Flota kozacka

-a A+

Spis treści

Fot. www.kr2012.com

Przed flotą kozacką w XVI-XVII w. drżeli mieszkańcy wybrzeży Morza Czarnego. Raz do roku wyprawiali się Kozacy na Krym czy na brzeg turecki po łupy. Przeciw nim Turcy wysyłali flotylle galer, ale i one nie mogły powstrzymać groźnych wilków morskich. Drogo jednak płacili za łupy. Z wypraw nie zawsze wracała połowa czajek.

 

Kozacy Zaporoscy przeważnie są kojarzeni z bitwami na lądzie, ze wspaniałym opanowaniem różnorodnej broni, z taktyką walki niewielkimi oddziałami przeciw większym siłom przeciwnika, ale najbardziej znana jest taktyka obrony spoza wozów taborowych. Związane łańcuchami wozy, zabezpieczone grubymi burtami, dawały możliwość skutecznej obrony.

 

W niektórych wypadkach takie fortyfikacje przemieszczały się i była to ruchoma forteca. Ale był to lud, który zamieszkiwał brzegi olbrzymiej rzeki, jaką był Dniepr ze swymi dorzeczami, więc często przychodziło się im przemieszczać i po drogach wodnych.


Z czasem wykształcili Kozacy umiejętność wykorzystywania rzek nie tylko do przemieszczania się, ale i do walki. Szczególnie przydawało się to, gdy stolica Siczy była na Hortycy – wyspie na Dnieprze.

 

Do wędrówek po wodzie używali łodzi płaskodennych, budowanych na tych terenach od stuleci. Ale te niezbyt zwrotne, ciężkie łódki mogły służyć najwyżej do przepraw przez rzekę, lub do połowu ryb. Więc udoskonalili te konstrukcje i stworzyli nowy typ łodzi, które zaczęto nazywać czajkami. Śmigały one nad wodą jak te rzeczne ptaki, zwrotne, łatwe do manewrowania i lekkie, co pozwalało załodze przenosić je po lądzie. 

Fot. www.kr2012.com

 

Początkowo na rzekach wystarczały niewielkie – na 10-12 osób załogi. Ale, gdy zaczęto wyprawiać się dalej, modernizowano łodzie i budowano coraz większe. W wariancie morskim były to już statki do 25 m długości, 4 m szerokości. Budowano taką czajkę dla 40-70 osób (oddziału kozackiego) przeważnie z wierzby i lipy. Budową kierował doświadczony szkutnik. Szkielet obijano deskami, owijano linami, smołowano. Dla zwiększenia stateczności na wzburzonym morzu, otaczano je pękami trzcin. Po 2-3 tygodniach budowy łódź była gotowa do wypłynięcia. Żagiel i dwa stery na burtach czyniły te łodzie godnymi swej nazwy.


Wielkości czajek wahały się: łódka na 25-30 osób miała długość do 15 m, szerokość – 2,5 m, wysokość – 1,4 m, zanurzenie – 0,7 m, 6 par wioseł i wyporność do 10 ton. Większe statki dochodziły do 25 m długości, szerokości do 4 m, wysokości – 2,7 m, zanurzenia – 1,7 m, 10-15 par wioseł, żagiel. Załoga takiej łodzi składała się nawet z 70. osób. Wyporność do 40 ton. Na wyprawę każdy kozak zabierał jedną lub dwie rusznice, pistolety, zapas prochu, ołów, żywność, suchary, suszone mięso, ryby i zapas słodkiej wody.


Fot. www.kr2012.com

Początkowo czajki nie posiadały artylerii, ale z czasem na większych łodziach montowano 4-6 falkonetów (małe działka, montowane na dziobie i burtach, na widłowej podstawie, kaliber 55-70 mm). W czasie wyprawy panowała żelazna dyscyplina – za nieposłuszeństwo lub upicie się wyrzucano za burtę.


Gdy taka flotylla z 80. czajek była gotowa do spływu Dnieprem, nie przychodziło to łatwo. Tatarzy bronili dolnego biegu Dniepru kilkoma fortecami, aby nie dopuścić do wyjścia czajek w morze. Tawań, Islam-kerem i Oczaków skutecznie kontrolowały rzekę.

 

Zazwyczaj bezksiężycową nocą, w absolutnej ciszy niewielkimi grupami flotylla przedzierała się pod murami twierdz. Do zgrupowania dochodziło już na wodach niedostępnych dla Tatarów. Wtedy zaczynano wyprawę. Grabiono wybrzeża Krymu, a nawet Turcji. Napastnicy nie gardzili żadnymi łupami. Rabowano kosztowności, dywany, odzież, broń. Uprowadzano w jasyr kobiety i dzieci. Brańców sprzedawano na Ukrainie lub brano okup. Ale bywało, że tracili swych niewolników w czasie powrotu z wyprawy. Największe sukcesy odnosili Zaporożcy na początku XVII wieku. W 1606 roku, w czasie wyprawy, zdobyli jednocześnie Kiliję, Akerman i Warnę – uchodzącą za miasto nie do zdobycia od strony morza.


