29/01/2019 13:46
autor Iwan Bondarew

Kronika zimowej stolicy

-a A+

W ciągu swej długiej historii nasze miasto zawsze było centrum czegoś.

Początkowo – głównym miastem stanisławowskiego klucza Potockich, następnie centrum austriackiego starostwa, potem polskim miastem wojewódzkim i wreszcie stolicą obwodu iwanofrankiwskiego. Jednak prawdziwe „złote czasy” Stanisławów przeżył w 1919 roku, gdy, wprawdzie na krótko, został stolicą. Był stolicą niewielkiego, ale dość wojowniczego państwa – Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL). Właśnie o tym „stołecznym” okresie w życiu Stanisławowa będzie dziś mowa.

Zryw listopadowy
Zrywem listopadowym nazywany jest przewrót wojskowy, w czasie którego Ukraińcy przejęli władzę od monarchii austro-węgierskiej, wyprzedzając w tym Polaków. W Stanisławowie wydarzenia miały miejsce w nocy na 1 listopada 1918 roku. Około godz. 23:00 w koszarach 95 pułku piechoty, stacjonującego na Zosinej Woli (ob. mieści się tu katedra wojskowa Instytutu Nafty i Gazu), potajemnie zbudzono ukraińskich żołnierzy. Rozdano im broń i naboje, po czym część z nich pozostała na miejscu, by mieć nadzór nad polskimi i niemieckimi towarzyszami broni, a reszta udała się na miasto. Zajęli bez oporu pocztę, telegraf, telefon, banki, dworzec kolejowy i magazyny.

W dniu następnym ukraińska delegacja odwiedzała kolejne urzędy i przejmowała władzę. Austriacki starosta powiatowy, burmistrz i dyrektor poczty bez sprzeciwu złożyli swe funkcje. Opór czynił jedynie dyrektor kolei Prachtel-Morawiański, ale zdecydowani powstańcy pozostawili jego protesty po prostu bez uwagi.

Ukraińskim komisarzem miasta został adwokat Pawło Czajkiwśkyj, którego głównym zadaniem było pilnowanie starego burmistrza Artura Nimgina.

Stolica
Początkowo stolicą ZURL był Lwów. Po jego wyzwoleniu przez wojsko polskie rząd przeniósł się do Tarnopola. Ale poczuli się tam nieswojo i 31 grudnia 1918 roku specjalny pociąg przywiózł urzędników ukraińskich do Stanisławowa. Przenosiny tłumaczono dogodnym, bo w samym środku republiki, położeniem geograficznym miasta i bliskością granic z Czechosłowacją, z którą handlowano naftą i bronią. Możliwe, że były też inne przyczyny, ale fakt pozostaje faktem – nowy 1919 rok miasto spotkało jako stolica.

Budynki
Wiodącą rolę w życiu stolicy odgrywały dwie budowle. Pierwszą był hotel „Astoria”, który przemianowano na „Odessę”, obecnie nosi nazwę „Dniestr”. Przy hotelu było kino, którego salę przygotowano pod obrady parlamentu – Ukraińskiej Rady Narodowej. Większość urzędników i deputowanych mieszkało w pokojach hotelowych i stołowało się w hotelowej restauracji, mieszczącej się na piętrze.

Parlament ZURL zasiadał w Hotelu „Astoria” (pocztówka z kolekcji Zenowija Żerebeckiego)

Ale Gabinet Ministrów – jak wówczas nazywano Sekretariat Państwowy – ulokował się w dawnej dyrekcji kolei przy ul. Grunwaldzkiej (ob. Pałac Sprawiedliwości). Budynek wybudowano przed wojną i jak najbardziej odpowiadał licznym urzędnikom, kierujących państwem.

