16/09/2017 11:31
autor Marian Skowyra

-a A+

Kompozytor Polski i Ukrainy Konstanty Górski (1859–1924). Jak Polacy Charków budowali. Część XIII

Na nowo odkrywana i poznawana postać Konstantego Górskiego należy niewątpliwie do nietuzinkowych i godnych uznania. Przez wiele lat zapomniany, dziś ponownie wraca na piedestał, gdyż był „jedną z tych mrówek, co będąc na obczyźnie od dziesiątków lat, rzeczywiście restytuowali Polskę”.

Odkrycie tego twórcy miało miejsce szczególnie dzięki staraniom Konsulatu RP w Charkowie, gdy zorganizowano w 2009 roku 150. rocznicę urodzin i 85. rocznicę śmierci Konstantego Górskiego. Wówczas w Poznaniu odbyły się trzy koncerty z jego muzyką i odsłonięto pamiątkową tablicę na budynku, gdzie mieszkał, w Charkowie zaś miała miejsce międzynarodowa konferencja naukowa, poświęcona działalności Konstantego Górskiego oraz odsłonięcie w katedrze diecezji charkowsko-zaporoskiej popiersia kompozytora, ufundowanego przez konsula generalnego RP w Charkowie Grzegorza Seroczyńskiego.

Mimo, iż przez niemal całe życie przebywał w Imperium Rosyjskim, w tym przez wiele lat w Charkowie, jego twórczość była mocno związana z kulturą ojczystego narodu. Ubolewał zawsze nad dziejami swojego kraju, służąc pomocą rodakom rozsianym poza Ojczyzną. Toteż nie brzmi dziwnie nekrolog zamieszczony w „Kurierze Poznańskim”, gdzie zaznaczono: „Zmarł nagle na serce Konstanty Górski, koncertmistrz orkiestry opery w Poznaniu, artysta-skrzypek, znakomity kompozytor oraz b. prof. konserwatorium w Charkowie. W Zgasłym muzycy stracili jednego z lepszych kolegów, który swą powagą wzbudzał zawsze i wszędzie godny szacunek, a społeczeństwu ubył gorliwy obywatel – Polak”.

Konstanty Górski urodził się 13 czerwca 1859 roku w polskiej szlacheckiej rodzinie Cypriana i Emilii z Szyrwińskich na Wileńszczyźnie w mieście Lida. Po ukończeniu pierwszego filologicznego wileńskiego gimnazjum „postanowił wyruszyć w świat jako wierny sojusznik świata melodii, rytmu i harmonii, gdyż kochał muzykę ponad wszystko”.

Rodzina Górskich była uzdolniona muzycznie, o co starannie zabiegał ojciec, chcąc wszystkim dzieciom zapewnić staranne muzyczne wykształcenie. Dla przykładu, pierwszy syn Jan grał na wiolonczeli i był znany jako doskonały muzyk na terenie Stanów Zjednoczonych. Siostra Konstantego Jadwiga grała na fortepianie, jednak jak się później okazało, miała zrezygnować z kariery muzycznej na rzecz rodziny i wychowania dzieci.

Po zdobyciu w Warszawie pierwszych szlifów gry na skrzypcach, Konstanty Górski sfinalizował w 1881 roku studia muzyczne w konserwatorium w Petersburgu pod kierunkiem wybitnego artysty i pedagoga Leopolda Auera. Został następnie skierowany na pierwsze miejsce pracy w charakterze nauczyciela klasy skrzypiec w Penzie, by już niebawem przenieść się do Tyflisu (dawna nazwa Tbilisi – stolicy Gruzji), gdzie w latach 1885-1887 pełnił funkcję dyrektora szkoły oraz opery i dawał koncerty symfoniczne. To właśnie tam Górski poznał znanego już wówczas genialnego kompozytora i muzyka Piotra Czajkowskiego, co niebawem przerodziło się w przyjaźń. Czajkowski w następnych latach często odwiedzał Górskiego w Charkowie.

Przez pewien czas Górski mieszkał w Saratowie, większość jednak życia spędził w Charkowie. Główny powód, dla którego kompozytor zapragnął przybyć do tego miasta, podał Edward Wroński w publikacji biograficznej „Konstanty Górski. Życie i działalność 1859-1924”, wydanej w Warszawie w 1924 roku, gdzie uzasadnia ten fakt w następujący sposób: „Charków, będący poważnym środowiskiem kulturalnego i artystycznego życia, gromadził w sobie bardzo liczną i ruchliwą kolonię polską. Górski kochał pracę, ale tęsknił do pracy dla swoich”.

