Geniusz z Galicji 

-a A+

Czy to nie paradoks, że doskonale wiemy, kim były osoby, z którymi się przyjaźnił: Mark Twain, Kazimierz Przerwa-Tetmajer czy Gabriela Zapolska, a o nim samym mało kto słyszał? Przecież z owoców jego geniuszu – telewizji, barwnej fotografii i filmu dźwiękowego – korzystamy dziś wszyscy. Gdyby urodził się za oceanem, pewnie byłby dziś znany tak samo jak Thomas Edison, do którego się go porównuje.

Być może więc Jan Szczepanik, genialny wynalazca samouk, pionier fotografii barwnej, telewizji i filmu barwnego, autor ponad 90 patentów, miał po prostu pecha, że przyszedł na świat nie w USA, ale we wsi Rudniki koło Mościsk. Wtedy jednak, w 1872 roku, większe znaczenie dla jego statusu społecznego i przyszłości miało to, że urodził się w niezamożnej rodzinie, w dodatku jako nieślubne dziecko Marianny Szczepanik. Osierocony przez matkę jako zaledwie roczny, Janek był wychowywany przez ciotkę Salomeę, z którą zamieszkał w Krośnie. Właśnie tam przyszły wynalazca chodził do szkoły ludowej i przeprowadzał swoje pierwsze eksperymenty naukowe. A to próbował zrobić proch z wykradzionych wujkowi nabojów, a to konstruował jakieś zabawki, a to budował model lokomotywy. Inspiracji szukał często na placu budowy kolei Chabówka-Chyrów, dokąd zakradał się z kolegami.

Nauczyciel z pasją
Geniuszu chłopca nie doceniono, niestety, w gimnazjum w Jaśle, w którym kontynuował naukę. Wybitnie uzdolniony w dziedzinie matematyki i fizyki, miał poważne problemy z greką. Popadł także w konflikt z nauczycielem przyrody, który nie mógł znieść, że jeden z uczniów szybciej niż on rozwiązuje zadania z fizyki... W efekcie Jan Szczepanik nie zdobył świadectwa ukończenia gimnazjum klasycznego, a to zamykało mu drogę do jakiejkolwiek uczelni wyższej. Pozostało mu tylko seminarium nauczycielskie w Krakowie, a potem – praca w rodzinnych stronach w charakterze nauczyciela śpiewu i muzyki (grał na skrzypcach) oraz fizyki. Zdarzało się, że podczas lekcji zaczynał przeprowadzać na tablicy zawiłe obliczenia. Mimo to uczniowie lubili i szanowali bujającego w obłokach nauczyciela, który prowadził zajęcia ciekawie, z pasją i nie ograniczał się do teorii.

Ale Jan czuł, że jest tu z przypadku. Po pięciu latach, w 1896 roku, porzucił więc szkołę i w wynajętym mieszkanku w Krakowie urządził małe laboratorium. To właśnie w tym czasie zaprzyjaźnił się z poetą Kazimierzem Przerwą-Tetmajerem i pisarką Gabrielą Zapolska.

Uścisk dłoni Franciszka Józefa
Przełomem stało się spotkanie z Ludwikiem Kleinbergiem, krakowskim przedsiębiorcą, który dostrzegł olbrzymi potencjał tkwiący w młodym wynalazcy. Dzięki finansowemu wsparciu mecenasa 26-letni Szczepanik wyjechał do Wiednia, gdzie kontynuował badania i realizował kolejne pomysły. Był już wtedy autorem wynalazku, który zrewolucjonizował przemysł tkacki. Opatentowana przez niego metoda umożliwiała błyskawiczne skopiowanie dowolnego wzoru a potem – szybkie utkanie gobelinu. Zanim Szczepanik dokonał swoich zmian w maszynie tkackiej, najwięcej trudności sprawiało tworzenie tzw. patronów, czyli schematów obrazków, które miały znaleźć się na gotowym gobelinie. Proces tworzenia patronów był długi i żmudny. Szczepanik wynalazł urządzenie, które umożliwiało przeniesienie obrazka na patron metodą podobną do tej wykorzystywanej w aparatach fotograficznych. Dzięki temu patron można było uzyskać niezwykle szybko. Dodatkowo uprościł też proces przenoszenia wizerunków z patronów na tzw. karty Jacquarda (elementy maszyny tkackiej) oraz wprowadził do maszyny sterowanie za pomocą elektromagnesów. Praca, która zajmowała wcześniej 5 tygodni, mogła być wykonana w pół godziny, a jej koszt spadł z 116 funtów szterlingów do 15 szylingów!

