Monte Cassino widziane z drugiej strony

-a A+

Tygodnik polskojęzyczny Gazeta Ilustrowana, ukazujący się w okupowanym Lwowie, w numerze z dnia 5 marca 1944 roku zamieścił artykuł o „bestialstwie Anglo-Amerykanów” w czasie kampanii włoskiej…

Opactwo Benedyktynów na Monte Cassino w gruzach
Bestialstwo Anglo-Amerykanów
Opactwo oo. Benedyktynów na Monte Cassino na skutek amerykańskiego ataku terrorystycznego przestało istnieć. W chwili bombardowania w klasztorze i w dalekim promieniu od niego nie znajdowały się żadne wojska niemieckie, nie było do dyspozycji żadnych sił do gaszenia ognia, wskutek czego nie było mowy o ratowaniu tych czcigodnych budynków. Wobec zupełnego zniszczenia opactwa przestało być także aktualne wielokrotne oświadczenie dowództwa niemieckiego, iż należy oszczędzić klasztor macierzysty zakonu benedyktynów i wyłączyć go z zasięgu działań wojennych.

W dalszym ciągu podają z Berlina następujące szczegóły o ataku na Monte Cassino: 30 bombowców Stanów Zjednoczonych – jak to wynika już z niemieckiego komunikatu wojennego – zaatakowało w godzinach przedpołudniowych dnia 15-go lutego czcigodne opactwo benedyktynów w Cassino bombami rozpryskowymi najcięższego kalibru, których detonacje spowodowały w zabudowaniach klasztoru ogromne szkody. Celem odkrycia tego czynu jakimś pozorem usprawiedliwienia Amerykanie zrzucili poprzednio nad opactwem i nad gruzami miasteczka Cassino ulotki, w których powtarzają swe twierdzenie, iż klasztor został rzekomo przebudowany przez wojska niemieckie na wojskowe obiekty obronne wszelkiego rodzaju.

W związku z tym, z miarodajnej strony niemieckiej ponownie stwierdzają, że dostęp do całego zasięgu opactwa był zamknięty w dalekim promieniu dla wszelkiej komunikacji wojskowej. Nastąpiło to po zabezpieczeniu przez wojska niemieckiego lotnictwa przed kilku miesiącami słynnej na cały świat biblioteki klasztoru i wywiezieniu jej samochodami ciężarowymi do Rzymu, gdzie przekazano ją władzom papieskim w Watykanie.

Od chwili opróżnienia biblioteki ani jeden żołnierz niemiecki nie przestąpił progu zabudowań klasztoru. Od tego czasu na straży jedynego dostępu do Monte Cassino stał niemiecki żandarm polowy, który wszelkim niepowołanym osobom zabraniał wstępu do klasztoru. Wszystkie kłamstwa anglo-amerykańskie odparte zostały wobec opinii świata w niezbity sposób przez oświadczenie marszałka Kesselringa, dowódcy Italii. Również przeor opactwa i Watykan zaprzeczyli wymysłom propagandy aliantów.

Polski moździerz ostrzeliwuje pozycje niemieckie (pl.wikipedia. org)

W klasztorze nie było wojsk niemieckich
Marszałek Kesselring prostuje twierdzenie dowództwa aliantów
Naczelny dowódca wojsk niemieckich walczących we Włoszech, marszałek polny Kesselring złożył w sprawie barbarzyńskiego anglo-amerykańskiego ataku bombowego na czcigodne wiekiem opactwo Monte Cassino następujące oświadczenie:

1) W dniu 15-go lutego 1944 r. w czasie od godziny 9.30 do godz. 10-ej kilka fal atakujących czteromotorowych anglo-amerykańskich samolotów bojowych zrzuciło liczne bomby na opactwo Monte Cassino, będące macierzystym klasztorem zakonu benedyktynów. Wskutek tego klasztor uległ zupełnemu zniszczeniu, a wielka ilość osób przebywających w klasztorze została zabita, zasypana lub zraniona.

Klasztor już w dniu 15-go stycznia odniósł ciężkie uszkodzenia wskutek ognia nieprzyjacielskiej artylerii.

