Kolonia Polminowska dawniej a dziś

-a A+

Kolonia Polminowska jest jedną z najpiękniejszych dzielnic miasta Drohobycz, która znajduje się u jego wschodnich rubieży, przy drodze wylotowej do Lwowa i Stryja.

Ktoś może zadać pytanie dlaczego piszę właśnie o tej dzielnicy, skoro w Drohobyczu jest wiele innych, nie mniej ważnych? Po pierwsze, tutaj, w Kolonii Polminowskiej spędziłem swoje dzieciństwo oraz ukończyłem szkołę średnią w 2009 roku. Po drugie, jest to dzielnica, która powstała w wyniku bardzo dynamicznego rozwoju przemysłu naftowego w Borysławsko-Drohobyckim Zagłębiu Naftowym w I połowie XX w. Po trzecie, kolonia jest tą częścią kresowego miasta, o której mało wiedzą współcześni drohobyczanie, nie wspominając już o turystach. A po czwarte, jest to prawdopodobnie jedyne w swoim rodzaju osiedle na Ziemi Drohobyckiej.

fot. Andrzej Pietruszka

Wzrost wydobycia ropy naftowej na początku ubiegłego stulecia zmusił austriackie władze do budowy nowych rafinerii, które miały przetwarzać cenny surowiec na coraz większą skalę. Do Drohobycza przywożono przede wszystkim borysławską ropę i przerabiano ją w takich rafineriach, jak: „Galicja”, „Dros”, „Bachera” oraz „Jota”. Jak pisze Stanisław Sławomir Nicieja w książce „Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych. Tom VII”, w latach 1909-1912 przy ulicy Stryjskiej w rejonie Dworca Głównego trwała budowa nowej rafinerii, którą w II Rzeczypospolitej poddano rozbudowie i unowocześnieniu. Nosiła ona nazwę Państwowa Fabryka Olejów Mineralnych „Polmin” (nazwa pochodzi od „polski minerał”). W rezultacie rozbudowy „Polmin” stał się największym i najnowocześniejszym zakładem w Europie, który przetwarzał ropę naftową. Ropę przerabiano na benzynę samochodową i lotniczą, parafinę, koks naftowy oraz na oleje samochodowe, turbinowe i garbarskie. Rafineria zatrudniała około 2 tysięcy robotników oraz 800 majstrów, którzy bardzo dobrze zarabiali. Pracownikom dofinansowywano koszty związane z wynajmem mieszkania i wydawano bezpłatne bilety na przejazdy komunikacją autobusową w granicach Drohobycza. Rafineria posiadała kasyno, które usytuowane było w pobliżu dworca. Na potrzeby pracowników zatrudnionych w rafinerii przy ulicy Stryjskiej zostało wybudowane specjalne osiedle mieszkalne – Kolonia Polminowska. Część osób zakwaterowano w willach dwurodzinnych lub jednopiętrowych kamienicach, które mogło zamieszkiwać 10 rodzin. S. Nicieja zaznacza również, że w centrum Kolonii znajdowała się nowoczesna szkoła podstawowa, a przy niej duży stadion. Osiedle miało także swój nieduży basen, bibliotekę, kluby (np. Sokół) i sklepy, w których można było kupić niezbędne rzeczy. W porze letniej mieszkańcy umilali swój wolny czas nad rzeką Tyśmienicą. Żony pracowników miały możliwość robienia zakupów w centrum miasta, całe rodziny wyjeżdżały na różnorakie wycieczki, a harcerze natomiast na obozy, ponieważ na te cele były specjalnie przeznaczone autobusy. Co ciekawe, mieszkania w Kolonii Polminowskiej ogrzewano nie węglem, lecz w piecach kaflowych były zainstalowane specjalne palniki gazowe.

