Jak Polacy Charków budowali. Część XLII

-a A+

Udział Polaków w powstaniu i działalności charkowskiej szkoły weterynaryjnej w latach 1839–1849

Od powstania w 1805 roku Imperatorskiego Uniwersytetu w Charkowie na Wydziale Medycznym była wykładana również weterynaria. Profesorowie i uczeni charkowskiej uczelni dążyli jednak do utworzenia samodzielnej jednostki edukacyjnej, jaką w 1871 roku stał się Charkowski Instytut Weterynaryjny. Aby mógł prowadzić samodzielną działalność, należało przejść długą drogę kształtowania się tej dyscypliny naukowej.

Rozwój charkowskiej weterynarii można podzielić na trzy okresy: powstanie szkoły weterynaryjnej (1839–1849), działalność Wyższej Szkoły Weterynaryjnej (1849–1873) i erygowanie oraz rozwój Charkowskiego Instytutu Weterynaryjnego (1873–1917). W każdym z tych okresów Polacy pozostawili wyraźny ślad swojej działalności i znacząco wpłynęli na rozwój nauki o zwierzętach w Charkowie.

Przed powstaniem samodzielnej szkoły weterynaryjnej w Charkowie leczeniem zwierząt zajmowali się miejscowi konowale. Byli to w większości samoucy, a znajomość leczenia przekazywano z ojca na syna. Pracowali razem z pomocnikami i przeważnie wywodzili się z rzeźników. To właśnie konowale chodzili od jesieni do wiosny po okolicznych wioskach proponując mieszkańcom swoje usługi. Ich wiedza nie była jednak wystarczająca, by zaradzić infekcjom i chorobom zakaźnym, które dziesiątkowały tucznik i bydło ludności. Najczęściej z chorobą walczono metodą upuszczania krwi zwierzęciu. Typowy zestaw leków w torbie, który zabierali ze sobą w drogę, zawierał różne suszone zioła, liście, korzenie, kamyki, niebieską farbę glinianą, alabaster, chlorek rtęciowy, arsen, antymon itp.

Nie sposób dziś ustalić, czy wśród tych pierwszych grup konowałów byli Polacy, jednak to właśnie zapotrzebowanie na nich miało znacząco przyczynić się do rozwoju tej tak ważnej dla miasta i okolicy nauki.

Charków od początków istnienia był znany ze wspaniałych jarmarków konnych i hodowli rumaków. Z tych czasów do naszych dni zachowała się nazwa „Konny Rynek” oraz ulica Rymarska, czyli od zawodu zajmującego się produkcją końskiej uprzęży. Każdorazowa zaraza w mieście nie tylko niosła szkody dla ludności, ale również znacząco wpływała na stan ekonomiczny miasta.

Pierwszy konny tramwaj w Charkowie

Tak oto od 24 września 1882 roku pojawiły się w Charkowie pierwsze konne tramwaje, czyli wagony zaprzęgane w konie, zwane potocznie „konką”. Taki rodzaj transportu istniał w Charkowie nieprzerwanie do 23 marca 1919 roku. Konie też były wykorzystywane przez policję i służbę zdrowia. Z tej racji miasto potrzebowało doskonałych i zdrowych koni do przewożenia ludności. Nawet na początku XX wieku mieszkańcy miasta skarżyli się na lichy stan zwierząt, które wykorzystywano do tego typu działalności. Tak oto charkowskie gazety z dnia 7 grudnia 1906 roku pisały, że „złe konie z podbitymi nogami ciągnące wagony, to zwykłe widowisko w mieście, ale w ostatnim czasie w zaprzęgach zaobserwowano chore konie, na których i spoglądać nie sposób. Nieszczęsne zwierzęta nieraz wprost na ulicy padają z wycieńczenia i chorób. Ze strony konduktorów można zaobserwować jakiś pewien strach przed kierownictwem, któremu oni obawiają się zgłosić fakt zaobserwowanych chorób u koni. Trzeciego dnia wagon numer 53 o godzinie 3:30 po południu dnia szedł zaprzęgnięty w klacz, która była całkowicie chora z otartym bokiem, który dla niepoznaki zamalowano ciemną farbą”.

Od początku zatem XIX wieku wynikała konieczność powołania samodzielnej fachowej szkoły weterynaryjnej, gdyż wykładana na uniwersytecie weterynaria miała w zasadzie charakter teoretyczny. Już na początku lat 30. XIX wieku prof. Fiodor Pilger apelował o założenie samodzielnej takiej szkoły. Podobne postulaty wysuwali profesorowie Charkowskiego Imperatorskiego Uniwersytetu Krystian Ekelbład i Aleksander Wenediktow.

Mając na uwadze liczne postulaty ze strony profesorskiej, jak i ogólne zapotrzebowanie na ten rodzaj zawodu minister oświaty S. Uwarow postanowił w 1839 roku erygować w formie eksperymentu samodzielną praktyczną szkołę weterynaryjną. Dyrektor generalny chciał osobiście przekonać się o korzyści takiej jednostki edukacyjnej oraz liczbie w niej studentów.