W 1608 roku złupili Perekop na Krymie, a w 1609 znów padła Kilija, Akerman oraz Izmail. Najbardziej spektakularna była wyprawa 1613-14 roku, w czasie której zdobyli Trapezunt i Synopę. W czasie zdobywania tego miasta, spalili w porcie kilkadziesiąt tureckich galer. A w 1615 roku 80 czajek zapędziło się pod Stambuł i spaliło miejscowości Mizewna i Archioka. Po takich akcjach kozacy starali się ujść czym prędzej w otwarte morze, aby nie spotkać się z flotą turecką, idącą zniszczyć flotyllę Zaporożców i odbić jasyr.


Nie unikali też starcia z tureckimi galerami. I tu, ma morzu, też zastosowywali taktykę napadu znienacka. Odbijali od flotylli tureckiej jak najdalej za dnia, aby nocą podpłynąć niepostrzeżenie pod burty galery i zdobyć ją w walce wręcz. Po złupieniu galery zatapiano ją.


Jeżeli natomiast przeciwnik zaatakował czajki w ciągu dnia – kozacy wykorzystywali zwinność swoich łodzi żeby odskoczyć od przeciwnika poza zasięg ognia. Lub też podpływano pod burty i zdobywano galerę. Ale walka na otwartym morzu była dla czajek i ich załóg dużym ryzykiem i przeważnie ponosili oni duże straty w wyniku ostrzału artylerii tureckiej. Największym sukcesem Kozaków było zniszczenie całej floty sułtana Achmeda I pod Oczakowem i wzięcie w dożywotnią niewolę tureckiego admirała.

Dniepr oddał nam czajkę (Fot. www.io.ua)

 

Ale wyprawy nie zawsze kończyły się sukcesami. Największą klęskę Zaporożcy ponieśli w 1632 roku w okolicach Karakarmanu, w pobliżu ujścia Dniepru do morza. Największą w dziejach flotyllę Zaporoską – 300-350 czajek, zatopiono nim zdołała wyjść w pełne morze. Tu pogoda okazała się po stronie Turków. Mieli oni sprzyjający wiatr, który pozwolił im wykonać manewr bojowy i zniszczyć flotyllę Kozaków. Klęska była na tyle dotkliwa, że następnego roku Zaporożcy wybudowali zaledwie 30 czajek.


O powodzeniu wyprawy Kozacy mogli dopiero mówić po ominięciu twierdz tatarskich w Oczakowie i licznych zasadzek oddziałów tatarskich wzdłuż brzegu Dniepru na terenach przez nich kontrolowanych. Uczestnicy „chadzek” na Morze Czarne ginęli nie tylko w wyniku walk na morzu, ale również i w walkach przy zdobywaniu miast, z oddziałami na lądzie.


Jak pisał w swoich pamiętnikach Guillaume le Vassuer de Beauplan: „…zazwyczaj bywa, że dwie trzecie załogi Kozackiej ginie od dział i tylko rzadko się zdarza, by wróciła ich połowa…”. Schwytani Zaporożcy nie mogli liczyć na litość. Turcy oddawali ich ludności złupionego miasta, gdzie poddawano ich okrutnym torturom lub palono żywcem na oblanych smołą czajkach. Liczba wypadów czajek na Morze Czarne zaczęła spadać w latach 30-40 XVII wieku. A wtedy król Władysław IV starał się wykorzystać ich umiejętności na… Bałtyku, w wojnie przeciw Szwecji.


W lecie 1635 roku została stworzona flotylla czajek pod dowództwem pułkownika Konstantego Wowka. Łodzie były budowane na Litwie i osadzone Kozakami rejestrowymi. Załoga liczyła do 1000 osób. Zbudowano tylko 15 z 30 zamówionych łodzi i wysłano ich Niemnem na Bałtyk, w okolice Królewca. Jako akcję bojową, Kozacy przeprowadzili próbę odbicia polskiego okrętu flagowego „Czarny Orzeł”, wziętego do niewoli w Pillau


Kozakom udało się niepostrzeżenie podpłynąć pod szwedzki okręt z amunicją i sprzętem wojskowym i wziąć do niewoli całkowicie zaskoczoną załogę. Później statek wymieniono na polski okręt flagowy. Flotylla kozacka na Bałtyku działała od lipca do września 1635 roku. Kozacy wrócili na Zadnieprze, a czajki pozostawiono na przechowanie w Kownie, z możliwością ich ponownego wykorzystania. Ale więcej akcji bojowych na Bałtyku Kozacy Zaporożcy nie mieli. Był to jedyny wypadek akcji czajek zaporoskich poza Dnieprem i Morzem Czarnym w służbie króla polskiego.


Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 20 (120) 29 października – 15 listopada 2010

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.