-a A+

Lwowski okres kardynała Mariana Franciszka Jaworskiego. Od urodzenia do święceń kapłańskich (1926-1950). Część 1

Późnym sobotnim wieczorem 5 września 2020 roku do Lwowa dotarła smutna wiadomość, że w krakowskim szpitalu w wieku 94 lat zmarł pierwszy w powojennej historii archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego kardynał Marian Franciszek Jaworski (21.08.1926 – 5.09.2020). O wyjątkowej roli księcia Kościoła, w tym szczególnie o jego zasługach w odbudowie zniszczonej przez komunizm archidiecezji lwowskiej już następnego dnia podawały liczne publikacje. Osoba kardynała Mariana Jaworskiego, mimo już zawartych opracowań, potrzebuje ciągle gruntownych studiów, na co można liczyć w kolejnych publikacjach naukowych. Mimo już licznych artykułów i publikacji książkowych, badacze nie zajęli się pierwszymi latami życia metropolity lwowskiego, które były ściśle związane ze Lwowem, a odbicie tych lat było widoczne przez całe jego życie kapłańskie i biskupie.

Wydaje się zatem niezbędnym, aby i tę lukę życia zmarłego kardynała Mariana Jaworskiego uzupełnić w kontekście zgromadzonych materiałów archiwalnych, a także na podstawie przeprowadzanych rozmów z dostojnym purpuratem w latach 2002-2008.

Korzenie rodzinne przyszłego ordynariusza Lwowa wywodzą się z Tartakowa w powiecie Sokalskim. Z tej też racji nie dziwi fakt szczególnego kultu, jakim wyróżniał się kardynał Marian Jaworski względem obrazu Matki Bożej Uzdrowicielki Chorych, znajdujący się pierwotnie w kościele tartakowskim, a następnie w Łukawcu, który Jan Paweł II koronował w czasie pielgrzymki do Lubaczowa w 1991 roku. Niezachowane jednak księgi metrykalne parafii tartakowskiej uniemożliwiają dokładne przestawienie dziejów rodu Jaworskich, gdyż z Tartakowa zachowało się jedynie dwie księgi: „Index natorum 1785-1943” oraz „Index copulatorum 1900-1943”. Warto też dodać, że w 1871 roku na stanowisku wikariusza parafialnego w Tartakowie przebywał św. Zygmunt Gorazdowski, późniejszy założyciel zakonu sióstr józefitek.

Ojciec przyszłego kardynała Mariana Jaworskiego – Wincenty syn Adama i Barbary urodził się 5 kwietnia 1896 w Tartakowie. 4 listopada 1923 roku zawarł sakramentalny związek małżeństwa ze Stanisławą z Łastowieckich. Służąc jako Plutonowy Wojska Polskiego, był ciągle zmuszany do zmiany miejsca zamieszkania. Tuż przed urodzeniem się syna Mariana rodzina przez krótki okres mieszkała we Włodzimierzu Wołyńskim. Dopiero po przejściu ojca na emeryturę w 1932 roku Jaworscy osiedli na stałe we Lwowie przy ul. Hausnera 10, (obecnie ul. Skoworody). Po zakończeniu II wojny światowej zostali zmuszeni do wyjazdu ze Lwowa. Nowe mieszkanie znaleźli we Wrocławiu, gdzie Wincenty zmarł 17 marca 1958 roku i został pochowany na cmentarzu przy ul. Bujwida.

Matka – Stanisława z Łastowieckich urodziła się 8 maja 1901 roku. Przez dłuższy czas pracowała w klinice lwowskiej na wydziale ginekologii przy ul. Pijarów. Jako osoba skromna i uczciwa, wpajała w duszę swoich dzieci miłość do Boga i Ojczyzny. Zmarła również we Wrocławiu 20 października 1951 roku.

Małżonkowie Wincenty i Stanisława doczekali się trojga dzieci. Najstarszym był Zygmunt, urodzony 26 maja 1924 roku w szpitalu wojskowym we Lwowie. Sakrament Chrztu świętego otrzymał w kościele św. Anny we Lwowie. Kolejnym dzieckiem w rodzinie Jaworskich był Marian urodzony we Lwowie 21 sierpnia 1926 roku. Na chrzcie św. w kościele pod wezwaniem św. Antoniego we Lwowie otrzymał imiona Marian Franciszek, o czym świadczył poczyniony pod numerem 112 odpowiedni zapis w księdze urodzonych parafii świętego Antoniego we Lwowie. Szafarzem tego sakramentu był późniejszy biskup Tarnowski Jan Stepa. 20 sierpnia 1928 roku na świat przyszło kolejne dziecko, dziewczynka – Barbara. Po zakończeniu II wojny światowej zamieszkała w Gliwicach, gdzie zmarła 8 kwietnia 1977 roku.