2) Dowództwo nieprzyjacielskie twierdzi, że atak został przeprowadzony celem zniszczenia znajdujących się w klasztorze wojsk niemieckich i urządzeń obronnych. Wobec tego stwierdzam kategorycznie co następuje:

Kiedy Watykan przed kilku miesiącami za pośrednictwem niemieckiej ambasady przy Stolicy Apostolskiej zwrócił się do mnie z prośbą, aby nie włączać klasztoru Cassino do działań bojowych, wyraziłem na tę propozycję natychmiast zgodę pod warunkiem, że i przeciwna strona zachowa takie samo stanowisko. Wobec tego wydałem nakaz, aby żołnierze nie¬mieccy nie wchodzili na teren klasztoru i jego bliższego otoczenia. Nad ścisłym przestrzeganiem tego rozkazu czuwali stale odnośni dowódcy wojskowi oraz ustawione specjalnie posterunki, kordonowe i żandarmeria polowa. Nawet z zezwolenia na przejściowe pomieszczenie w razie konieczności w klasztorze ciężko rannych, nie uczyniono użytku, aż do bombardowania.

Żołnierze niemieccy w ruinach klasztoru (pl.wikipedia. org)

Natomiast zezwolono licznym włoskim uchodźcom na szukanie schronienia w klasztorze. Z tego powodu w dniu ataku w opactwie znajdowało się kilkuset uchodźców, którzy w zaufaniu do świętości tego duchownego obszaru i jego neutralności schronili się do klasztoru jako azylu. Celem zabezpieczenia na wszelki wypadek nieocenionych zabytków kulturalnych, znajdujących się w klasztorze, zwłaszcza biblioteki, już dawniej wojska niemieckie zajęły się ich przewiezieniem do Miasta Watykańskiego.

3) Twierdzenie, jakoby klasztor został rozbudowany do rozmiarów „najsilniejszego artyleryjskiego fortu zaporowego na świecie” jest niesłychanym tendencyjnym kłamstwem.

4) Również dalsze twierdzenia jakoby opactwo i należący do niego teren zostały użyte, względnie rozbudowane na inne obiekty wojskowe, jak stanowiska karabinów maszynowych, punkty obserwacyjne artylerii itd., są najzupełniej zmyślone. W rzeczywistości od chwili wywiezienia zabytków kulturalnych w obrębie klasztoru Monte Cassino nie znajdował się ani jeden żołnierz niemiecki, tak że ani ostrzeliwanie budynku opactwa przez artylerię amerykańską w dniu 15-go stycznia, ani atak powietrzny z dnia 15-go lutego nie wyrządziły jakichkolwiek szkód wojskowych oraz nie spowodowały zranienia choćby jednego żołnierza niemieckiego. Poszkodowani zostali jedynie zakonnicy pozostali jeszcze w obrębie klasztoru oraz włoscy uchodźcy cywilni.

5) Fakt, że na obszarze klasztoru nie przebywał ani jeden żołnierz niemiecki potwierdzają przytoczone poniżej pisemne oświadczenia:

opat klasztoru Monte Cassino, biskup Gregorio Diamare oświadczył: „Poświadczam na wyrażone życzenie, że w klasztorze Monte Cassino nie znajdował się ani nie znajduje się żaden żołnierz niemiecki” – Don Gregorio Diamare, Vescovo Abate de Monte Cassino,

administrator opactwa Monte Cassino Don Nicola Clementi i delegat biskupi biura administracyjnego diecezji Monte Cassino, Don Francesco Salconio oświadczyli: „Don Nicolo Clementi, administrator opactwa Monte Cassino i Don Francesco Salconio, delegat biskupi biura, którzy uratowali się z ataku bombowego z dnia 15-go lutego, wskutek którego całe opactwo uległo zniszczeniu, oświadczają, że we wnętrzu klasztoru i w jego całym otoczeniu nie znajdowały się żadne niemieckie urządzenia obronne lub wojska, czy też materiały wojenne jakiegokolwiek rodzaju” – 16-go lutego 1944 r., Don Nicola Clementi, administrator opactwa Monte Cassino, Don Francesco Salconio, delegat biskupi biura administracyjnego diecezji Monte Cassino.