Największy gobelin świata tkany maszynowo powstał w wiedeńskiej patroniarni. Jan Szczepanik utkał go w roku 1898 na podstawie obrazu malarza Henryka Rauchingera. Gobelin przedstawiał apoteozę 50-lecia panowania cesarza Austro-Węgier Franciszka Józefa I. Gobelin miał 148 cm długości i 120 cm szerokości, tkany był z gęstością 100 nitek osnowy i 66 nitek wątku na cm², czas tkania wynosił 6 godzin. Cesarz przybył do Muzeum Przemysłu Artystycznego, by osobiście przyjąć dar od polskiego wynalazcy. „Cesarski” gobelin wykonany został w 4 egzemplarzach. Po śmierci męża Wanda Szczepanikowa ofiarowała jeden z egzemplarzy gobelinu Miejskiej Radzie Narodowej w Tarnowie. Obecnie znajduje się on w zbiorach Muzeum Okręgowego w Tarnowie.

W podobny sposób powstawały miniatury gobelinów rozpowszechniane na kartkach pocztowych. Gobeliny wykonywane były w rozmiarach 75 x 45 cm lub 20 x 20 cm, ich kopie były mniejsze od kartki pocztowej (np. 10,5 x 7,5 cm). Takie gobeliny, nazywane „szczepanikami”, wykonywane były w niemieckiej fabryce w Barmen.

Maszyna do produkcji „szczepaników” (tarnow.pl)

Przyjaźń Marka Twaina
Nazwisko Szczepanika było już wtedy znane w całej Europie, gdzie furorę robiły szczepaniki na kartkach pocztowych. Wkrótce sława genialnego wynalazcy dotarła za ocean. Tu usłyszał o nim Mark Twain, który był nie tylko uznanym pisarzem, ale i doświadczonym przedsiębiorcą. Myślał on o zakupie licencji na nową maszynę tkacką. Choć panowie nie dobili targu, to jednak ich spotkania w Wiedniu zaowocowały przyjaźnią. Gobelin z podobizną Amerykanina, wykonany na podstawie szkicu Polaka, stał się elementem kampanii promującej wynalazek. Z kolei Mark Twain uczynił Jana Szczepanika bohaterem dwóch opowiadań. Jedno z nich dotyczyło jego głośnego wynalazku – teletroskopu, czyli aparatu do reprodukowania obrazu na odległość.

W 1897, a więc na długo przed powstaniem telewizji, Szczepanik opatentował w Anglii aparat do reprodukowania obrazów na odległość. Projekt bazował na rozwiązaniach, które później faktycznie zastosowano w technikach telewizyjnych. Informacja o nim wzbudziła sporą sensację w mediach, niestety projekt z przyczyn technicznych i finansowych nie został zrealizowany. Wynalazek ten odegrał dużą rolę w historii powstania telewizji, a Jan Szczepanik jest jednym z pionierów XI Muzy. To dzięki elektroskopowi amerykański historyk telewizji Alfred Abramson wymienia polskiego Edisona w książce „Electronik Motion Pictures – A History of The Television Camera” na jednym z pierwszych miejsc wśród XIX-wiecznych wynalazców.

Pracownia Jana Szczepanika (tarnow.pl)

Fotografia barwna – czyli każdy aparat fotograficzny „jest” Szczepanika
Fotografią Szczepanik interesował się niemal od początku swojej kariery, jednak zwykle schodziła ona na dalszy plan jego działalności. Próbując rozwiązać problem fotografii barwnej Szczepanik pracował z mieszaniną trzech barwników. Opracował także własny system rastrów, czyli elementów aparatu fotograficznego, przez który przechodzi światło podczas fotografowania. Niestety prace nad fotografią barwną przerwała śmierć syna wynalazcy w 1907 roku. Małoobrazkowy film barwny według metody Szczepanika został opatentowany w Ameryce i Wielkiej Brytanii.

O wiele ciekawsze efekty przyniosła praca Szczepanika nad filmem barwnym. W tym celu skonstruował kilka kamer. Zakładał przy tym, że kamera ma „widzieć” świat podobnie jak ludzkie oko. W tym celu opracował kamerę z trzema obiektywami oraz system rolek, na które nawinięta taśma filmowa zachowywała się stabilnie podczas kręcenia filmu oraz projekcji. Technika pozwalająca na odtwarzanie filmów kolorowych oferowała doskonałą jak na owe czasy jakość – kobiety podczas projekcji filmu pokazującego operację chirurgiczną mdlały porażone jej realizmem. Cóż z tego, skoro technologia była kosztowna i przegrała w konfrontacji z gorszym, ale tańszym amerykańskim Technicolorem. Dwa lata po śmierci Jana Szczepanika firma Kodak zaczęła sprzedawać film barwny Kodacolor, produkowany opracowaną przez niego metodą, a niemiecka AGFA – ulepszoną wersję jego aparatu rozpowszechniała pod nazwą Agfacolor.

Niestety wynalazki filmowe Szczepanika były kosztowne, a ich zastosowanie zmuszało kina do przebudowy swoich sal i zmiany aparatury.

