Ateny Wołyńskie – w 200. rocznicę przekształcenia Gimnazjum Wołyńskiego w Liceum (1819–2019)

-a A+

W roku 2019 mija dwieście lat od przekształcenia Gimnazjum Wołyńskiego, dzieła życia Tadeusza Czackiego, w Liceum.

Wysoki poziom wychowawczo-dydaktyczny placówki powstałej zaledwie kilkanaście lat wcześniej, bo w 1805 roku, sprawił, że transformacja ta, dająca szkole wyższą rangę, była w pełni uzasadniona. Wzmacniała też jej nadzieję na uzyskanie statusu uczelni wyższej, jaką w istocie Liceum Wołyńskie stawało się.

Nowa uczelnia rozpoczęła swą działalność w styczniu 1819 roku, a dyrektorował jej profesor Michał Ściborski; dniem 1 września tego roku na czele szkoły stanął profesor Alojzy Feliński. Tu można dodać, że jesienią roku następnego odbyła się w Krzemieńcu wieńcząca tę nominację uroczystość. Obecny na niej był podróżujący wówczas po Wołyniu Wojciech Bogusławski (1757–1829) – twórca polskiej sceny narodowej, który ze wzruszeniem wysłuchał (jako autor libretta) wykonanych przez zespół muzyczny dwóch arii z Krakowiaków i Górali.

Liceum, podobnie jak i Gimnazjum podlegało Wileńskiemu Okręgowi Szkolnemu (Naukowemu) – tzw. Kuratorii Wileńskiej, z tego to powodu stosowny dokument określający status nowej szkoły został podpisany przez Szymona Malewskiego – rektora Uniwersytetu Wileńskiego. Był to Proiekt do ogólnych prawideł dla Lyceum Wołyńskiego w Krzemieńcu; Gymnazyum Wołyńskie przez osobne ustawy dnia 29. Lipca 1805 roku Naywyżey potwierdzone, z powodu urządzonych w wyższym stopniu nauk i rozszerzonych w nim zakładów, zamienia się w Lyceum. Celem jego powołania jest większe usposobienie młodzi, do rozmaitych części służby kraiowey. Należy podkreślić, że Liceum było w istocie kontynuacją swego poprzednika, bowiem ustawy dla gymnazyum Wołyńskiego nadane, zachowuią się w całey mocy dla Lyceum. Zmieniła się jedynie nieznacznie struktura organizacyjno-programowa: cztery dawniejsze klasy początkowe przekształciły się w oddział nauk niższych, na wzór czteroletniej szkoły powiatowej. Dla klasy pierwszej dokument przewidywał następujące przedmioty: arytmetykę, geografię i naukę moralną, dla drugiej – gramatykę języka polskiego i łacińskiego, dla trzeciej – literaturę i naukę moralną, wreszcie dla czwartej – fizykę i matematykę. Etat nauczycielski został tu określony na 20 godzin tygodniowo. Ponadto, oddzielnie były prowadzone zajęcia z języków: rosyjskiego, francuskiego i niemieckiego oraz z rysunków – tu nauczyciele zostali zobowiązani jedynie do 12 godzin zajęć w tygodniu. Co więcej, w oddziale nauk niższych miały być zapewnione lekcje religii, a to według tych samych przepisów, które obowiązywały kapelanów, gdy szkoła była stopnia gimnazjalnego.

Oddział nauk wyższych stanowiły kursy pobierane w Liceum. Były one następujące:

1. Fizyczno-matematyczne, dwuletnie obejmujące matematykę z geometrią praktyczną, matematykę wyższą, trygonometrię kulistą i astronomię, fizykę, chemię i mineralogię, botanikę i zoologię oraz architekturę i rysunki topograficzne,
2. Moralno-polityczne, także dwuletnie, na które składały się: prawo przyrodzone polityczne i ekonomika polityczna, prawo rzymskie i krajowe, logika i filozofia moralna, historia powszechna i statystyka,
3. Literatury, jednoroczne, obejmujące wymowę, poezję i literaturę polską, język i literaturę rosyjską, język i literaturę grecką, język i literaturę łacińską, gramatykę powszechną i bibliologię (tu realizacja programu należała do bibliotekarza).

Dla wymienionych trzech kursów etat wykładowcy został ustalony na 18 godzin tygodniowo.

