Siedziby władzy. Część I

-a A+

Dziś praktycznie cała władza miasta Iwano-Frankiwsk i obwodu skoncentrowana jest w jednym miejscu – w Białym Domu. Do władz obwodowych – prawe wejście, do miejskich – lewe. Ale nie zawsze tak było. Wcześniej siedziby władzy rozrzucone były w różnych punktach miasta i stale były przenoszone. A więc, kto i skąd kierował miastem w ciągu ostatnich 350 lat?

Budynek rady
Pomimo tego, że Stanisławów był miastem prywatnym, Jędrzej Potocki nie pragnął władzy absolutnej. Nadał miastu prawo magdeburskie, czyli dał mieszkańcom możliwość samodzielnie decydować o swoich sprawach. Od tej chwili władza w mieście należała do magistratu, zajmującego się kwestiami poboru i podziału podatków, problemami komunalnymi, władzą sądowniczą i innymi.

Członkowie magistratu zasiadali w ratuszu. W tłumaczeniu z niemieckiego termin „Rathaus” znaczy „budynek rady” i było to określenie dosłowne. Pierwszy ratusz był drewniany, a w 1695 roku z fundacji Józefa Potockiego wzniesiono murowany budynek, który stał prawie półtora wieku. Tylko że magistrat zasiadał tam o wiele krócej.

Po przejęciu terenów przez Austrię miała miejsce reforma administracyjna. Prawie cała władza należała teraz do starosty, burmistrz pełnił jedynie funkcje reprezentacyjne. Niebawem samorząd otrzymał kolejny cios – w 1801 roku za długi ostatniego właściciela miasto Stanisławów przechodzi na skarb państwa. Magistrat został „grzecznie” poproszony o zwolnienie pomieszczeń, następnie dokonano inwentaryzacji mienia. Okazało się, że ściany ratusza są spękane, zegar zniszczony, że konieczny jest kapitalny remont, którego kosztorys opiewał na 2600 florenów. Austriacy postanowili nie robić sobie wydatku i w „budynku rady” umieszczono magazyny wojskowe.

Na dzierżawie
Dla biednych urzędników rozpoczął się okres poniewierki i wędrówek po prywatnych lokalach. Jak świadczy krajoznawca Mychajło Hołowatyj, przez dłuższy okres urząd miasta dzierżawił kilka pokoi w budynku nr 2 przy rynku. Budynku tego już dawno nie ma – w okresie sowieckim był tu sklep spożywczy, a obecnie stoi tu tzw. „budynek Bojka”.

Magistrat nie tracił jednak nadziei na powrót do ratusza. W tym celu w roku 1837 wyremontowano nawet wieżę ratuszową, ale przeniesienie nie nastąpiło.

Rewolucję 1848 roku magistrat spotkał na nowym miejscu. Ulokował się w nowo wybudowanej kamienicy Helawaja na rogu ul. Halickiej i Nowogrodzkiej, która niestety też się nie zachowała. Budynek zawalił się w latach 70. XX w. i ponad dziesięć lat był w tym miejscu wykop, aż nareszcie wybudowano tam dom handlowy „Merkuriusz”.

Stary-nowy ratusz
Nareszcie magistrat dopiął swego. W połowie XIX wieku miasto wykupiło ratusz od rządu i burmistrz z ekipą wrócili do „historycznej placówki”.

W 1867 roku w Austrii wprowadzono szereg reform, zaczynając od konstytucyjnej. Zgodnie z nowym ustawodawstwem samorząd miejski umocnił swe pozycje. Teraz mieszkańcy wybierali radę miejską w liczbie 36 członków, następnie rajcy wybierali spomiędzy siebie burmistrza. Niedługo jednak burmistrz i rajcy cieszyli się przywróconą sprawiedliwością historyczną. „Marmoladowy pożar” z roku 1868 znów pozbawił magistrat lokalu. Gdy budowano nowy ratusz, rajcy miejscy znów tłoczyli się w kamienicy Helawaja.

W czasie rewolucji 1848 roku władze miejskie urzędowały w kamienicy Helawaja (fotografia z kolekcji Konstantego Targonina)

Po trzech latach magistrat znów powrócił do ratusza, który różnił się bardzo od swego poprzednika – był znacznie obszerniejszy, wyłożony od zewnątrz białym marmurem. Wewnątrz również było co podziwiać: salę posiedzeń magistratu, oprócz bogatych dekoracji, zdobiły napisy z datami najważniejszych wydarzeń w historii Stanisławowa.

Na początku XX wieku liczba urzędników tak się powiększyła, że ratusz okazał się za ciasny. W powietrzu wisiała kolejna przeprowadzka.

Śladami kolejarzy
Jeszcze w roku 1894 miasto na własny koszt wybudowało wspaniałą kamienicę, którą przekazało w dzierżawę stanisławowskiej Dyrekcji Kolei. Kolejarze przez dwadzieścia lat grzecznie opłacali dzierżawę, dopóki tuż przed wojną nie wybudowali własnej siedziby dyrekcji przy ul. Grunwaldzkiej.

Z tej okazji w lecie 1914 roku do opuszczonego lokalu przenosi się magistrat. Okazało się, że jak najbardziej na czasie. Podczas wojny ratusz został poważnie uszkodzony przez ostrzał artyleryjski, zaś dawna siedziba Dyrekcji Kolei pozostała nieuszkodzona. W okresie ZURL miastem kierował komisarz – dawniej profesor gimnazjalny Pawło Czajkiwśkyj.

