On pierwszy opowiedział o Holokauście

-a A+

27 stycznia minął Dzień Pamięci o ofiarach Holokaustu. W tym dniu wojska sowieckie zwolniły tysiące śmiertelnie chorych i wycieńczonych więźniów obozu Oświęcim – Birkenau, leżącego na południe od Krakowa. Trzy lata wcześniej wzburzony młody polski dyplomata, oficer i łącznik polskiego podziemia próbował dokładnie opowiedzieć aliantom o Holokauście. Prawie nikt mu wówczas nie uwierzył. Może nie zrozumiano jego strasznych opowieści?

Jan Karski przedstawił dowody od świadków cierpienia, poniżenia i śmierci Żydów w Warszawskim Getcie, opowiadał o wydarzeniach w obozie przejściowym Izbica, o transportach Żydów w bydlęcych wagonach, o morderstwach dzieci. Był zagorzałym katolikiem, który opowiadał sojusznikom o losie Żydów na terenach okupowanych, spotykał się z ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Antonim Idenem, później – z prezydentem Stanów Zjednoczonych Franklinem Rooseveltem i szeregiem wpływowych osobistości Zachodu. Słuchano go, ale nie wyobrażano sobie skali tego o czym opowiadał. I nie zrobiono nic. Przeważnie obiecano rozliczyć się z Niemcami po wojnie.

Był w niewoli i przecierpiał tortury
Jan Karski od 1954 roku był obywatelem USA i przez dziesięciolecia – profesorem Uniwersytetu w Georgetown. W 2012 roku z rąk prezydenta Baraka Obamy otrzymał pośmiertnie najwyższe cywilne odznaczenie USA – Medal Wolności. Przed swoim odejściem z urzędu prezydent Obama postanowił uhonorować Jana Karskiego: „Powinniśmy powiedzieć naszym dzieciom o tym, jak może odbywać się zło, dlatego, że tak wielu ludzi poddało się swoim najniższym instynktom, dlatego, że tak wielu ludzi milczało… Jan Karski opowiedział prawdę samemu prezydentowi Rooseveltowi”.

Kim był? Jan Romuald Kozielewski (później przybrał pseudonim Jan Karski) urodził się 24 czerwca 1914 roku w Łodzi w bogatej rodzinie katolickiej. Rodzina mieszkała w kamienicy przy ul. Kilińskiego, gdzie większość lokatorów była pochodzenia żydowskiego. Był celującym uczniem w szkole, marzył o karierze dyplomaty. Wspaniale ukończył wydział prawa i dyplomacji na Uniwersytecie Lwowskim w 1935 roku. W następnym roku uzyskał najwyższą lokatę w Szkole Podchorążych Kawalerii we Włodzimierzu Wołyńskim. Praktyki dyplomatyczne przeszedł w Genewie, po czym został pracownikiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Na początku II wojny światowej, jak większość oficerów WP, trafił do niewoli sowieckiej i przebywał w obozie w Kozielsku. Podał się za szeregowca i dlatego trafił po wymianie jeńców do niemieckiego obozu dla żołnierzy. Tym uratował swe życie. Jego koledzy, oficerowie, zginęli rozstrzelani w Katyniu.

W listopadzie 1939 roku udaje mu się zbiec podczas transportu. Dociera do Warszawy i rozpoczyna działalność w konspiracji. Rozmawiał kilkoma językami, wspaniale znał geografię i miał fotograficzną pamięć. Karski był cennym łącznikiem, przekazującym informacje podziemia Rządowi RP w Londynie. W swoich wspomnieniach „Story of a secret State. My report to the world” („Historia państwa podziemnego. Mój raport światu”) opowiedział jak zorganizowanie działało polskie podziemie. Podczas wykonania kolejnego zadania na terenach Słowacji latem 1940 roku zostaje przez Gestapo aresztowany i w więzieniu w Preszowie zostaje poddany nieludzkim torturom. W obawie przed zdradą posiadanych tajemnic przecina sobie żyły na rękach. Został odesłany do szpitala w Nowym Sączu. Tam w wyniku akcji podziemia zostaje uratowany. Ucieka i znów się ratuje.