Zasada działania telektroskopu (tarnow.pl)

Film dźwiękowy – czyli pożegnanie z taperami w salach kinowych
W czasach Jana Szczepanika kino było niezwykle popularną formą masowej rozrywki. Filmy były nieme, a oprawa dźwiękowa polegała na grze żywego pianisty (tapera) lub całej orkiestry. Naukowcy pracujący nad filmem dźwiękowym postawili na próby zapisania dźwięku na taśmie filmowej w postaci tzw. ścieżki dźwiękowej. Do tego nurtu eksperymentów włączył się Szczepanik. Jego próby przyniosły w tej dziedzinie niezłe rezultaty. Zmodyfikował on elementy kamery, które powodowały opóźnienia w emisji dźwięku w stosunku do obrazu. Spowalniające pracę mechanizmy zastąpił pracą promieni świetlnych.

Fotosculptor – 3D dla każdego
Fotosculptor to interesujące urządzenie przeznaczone dla rzeźbiarzy. Miało ono pomóc w wiernym odwzorowaniu trójwymiarowych przedmiotów. Mechanizm za pomocą systemu luster nanosił na siebie obraz rzeźby i jej wzoru. Obrazy miały różne kolory, dzięki czemu rzeźbiarz mógł porównać, czy jego dzieło jest zgodne z oryginałem.

Wynalazek powinien odciążyć człowieka od nadmiernego nakładu pracy, a zarazem umożliwić lepsze jej wykonanie. Zadanie to rozwiązał Jan Szczepanik w sposób dowcipny i prosty, który pozwala na stwierdzenie, czy obrazy rzeźby i jej wzoru mają jednakowe kontury czy nie. W ten sposób odpadała potrzeba ciągłego mierzenia.

Prezenty od koronowanych głów
Czasy Szczepanika były okresem burzliwych walk politycznych, których uczestnicy często uciekali się do terroru. W związku z tym pojawiło się zamówienie na tkaninę, która byłaby odporna na pociski. Wynalazca stworzył materiał uszyty z wielu warstw. Pocisk przebijając kolejne warstwy wikłał się w sploty nici, przez co tracił szybkość i moc. Publicznie wykonywane testy wykazały, że tkanina Szczepanika jest odporna na kule zdolne przebić grube sosnowe deski i blachę żelazną. Choć wynalazca traktował tkaninę jako projekt poboczny, przyniosła mu ona międzynarodową sławę.

W 1902 roku nazwisko Szczepanika ponownie obiegło świat. Tym wynalazkiem ocalił życie młodziutkiemu królowi Hiszpanii – tkaniną kuloodporną obity był pojazd Alfonsa XIII. Tkanina udaremniła zamach na niego. Monarcha – z wdzięczności – przyznał naszemu rodakowi Order Izabeli Katolickiej, najwyższe hiszpańskie odznaczenie i tytuł szlachecki.

Tkaniną, która była odporna na kule, zainteresował się również car Mikołaj II. On także odznaczył Szczepanika Orderem św. Anny. Jednak Polak odmówił przyjęcia ze względów patriotycznych, a zadowolił się tylko złotym zegarkiem wysadzanym brylantami i szafirami oraz złotą broszką ozdobioną takimi samymi kamieniami. Ta ostatnia miała być prezentem dla narzeczonej – Wandy Dzikowskiej, córki szanowanego lekarza z Przemyśla. Ich ślub w listopadzie 1902 roku był w Tarnowie wielkim wydarzeniem.

Dobry ojciec
Młodzi zamieszkali w Wiedniu. Tutaj urodził się pierworodny syn Andrzej. I tu mieszkali przez następne cztery lata, aż do chwili, gdy z powodu kłopotów finansowych przenieśli się do Tarnowa, do rodziców Wandy. W Galicji przyszły na świat kolejne dzieci: Zbigniew, Bogdan, Bogusław i Maria, a Jan pracował nad nowymi wynalazkami.

Był tytanem pracy – zanim wymyślił kolorową kliszę i papier do robienia barwnych odbitek, przeprowadził blisko 100 tysięcy doświadczeń chemicznych! Szczepanik, jak na geniusza przystało, nie przywiązywał wielkiej wagi do rzeczy przyziemnych. Córka Maria Zboińska opowiadała, że choć miał mnóstwo ubrań, ciągle chodził w jednym. Był jednak kochającym mężem i ojcem. Bardzo przeżył tragiczną śmierć trzyletniego syna Andrzeja. Przez pewien czas nie mógł pracować. Po I wojnie światowej Szczepanik większość czasu spędzał w Berlinie. Do Tarnowa wrócił na dobre 17 kwietnia 1926 roku. Był już wtedy bardzo chory na raka wątroby. Następnego dnia zmarł. Na jego pogrzeb przyszły tłumy. Pamiętano o genialnym wynalazcy, któremu zabrakło szczęścia, by przekuć swoje pomysły w sukces finansowy.

Popiersie Jana Szczepanika w Tarnowie (upload.wikimedia.org)

Zostały wykorzystane materiały Pioneer PeKao i www.tarnow.pl

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 3 (343), 14–27 lutego 2020

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

 

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.