W tym też celu w 1890 roku przybył do Charkowa, gdzie niebawem dał się poznać jako doskonały i znakomity muzyk, pedagog i świetny dyrygent koncertów symfonicznych. W jednej z gazet w 1891 roku umieszczono następującą wiadomość: „Kiedy ze wspomnianego koncertu K. Górski wysnuł legendę, którą oszołomił i porwał nie tylko audytorium, lecz wzruszył dyrygującego wówczas P. Czajkowskiego do tego stopnia, że ten zupełnie stracił panowanie nad sobą i w cadenzy, zamiast dać znak orkiestrze, sam się rozpłakał... Wielki triumf Muzyki i Artysty!”. Innym razem w Charkowskich Wiadomościach Gubernialnych zapisano następujące słowa, dotyczące wrażeń pozostawionych na słuchaczach po koncercie: „Wzruszał dosłownie do łez; każdy miał wrażenie, że to do niego zwraca się w języku sztuki ulubiony muzyk, że to jego uczucia i emocje na scenie wyraża kompozytor”. I jeszcze jedna recenzja z odbytego koncertu: „On rzeczywiście był kochany i przez muzyków, i przez publiczność. Rzadka w pięknie tonacja, jego śpiewający smyczek i temperament nie mogły nie przykuć każdego, nawet obojętnego do muzyki”. Górskiego zatem nazywano „artystą dźwięków”, „czarownikiem smyczka” i „właścicielem dusz słuchaczy”.

Blankiet Domu Polskiego w Charkowie (ze zbiorów autora)

Wokół siebie gromadził wielu wybitnych muzyków, należących do różnych narodów: Rosjan, Ukraińców, Polaków, Czechów i Niemców. Z inicjatywy czeskich muzyków Górski założył „Kwartet Smyczkowy”. Jego uczniowie zdobywali sławę wybitnych muzyków w mieście i niemal na całym świecie.

Jako organista i starosta kościelny był założycielem „Chóru Polskiego i Kościelnego”. Dołożył wszelkich starań, w tym także przeznaczył większość swoich oszczędności, aby stare i małe organy kościelne zamienić na nowe większe, które nadawałyby się do wykonywania poważnych utworów muzyki klasycznej. Niektórzy twierdzą, że stare organy miał rozebrać w nocy, aby nikt nie widział, i złożyć w skrzynie, przygotowane do przekazania dla nowego kościoła w Sumach. Jedynie z rana poinformował miejscowego proboszcza o zamiarze kupna nowych organów, za które już wpłacił odpowiednią sumę pieniędzy.

Był znany także z doskonałych opraw muzycznych przygotowywanych z okazji wielkich uroczystości religijnych i patriotycznych, a także z racji pochówków wybitnych Polaków i katolików miasta. Wiadomo, że brał udział w uroczystościach pogrzebowych po zasłużonym długoletnim proboszczu parafii ks. Piotrze Kisarzewskim czy też, gdy w kościele miały miejsce uroczystości pogrzebowe czeskiego kompozytora i przyjaciela Górskiego – Franca Kuczery. O tych uroczystościach pogrzebowych tak informowano na stronach gazet: „W czasie mszy pogrzebowej przy śpiewie chóru i orkiestry, przyjaciele zmarłego muzyka W. Biełousow i Górski z głębokim smutkiem wykonali na wiolonczeli i skrzypcach kilka pieśni żałobnych, które na zebranych wywarły ogromne wrażenie”.

Obok wykonywania utworów obcych autorów Górski tworzył własne. Tak spod jego pióra zrodził się szereg utworów religijnych napisanych dla liturgii w cerkwi prawosławnej (jak choćby pieśń żałobna „Зряще мя безгласна”), dla kościoła luterańskiego, gdzie też organizował koncerty, a także dla liturgii rzymskokatolickiej. O nowopowstałej Missa Romanum, autorstwa Górskiego tak wspominano w gazecie „Utro”: „Konstanty Górski poświęcił wiele czasu i trudu dla organizowania muzycznej oprawy liturgii w miejscowym kościele. Amatorski chór, liczący 35 osób, czysto wykonał w języku łacińskim nową mszę. To dzieło, jak i inne poprzednie prace Górskiego, zostało skomponowane ogólnie dostępnym językiem muzycznym, proste i melodyczne, w którym odczuwa się osobę samego autora – pobożnego katolika, który doskonale zna i kocha swój obrządek”. Jako osobistość znana i lubiana, był wielokrotnie nagradzany różnymi medalami za zasługi dla społeczeństwa. Ogólnie spuścizna Górskiego to: „Fantazja dla organów”, dwie msze, ponad 100 innych utworów na religijne i świeckie tematy. Na podstawie dzieła Henryka Sienkiewicza powstały dwie opery i wiele dzieł dla skrzypiec.

