Legiony polskie w Berbeşti

-a A+

Walki Legionów Polskich z oddziałami kozaków kubańskich w dawnym Komitacie Marmaroskim (ówczesne północne Węgry, dziś Rumunia) jesienią 1914 roku stanowią, wobec całokształtu ich działań zbrojnych w latach I wojny światowej jedynie krótkotrwały, niemal chwilowy, na dodatek popadający w zapomnienie epizod.

Jeszcze mniej znany, a często zupełnie pomijany w opracowaniach jest szlak bojowy części legionowych oddziałów, wiodący doliną Mary ku Syhotowi Marmaroskiemu (węg. Maramarossziget), znaczony 6.X.1914 r. potyczką pod wsią Berbeşti (węg. Bardfalu) i opanowaniem w dniu następnym wymienionego wyżej miasta. W starciu pod Berbeşti zginęło sześciu polskich legionistów. Na ich mogile w 2013 roku stanął okazały drewniany monument, ufundowany przez pochodzącego z tej miejscowości Laurenţiu Batina. Dla upamiętnienia ich bohaterskiej śmierci, odbyły się 10 października br. przy tym pomniku uroczyste rocznicowe obchody, w których udział wzięli, prócz mieszkańców wsi i lokalnych władz, także ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Bukareszcie i zaproszeni goście z Polski. Przywołajmy pokrótce te historyczne wydarzenia, a także przebieg wspomnianej rocznicowej uroczystości.

Wojska rosyjskie wkroczyły do Galicji już w sierpniu 1914 r., z początkiem września zajęły Lwów i skierowały się ku karpackim przełęczom, by poprzez nie wkroczyć na terytorium Węgier. Obrona ich przez oddziały pospolitego ruszenia okazała się nieskuteczna, bowiem 24 września jedna dywizja kozaków kubańskich wkroczyła przez Przełęcz Użocką na terytorium Węgierm, ponadto na wschód od tej przełęczy dwie ich dywizje przekroczyły linię Karpat, opanowując znaczny obszar po ich południowej stronie, a 2 października – ważne miasto Syhot Marmaroski. W tej sytuacji dowództwo austriackie zdecydowało by jak najszybciej zgromadzić siły zdolne do wyparcia zagonów kozackich z terenów położonych na południe od Karpat i nie tylko zapewnić tym terenom obronę, ale też nie dopuścić do rozlania się wojsk rosyjskich na węgierskich nizinach. Do zadań tych skierowano m.in. generałów Moritza von Attemsa i Petera Hofmanna, a wsparł ich stojący na czele silniejszej grupy operacyjnej gen. Karl von Pflanzer-Baltin. Dowództwo austriackie postanowiło także skierować do tych zadań dwa pułki Legionu Zachodniego, które w ostatnich dniach września 1914 r. formowały się w Krakowie i Mszanie Dolnej (m.in. z legionistów z rozwiązanego, a przybywającego ze Lwowa Legionu Wschodniego). Te dwa, noszące numery 2 i 3 legionowe pułki, a każdy z nich składał się z czterech batalionów, wyjechały 30 września koleją, przez Koszyce, do północnych Węgier, do miast Chust (węg. Huszt) i Baia Mare (węg. Nagybánya), dokąd dotarły w pierwszych dniach października.

Otwarcie uroczystości – przemawia Laurenţiu Batin, dalej, od prawej, stoją: Marek Szczygieł, Zamfir Ciceu, Gheorghe Vraja, Jan Skłodowski (Fot. Aleksander Dymek)

To właśnie w Baia Mare znalazły się dwa bataliony 2 pułku dowodzonego przez płk. Zygmunta Zielińskiego, stąd też wyruszyły koleją ku północy do miasta Baia Sprie (węg. Felsőbánya) by 5 października skierować się forsownym marszem ku Syhotowi Marmaroskiemu. Tu należy dodać, że dowódcą 1-go batalionu był kpt. Marian Żegota-Januszajtis, zaś 2-go – kpt. Szczęsny Ruciński. Droga wiodła przez przełęcz Gutâi, dalej doliną rzeki Mara do wsi dziś o tej samej co rzeka nazwie (węg. Kracsfalu). Legioniści, wyczerpani męczącą podróżą, wyruszyli z tej wsi we wczesnych godzinach rannych dnia następnego (6 października), przebywając, przy bardzo słabej aprowizacji – żywiąc się, jak podają źródła „z poczęstunku lub rekwizycji gotowych środków żywności”, znaczny odcinek drogi, bo w okolice wsi Berbeşti (węg. Bardfalu). Dodać tu można, że podczas tego marszu pokonywali legioniści okoliczne wzgórza dla poszukiwania wroga w pobliskiej dolinie Izy, by powrócić z powrotem ku wspomnianej wsi Berbeşti. I właśnie w jej pobliżu, nieopodal mostu na rzece Mara, rozegrało się w ciemnościach starcie rozłożonych dla odpoczynku po obu stronach drogi legionistów z 2 batalionu z nacierającym niespodziewanie kozackim podjazdem. Bezładna, zaledwie dziesięciominutowa strzelanina zakończyła się odwrotem kozackiej szpicy, niemniej poległo wówczas, według polskich źródeł, ośmiu legionistów – być może także z własnego ostrzału (friendly fire), a trzech zostało rannych. Można tu wspomnieć, że bitwa pod Berbeşti została niesłusznie utrwalona w literaturze przedmiotu jako odbyta pod Kracsfalu.

