Wiadomości lwowskie i nie tylko…

-a A+

Gazeta Lwowska, jedno z najstarszych pism codziennych, w marcu 1933 roku donosiła swoim czytelnikom o tym, co działo się we Lwowie. Gazeta zamieszczała też stałą rubrykę o wydarzeniach w województwie lwowskim.

Dobroczynność zawsze leżała na sercu mieszkańcom Lwowa…

Lwów dał swoim dzieciom 30 tysięcy obiadów
Zbiórka pieniężna i prowiantów, przeprowadzona w dniach 5-8 lutego br. na rzecz Sekcji Dożywiania Dzieci Miejskiego Komitetu dla Spraw Bezrobocia we Lwowie dała imponujący wynik, wyrażający się sumą ponad 7.700 zł., co przetłumaczone na kategorie konsumpcji oznacza rozszerzenie dotychczasowej akcji dożywiania na nowych 913 dzieci. Jest to cyfra, która coś znaczy!

W szczególności zbiórka uliczna do puszek w dniu 5. lutego przeprowadzona przez Sekcję przyniosła 2,322.01 zł Miejskie Urzędy dzielnicowe zebrały: w Dzielnicy I – 252.89 zł.; II – 283.25 zł.; III – 217.51 zł.; IV – 401.49 zł.; V. – 343.85 zł.; VI –533.17 zł.; VII – 344.43 zł.; VIII – 87.46 zł. i IX – 114.54 zł. Razem 2.638. 64 zł. Personal ruchu M. K. E. zebrał osobno 411.55 zł., hr. Baworowski ofiarował 50 zł, – różne 13,12 zł.

Z prowiantów zebrano większe ilości cebuli (147 kg.), fasoli (222 kg.), kaszy (236 kg.), mięsa (328 !kg.), mamałygi (109 kg., mąki (714 kg.), pęcaku (129 kg.), słoniny i smalcu (73 kg.) ziemniaków, drzewa, poza tym najrozmaitszych rzeczy od pierników począwszy, a kończąc na soli. Zebrane in natura prowianty przedstawiają przy ostrożnem szacowaniu — wartość 1.609.70 zł. Pewną ilość produktów zadeklarowano na krótsze łub dłuższe terminy, m. in. 102 kg. Mięsa, 121 kg. Wędlin, 270 kg. kiszek, 25 kg. słoniny. 50 kg. skwarek, 116 kg. mąki, 115 kg. kaszy, 320 kg. warzyw., 88 sztuk chleba, 263 bułek i in. w pom¬niejszych ilościach – co przedstawia wartość 726.73 zł.

To wszystko daje razem sumę zł. 7.761.75, minus zł. 47.47 – wydatki (szpilki, lak, włóczka itp.) zostaje czysty dochód 7.714 zł. 18 gr.

Otwarcie kuchni dla dożywiania dzieci kolejarzy (NAC)

Te sensacyjne informacje były podane nie na 1 kwietnia…

Przetłumaczenie mowy ptaków
Dzienniki przyniosły niedawno sensacyjną wiadomość o badaniach pewnego uczonego – oczywiście w Ameryce – nad mową szympansów.

Znacznie sensacyjniejsze jednak są rezultaty badań jednego z lwowskich ornitologów. Badacz ten od lat 27 utrwalał na płytach głosy ptactwa, głównie zięb, czyżyków, sikorek i szczygłów, szukając klucza do odkrycia mowy ptaków. Benedyktyńskie studja przyrodnika pozwoliły mu ustalić, że poszczególne gatunki ptaków mają pewne minimum dźwięków, wzgł. głosów, posiadających stałą określoną treść, dobrze zrozumiałą wszystkim osobnikom danego gatunku. Należą tu zwłaszcza dźwięki na oznaczenie uczucia głodu, trwogi, radości, a także dźwięki alarmowe.

Eksperymenty nad ustaleniem klucza mowy u poszczególnych gatunków ptactwa prowadziły niekiedy do zabawnych nieporozumień. I tak naprzykład dźwięk, który w języku gila oznacza: „daj”, u makolągwy znaczy: „na”. Śmieciuszka dzierlatka wyraża głód tym samym szczebiotem, który w języku pliszki znaczy: „dziękuję". Gdy sowa powie „kocham”, wszystkie szczygły uciekają w popłochu, jest to bowiem dźwięk, równoznaczny z ich sygnałem alarmowym: „ratuj się, kto żyw”.

