30. rocznica Aktu Pojednania we Lwowie

-a A+

Trzydzieści lat temu, 31 października 1989 roku po raz pierwszy zabrzmiały wspólne modlitwy Polaków i Ukraińców na zdewastowanych przez sowietów grobach Strzelców Siczowych na Cmentarzu Janowskim i polskich grobach wojskowych na Cmentarzu Orląt we Lwowie.

Byłem świadkiem powstania niezwykłej inicjatywy i uczestnikiem tego prawie już zapomnianego wydarzenia. Pewnego jesiennego wieczoru w domu znanego ukraińskiego poety i działacza społecznego Rościsława Bratunia (1927-1995) przy ul. Hrycaja 8 (d. Pawlikowskiego) zebrało się grono jego przyjaciół, ludzi reprezentujących różne pokolenia, z którymi wówczas, na falach „pierestrojki” starał się w sposób legalny zmienić rzeczywistość ówczesnego Związku Radzieckiego. Urodzony na Wołyniu Rościsław Bratuń, syn przedwojennego posła na Sejm II RP Andrija Bratunia, był jednym z inicjatorów powstania we Lwowie towarzystw kultury mniejszości narodowych, w tym Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. Przy poparciu ówczesnych środowisk demokratycznych Rościsław Bratuń zdobył mandat deputowanego Rady Najwyższej ZSRR i władze zmuszone były z nim się liczyć.

– Zbliża się 1 listopada, jedni u nas we Lwowie będą obchodzić rocznicę Czynu Listopadowego i proklamowania niepodległości Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, a drudzy pójdą ze świecami na cmentarze – powiedział wówczas Bratuń. – A my wcześniej, 31 października oddajmy hołd Strzelcom Siczowym i Orlętom. Już zaangażowałem do tej sprawy nasz „Memoriał”, ażeby wszystko było legalnie.

Pozarządowe Stowarzyszenie Memoriał oficjalnie zajmowało się badaniami historycznymi i propagowaniem wiedzy o ofiarach represji sowieckich w okresie stalinowskim.

31 października 1989 roku. „Akcja Pojednania” Polaków i Ukraińców na Cmentarzu Janowskim we Lwowie (fot. Lubomyr Krysa)

31 października w tym roku był dniem pochmurnym. Na Cmentarzu Janowskim zgromadziło się kilkadziesiąt osób ze strony polskiej i ukraińskiej. Przyszli też przedstawiciele Towarzystwa Kultury Żydowskiej im. Szolema Alejchema. Flagę polską trzymał Adolf Wisłowski, a flagę ukraińską, niebesko-żółtą, która wtedy była jeszcze nielegalną – ktoś z chłopaków z Towarzystwa Lwa, które zajmowało się renowacją pomników na Cmentarzu Łyczakowskim oraz współpracowało z Polakami.

Na zdewastowanej kwaterze Strzelców Siczowych, pod symbolicznym krzyżem z wieńcem cierniowym zapalono świece, złożono wieńce z polskimi szarfami i napisem po polsku „Braciom Ukraińcom – Lwowscy Polacy”. Głos zabrali Rościsław Bratuń, prezes TKPZL Leszek Mazepa i Jewhen Hryniw z „Memoriału”. Zabrzmiały modlitwy i pieśni religijne w dwóch językach. Stąd wszyscy udali się na Cmentarz Łyczakowski, gdzie lwowscy Polacy z pomocą pracowników „Energopolu” oczyszczali z gruzów zdewastowany Cmentarz Orląt. Był już zasadniczy zarys Grobu Nieznanego Żołnierza, gdzie zostały zapalone znicze, złożone kwiaty i wieńce z napisami w języku ukraińskim „Братам полякам – львівські українці». Po raz kolejny głos zabrali wyżej wymienieni, wzywając do porozumienia między Polakami i Ukraińcami, do współpracy w duchu dobrosąsiedztwa. Do wspólnej modlitwy dołączyła się obecna grupa sióstr zakonnych z Polski. Z obawy przed możliwością prowokacji nie było nikogo z księży.

Śp. Leszek Mazepa w książce „Rozmyślania i wspomnienia o Lwowie i Lwowiakach” (Wydawnictwo Kuriera Galicyjskiego, 2011) tak oceniał to wydarzenie: „Uważam, iż była to przyjaźń w duchu jedności walki w imię hasła „za wolność naszą i waszą”. Uważam, iż była to niezwykle ważna akcja w duchu pojednania, która była przyjęta przez obie społeczności ze zrozumieniem i uczuciem ulgi, że nareszcie coś w tym kierunku zaczyna się dziać”.

Zdjęcia z tej akcji pozostawił dla historii śp. Lubomyr Krysa, znany lwowski fotograf. Ja wtedy nagrywałem wystąpienia na dyktafon. Relacje o tych dwóch wydarzeniach przekazaliśmy do mediów za granicą. Na Cmentarz Orląt dotarła wtedy też telewizja z Polski.

Na początku XXI wieku po zaostrzeniu relacji polsko-ukraińskich oraz między Kościołem Łacińskim na Ukrainie a Ukraińskim Kościołem greckokatolickim na tle niechęci zwrotu kilku kościołów rzymskim katolikom grupa inteligencji lwowskiej ze środowiska Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu (UKU) i niezależnego ukraińskiego czasopisma kulturoznawczego „Ї” we Lwowie powtórzyła wspomnianą wyżej akcję lwowskich Ukraińców i Polaków sprzed ponad 10 lat. Tym razem z udziałem ówczesnych hierarchów kościelnych – arcybiskupa lwowskiego kardynała Mariana Jaworskiego i zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego arcybiskupa większego kardynała Lubomyra Huzara. Dołączyły też władze, intelektualiści z Polski i Ukrainy.

W tym roku 1 listopada znów nie zabraknie wspólnych modlitw na polskich i ukraińskich mogiłach wojskowych, polskich i ukraińskich we Lwowie.

Konstanty Czawaga

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.