Nowy sezon polsko-ukraińskich prac konserwatorskich - 2015

-a A+

W listopadzie 2014 roku konserwatorzy z Polski i Ukrainy ocenili wyniki wspólnych prac konserwatorskich na terenie Lwowa, a już w maju 2015 roku spotkali się praktycznie w tym samym składzie.

Tym razem omówiono plan działań konserwatorskich na nowy sezon 2015 roku. Wśród polskich ekspertów we wspólnej komisji są przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) na czele z Michałem Michalskim i prezesem Fundacji Dziedzictwa Narodowego Michałem Laszczkowskim. W gronie ekspertów prof. Jerzy Petrus, wicedyrektor Muzeum na Wawelu. Stronę ukraińską reprezentowała kierownik Zarządu Ochrony Środowiska Historycznego Lwowskiej Rady Miejskiej Lilia Onyszczenko i prof. Jurij Ostrowski z Lwowskiej Akademii Sztuk Pięknych (ASP).

W 2015 roku prace konserwatorskie będą prowadzone na Cmentarzu Łyczakowskim, w Katedrze Łacińskiej, Katedrze Ormiańskiej, dawnym kościele jezuitów św. Piotra i Pawła i kościele św. Antoniego. Są to już tradycyjne miejsca pracy konserwatorów. Na Cmentarzu Łyczakowskim konserwatorzy pracują pod kierownictwem Janusza Smazy z warszawskiej ASP, w Katedrze Łacińskiej pod kierownictwem Jana Wilkojcia z Krakowa, w Katedrze Ormiańskiej – Pawła Baranowskiego z Warszawy, w kościele jezuitów – Pawła Bolińskiego z krakowskiej ASP. Wszystkie prace konserwatorskie wspiera i obejmuje swoim patronatem Konsulat Generalny RP we Lwowie. W pracach komisji udział wziął konsul Jacek Żur.

Komisja konserwatorska rozpoczęła prace na terenie Cmentarza Łyczakowskiego. W dyskusji wziął udział Mychajło Nagaj, dyrektor cmentarza. Pracą komisji zainteresowały się media lwowskie. Nie zważając na deszcz, grupa dziennikarzy zasypała pytaniami uczestników spotkania. Michał Michalski opowiedział, że „o wyborze konkretnych zabytków decyduje każdorazowo wspólna polsko-ukraińska komisja ekspertów. Pod uwagę brane są przede wszystkim kryteria: historycznej roli danej osoby, wartości artystycznej nagrobka oraz techniki, w jakiej został wykonany. Wybór odzwierciedla wielokulturowość historycznego Lwowa. Prace konserwatorskie na cmentarzu są wykonywane przez mieszane zespoły polsko-ukraińskie. Łączny koszt prac konserwatorskich zrealizowanych w latach 2008-2014 wyniósł przeszło 3,5 mln PLN (około 20,5 mln UAH). Tegoroczny (2015 rok) etap wspólnych polsko-ukraińskich kompleksowych prac konserwatorskich na Cmentarzu Łyczakowskim obejmuje nagrobki: Honoraty Borzęckiej, Józefa Czułowskiego, Iwana Franki, Seweryna Goszczyńskiego (kontynuacja), Urszuli z Chrzanowskich Ignacowej Puzyniny, Franciszka Jaworskiego, Artura Milikowskiego oraz rodziny Skrypciów. Koszt tegorocznych prac wynosi 445.300 PLN (około 2,6 mln UAH). Wszystkie prace finansowane są ze środków polskiego MKiDN.

Prace przy pomniku Goszczyńskiego prowadzone są już drugi sezon i jest pewność, że będą zakończone w 2015 roku. Eksperci podkreślili, że technologia prac konserwatorskich przy pomniku Goszczyńskiego jest podobna do prac przy odnowieniu pomnika Jana Kilińskiego w Parku Stryjskim, które prowadził ten sam zespół konserwatorów. W tym sezonie będą demontowane tylko płyty marmurowe, zostaną odnowione w pracowni i znów zamontowane na cmentarzu. Figura poety zostanie odnowiona na miejscu bez demontażu.

Konserwacja pomnika na grobie Iwana Franki ma szczególne znaczenie, również dlatego, że 2016 rok jest rokiem stulecia śmierci wybitnego ukraińskiego działacza i poety. Przy pracach konserwatorskich pomnik nie będzie demontowany, a oczyszczony i zabezpieczony na miejscu. Figura „Kamieniarza” odlana z brązu znajduje się w dość dobrym stanie. Więcej pracy będzie przy konserwacji granitowych bloków. Obok pomnika na czas konserwacji będzie też ustawiona tablica informacyjna dla turystów, tłumnie odwiedzających ten pomnik.