Zdrowa religijna atmosfera rodzinna, przykład rodziców oraz wychowawców sprawiły, że dzieci w szybkim czasie rozmiłowały się w Bogu. Od najmłodszych lat Marian uczęszczał do kościoła św. Antoniego we Lwowie, „gdzie służy o 6-tej godzinie go Mszy św. Należy także do Kółka Ministrantów i jak obserwuję, obowiązki swoje tamże spełnia sumiennie. Przez całą zimę mimo mrozy zawsze rano śpieszył do kościoła, choć nieraz był przeziębiony. Sam podziwiałem energię i poświęcenie tego chłopca, jeśli chodzi o służbę Bożą”. Tak po kilku latach pisał ojciec przyszłego Arcybiskupa Lwowa obrządku łacińskiego w piśmie skierowanym do Kurii Metropolitalnej, w sprawie przyjęcia syna do Małego Seminarium. Dodatkowo każdej niedzieli bracia Marian i Zygmunt udawali się do Domu Generalnego sióstr józefitek przy ul. Kurkowej, aby i tam służyć do mszy św. jako ministranci.

W 1933 roku Marian Jaworski wstąpił do Męskiej Szkoły Powszechnej św. Antoniego. Z tego też okresu pochodzi jedyne zachowane wypracowanie ucznia tej szkoły pt. „Moja droga do szkoły”, w którym doskonale widnieje duchowość tego młodego chłopca. „Szkoła św. Antoniego, do której ja uczęszczam, mieści się przy ulicy Głowińskiego. Do szkoły mam blisko. W drodze do niej zauważam częste zmiany. Drzewa rozkwitnięte dodają piękny wygląd ulicy. Na parkanach często spotykam odezwy lub ogłoszenia prezydenta miasta. Idąc z ulicy Hausnera (przy tej ulicy mieszkam) przez ulicę Łyczakowską widzę urząd pocztowy, urząd M.K.K.O., szpital św. Zofii i kościół św. Antoniego, w którym co dnia służę rano. Często chodzę tak samo przez ulicę Pijarów. Nic ważniejszego nie mieści się tutaj, prócz szpitala Powszechnego. Koło szpitala znajduje się piękny klomb i trawnik. Przecinam ulicę Głowińskiego i już jestem na dziedzińcu szkolnym, obok którego znajduje się szkoła św. Antoniego – żeńska. Okna naszej klasy wychodzą prosto na dziedziniec. Z okna płynie często mój wzrok w stronę kościoła”.

Również kapłani pracujący przy kościele św. Antoniego oraz księża katecheci odkryli u Mariana zdolności do nauki i szczególne zamiłowanie do służby bożej. Dlatego też ks. Maciej Szałagan postanowił udzielić chłopcu podstaw języka łacińskiego. 14 maja 1936 roku, w obecności dwudziestu dwóch swoich kolegów z klasy, Marian przystąpił do pierwszej Komunii świętej w kościele sióstr franciszkanek od Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu.

W 1939 roku Marian Jaworski ukończył sześć klas siedmioklasowej szkoły powszechnej. Marzeniem jego było, aby swoje życie poświęcić na wyłączną służbę Bożą. W tym celu postanowił wstąpić do Niższego Seminarium Archidiecezji Lwowskiej przy ul. Teatyńskiej 4. W świadectwie moralności ks. Walenty Dubiel, proboszcz parafii św. Antoniego we Lwowie zanotował następujące słowa: „Jaworskiego Mariana, ucznia kl. VI szkoły powszechnej znam jako wzorowego ministranta i jako pilnego ucznia. Mam nadzieję, że w gimnazjum J. E. Ks. Arcybiskupa rychło się wyróżni swojemi zaletami. Zaznaczyć należy, że jako ministrant co miesiąc, a nawet i częściej przystępował do stołu Pańskiego z należytą pobożnością. Jestem mocno przekonany, że będzie to kiedyś dobry kapłan. Sprawę jego bardzo polecam”. Jednak Bóg widział inaczej jego drogę powołania. 1 września 1939 roku świat dowiedział się o rozpoczęciu II wojny światowej.