Połączenie
W historii Ukrainy było wydarzenie ściśle związane z naszym miastem. W sali dawnego kina „Astoria” 3 stycznia 1919 roku miało miejsce historyczne posiedzenie parlamentu, podczas którego deputowani przegłosowali połączenie z Ukrainą Naddnieprzańską. Mimo, że połączenie istniało jedynie na papierze, to w historii pozostawiło trwały ślad. Innymi słowy, hasło „Wschód i Zachód razem” ma jak minimum 100 lat.

Urzędnicy
Jeżeli porównywać ówczesnych i obecnych „mężów stanu”, to przewaga nie będzie po stronie tych ostatnich. Ministrowie ZURL (sekretarze państwowi) byli o wiele skromniejsi, bardziej pracowici i inteligentni. Spotkać ich można było w kawiarniach, u fryzjera, po prostu na ulicy i to bez wystrzyżonych ochroniarzy. Ministrowie i sam prezydent Petruszewicz chodzili piechotą z budynku hotelu „Odessa” do odległego o kilometr budynku Sekretariatu Państwowego. Gdy padał mokry śnieg, urzędnicy podobnie jak wszyscy mieszkańcy „miesili” błoto, dochodzące im do kostek. Największym „modnisiem” był minister spraw wewnętrznych Cegielski. Na „barachołce” w Białej Cerkwi kupił juchtowe buty, smarował je smalcem, dlatego mu nogi pozostawały suche. Reszta urzędników zazdrościła mu bardzo, lecz nadal chlupała po kałużach w modnych sztybletach. Wreszcie armia udostępniła auta osobowe prezydentowi i premierowi, którzy zaczęli również swych kolegów „podrzucać” do pracy.

Gdy bolszewicy rozbili URL, zza Zbrucza przybyło wielu ważnych gości z Ukrainy Naddnieprzańskiej. Okupowali wszystkie hotele, tracili państwowe pieniądze po restauracjach i skrycie załatwiali dla siebie zagraniczne paszporty, by z czasem przenieść się do spokojnej Europy Zachodniej. Ilość tych „atamanów” była tak wielka, że dla byłego przewodniczącego Dyrektorii Wołodymyra Winnyczenki nie znalazło się miejsca w hotelu i musiał biedak nocować na dworcu.

Budynek stanisławowskiej dyrekcji kolei przeszedł na potrzeby Sekretariatu Państwowego, czyli Gabinetu Ministrów ZURL (pocztówka z kolekcji Zenowija Żerebeckiego)

Ulice
Po I wojnie światowej miasto było w fatalnym stanie – prawie całe centrum leżało w ruinach. Nie działało oświetlenie gazowe, nikt nie sprzątał śniegu. Większość sklepów została splądrowana przez rosyjskich dezerterów i rozbite wystawy sklepowe smętnie spoglądały na nielicznych przechodniów. Ale zarządzono zmianę nazw ulic. Nazywano je na cześć wybitnych ukraińskich hetmanów, działaczy kultury i polityków. Ulicę Sobieskiego przemianowano na Hruszewskiego (ob. Strzelców Siczowych) i gdy staruszek przyjechał do miasta, bardzo mu się to spodobało.

Ludzie
Ludność Stanisławowa różnie ustosunkowywała się do niezależności. Ukraińcy, którzy zdobyli całą władzę, utworzyli policję i wojsko, całkowicie kontrolując sytuację, byli zadowoleni ze stanu spraw.

Żydzi, których w mieście była większość, zajęli neutralną pozycję i nadal zajmowali się handlem, oczekując, kto w końcu zwycięży.

Polacy… ci nie znosili nowej władzy i jak mogli stawiali jej opór. Polscy kolejarze stale urządzali strajki, przez co połączenie kolejowe było nieregularne. Członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej w tajemnicy gromadzili broń, ukrywali ją w kościele jezuitów i szykowali się do powstania.

Życie
Początkowo na terenie ZURL były w obiegu stare austriackie pieniądze – korony. Z czasem pojawiły się ukraińskie hrywnie i karbowańce. Równolegle w obiegu były angielskie funty i francuskie franki, ale najbardziej stabilnym pieniądzem były złote monety.