Najtrudniej uchwytna jest mowa kosa, ten bowiem gwiżdże na wszystko.

Ciekawe, co powiedziała ta sikorka? (NAC)

Zajmujące te badania, choć uwieńczone wynikami, o których rozpisuje się w superlatywach prasa zagraniczna, nawet niemiecko-hitlerowska, były ledwie wstępem do odkrycia, dokonanego w ostatnich tygodniach. Mianowicie ornitologowi naszemu udało się wreszcie zestawić wyczerpujący, skorygowany już słownik sikorki i szczygła, a także gwarę wróbli lwowskich, przyczem stwierdził on, że wszystkie wróble na dachu, tak szare, jak i krase, ćwierkają od kilku dni bez przerwy następujące słowa: „5 marca będzie w Izbie handlowej wenta, jakiej korona polska nie widziała, cały Lwów śpieszy na nią”.

Panie Komitetowe, urządzające tę wentę na cele dożywiania najuboższej dziatwy Lwowa, mają zamiar przedstawić sędziwego uczonego do nagrody naukowej Nobla.

A to ciekawe i bardzo popularne dziś…

Jak powstały ogłoszenia matrymonialne
Kolebką ogłoszeń matrymonialnych jest Anglia. Dnia 18 lipca 1695 ukazały się w „Collection for Improvement of Husbandry entrade” pierwsze dwa ogłoszenia matrymonialne. Założycielem pierwszych pism matrymonialnych był Hugton, ale ówcześni czytelnicy wyśmiali go i wyszydzili. Dopiero w 80 lat później przyjął się ten pomysł. Dzienniki „Daily Advertiser” i „Public Advertiser'” ukazały się w niebywałej wprost ilości egzemplarzy, bo 20.000 dziennie. Prócz tego wydawano w r. 1785 niedzielne gazety, zawierające oferty małżeńskie, przyczem wśród 500–600 poszukujących w ciągu tygodnia było 80 proc. kobiet. W Londynie powstały specjalne instytuty zawierania małżeństw, „establissement'' i kluby, wydające prospekty, informacje i posiadające dokładne dane, dotyczące osób zainteresowanych. Kandydaci dzielili się na 4 klasy. Do klasy I-ej należeli ludzie młodzi, urodziwi i majętni, do II-ej starsi już i gorzej nieco usytuowani, do III-ej jeszcze starsi, do IV-ej lekko ułomni, wdowcy, roz¬wodnicy itd. Rok 1850 był rokiem rozkwitu tego rodzaju przedsiębiorstw, a wiek XX. przyniósł ze sobą utrwalenie się tej instytucji, jako niezbędnej prawie w życiu społeczeństwa.

Okazuje się, że i w dawnych czasach nie wszyscy producenci żywności byli rzetelni. Ale ich produkty były pod ostrą kontrolą…

Jak fałszowano środki żywności w miesiącu lutym b. r.
Miejski Zakład badania żywności i przedmiotu użytku wykonał w lutym 1112 analiz, z czego 42 sprawy skierowano na drogę sadową. Mleko badano 503 prób. z tego w 15-tu próbach znaleziono dodatek wody od 3 do 30 proc. a 9 prób było zbieranych. Kilkakrotnie przeprowadzono rewizje mleka na dworcach kolejowych w nocy i bardzo wczesną ranną spora. Masło pomimo swej taniości było w 3 wypadkach zmieszane z margaryną. Zwrócono szczególniejszą uwagę na przekupniów, którzy na placach towarowych ofiarują masło na sprzedaż; fałszowane próby znaleziono właśnie u przekupniów. Szereg serów naszego wyrobu zbadano dla przekonania się o zawartości tłuszczu; w bryndzach znaleziono ilości tłuszczu od 10–25 proc., w serze trapistów i edamskim nieco poniżej 30 proc., są one więc znacznie chudsze od tego gatunku serów, wyrabianych zagranicą. Chleb w jednym wypadku był zanieczyszczony. Wędlin badano 119 prób, z tego w 8-miu kiełbasach znaleziono dodatek mąki kartoflanej. Kawa, herbata, kakao, nic były kwestionowane