W warunkach wojennych stało się niemożliwym przyjęcie do Niższego Seminarium. Dalszą edukację średnią Marian zdobywał w X gimnazjum powszechnym we Lwowie, gdzie ukończywszy tak zwaną dziesięciolatkę w 1945 roku uzyskał świadectwo maturalne. Po latach już jako kardynał na Kongregacji Kapłanów wyznał: „W 1939 roku, kiedy wybuchła wojna, wkrótce były moje imieniny. Były życzenia imieninowe od rodziców, od rodzeństwa, bliskich, ale nie było ani podarunków, ani radości, noce spędzaliśmy – śpiąc w piwnicy”. Na innym miejscu wyznał: „Mieszkałem we Lwowie – i mnożyły się we Lwowie i gdzie indziej tzw. wywózki na Sybir czy do Kazachstanu. Wszyscy ludzie drżeli i dowiadywali się kto, kiedy został wywieziony. Ja sam pamiętam, jak ogłoszono próbny alarm lotniczy we Lwowie i całe miasto było zaciemnione. Nie było żadnego światła, żadnej lampy, ale pod kamienice podjeżdżały wozy milicyjne i każdy pytał: Po kogo poszli? I sam patrzyłem na to, jak naprzeciw okna w podwórzu wywożono rodzinę: ojciec – policjant został wcześniej aresztowany, a teraz szli po jego żonę i dzieci. Dwadzieścia minut na spakowanie się, przekazanie kluczy na kogo się wskazało i odjazd”. Widząc całe zło, które spadło na Ojczyznę, nieustannie polecał Bożej Opatrzności sprawę swojej przyszłości. Nieustannie w czasie inwazji rosyjskiej, później hitlerowskiej kontynuował naukę. W 1940 roku z rąk biskupa Eugeniusza Baziaka w kościele św. Antoniego otrzymał sakrament bierzmowania, przyjmując imię Maciej.

Jeszcze przed ukończeniem szkoły, w sierpniu 1944 roku, przez urząd sowiecki został powołany do służby wojskowej. Aby uniknąć poboru i umożliwić młodzieńcowi podjęcia studiów seminaryjnych, z klasztoru sióstr józefitek we Lwowie wystawiono zaświadczenie, przedstawiające władzom wojskowym dokument świadczący, że „Jaworski Marian Wincentowicz, Polak, urodzony 21/8 1926 we Lwowie, jest zajęty przy kościele zakonnic Sióstr Józefitek we Lwowie przy ulicy Kurkowej 53 jako służytiel kultu – psałomszczyk”. Na podstawie tego dokumentu zaniechano interwencji poborowej, a przed Marianem Jaworskim otworzyła się możliwość realizacji drogi powołania kapłańskiego. Dziś z perspektywy lat można pokusić się na stwierdzenie, że pismo przełożonej generalnej sióstr józefitek uratowało powołanie do kapłaństwa Mariana Jaworskiego, choć doskonale wiadomo, że takim pismem zakonnice narażały się na prześladowanie od nowych władz.

Zaświadczenie sióstr józefitek z 1944 roku (z archiwum autora)

W dniu 5 marca 1945 roku Marian Jaworski przedłożył w Kurii Metropolitalnej we Lwowie podanie o przyjęcie do seminarium duchownego archidiecezji lwowskiej. Po wcześniejszym złożeniu w rektoracie seminaryjnym przepisanych dokumentów jeszcze w dniu 2 marca 1945 roku Arcybiskup Eugeniusz Baziak podpisem zaświadczył o przyjęciu „do seminarium duchownego w charakterze alumna”.

Rozpoczął się nowy okres w życiu już kleryka Mariana Jaworskiego, który został przydzielony na pierwszy rok studiów seminaryjnych wraz ze Zbigniewem Kaznowskim i Zdzisławem Kucharskim. W następnym roku do tego grona dołączyli Zbigniew Nowakowski i Stanisław Pawlina. Jednak już niebawem miały nastąpić w jego życiu kolejne kardynalne zmiany – wygnanie ze Lwowa i rozlokowanie się lwowskiego seminarium duchownego w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Marian Skowyra

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

 

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.