Karmelici bosi

-a A+

Klasztory rzymskokatolickie na wschodzie Rzeczypospolitej

Od karmelitów trzewiczkowych przejdziemy do bardziej ascetycznego odłamu tego zakonu – karmelitów bosych.

Obok dawnego gimnazjum wyrastają jakby spod ziemi potężne fundamenty jakiejś budowli. Są to pozostałości jednego z najpiękniejszych kościołów Kamieńca Podolskiego, wystawionego dla karmelitów bosych.

Mnisi Makary i Bogusław przybyli do miasta w 1623 roku ze Lwowa. Sędzina podolska Krystyna Ceklińska nadała im niewielką fundację i kamienicę pod przyszły klasztor. W kolejnych latach datki na rzecz zakonu składali polscy magnaci i królowie. Wojewoda bracławski Piotr Potocki, szykujący Kamieniec do obrony przed kozakami Chmielnickiego, wspomógł budowę kościoła Matki Bożej Zwycięskiej, w którym został pochowany w 1657 roku. Po zajęciu miasta przez Turków w kościele urządzono meczet, ale po zwolnieniu Kamieńca kościoła i klasztoru już nie było – zostały rozebrane wraz z kościołem jezuitów na podmurowanie mostu. Wówczas podkomorzy podolski Marcin Bohusz przekazał karmelitom swoją kamienicę w sąsiedztwie ich poprzedniego ośrodka. W latach 1717–1750 architekt Jan de Witte wybudował wspaniałą barokową świątynię, konsekrowaną przez biskupa Dębowskiego. Kościół posiadał dwie strzeliste wieże, które upiększały wizerunek miasta.

Władze carskie rozpoczęły po powstaniu listopadowym represje przeciwko zakonowi, zakazując prowadzenia przy klasztorze szkoły dla kleryków. W czasie panowania Aleksandra II w 1859 roku biskup Fijałkowski wystarał się u cara o odroczenie kasaty zakonu, który mógł działać jeszcze siedem lat. W końcu jednak klasztor został skasowany i kościół przekazano prawosławnym na sobór katedralny pw. Ikony Matki Bożej Kazańskiej. Świątynia została poświęcona w 1878 roku i zaczęła się jej przebudowa. Należy przyznać, że wzniesione na początku XX wieku kopuły nie zepsuły całości budowli i „wpisały się” znakomicie. Chociaż później katedra została przeniesiona do Nowego Miasta, cerkiew pozostała największą świątynią prawosławną na Starym Mieście Kamieńca. W 1930 roku świątynia została rozebrana przez komunistów. Do dziś pozostały jedynie wspomniane fundamenty kościoła i (wzdłuż ulicy poniżej) dawna szkoła karmelicka, w której po skasowaniu zakonu i całej podolskiej diecezji przetrzymywano ostatniego jej biskupa Antoniego Fijałkowskiego. Obecnie są tam mieszkania prywatne.

Na wizerunek Wiśniowca (Nowego) przez wieki składały się zamek, cerkiew i klasztor karmelitów bosych, leżący w bezpośredniej bliskości do książęcej rezydencji i faktycznie tworzący z nią jedną całość.

Zakonnicy pojawili się tu w 1644 roku na zaproszenie hetmana koronnego Jeremiego Wiśniowieckiego. Z jego funduszy w ciągu zaledwie dziesięciu lat wybudowano murowany kościół pw. św. Anny. Jednak kościół i drewniane zabudowania klasztorne zostały spalone i zniszczone przez Ukraińców Wiśniowca już w 1655 roku. Mnichów wymordowano. Zakonnicy otrzymawszy nowy fundusz od syna Jeremiego – króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego przystąpili do odbudowy klasztoru, ale tym razem Turcy dwukrotnie, w latach 1672 i 1675, budowlę niszczyli. Karmelici ledwie się utrzymywali w drewnianych zabudowaniach do czasu, gdy hetman wielki litewski Michał Serwacy Wiśniowiecki, wróciwszy z zesłania, ufundował im nowy murowany klasztor i kościół. Jak podają historycy Krywenko i Kryszczenko, do klasztoru przekazano cudowny obraz Matki Bożej, który Wiśniowiecki przywiózł z Kostromy na początku XVIII w. Budowniczym kościoła był Francuz Jakub Blangey Depres, który zmarł w Wiśniowcu i w kryptach kościoła w roku 1724 został pochowany. Kościół został konsekrowany pw. św. Michała Archanioła w 1740 roku. Nowe zabudowania klasztorne, ukończone w 1738 roku, składające się z trzech skrzydeł, tworzyły z kościołem zamknięty dziedziniec – wirydarz. Zabudowania były dość skromne na zewnątrz, ale wewnątrz wisiały liczne portrety fundatorów, zakonników-męczenników i biskupów.

