Krasnowscy walczyli o niepodległość Polski

-a A+

Wspomina Polina Krasnowska

Moja rodzina pochodzi z rejonu emilczyńskiego. Mieszkało tam wielu Polaków, którzy starali się tworzyć wspólnotę. We wsi Rychalskie, której nazwa pochodzi od nazwiska właściciela tamtejszych ziem i fabryk, Polacy własnymi siłami wybudowali kościół i stworzyli szkołę z polskimi klasami. Mówiono po polsku w domach, ale poza domem po ukraińsku i rosyjsku. Polskość niełatwo było utrzymać, nie obchodzono świąt, nawet kapłan przychodził potajemnie, żeby ochrzcić dzieci.

Rodzina Krasnowskich to szlachta herbowa herbu Oksza. Krasnowscy walczyli o niepodległość Polski, biorąc udział w bitwach i powstaniach narodowych w latach 1768–1772, w roku 1794, 1831, 1863. Nasze dokumenty rodowe zostały utracone, pomimo że rodzina starała się je ukrywać w ruinach starego folwarku przed pracownikami NKWD i KGB. Dopiero w XX wieku mojemu tacie udało się dzięki archiwum w Żytomierzu przywrócić część archiwalnych materiałów dotyczących rodziny i krewnych.

Począwszy od 1831 roku aż po lata osiemdziesiąte XX wieku cała moja rodzina mieszkająca na Wołyniu cierpiała prześladowania. Praprapradziadek Józef Krasnowski (1831–1898) za udział w powstaniu styczniowym został zesłany do Pudożskiego Ujezdu w rejonie Archangielska. Jego brat Franciszek Krasnowski został stracony w żytomierskim zamku w 1864 roku za udział w zbrojnej rebelii. Później cała rodzina została zdeklasowana i pozbawiona szlachectwa. W Księdze Pamięci Obwodu Żytomierskiego zapisano, że w latach 1926–1937 dwudziestu sześciu członków rodziny Krasnowskich zostało wysiedlonych i straconych na podstawie artykułu 58. paragraf 10. – za prowadzenie działalności propagandowej wymierzonej przeciwko Związkowi Radzieckiemu.

Mój dziadek Anatol Krasnowski w latach 80. XX wieku starał się o stanowisko dyrektora w kijowskiej fabryce wyrobów azbestowo-cementowych. Akurat w 1982 roku, odwiedziła nas ciocia Maria z Wrocławia (z domu Krasnowska), jej mąż był oficerem Wojska Polskiego. A że był to czas obowiązywania stanu wojennego w Polsce, cała nasza rodzina była pod nadzorem KGB. Dziadek Anatol został „poproszony” o napisanie kolejnego życiorysu, ponieważ KGB zweryfikowało go negatywnie ze względu na pochodzenie i liczne działania przodków przeciwko władzy. Musiał odpowiadać na wiele pytań, m.in. dlaczego jego znajomi mają tylko polskie nazwiska, dlaczego nie są Ukraińcami, Rosjanami. Czy to nie jest aby tajna organizacja? Dziś może brzmi to zabawnie, ale wtedy w ten sposób łamano ludziom losy. Dodam, że dziadek nie został dyrektorem tej fabryki.

Obaj dziadkowie moich rodziców: mamy Jan Moroz i taty Włodzimierz Krasnowski w czasie II wojny światowej walczyli jako żołnierze Armii Czerwonej, obaj byli ranni – Jan na terenach Białorusi, Włodzimierz na terenach Polski. Mój tata Demetriusz Krasnowski w 2015 roku został zmobilizowany do Sił Zbrojnych Ukrainy i brał udział w wojnie z Rosją na wschodzie Ukrainy jako dowódca plutonu saperów. Był porucznikiem piechoty 14 brygady.
Ludzie czują się związani z miejscem urodzenia, w którym dorastali, w którym spoczywają ich bliscy. Dzisiaj moja rodzina mieszka w Kijowe. Obchodzimy polskie święta religijne i narodowe, dzielimy się opłatkiem, odwiedzamy groby bliskich, słuchamy orędzia prezydenta RP na Narodowe Święto Niepodległości, działamy w Domu Polskim w Kijowie. To daje nam poczucie jedności z Polską.

Polina Krasnowska
Tekst ukazał się w nr 22 (338), 29 listopada – 19 grudnia 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.