Więcej uściślających to zdarzenie szczegółów można odnaleźć w raporcie sporządzonym 22 października 1914 r. przez księdza Petru Bârlea, proboszcza z Berbeşti, zwierzchnika kapłanów z wszystkich miejscowości leżących w dolinie Mary. Podaje on, że dnia 6 października, około godz. 20–21 miało miejsce starcie legionistów z oddziałem 25–30 konnych kozaków nad brzegiem rzeki Mara przy wjeździe do tej wsi. W gwałtownej walce poległo sześciu polskich żołnierzy i jeden kozak, zostały też zabite cztery konie kozaków. Ponadto, proboszcz sąsiedniej wsi Giuleşti (węg. Gyulafalu) zaświadcza w swym raporcie z 23 października (1914 r.) że żadne inne starcie pomiędzy legionistami a kozakami nie odbyło się w tej miejscowości. Polegli pod Berbeşti legioniści zostali pochowani we wspólnym grobie na skraju wsi, nieopodal cerkwi. Ksiądz Petru Bârlea podaje, że „nasi żołnierze (Polacy) mieli pogrzeb z religijną oprawą na cmentarzu, to było w środę, dnia 7 października około godz. 1 po południu”. Legioniści zostali pochowani bezimiennie.

Tablica inskrypcyjna pomnika legionistów (Fot. Jan Skłodowski)

Mogiła legionistów w Berbeşti pozostawała przez lata w zapomnieniu, z tego to powodu w późniejszych opracowaniach historycznych miejscowości, datę potyczki legionistów z kozakami lokowano pomiędzy październikiem 1914 a początkiem stycznia 1919. Niemniej, jak podaje Laurenţiu Batin, historyk miejscowości, mogiła ta była stale odwiedzana przez nauczycieli i uczniów z tej wsi; składali oni tam wiązanki i zapalali świece bez świadomości, że spoczywają tam polscy żołnierze, a jedynie polegli podczas wojny bohaterowie nieznanej narodowości.

Badania historyczne i poszukiwania archiwalne Laurenţiu Batina, a także zbliżająca się setna rocznica wybuchu pierwszej wojny światowej doprowadziły do dokładniejszego poznania historii tego miejsca oraz jego trwałego upamiętnienia. Laurenţiu Batin, autor monografii swej rodzinnej wsi Berbeşti, rozpoczął od analizy zachowanych świadectw. Jak podkreśla, jego pradziadowie, dziadowie i rodzice od zawsze zamieszkiwali w tej wsi nieopodal kościoła i cmentarza, byli zatem świadkami wielu zdarzeń, więc także i związanych z pogrzebem poległych legionistów. Babka wspomnianego, a także jej siostra i brat opowiadali mu, że byli dziećmi, kiedy ze swymi rodzicami byli obecni przy pochówku polskich bohaterów. Pamiętali, że odbywało się to wieczorem, a mieszkańcy wsi trzymali zapalone świece. Jego prababka, Maria Ardelean, przyniosła kilka prześcieradeł, którymi wyścieliła grób, innymi zaś przykryła ciała bohaterów. Nie było czasu, by wykopać pojedyncze, indywidualne groby, tym bardziej nie było możliwości zdobycia trumien.

