zajął się, przy wsparciu parafian, miejscowy proboszcz ks. Ludwik Chyżyński.

Trynitarze zarządzali rzymskokatolicką parafią rzyszczowską do czasu kasaty ich zgromadzenia, co nastąpiło w 1833 r. w następstwie szeregu ukazów wydanych rok wcześniej przez Synod Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi odnośnie zamknięcia rzymskokatolickich klasztorów w kijowskiej eparchii, co wpisywało się w szerzej prowadzoną przez władze carskie politykę represji i konfiskat na ziemiach zabranych po upadku powstania listopadowego. Z tą to datą rzyszczowski potrynitarski kościół stał się świątynią parafialną, obsługiwaną jednakowoż przez ojców trynitarzy.

Wiadomo, że w 1863 r. świątynia ta posiadała pięć ołtarzy – w głównym znajdował się malowany na płótnie przybitym do drewna obraz słynącego cudami Jezusa „z Obliczem niewypowiedzianie pociągającem”, natomiast dwa ołtarze boczne były ozdobione pilastrami „w stylu średniowiecznym”. Na wyposażenie kościoła składało się również kilka „niezgorszych malowideł”, jednakże odczuwano brak nawiązującego do jego patronów obrazu św. Trójcy, który miał być zamówiony w Warszawie. Na zewnętrznej stronie mieszczącego organy i wymurowanego w półowie muzycznego chóru wymalowano wizerunki papieży, w zakrystii zaś znajdowały się portrety dobrodziejów kościoła - Hołowińskich (Zacharyasza i jego syna Zenona) oraz wspomnianego wyżej Remiszewskiego. Na zewnątrz, wokół kościoła, umieszczono grobowce Hołowińskich i Eustachego Jankowskiego, obok zaś świątyni znajdowała się trójarkadowa murowana dzwonnica z dwoma rzędami gzymsów i pełną attyką zwieńczoną iglicą z krzyżem, przy czym cały ten kompleks otaczał ceglany mur. Nieco dalej natomiast, na położonym w kierunku Dniepru starannie utrzymanym katolickim cmentarzu, można było napotkać liczne ozdobne nagrobne pomniki.

Według danych z 1889 r. parafia rzyszczowska obejmowała 1336. wiernych w 5. miasteczkach (Rzyszczów, Chodorów, Kaniów, Kozin, Stepańce) i 65. wsiach leżących w powiatach kijowskim i kaniowskim; posiadała również kaplice filialne w Czernyszach, Hruszowie, Kozarynówce, Kozinie, Medwedówce, Mikołajówce, Pijach, Pruckach, Pszenicznikach, Romaszkach, Sieniawce, Szandrach i Tulińcach.

Płyty nagrobne odnalezione w cokole pomnika Lenina (fot. Maryna Zajczenko, Rzyszczów)

Po ustanowieniu radzieckiej władzy na Ukrainie (po 1918) zdecydowana większość rzymskokatolickich kościołów została na zawsze zamknięta, parafie były likwidowane, zaś budynki świątynne wykorzystywane na pozakultowe cele, np. magazyny. Taki też los spotkał kościół i klasztor w Rzyszczowie, a cała dokumentacja kościelna, jak księgi metrykalne, sprawozdania czy plany gruntów, była już w 1920 r. zniszczona. Zapewne też w tych latach kościół został pozbawiony swego wyposażenia, które najprawdopodobniej, tak jak i archiwalia, uległo zagładzie. Później natomiast, w latach II wojny światowej (po 1941) tak kościół jak i pomieszczenia klasztoru oraz ich piwnice były zamienione przez niemieckich okupantów na więzienia i katownie. Jak wskazują współczesne opracowania ukraińskie, po zakończeniu działań wojennych kościół był nadal wykorzystywany jako skład, podczas gdy cele klasztorne służyły do 1972 r. różnym instytucjom, jak np., miejscowej szkole jako sale lekcyjne, pracownie czy sala gimnastyczna; po jej wyprowadzeniu się do nowych pomieszczeń zajęła je szkoła muzyczna, a następnie przedsiębiorstwo przemysłowe, placówki handlowe, bank, itp. użytkujące je do dnia dzisiejszego.

Tragiczny los spotkał natomiast sam kościół, mieszczący ciągle skład -popadał w zaniedbanie, bywał też wykorzystywany jako obiekt plenerowy dla przygotowywanych różnych filmów, zwłaszcza o tematyce wojennej, jak np. noszącego tytuł „Povest plamiennykh let” (Opowieść lat płomiennych), reż. Yuliya Solntseva, z 1960 r., kiedy to zapewne został znacznie uszkodzony przez inscenizację pożogi. Wreszcie, w 1987 r. kościół został zrównany z ziemią przy użyciu materiałów wybuchowych, tak, że obecnie jego miejsce znaczy już tylko pusty plac.

Nie zachowały się również istniejące niegdyś w Rzyszczowie dwa polskie cmentarze; jedynie na pozostałościach jednego z nich można odnaleźć płyty nagrobne Tekli z Sokołowskich Piotrowskiej (zm. 1835), Ludwika Neymana (zm. 1859) i Adeli z Malczewskich Neymanowej (zm. 1880).

Jak się jednak okazało, miało miejsce w Rzyszczowie w styczniu 2014 r. nieoczekiwane zdarzenie, kiedy to zwalono w akcji „leninapadu” (podobnie jak w wielu innych miastach Ukrainy) tamtejszy pomnik Lenina. Po rozbiciu cokołu ujawniły się trzy wypełniające go nagrobne płyty –Teresy Hołowińskiej (zm. 1870), Zenona Hołowińskiego (zm. 1887) i Anny z Hołowińskich Podgorskiej (zm. 1909), które znajdowały się na cmentarzu przy dawnym kościele trynitarzy. Istnieją plany, by w miejscu zrujnowanego kościoła, lub na wspomnianym „polskim” cmentarzu, wznieść kapliczkę i w niej złożyć ujawnione nagrobki, które zachowały się dzięki temu, że niegdyś skutecznie, choć jak się okazało nie nieodwołalnie, zdołano je na długie lata ukryć przed światem i historią.

Bieg dziejów nie tylko unicestwił zabytkową, o ponad dwustuletniej historii świątynię. Odsunął też w niepamięć związek tego dawnego kresowego miasteczka z niegdysiejszą Rzecząpospolitą, czyniąc w ten sposób nieodwracalną stratę dla wspólnego polsko-ukraińskiego dziedzictwa kulturowego, zacierającą świadomość trwającego przez ponad czterysta lat oddziaływania cywilizacji łacińskiej na dzieje i tożsamość naddnieprzańskich ziem.

Jan Skłodowski
Tekst ukazał się w nr 9 (325) 17-30 maja 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.