Wreszcie jako społecznik i człowiek zatroskany o biednych Polaków postanowił w Charkowie założyć Dom Polski, czyli Towarzystwo pomocy dla biednych rodzin Polaków uczestniczących w wojnie oraz zubożałej przez wojnę ludności polskiej, które mieściło się przy ulicy Gogola 4. Środki na pomoc dla biednych były zbierane z dobroczynnych koncertów organizowanych w miejscowym kościele, a także z własnych oszczędności kompozytora. Sposób życia, będącego ciągle w ruchu na wszystkich płaszczyznach, i charakter Górskiego został także przedstawiony w jednej z recenzji z 1903 roku, gdzie zapisano, że „Pan Górski – utalentowany skrzypek i dyrygent, a jeszcze bardziej utalentowany kompozytor, ukończył obecnie komponowanie opery na temat wzięty z polskiej literatury. Jeszcze nie dostatecznie doceniony w tej sferze działalności skromny wykładowca muzycznego technikum, którego praca wymaga zatraty wiele sił i czasu. Kwartety i orkiestry wraz z próbami i przygotowaniami do nich uczniów, zwykłe wieczory polskie, w których Górski zawsze przyjmuje udział, jak i we wszystkich uroczystościach kościoła – bardzo hamują jego twórczość”.

Zmiany polityczne i ekonomiczne w Rosji po 1917 roku znacząco wpłynęły na życie Górskiego, który zapragnął wrócić do wolnej Ojczyzny, co zrealizował w 1919 roku. Najpierw udał się do Warszawy, a następnie do Poznania, gdzie został mianowany koncertmistrzem orkiestry Teatru Wielkiego i pracował tam do końca życia.

W ostatnich latach w rosyjskojęzycznych wydawnictwach pojawiła się także inna informacja, która rzuca nowe światło na decyzję wyjazdu Górskiego z Charkowa. Jej początki miały miejsce w 1913 roku, gdy rozegrał się szeroko komentowany skandal z udziałem Konstantego. W tym też roku na łamach „Rosyjskiej Muzykalnej Gazety” pojawił się artykuł, który informował, że Konstanty Górski zrezygnował z posady wykładowcy muzyki, a na jego koncerty nikt nie przychodził.

Ta decyzja była poprzedzona skandalem, rozegranym przy udziale ucznia Górskiego, niejakiego Karawajczuka, który został delegowany do pomocy bratu Konstantego – Janowi w Tyflisie. Muzycy jednak zbyt różnili się między sobą, więc zamiast gruntownej współpracy rozpoczęła się konkurencja. Prócz tego Karawajczuk miał zająć posadę głównego dyrygenta w Sewastopolu, dokąd marzył przeprowadzić się Jan Górski. Wówczas Konstanty Górski miał jakoby umieścić w miejscowej gazecie obszerny artykuł dyskryminujący swego ucznia. Ten w odwecie postanowił bronić się w charkowskiej prasie, szczególnie w „Jużnym Kraju”. Ostatecznie Karawajczuk został przyjęty do pracy w Sewastopolu, a w Charkowie skandal miał zdyskredytować kompozytora, który w ostateczności miał podjąć decyzję o wyjeździe do Polski. Jednak ten okres i prawdziwość skandalu w życiu Górskiego potrzebuje jeszcze gruntownej analizy naukowej, choć Wrocki informuje, że „K. Górski przybył do swego kraju w r. 1919 mocno nadszarpnięty” i po pięciu latach pracy w Poznaniu zmarł nagle na serce 31 maja 1924 roku. Został pochowany 3 czerwca na cmentarzu górczyńskim w Poznaniu.

W ocenie postaci tego kompozytora warto iść za myślą Surzyńskiego z Poznania, który tak o zmarłym napisał we wspomnieniu pośmiertnym w poznańskim Przeglądzie Porannym z 8 czerwca 1924 roku: „Sylwetka byłaby niezupełna, gdybyśmy przemilczeli, że śp. Konstanty Górski był człowiekiem o niepospolitych zaletach charakteru: spokojny, pracowity, nienarzucający się, serdeczny i ofiarny wobec przyjaciół i kolegów. Obca była Zmarłemu zazdrość i zawiść, niestety tak często spotykana nawet u artystów niepospolitych. A przytem Polak-patriota o nieskazitelnej przeszłości i gorącem sercu, który nigdy, a przede wszystkim na emigracji, nie szczędził swego talentu i dobytku materialnego, aby ulżyć doli rodaków”.

Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 17 (285) 12-28 września 2017