W czerwcu 2013 r., dokładnie w miejscu pogrzebania polskich legionistów, które znaczył jedynie stary złamany drewniany krzyż, wzniósł Laurenţiu Batin swym kosztem i staraniem okazały drewniany pomnik nagrobny w formie krzyża-kapliczki, będący przykładem wspaniałej tradycyjnej marmaroskiej snycerki. Podstawa krzyża pełni także funkcję tablicy inskrypcyjnej, na której wycięto stosowny tekst w językach rumuńskim i polskim: „PAMIĘCI ŻOŁNIERZY POLSKICH W NASZEJ WSI PODCZAS I WOJNY ŚWIATOWEJ, A TAKŻE WSZYSTKICH KTÓRZY ODDALI ŻYCIE ZA JEDNOŚĆ NARODU RUMUŃSKIEGO”. Obok pomnika został ustawiony żeliwny słupek uratowany z przedwojennej granicy polsko-rumuńskiej by pogrzebani polscy żołnierze czuli się bliżej Ojczyzny. Ponadto, kwerendy archiwalne pozwoliły częściowo, jak na razie, wskazać nazwiska pochowanych tam legionistów z 2 batalionu 2 pułku piechoty, a są to: szeregowi Jan i Józef Bojarkowie z 2 kompanii oraz sierżant Zygmunt Karol Łagiewski oraz 3 nieznanych legionistów z 7 kompanii (polskie źródła wskazują na poległych 5 nieznanych legionistów – być może zaistniała pomyłka w ich liczbie, możliwe jest też, że zostali tymczasowo pochowani w innych, zapomnianych i zatartych już mogiłach, możliwe również, że zmarli wskutek ran w szpitalu, lecz zaliczono ich do poległych w tej potyczce).

Uroczystość przy pomniku legionistów (Fot. Jan Skłodowski)

Dla upamiętnienia tych historycznych zdarzeń w ich setną rocznicę, ale też i stulecie wybuchu pierwszej wojny światowej, wspomniany Laurenţiu Batin, nie tylko historyk, ale też pełniący ważne funkcje państwowe, zorganizował wraz z lokalnymi władzami w swym rodzinnym Berbeşti w dniu 10 października br. podniosłą uroczystość rocznicową. Uczestniczyli w niej burmistrz miejscowości Gheorghe Vraja, przewodniczacy rady okręgu marmaroskiego Zamfir Ciceu, ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Bukareszczie Marek Szczygieł, miejscowi historycy, muzealnicy, nauczyciele oraz zaproszeni goście z Polski (przedstawiciele Towarzystwa Karpackiego z Warszawy, więc niżej podpisany Jan Skłodowski, przewodniczący Komitetu Obchodów Jubileuszu 100-lecia walk Legionów Polskich w Karpatach Wschodnich, Tomasz Smoliński – członek tego komitetu, a zarazem sekretarz Towarzystwa, a także Piotr Kaminski, kartograf i Andrzej Ruszczak, zaś spoza Towarzystwa – Aleksander Dymek, organizator turystyki). Inicjator spotkania – Laurenţiu Batin oraz przybyli z Polski goście wymienili między sobą upominki.

Uroczystości rozpoczęły się w godzinach porannych w miejscowej szkole sesją historyczną, podczas której zostały wygłoszone okolicznościowe referaty (ze strony polskiej prezentacja Jana Skłodowskiego poświęcona szlakowi Legionów Polskich w Karpatach Wschodnich). Następnie, organizatorzy oraz goście udali się do udekorowanego flagami polską i rumuńską pomnika legionistów, przy którym zastali zgromadzonych mieszkańców wsi w pięknych strojach regionalnych, którzy witali przybywających chlebem i solą. Licznie stawiła się młodzież, także w tradycyjnych marmaroskich strojach, która tego dnia była zwolniona z zajęć szkolnych. Następnie został odtworzony polski hymn państwowy (wszystkie zwrotki), po nim zaś rumuński. Przed pomnikiem, przy którym pełniło honorową wartę dwóch żołnierzy armii rumuńskiej, została odprawiona msza za poległych, a asystujący oddział wojska rumuńskiego oddał trzy salwy, zwielokrotnione echem od sąsiednich wzgórz. Nastąpiły okolicznościowe przemówienia: organizatora – Laurenţiu Batina, ambasadora RP, przedstawicieli miejscowych władz oraz reprezentanta przybyłych z Polski gości. Ponadto, spotkaniu przy pomniku towarzyszyły też deklamacje poezji i występy wokalne m.in. śpiew przy akompaniamencie gitary przybyłej z Botoszan utalentowanej wykonawczyni, zaledwie szesnastoletniej Ştefanii Iacob. Imprezę zakończył w miejscowej restauracji uroczysty obiad, w którym uczestniczyli organizatorzy, przedstawiciele lokalnych władz, ambasador RP i przybyli z Polski goście; odbyły się też występy regionalnej grupy muzycznej.

Uroczystości w Berbeşti, będące wyrazem budowania wspólnej polsko-rumuńskiej pamięci historycznej i dialogu kulturowego pozostaną na długo we wspomnieniach ich uczestników, niosąc zarazem ważne przesłanie, że ofiara życia złożona na drodze do niepodległości nie może zostać zapomniana.

Jan Skłodowski
Tekst ukazał się w nr 19 (215) za 21-30 października 2014

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.