6) Po dokonanym obecnie zniszczeniu zabudowań klasztornych, włączenie klasztoru Monte Cassino do systemu niemieckich urządzeń obronnych stało się faktem zrozumiałym ze względów wojskowych.

Papieska rezydencja Castel Gandolfo również została zaatakowana i ciężko uszkodzona przez bombowce anglo-amerykańskie. Przy tym zabitych zostało 500 osób, w tym 16 zakonnic. Rezydencja nie była nigdy obsadzona przez wojska niemieckie. Eksterytorialność tego obszaru była w szczególny sposób szanowana.

7) Wobec tego stanu rzeczy, jako odpowiedzialny naczelny dowódca we Włoszech stwierdzam: „Pozbawiona kultury soldateska amerykańska w bezsilnej wściekłości zniszczyła bezmyślnie jeden z najcenniejszych zabytków budowlanych Włoch oraz bombami i ogniem artylerii zamordowała włoskich uchodźców cywilnych — mężczyzn, kobiety i dzieci. Stanowi to ponowny dowód, że anglosaska i bolszewicka metoda wojenna nie zna innego celu, jak niszczenie czcigodnych zabytków kultury europejskiej.
Podp. Kesselring
Marszałek polny

Polski patrol w ruinach klasztoru (pl.wikipedia. org)

Zniszczone skarby sztuki
Donoszą z klasztoru Cassino, że zniszczone zostały prawie wszelkie dzieła sztuki tego miejsca kulturalnego.

Zupełnie spaliły się stalle, pochodzące z roku 1696, a rzeźbione przez Colicco, tak samo spłonęły wszelkie rzeźby w zakrystii. Cztery obrazy mozaikowe Solimana są zniszczone. Zawaliło się sklepienie kościoła klasztornego, wskutek czego zniszczeniu uległy także freski pędzla Luca Moiordano. Zniszczone są również freski ponad drzwiami. Odrzwia portalu głównego, lane ze spiżu, na których znajdował się srebrem inkrustowany spis wszelkich posiadłości opactwa, wyrwane zostały z zawiasów i wyrzucone w powietrze i ucierpiały one poważnie wskutek pożaru kościoła.

Biblioteka klasztorna, składająca się z 80 tysięcy tomów, 1.200 rękopisów i 40 tysięcy wartościowych manuskryptów, odtransportowana została, jak już donoszono, w wielkiej części w porę przez żołnierzy niemieckich do Rzymu, gdzie oddano ją do dyspozycji Watykanu. Niestety jednak poważna ilość bulli i innych rękopisów zaginęła, które to bezcenne skarby zamurowane były w ścianach klasztoru i których nie naruszyli żołnierze niemieccy, okazując poszanowanie dla świętości miejsca. Pomiędzy tymi dokumentami znajduje się także oryginalny komentarz do listu do Rzymian, przetłumaczony w szóstym stuleciu przez Aufina. Ponadto był tam także egzemplarz Dantego z notatkami na marginesie z czternastego stulecia. Przypuszczalnie spaliły się w ruinach klasztornych wszystkie bulle papieskie, odnoszące się do Monte Cassino, zbierane od XI stulecia.

Po ponad dwóch miesiącach zaciętych i krwawych walk 18 maja 1944 roku patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich pod dowództwem ppor. Kazimierza Gurbiela wkroczył do ruin klasztoru. Zatknął na murach najpierw proporzec 12 Pułku Ułanów, a następnie polską flagę.

Dopiero w kilka godzin później, na wyraźne polecenie gen. Andersa, obok polskiej flagi została wywieszona flaga brytyjska. 18 maja 1944 roku w samo południe na ruinach klasztoru Monte Cassino polski żołnierz, plutonowy Emil Czech, odegrał hejnał mariacki, ogłaszając zwycięstwo polskich żołnierzy.

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 9-10 (349-350), 29 maja – 15 czerwca 2020

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.