Z powodu ogłoszenia w gazetach, że ktoś nabywa herbatę wyparzoną, zaczęto poszukiwać w hurtowniach i sklepach herbaty fałszowanej, jednakże dotychczas poszukiwania pozostały bez rezultatu. Korzeni badano 94, z tego w jednym cynamonie znaleziono dodatek łup kakaowych w drugim kory dębowej. Miód, powidła i marmelady były odpowiednie. Ze względu na zbliżający się sezon wiosenny zwrócono uwagę wszystkim wytwórcom wody sodowej i lemoniady, że aparaty i balony mają być świeże pocynowane 99 proc. cyną. Ponieważ do limonjadek wolno używać barwików nieszkodliwych dla zdrowia, przeto poczyniono starania, aby producenci wystarali się o rejestrację barwików stosownie do rozporządzenia ministerjalnego.

Z artykułów technicznych kwestionowano 5 razy sodę do prania, zawierającą do 80 proc. soli glauberskiej (siarczanu sodowego). Wodę badano 25 razy przeważnie dla celów wodociągowych. Woda z rurociągu miejskiego nie uległa zmianie.

Niestety stosunek do turystów i przed wojną nie był idealny…

Jak w Gdańsku przyjmują turystów polskich
Z Gdańska donoszą: Kilka dni temu przybyła do Gdańska z Gdyni wycieczka Polaków, która m. in. udała się na zwiedzanie kościoła Mariackiego. Uczestnicy kupili karty wejścia i zapłacili przewodnikowi, bez którego nie wolno zwiedzać kościoła. Ponieważ większość turystów nie znała języka niemieckiego, jeden z nich tłumaczył wyjaśnienia przewodnika na język polski. Spotkało się to z kategorycznym sprzeciwem przewodnika, który zajął agresywne stanowisko wobec turystów polskich. Wobec tego zrzekli się oni jego usług, twierdząc, że nawet interwencja policji gdańskiej nic nie pomoże i opuścili kościół. Fakt ten jest jednym z wielu ilustrujących stosunek Niemców gdańskich do turystów polskich.

Lwów zawsze związany był mocno z Janem III Sobieskim, wobec tego uroczystości bitwy pod Wiedniem musiały być wspaniałe…

Rocznica Wiedeńskiej Odsieczy
Obecny „Rok Sobieskiego” – rok 250. od wiekopomnej „Wiedeńskiej Odsieczy", uczci Lwów równie uroczyście, jak Polska cała. W tym celu z inicjatywy Prezydium miasta w niedzielę dnia 12 marca br. odbędzie się w sali ratuszowej zebranie obywatelskie, na które zaproszeni zostaną przedstawiciele władz państwowych, samorządowych cywilnych i wojskowych, przedstawiciele duchowieństwa, nauki, towarzystw, instytucyj, organizacyj, prasy i szerokich warstw społeczeństwa. Zebranie utworzy „Komitet Obywatelski”, który omówi i ułoży szczegółowy program obchodu.

Stałą rubryką były wieści z regionów, gdzie również miały miejsce ciekawe wydarzenia, interesujące lwowskich (i nie tylko) czytelników…

Wiadomości regionalne
Tarnopol
Wczoraj na zaproszenie dyr. kolej we Lwowie inż. Wiktora, odbyło się w Tarnopolu zebranie przedstawicieli władz, wojskowości i organizacyj w sprawie uruchomienia tak popularnych dziś pociągów „Narty-brydż" z Tarnopola do karpackich ośrodków wycieczkowych. Z inicjatywy sekcji narciarskiej Zw. Strzeleckiego uchwalono uruchomić takie pociąg z Tarnopola do Worochty w dniach 11-12 marca b. r. Omówiono sprawę dalszych pociągów i niektóre inne kwestje, dotyczące komunikacji turystycznej na terenie województwa tarnopolskiego.

Rohatyn
W sali „Sokoła”, która może pomieścić najwyżej czterysta osób zebrała się ludność na wiec Stronnictwa Narodowego. Wśród ludności było bardzo wielu Ukraińców z takimi działaczami na czele jak p. Porytko i inni. Podobno był i na sali p. poseł Kuryk z UNDO.