W 1745 roku odbyła się tu „najwspanialsza ceremonia żałobna XVIII wieku” – teatralizowany pogrzeb Michała Serwacego Wiśniowieckiego, który reżyserował architekt jezuita Paweł Giżycki. Kościół był udekorowany karmazynowym adamaszkiem i złocistym jedwabiem, na którym wisiało 12 portretów przodków nieboszczyka. Do istniejących 10 ołtarzy dodano jeszcze 27(!) przy których nabożeństwa odprawiało 40 kapłanów. „Impreza” trwała cztery dni, i pod koniec nad trumną Wiśniowieckiego przełamano herb rodowy na znak wygaśnięcia rodu.

Klasztor pokarmelicki w Wiśniowcu (fot. Dmytro Antoniuk)

Pomimo wielkiego pożaru w 1763 roku, który mocno uszkodził świątynię, karmelici wspierani przez nowych właścicieli Wiśniowca Mniszków szybko odbudowali się po zniszczeniach. Kościół stał się jedną z najpiękniejszych barokowych świątyń, dokoła niego zasadzono piękny ogród, na którego tarasach ustawiono altanki do modlitewnej kontemplacji krajobrazów. Teren wokół klasztoru otoczono murem ze stylową bramą – kopiująca bramę wjazdową do pałacu. Zakon utrzymywał przy klasztorze szkołę i szpital.

Po powstaniu listopadowym władze carskie skasowały zakon, oddając świątynię na cerkiew prawosławną. Z niewiadomych powodów żona tamtejszego proboszcza Subotowicza podpaliła dachy kościoła i klasztoru, co doprowadziło do zawalenia się budowli.

Klasztor pokarmelicki w Wiśniowcu (fot. Dmytro Antoniuk)

Kolejny właściciel Wiśniowca rosyjski generał Paweł Demidow, pragnąc przywrócić dawną sławę zrujnowanej rezydencji i klasztorowi, zaproponował prawosławnym wykupienie klasztoru, ale ci zażądali niewspółmiernej sumy. Tymczasem, a działo się to na początku XX wieku, wandale wynieśli z krypt szczątki fundatorów i zakonników, ograbili je i pozostawili na posadzce spalonej świątyni. Demidow nakazał przenieść szczątki na teren cmentarza katolickiego i uroczyście, przy salwie armatniej pochować w grobie pod dwoma obeliskami. Obeliski zachowały się do dziś. Na jednym z nich są trzy sceny z Męki Pańskiej, które prawdopodobnie są stacjami z dawnego kościoła karmelitów pw. św. Anny. Demidow również przeniósł do parku pałacowego rzeźbę św. Michała Archanioła i wielką tablicę fundacyjną z fasady kościoła. Dopiero w 1917 roku prawosławni rozpoczęli remont świątyni, dążąc za wszelką cenę do pozbawienia jej rysów katolickich. W tym celu opracowali marny projekt, według którego połączyli wieże (m.in. stały one nie na fasadzie, lecz nad prezbiterium), stawiając nad nimi banię-cebulę. Po modernizacji świątynia bardziej przypominała walizę. Nie trwało to długo, bowiem w 1921 roku Wiśniowiec powrócił do Polski i kościół został rewindykowany. Przywrócono mu prawie pierwotny wygląd. Po kolejnych dziesięciu latach powrócili tu karmelici bosi.

Historia klasztoru zakończyła się krwawą tragedią. W lutym 1944 roku, po odwrocie oddziałów niemiecko-węgierskich, wdarli się tu w przebraniu radzieckiej partyzantki upowcy i wyrżnęli Polaków, którzy schronili się w kościele. Zginęło około 300 osób, w tym przeor karmelitów o. Kamil Gleczman. Następnie Ukraińcy podpalili kościół i pałac.

Chruszczowscy urzędnicy na początku lat 60. XX w. zdecydowali, że świątynia jest nie dość zniszczona, więc ruiny rozebrano, a krypty zamurowano. W ocalałej części klasztoru umieszczono internat, istniejący tam do dziś. Ze starych wnętrz zachowały się sklepione korytarze i cele. Są jeszcze pozostałości sadu, murów z basztą i wspomniana brama.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 2 (318) 1-14 lutego 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.