Zapamiętajcie to w warszawskim getto!
Pod koniec lata 1942 roku kierownicy żydowskiego podziemia Leon Feiner i Menachem Kirtenbaum, którym udało się zbiec z warszawskiego getta, spotkali się z Karskim i namówili go do odwiedzin w getcie, aby przekonać się na własne oczy, co Niemcy robią z polskimi Żydami. Opowiedzieli o tym, że wyniszczonych zostało już około 1,8 mln Żydów, a ponad 300 tys. deportowano do obozów śmierci. Poproszono Karskiego, aby wszystko, co zobaczy przekazał Winstonowi Churchillowi i Franklinowi Rooseveltowi. W sierpniu Karski w łachmanach z gwiazdą Dawida przenika do getta. „Zobaczyłem straszne sceny – opowiadał potem o getcie: strasznie wymęczeni, chorzy i głodni ludzie. W unikalnym dokumencie Claude’a Lanzmanna „Holokaust” Karski opowiedział, że widział nagie martwe ciała na ulicach oraz dzieci i starców, w których oczach nie było już żadnego wyrazu. Widział jak dwóch młodzieńców z Hitlerjugend z okrzykami, dla zabawy strzelało do ludzi. Z czasem Karski przedostał się do jednego z obozów niemieckich, dokąd zwożono Żydów pociągami. W przebraniu żołnierza ukraińskiego, jako pracownik organizacji niemieckiej zwiedził obóz w Izbicy, dokąd zwożono tysiące Żydów z Czech. Odbierano im cały dobytek, bito i znęcano się nad nimi. Krzyki, płacz, strach – Karski zwrócił uwagę na szczególny zapach, zapach palonego ciała.

Po tym podjął się nadzwyczaj niebezpiecznej podróży przez całą okupowaną Europę: przez Berlin, Francję, Hiszpanię, aby z Gibraltaru ciężkim amerykańskim bombowcem Liberator dotrzeć do Londynu. Po sprawdzaniu, trwającym dwa dni, przedstawiono go polskiemu rządowi na uchodźctwie.

Karski przywiózł ze sobą mikrofilm, przedstawił swój raport, opisał działania polskiego podziemia i opisał cierpienia Żydów. To ostatnie nie sprawiło na słuchaczach żadnego wrażenia. Wszyscy marzyli o zwycięstwie nad Niemcami i przywróceniu swego państwa. Sojusznicy też mówili przede wszystkim o tych sprawach, które pomogą zwyciężyć Hitlera.

Tajne spotkanie z Rooseveltem
W lutym 1943 roku Karski spotkał się z brytyjskim ministrem spraw zagranicznych Antonim Idenem, a także z szeregiem politycznych działaczy innych państw. W czerwcu przybył do USA, akurat po powstaniu w warszawskim getcie, brutalnie stłumionym. Dziesiątki tysięcy ludzi rozstrzelano, a innych skierowano do obozu śmierci w Treblince. 28 lipca Kaski otrzymał zaproszenie na audiencję u prezydenta Roosevelta. Prezydent USA miał widocznie trochę czasu, bowiem dokładnie wysłuchał raportu Karskiego z Polski i zadawał pytania.

Ale Roosevelt, jak i większość mężów stanu, którym Karski opowiadał o losie Żydów, nie mógł uwierzyć w bestialstwa Niemców. Pod koniec spotkania zapytał, czy „Polska jest krajem rolniczym i zaproponował po wojnie dać polskim rolnikom konie”. Emisariusz zorientował się, że prawdopodobnie również tu nie udało mu się przekonać prezydenta. Karski stał się jednak zauważalną postacią. Udzielił prasie amerykańskiej kilku wywiadów, w których opowiedział, co dzieje się w jego ojczyźnie. W 1944 roku ukazała się jego książka, o której już wspominałem.

Po wojnie Karski osiedlił się w USA, gdzie otrzymał tytuł doktora i kontynuował swą działalność w Waszyngtonie. Historia Jana Karskiego i jego niebezpieczne wędrówki po okupowanej Polsce i Europie warte są tego, aby o nich pamiętać. Jednak był i pozostał nadzwyczaj skromnym człowiekiem i prawie nikomu nie opowiadał o swych przeżyciach. Zaczęto mówić o nim w 1978 roku, gdy ukazał się film Claude’a Lanzmanna „Holokaust”. Był on pierwszym, kto opowiedział światu o Holokauście.

Jan Karski zmarł 13 lipca 2000 roku w Waszyngtonie i tam został pochowany. Należy podkreślić, że w jego pogrzebie uczestniczyli prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski i prezydent USA Bill Clinton.

Info:
Jan Karski (Jan Romuald Kozielewski), prawnik, dyplomata, historyk, oficer, profesor Uniwersytetu Georgetown, absolwent Uniwersytetu Lwowskiego w 1935 roku. Kurier i emisariusz polskiego podziemia, świadek Holokaustu. Odznaczony najwyższymi odznaczeniami polskimi i USA, odznaczony tytułem „Sprawiedliwy wśród narodów świata”, honorowy obywatel Izraela.

Ożeniony z Polą Nireńską (1910–1992), tancerką i choreografką. Ostatnie osiem lat przeżył z projektantką mody Katarzyną Mirecką-Ploss. Dzieci nie miał.

Jan Jaremko
Tekst ukazał się w nr 3 (319) 15-27 lutego 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.