fot. Andrzej Pietruszka

W „Kresowej Atlantydzie...” prof. Nicieja podkreśla rolę „Polminu” w gospodarce II Rzeczypospolitej w następujący sposób: „Polmin” był chlubą polskiego przemysłu lat międzywojennych. Może nie tak sławny jak Gdynia czy Centralny Okręg Przemysłowy – sztandarowe dzieła wicepremiera i ministra gospodarki Eugeniusza Kwiatkowskiego – ale na pewno dawał pracę i płacę, dumę i prestiż tysiącom ludzi, inżynierom i robotnikom, którzy budowali go latami. Niestety, II wojna światowa unicestwiła tę wielką, supernowoczesną polską rafinerię”. Potęga i wielkość „Polminu” została zniszczona przez niemiecki i amerykański naloty lotnicze. Pierwszy miał miejsce we wrześniu 1939 roku. Oprócz rafinerii zrujnowany został także dworzec kolejowy, który był w jej bliskim sąsiedztwie. W latach 1939-1944, najpierw podczas okupacji sowieckiej, a później i niemieckiej, rafinerię nieco odbudowano, gdyż okupanci potrzebowali benzyny. Drugiego nalotu dokonali Amerykanie w czerwcu 1944 roku w ramach współpracy amerykańsko-sowieckiej w walce z Niemcami hitlerowskimi. Podczas nalotu zginęło 120 osób. Kolonia Polminowska nie ucierpiała. Dziś jest symbolem i świadkiem dawnej świetności polskiej rafinerii. „Polmin” po drugiej wojnie światowej, przeszedłszy we władanie Sowietów, był odbudowany i odgrywał ważną rolę w gospodarce Ukraińskiej SSR, chociaż przedwojennej sławy już nie odzyskał. Po wojnie Polacy, którzy zamieszkiwali tę dzielnicę, wyjechali w ramach ekspatriacji do Polski, a na ich miejsce przybyli nowi mieszkańcy ze Wschodu, przede wszystkim inżynierowie, nauczyciele, lekarze i in. Właśnie wtedy zamyka się polski okres Kolonii, a dawny Polmin, w czasach współczesnej Ukrainy − Drohobyćkyj Naftopererobnyj Zawod, wskutek trudnej sytuacji ekonomicznej w państwie jest w stanie stagnacji i upadku.

Kasyno (fot. Andrzej Pietruszka)

Rok 2017. Jesień. Jestem w Kolonii Polminowskiej. Niby ta sama przedwojenna dzielnica, którą opisywał w „Kresowej Atlantydzie” S. Nicieja, ale jednocześnie inna. Straciła swego ducha, swój pierwotny charakter oraz ludzi, którzy niegdyś w niej mieszkali. Współcześni mieszkańcy omawianego osiedla niekonieczne zdają sobie sprawę z tego, w jakim celu zostało ono wybudowane, wyjątkiem mogą być jedynie osoby starsze.

Otóż w samym centrum Kolonii stoi okazała budowla Szkoły Ogólnokształcącej nr 8 (nie tak dawno przekształcono ją w dziewięcioletnią z powodu małej ilości uczniów), a tuż obok − duży stadion. Szkoła i stadion otoczone są szeregiem kamienic, niektóre z nich posiadają dwa oddzielnie wejścia, które uwieńczone są kolumnami. Za szkołą znajduje się budowla z łukowymi oknami, które są charakterystyczne dla architektury sakralnej. Obok omawianego obiektu znajduje się parterowy budynek. Do lat 90. XX w. znajdowało się w nim przedszkole, potem w pomieszczeniach zorganizowano klasy młodsze. Była to tak zwana „mała” szkoła (klasy 1-4). Obecnie obiekt należy do Uniwersytetu Pedagogicznego, podobnie jak stadion, który jest nieco odnowiony i zadbany). Bliżej obrzeży miasta wybudowane zostały bardziej okazałe budynki, posiadające duże tarasy widokowe, a dachy upiększone kopułami. Na niektórych domach do dziś zachowała się przedwojenna czerwona dachówka. Kamienice otaczają ogrodzenia z łukowatymi bramami wejściowymi. Niepokojącym jest to, że podczas remontów mieszkańcy kamienic niekiedy zamurowują ich pierwotnie elementy, np. kolumnady, które tak naprawdę dodają im uroku, są pewnego rodzaju ozdobą tych domów. Trudno jest zmienić mentalność ludzi w tej kwestii, a uświadomienie im tego, że kamienice można uznać za zabytkowe, jest niewątpliwie procesem długotrwałym.

Szkoła (fot. Andrzej Pietruszka)

Po drugiej stronie ulicy Stryjskiej znajdują się tereny dziś zajmowane przez przedsiębiorców, którzy prowadzą własny biznes, oraz stacja benzynowa. Na osiedlu jest też czynny sklep spożywczy. Obecnie w Kolonii, niestety, nie ma żadnych instytucji kulturalnych. Sporadycznie na stadionie odbywają się mecze piłki nożnej. Całe życie kulturalne mieszkańców zostało raczej przeniesione do centrum Drohobycza. Bliżej dworca znajduje się budynek dawnego kasyna rafinerii, które pustoszeje z roku na rok i coraz bardziej niszczeje. Przez jakiś czas w tym gmachu znajdował się bank. Tuż obok jest okazała budowla, w której obecnie mieści się szpital rejonowy.

Dziś Kolonia to zwykła dzielnica miasta, która tętni swym rytmem życia i mało ma wspólnego z tą przedwojenną. Współcześnie nie jest kojarzona z rafinerią, a lata świetności ma już, niestety, za sobą. Dla turysty Kolonia Polminowska jest jednak miejscem godnym polecenia, gdyż symbolizuje rozwój przemysłu naftowego na terenie dawnej Galicji Wschodniej.

Andrzej Pietruszka
Tekst ukazał się w nr 22 (290) 30 listopada – 18 grudnia 2017

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.