Torba weterynarza z XIX wieku

W „Charkowskich gubernialnych wiadomościach” z 1839 roku informowano, że od 22 lipca tegoż roku rozpoczęła działalność szkoła, która ma za cel kształcenie weterynarzy. Dalej relacjonowano, że studenci będą zdobywać oświatę przez trzy lata. Przyszli studenci w chwili przyjęcia nie powinni być młodsi niż 16 lat i mają złożyć w dekanacie świadectwo urodzenia oraz dokumenty o pochodzeniu społecznym. Jeśli kandydaci pochodzili z rodzin kupców, mieszczan i wolnego chłopstwa, należało przedstawić zaświadczenie o zwolnieniu z ich środowisk zamieszkania. Od chłopów z pańszczyzn żądano zwolnienia z pańszczyzny. Nabór kandydatów do szkoły odbywał się co trzy lata i już w 1839 roku studia w szkole weterynaryjnej rozpoczęli pierwsi studenci. Znaczna ich liczba pochodziła z Charkowa. Ale już w pierwszym roku został też przyjęty pierwszy Polak – Wojciech Szacki. Dysponujemy wiadomością, że w latach 1839-1849 w charkowskiej szkole weterynaryjnej studiowało 11 Polaków, pochodzących z różnych warstw społecznych i regionów, o których bardziej szczegółowo informuje tabela.

Powodem, dla którego Polacy przybywali na tę uczelnię, był fakt zamknięcia uczelni weterynaryjnej przy Uniwersytecie Wileńskim, która istniała w latach 1823–1842. Wprawdzie od 1840 roku istniała uczelnia weterynaryjna w Warszawie, jednak ta była całkowicie zrusyfikowana, a w 1873 roku została przetworzona w jeden z czterech instytutów weterynaryjnych Imperium Rosyjskiego. Od 1905 roku uległa ona bojkotowi ze strony młodzieży polskiej, żądającej szkoły polskiej na terenie Polski. Z tej też racji większość młodzieży chcącej podjąć studia na wydziale weterynaryjnym była zmuszana do poszukiwania gościny na uczelniach obcych w państwach zaborczych. Fakt, że Charków był tolerancyjny dla innych narodowości, sprawiał, że wielu Polaków właśnie tu próbowało zrealizować marzenia. Choć należy zauważyć, że znaczna liczba studentów Polaków była w Petersburgu, Dorpacie, Wiedniu i Berlinie. Sytuacja uległa zmianie dopiero po 1881 roku, kiedy to powołano do istnienia uczelnię weterynaryjną we Lwowie.

Wykaz studentów

Od początku istnienia eksperymentalnej charkowskiej szkoły weterynaryjnej pojawiają się tu nie tylko studenci polscy, ale i profesorowie Polacy. Pierwszym dyrektorem został Polak – Karol Klaudiusz Wiszniewski (1805–1865).

Pochodził z terenów Podola, gdzie urodził się w 1805 roku w polskiej ziemiańskiej rodzinie, jako syn Floriana. Po otrzymaniu świadectwa maturalnego podjął studia medyczne na Imperatorskim Uniwersytecie w Wilnie, który ukończył w 1830 roku, uzyskując dyplom lekarza I klasy. Następnie studiował filozofię w Jenie, gdzie w 1832 roku obronił doktorat z filozofii.

Po powrocie do Wilna zabiegał o uzyskanie katedry na Wydziale Nauk Weterynaryjnych. W tym czasie wstąpił do Wileńskiego Towarzystwa Lekarskiego, a w 1837 roku obronił i opublikował pracę doktorską składającą się z dwóch części: medycznej i weterynaryjnej.
W tym też roku w wieku 32 lat Karol Wiszniewski podjął po prof. Blumentalu, który w tym roku odszedł na uniwersytet w Moskwie, pracę na Charkowskim Uniwersytecie jako adiunkt anatomii porównawczej i weterynaryjnej na Wydziale Lekarskim. W następnym roku prof. Wiszniewski pełnił funkcję profesora nauk weterynaryjnych.

Gdy Karol Wiszniewski podejmował wykłady na charkowskim uniwersytecie, wchodziła w życie ustawa z 1835 roku, likwidująca katedrę weterynarii. Z tej też racji dzięki jego usilnym staraniom w 1839 roku powstała charkowska szkoła weterynaryjna, której został pierwszym dyrektorem i faktycznie jedynym jej profesorem.