W warunkach wojennych i prawie całkowitego braku powiązań gospodarczych odczuwalny był deficyt towarów pierwszej potrzeby. Władze wprowadziły kolorowe talony, aby przynajmniej w jakiś sposób zaspokoić potrzeby ludności. Na te talony sprzedawano chleb i mąkę, naftę do lamp i drożdże, a nawet zapałki. Ale talony mało w czym pomagały przeciętnemu mieszkańcowi Stanisławowa. Tak na przykład: chleb za 1 koronę na talon można było kupić raz na dwa tygodnie, ale za 13 koron był swobodnie dostępny na targu.

Do wstrząsów gospodarczych doszły społeczne: w Stanisławowie wprowadzono stan wyjątkowy. Ulicami miasta można było chodzić do ósmej wieczorem, zakazane zostały jakiekolwiek zebrania. Wszyscy mieszkańcy miasta podlegali rejestracji. Właściciele hoteli zobowiązani byli zawiadamiać komendanturę o nowych gościach. Na ulicach przeprowadzano obławy, podczas których wyłapywano osoby bez przepustek. Odbywały się przymusowe rekwizycje ciepłej odzieży na potrzeby wojska i przymusowy kwaterunek oficerów do mieszkań prywatnych. Prawie co tydzień komendantura wydawała nowe rozkazy, a za ich nieposłuszeństwo – kara, kara, kara! Przypominało to w pewien sposób czerwony Piotrogród z 1917 roku.

Najbardziej modnym ministrem był Longin Cegielski (od prawej) (ze zbiorów autora)

Rozrywki
Nie wszystko jednak było takie beznadziejne, życie toczyło się nadal i ludzie szukali rozrywki za wszelką cenę. Najbardziej masową imprezą była parada wojskowa z okazji ogłoszenia Połączenia. Pod hotelem „Odessa” defilowali piechurzy, taczanki z kulomiotami i artyleria. Sam prezydent Petruszewicz przyjmował defiladę z balkonu hotelu.

Kręciło się również życie kulturalne. Z Kamieńca Podolskiego przeniosła się tu republikańska kapela Koszycia i grupa teatralna Sadowskiego, które w Teatrze Miejskim (obecnej Filharmonii) organizowały różne koncerty i przedstawienia teatralne. Dla tych, kto miał pieniądze, zawsze otwarte były podwoje dwóch największych restauracji w mieście – „Astorii” i „Unionu” (ob. Centrum biurowe „Kijów”). Tu bez żadnego problemu można było zamówić szampana, homary i… dziewczynki. Najbardziej zamożni byli „uciekinierzy” ze Wschodniej Ukrainy. Pieniędzy, które wydali w tych restauracjach, starczyłoby na wyekwipowanie całej dywizji wojska, którego tak brakowało na froncie.

Koniec
W połowie maja 1919 roku przerwano front ukraiński. Jednostki UAG rozpoczęły gwałtowne wycofywanie się, które na poszczególnych odcinkach frontu zamieniało się w paniczną ucieczkę. Ze Stanisławowa w kierunku Buczacza wyjechał Sekretariat Państwowy. Ewakuowano ministrów, archiwa, papiery, maszyny do pisania. Pozostawiono magazyny z bronią i amunicją.

25 maja członkowie POW wzniecili w mieście powstanie. Prawie nie czyniono im oporu, jedynie na dworcu zawiązała się strzelanina. Ale i ona szybko wygasła. Przed odejściem Ukraińcy podpalili więzienie „Dąbrowa” i arsenał. Polacy jednak szybko ugasili ogień i uratowali na własne potrzeby znaczną część zapasów wojskowych. Wieczorem Polacy kontrolowali już całe miasto, a 27 maja do miasta wszedł patrol kawalerii 9 pułku ułanów.

Iwan Bondarew
Tekst ukazał się w nr 1 (317) 18-31 stycznia 2019