Po otwarciu wiecu przez przewodniczącego poprosił o głos p. Henryk Zdunek, by zgłosić rezolucję w sprawie akcji Hitlera. Po pierwszych słowach zapanowała cisza, ale już za chwilę zerwała się burza na sali, ponieważ jedni krzyczeli, by głosu nie udzielać, drudzy zaś krzyczeli „niech mówi”. W czasie tumultu jaki wszczął się na sali doszło nawet do rękoczynów. Zastępca starosty p. Orłowicz, trzykrotnie wzywał przewodniczącego wiecu, by uspokoił zebranie, wreszcie wśród wrzawy i krzyków, wiec rozwiązał, wzywając do opuszczenia sali. Dopiero wtedy na sali zapanował spokój i zebrani opuścili ją.

Gdzie była „bojówka”, która rzekomo wdarła się na salę i że bojówka taka wogóle istniała – o tem w Rohatynie nikt nie wie

Brody
Posiedzenie Powiatowego Komitetu Straży Pożarnych. Pod przewodnictwem dra Jana Kaczkowskiego, starosty powiatowego. odbyło się dnia 20 lutego b. r. w sali posiedzenie Wydziału powiatowego, na którem obradowano nad programem prac organizacyjnych i szkoleniowych dla poszczególnych straży pożarnych ochotniczych. W przyszłym roku będzie powiat brodzki wspólnie z powiatem złoczowskim obsługiwany przez jednego instruktora pożarniczego. Powiatowy Komitet powziął też uchwałę, aby zwrócić się p. Wojewody w Tarnopolu z prośbą o poczynienie starań, aby Wojewódzki Związek Straży Pożarnych w Tarnopolu usamodzielnić i podporządkować bezpośrednio zarządowi głównemu w Warszawie.

Kopyczyńce
Onegdaj odbyło się walne zgromadzenie członków Sokoła w Kopyczyńcach, na którem dokonano wyboru nowego zarządu. Na wstępie wygłosił dotychczasowy prezes Stanisław Nawłoka sprawozdanie z działalności Towarzystw za rok ubiegły, poczem otworzył dyskusję na ten temat. Po dyskusji nastąpił wybór Zarządu.

Mościska
Staraniem Inspektora Szkolnego w Mościskach i wydatnem poparciu Kuratorium O. S. L., oraz Powiatowej Komisji Oświaty Pozaszkolnej odbył się kurs świetlicowy z udziałem 54 uczestników i uczestniczek. Na kursie wykładali pp. wizytator Blażewski o rolnictwie, p. Lanc o samorządzie, p. Husakowski o zadaniach L. O. P. P., por. Malinowski o przysposobieniu wojskowem, p. Radek o Związku Strzeleckim, p. dr. Niedzwiałowski o hygjenie szkolnej.

Na zakończenie kursu uczestnicy odegrali w sali „Sokoła" fragment: „Z Franusiowej doli”, inscenizację pieśni p. t.: „Maciuś jenerałem” i „Ojciec miał trzy córki”. Na widowni byli obecni między innymi też przedstawiciele władz i instytucji. Inspektor szkolny p. Urbański podziękował czynnikom miejscowym za wszelką pomoc okazaną w poparciu potrzeb kursu jak też złożył podziękowanie prelegentom za trudy i pracę, które stanowiły o wysokim poziomie kursu.

Proszę spojrzeć, czym kusiły widzów kina lwowskie…

Kinoteatry
ADRIA: „Upadla kobieta i jej chłopczyk”
APOLLO: „Ja w dzień... Ty w nocy...” z Kate Nagy
ATLANTIC: „Igloo” oraz „Dr. Mirakle”
CASINO: „Ramon Novarro jako Syn lndyj”
CHIMERA: „Wiktoria i Jej huzar”, i „Iwan Pietrowicz”
GRAŻYNA: „Bezdomni”
KOPERNIK: „W cieniu krzyża”
OAZA: „Arsen Łupin dżentelmen włamywacz”
PAŁACE: „Ronie Express”
PAN: „100 metrów miłości” i Rewja
PASAŻ: „Król stepów i ludzie na posterunku”
PROMIEŃ: „Ułani, ułani”
RAJ: „Romeo i Julcia”
STYLOWY: „Salto-Mortale” oraz Rewja i „Najweselsza Parada”
ŚWIT: „Ben Hur” i „Ramon Novarro”
UCIECHA: „Bal w operze” oraz Rewja

Została zachowana oryginalna pisownia

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 6 (322) 29 marca – 15 kwietnia 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.