W okresie międzywojennym władzę zaczęto uszczelniać. Do siedziby administracji „dokwaterowano” władze wojewódzkie i urząd skarbowy. Pomieszczenia na parterze oddano pod bank i sklepy. Okazało się w końcu, że magistratowi pozostało jedno piętro i weterani samorządu z rozrzewnieniem wspominali okres swego panowania na ratuszu.

W 1934 roku nastąpiła nowa reforma. Teraz magistrat ma nazwę urzędu miejskiego, burmistrz zaś został prezydentem. Jeżeli pierwszy prezydent, Zdzisław Stroński, zadowolił się takim stanem rzeczy, to jego następca, Franciszek Kotlarczuk, nie miał zamiaru pracować w „komunie”.

Przed I wojną światową władze przeniosły się do dawnej Dyrekcji Kolei (pocztówka z kolekcji Zenowija Żerebeckiego)

Sztab miasta Stanisławowa
W latach 30. XX wieku gmach dzisiejszej szkoły nr 5 przy ul. Iwana Franki dzierżawiło wojsko. Dokładniej – mieścił się tu sztab 11 Karpackiej Dywizji Piechoty WP. Opłaty za dzierżawę były zapewne zbyt wygórowane i w 1938 roku sztab przenosi się do nowo wybudowanej własnej siedziby przy ul. Grunwaldzkiej.

Władze miasta zareagowały natychmiast i jeszcze w tym samym roku przeniosły się do lokalu dawnego sztabu. Tutaj miejsca było dosyć, więc niektórzy urzędnicy nawet otrzymali tu mieszkania służbowe i pierwszym szczęśliwym lokatorem był, oczywiście, Franciszek Kotlarczuk.

Rok później przyszli sowieci, którzy pana prezydenta wypędzili, a mieszkanie zajęli. Początkowo bolszewicy utworzyli tu tymczasowy zarząd miasta, na którego czele stanął niejaki towarzysz Czuczukało. Z czasem zreorganizowano zarząd i powstała Stanisławowska miejska rada deputowanych robotników. Są dane, że niebawem pojawił się tu kolejny „ciekawy” sąsiad – miejski urząd NKWD.

Podczas okupacji niemieckiej miastem kierował profesor Iwan Gołębiowski. Ciekawe jest to, że tak dla sowietów, jak i Niemców siedziba dawnego sztabu była całkowicie zadowalająca. Nie wiemy, kto mieszkał wówczas w apartamentach prezydenta Kotlarczuka.

Ostatni prezydent Stanisławowa tu urzędował i tutaj też mieszkał (pocztówka z kolekcji Olega Hreczanyka)

Co najlepsze – dzieciom
Po wyzwoleniu miasta do starej siedziby nie wrócono. Postanowiono przekazać je na szkołę-internat. Komitet wykonawczy miejskiej Rady Stanisławowa wybrał dla siebie kamienicę przy ówczesnej ul. Karola Marksa 31 (ob. ul. Hruszewskiego). Gmach ten na zamówienie Dyrekcji Skarbowej w 1912 roku wybudował lwowski architekt Franciszek Skowron.

Dwupiętrowy pałac na ponad 40 lat stał się siedzibą władz miasta. W 1977 roku, po przyjęciu breżniewskiej konstytucji, Komitet Wykonawczy Iwanofrankiwskiej Miejskiej Rady Deputowanych Robotników przemianowano na Komitet Wykonawczy Iwanofrankiwskiej Rady Deputowanych Ludowych. Posadę przewodniczącego miasta objął Przewodniczący Komitetu Wykonawczego Rady Miasta. W okresie powojennym to stanowisko obejmowało dziewięć osób, wliczając w to Jarosława Tajlicha (pełniącego tę funkcje w latach 1990-1994).

Budynek z choinkami
W 1987 roku ukończono wreszcie monstrum – Biały Dom. Szybko przeniosły się doń władze obwodowe, zwalniając tym samym budynek na Grunwaldzkiej 11. Opuszczone miejsce natychmiast zajęli urzędnicy miejscy. Przed fasadą budynku rosły wspaniałe błękitne świerki, wśród których krył się betonowy pomnik Lenina.

Ale Iljicz niedługo kłuł w oczy miejskich urzędników. Najpierw zdemontowano pomnik, potem rozpadł się Sojuz, a jeszcze później – już za niezależności – rozkazano pakować walizy.

Ostatni wysiłek
W 1994 roku miały miejsce dwa znaczące wydarzenia. Pierwsze – Frankiwskiem od tej chwili zaczął kierować nie wyznaczony z góry przewodniczący Komitetu Wykonawczego, lecz demokratycznie wybrany mer miasta. Pierwszym merem został Bohdan Borowicz.
A drugie – Rada Miasta i Komitet Wykonawczy znów się przeniosły. Od tej chwili są gospodarzami lewego skrzydła Białego Domu przy ul. Hruszewskiego 21. Ciekawe – czy są to ostatnie przenosiny?

Iwan Bondarew
Tekst ukazał się w nr 2 (318) 1-14 lutego 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.