Niniejsza szkoła istniała przy obecnej ulicy Sumskiej, oddzielnie od pomieszczeń uniwersyteckich. Była to piętrowa kamienica. Na parterze rozmieszczono kliniki, a na piętrze ulokowano gabinety i sale wykładowe. O zapotrzebowaniu w mieście na taką klinikę świadczą cyfry leczonych tu zwierząt. Tak oto w roku akademickim 1843/1844 Karol Wiszniewski wraz ze studentami przyjął w klinice i nadał fachową pomoc 385. chorym zwierzętom. W przybudówce tejże kamienicy mieścił się teatr anatomiczny. Ta jednostka edukacyjna przetrwała w Charkowie do 1851 roku, gdy została przemianowana na Wyższą Szkołę Weterynarii.

Karol Wiszniewski będąc w charkowskiej szkole weterynaryjnej jedynym profesorem, wykładającym wszystkie przedmioty oraz opiekunem studentów, pozostawił również bogaty dorobek naukowy. Publikował wiele materiałów w postaci oddzielnych artykułów, również monografie naukowo-publicystycznych. Pisał o leczeniu zwierząt, a szczególnie o tak ważnym dla Charkowa zagadnieniu jak sposoby leczenia i pielęgnacji koni. Jego prace cieszyły się dużą popularnością. Zbierał również i publikował materiały o znanych ludowych sposobach leczenia zwierząt domowych, poddając je naukowemu opracowaniu. Ogółem wydał około 25 publikacji. Dorobek naukowy Karola Klaudiusza Wiszniewskiego wymaga gruntownego zestawienia i opracowania.

Karol Wiszniewski był, jak na ówczesne czasy i możliwości finansowe którymi dysponował, pisarzem nadzwyczaj płodnym. Pisał w języku polskim, jednak większość jego prac ujrzało światło dzienne w języku rosyjskim. Na szczególną uwagę zasługują takie publikacje jak: „Metoda uczenia pana Żakoto”, „Obserwacje epizootycznych chorób”, „Opis Wydziału Weterynarii Charkowskiego Uniwersytetu”. Dodatkowo można wspomnieć o publikacjach przeznaczonych do zastosowania w praktyce, takich jak: „O przypadkowych chorobach u koni” „O sposobach polepszenia stanu chłopskich koni”. Tylko w roku 1844 ukazało się sześć obszernych artykułów na temat prokreacji i pielęgnacji koni w warunkach domowych. Niektóre z tych prac nie straciły na swej aktualności również dziś.

Był też inicjatorem ubezpieczenia zwierząt, które na terenie Carskiej Rosji zostało wprowadzone dopiero po czterdziestu latach.

Po 10 latach wytężonej pracy Karol Wiszniewski zrezygnował z wykładów w Charkowie i udał się do majątku rodzinnego w miejscowości Werbka Wołoska na Podolu. Zajmował się rolnictwem i hodowlą zwierząt oraz leczył miejscową ludność. Tam też zmarł w 1863 roku.

Rozwój nauk weterynaryjnych przy szkole weterynaryjnej w Charkowie jest ściśle związany z kolejnym profesorem Polakiem – Napoleonem Halickim (1818–1881), bezpośrednim następcą prof. Wiszniewskiego. Urodził się w Wilejce na terenie Wileńskiej guberni jako syn Damiana. Po ukończeniu szkoły w miejscowości Mołodeczne zdał egzaminy na studia medyczne w Wileńskiej Medyczno-Chirurgicznej Akademii, które ukończył w 1837 roku, uzyskując tytuł lekarza weterynarza 1 stopnia.

W tym też roku został, jako pomocnik profesora Karola Wiszniewskiego, skierowany do Charkowa. W następnym roku uzyskał stopień lekarza i został zatrudniony w powstającej w tym czasie szkole weterynaryjnej. Halicki wykładał w szkole zoochirurgię (chirurgię zwierząt) i farmakologię. Angażował się w powstanie fachowej biblioteki. Ponadto był kierownikiem terapeutyczno-chirurgiczno-akuszerskiej kliniki dla zwierząt w Charkowie. Wraz z profesorem Wiszniewskim zapoczątkował działalność charkowskiej praktycznej szkoły weterynaryjnej, zyskując szczere uznanie kierownictwa uniwersytetu.

Na miejscowym uniwersytecie prowadził od 1848 roku zajęcia z zakresu nauk weterynaryjnych. Brał też czynny udział w likwidacji epidemii cholery zarówno w Stawropolskiej guberni, jak i Charkowie. Za tę działalność był odznaczony szczególnym podziękowaniem ze strony samego imperatora.

Napoleon Halicki należał również do komisji rekrutującej studentów Charkowskiego Imperatorskiego Uniwersytetu. Po uzyskaniu w 1849 roku przez charkowską szkołę weterynaryjną samodzielności prof. Napoleon Halicki został jej pierwszym dyrektorem i to właśnie z jego nazwiskiem utożsamiane są początki weterynarii w Charkowie. Jednak o działalności Wyższej Szkoły Weterynaryjnej w Charkowie, jak i innych Polakach wykładowcach i studentach z lat 1849–1873 opowiemy już w następnym opracowaniu.

Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 1 (317) 18-31 stycznia 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.