Obok pomnika Iwana Franki znajduje się kolejny pomnik, który włączono w plan działań konserwatorów. Jest to pomnik na grobie rotmistrza kawalerii Józefa Sas-Czułowskiego (1776-1863), bohatera szarży pod Somosierrą w Hiszpanii. Sas-Czułowski brał udział w kampanii Napoleona I w Prusach i Rosji w oddziałach księcia Józefa Poniatowskiego. Pomnik na jego grobie wykonano z piaskowca w kształcie sześcianu z umieszczonym na szczycie kamiennym czakiem. Obok znajdują się groby żołnierzy Kościuszki i zesłańców na Syberię - Franciszka Zaremby, który przeżył 112 lat i Antoniego Pioreckiego, który przeżył 106 lat. Komisja ekspertów jeszcze w 2015 roku spróbuje zdobyć fundusze na odnowienie pomników na ich grobach.

Dr Michał Laszczkowski podkreślił, że wprost na oczach niszczeją cenne figuralne pomniki dłuta znanych mistrzów, wykonane w końcu XIX wieku. Komisja postanowiła włączyć do programu prac w 2015 roku kilka takich pomników wykonanych w piaskowcu, m.in. Honoraty Borzęckiej dłuta słynnego artysty-rzeźbiarza Cypriana Godebskiego. Honorata Borzęcka (1775-1858) była we Lwowie znaną filantropką bardzo zasłużoną dla naszego miasta, współtwórczynią zakładu wychowawczego dla chłopców św. Antoniego z Padwy, fundatorką kilku stypendiów dla biednych sierot i ofiarodawczynią licznych darów do kościoła Jezuitów.

Będzie odnowiona również figura anioła obok krzyża na grobie rodziny Skrypciów. Pomnik ten wykonano w pracowni Ludwika Tyrowicza. W jeszcze gorszym stanie znajduje się pomnik na grobie Urszuli z Chrzanowskich Ignacowej Puzyniny dłuta Pawła Eutelego, znanego XIX-wiecznego rzeźbiarza lwowskiego.

Pomnik z piaskowca zdobi grób Franciszka Jaworskiego (1873-1914), znanego lwowskiego historyka i pisarza, archiwariusza i kolekcjonera. Oryginalny nagrobek w stylu Art déco wzniesiony kosztem gminy miasta Lwowa wykonał Witold Rawski. Na niewysokiej kolumnie ustawiono prostokątny relief przedstawiający Dawida obłaskawiającego lwa.

Na grobie Stanisława Karpińskiego (1867-1908), profesora i rektora Politechniki Lwowskiej, ustawiono monumentalny krzyż, a w jego tle postać Matki Boskiej, która trzyma przed sobą i przytula małego Jezusa.

Niezwykle trudny problem stoi przed konserwatorami, którzy pracują przy nagrobkach wykonanych z kutego metalu. Znaczna liczba takich pomników już na zawsze zginęła, rozsypała się. Inne są skorodowane, odpadają kolejne części. Ząb czasu robi swoje, wiele wspaniałych dzieł kowalstwa i odlewnictwa artystycznego XIX wieku znajduje się w stanie krytycznym. Ratowanie takich zabytków jest pracą bardzo żmudną, wymagającą czasu i znacznych środków finansowych. Wśród konserwatorów mamy grupę specjalistów wysokiej klasy na czele z Moniką Jamroziewicz-Filek z Krakowa. Uratowała już niejeden podobny pomnik na Cmentarzu Łyczakowskim, a w 2015 roku rozpocznie prace konserwatorskie przy pomniku Artura Milikowskiego. Konserwatorzy przeprowadzili już prace zabezpieczające, zebrali wszystkie części tego pomnika i w najbliższym czasie przystąpią do ich renowacji. Pomnik posiada też znaczną liczbę tablic cynowych, które udało się zebrać i uratować od zagłady. Cyna jest metalem bardzo wrażliwym na korozję, ale tablice znajdują się w dobrym stanie. W tym sezonie pomnik będzie demontowany, oczyszczony, poddany konserwacji, będą wykonane odlewy brakujących części. Możliwie zostaną odnalezione ślady kolorów, w jakie był kiedyś pomalowany metal. Tablice cynowe będą odnowione do blasku, do koloru srebrnego. Montaż nastąpi w 2016 roku, bo należy przebudować fundament, na którym stoi pomnik. Monika Jamroziewicz-Filek zajmie się również zabezpieczeniem kilkunastu innych nagrobków metalowych na czterech kwaterach cmentarza, w tym dziesięciu kutych lampionów. Będą to prace interwencyjne.

Wszystkie zespoły konserwatorskie rozpoczną prace na przełomie maja i czerwca, jak tylko pozwoli pogoda. Rusztowania przy pomniku Seweryna Goszczyńskiego już ustawiono. Ogólnie na terenie Cmentarza Łyczakowskiego pracuje dwanaście konserwatorów, po sześć ze strony ukraińskiej i polskiej.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 10 (230) 29 maja – 15 czerwca 2015

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.