Oddzielną grupę zajęć stanowiły języki, przyiemne sztuki i gimnastyczne ćwiczenia, więc: francuski, niemiecki, włoski, angielski, rysunki, muzyka, tańce, fechty (czyli szermierka), konna jazda, pływanie. Tu nauczycielski tygodniowy wymiar godzin był zmniejszony do 6.

Ustanowiono przy Liceum także Konwikt dla ubogiej młodzieży (dla 50 uczniów), Szkołę geometrów skarbowych (zwaną też Instytutem geometrów), Szkołę praktycznej mechaniki, Szkołę malarstwa i architektury, Szkołę wiejskiego gospodarstwa, Szkołę chirurgów i akuszerii, Szkołę weterynarii, Seminarium nauczycieli parafialnych (dla 12 uczniów), wreszcie Instytut guwernantek.

Najbardziej ambitnie przedstawiały się w ogólnym choćby zarysie dwie z wyżej wymienionych: Szkoła chirurgów i akuszerii, którą składać maią nauczyciele chirurgii teoretycznéy i praktycznéy, nauczyciel anatomii i operacyi, nauczyciel sztuki położniczéy (osobno dla tej szkoły miał być utworzony szpital dla chirurgii o 9 łóżkach, a dla położnictwa – 3) oraz Szkoła weterynarii, dla której przewidywano nauczyciela Weterynarza, pomocnika, kowala i klinikę bydlęcą.

Jak widać, program nowo ustanowionego Liceum był nadzwyczaj szeroko zakrojony, co przy sprzyjających okolicznościach, ale też i w dłuższej perspektywie, dawało szansę na jego pełną, zakończoną sukcesem realizację, samej szkole zaś – stanie się uczelnią stopnia uniwersyteckiego w całym tego słowa znaczeniu. Niemniej, już od początku swego istnienia Liceum prezentowało wysoki poziom nauczania, pozwalający wielu jego absolwentom myśleć o kontynuowaniu nauki w zagranicznych uczelniach wyższych. Bywało też, że niektórzy absolwenci szkoły, ze względu na doskonałe przygotowanie tak merytoryczne, jak i ideowe, podejmowali naukę w Liceum jako jego wykładowcy – wymienić tu należy choćby Grzegorza Hreczynę, prowadzącego katedrę nauk matematycznych oraz Józefa Korzeniowskiego, wykładowcę literatury, znanego dramatopisarza i powieściopisarza.

Rosła więc nadal i zataczała coraz szersze kręgi renoma szkoły. Rzecz jasna, że jej na wskroś polski charakter i panujący wśród młodzieży duch patriotyczny nie mogły się podobać nie tylko lokalnym rosyjskim władzom, ale też i Petersburgowi. Tym bardziej, że działalność powstałego w Wilnie Zgromadzenia Filaretów była w Krzemieńcu nie tylko znana, ale też i silnie pobudzająca świadomość patriotyczną tamtejszej młodzieży szkolnej. Płynące z Litwy nowinki i idee Tomasza Zana inspirowały do działania krzemienieckich uczniów, którzy na wzór wileński zaczęli tworzyć podobne koła, a sprzyjał temu Tomasz Jentz, profesor fizyki w Liceum, także doskonały mówca, cieszący się mirem wśród słuchaczy. Represje ze strony władz wobec tej niebłagonadiożnej (nieprawomyślnej) działalności nie były tu tak srogie, jak zastosowane w tym samym czasie wobec np. stowarzyszenia Czarnych Braci w Krożach na Żmudzi. Niemniej, nie tylko profesor Jentz, ale też i uczeń Marian Piasecki nie uniknęli, za propagowane postawy i głoszone poglądy, więzienia w Wilnie.

Jak wyżej wspomniano, nie dla wszystkich chętnych, ze względu na dość wysokie opłaty, Liceum Wołyńskie było dostępne. Ci z uboższych rodzin mogli starać się o umieszczenie na funduszu edukacyjnym – w tym celu należało złożyć do władz szkolnych specjalną prośbę popartą odpowiednimi zaświadczeniami odnośnie stanu majątkowego, a w zasadzie nie posiadaniu takowego.

Należy dodać, że przy liceum znajdowała się, utworzona wcześniej staraniem Tadeusza Czackiego, z biegiem lat rozwijana świetna biblioteka (jej dumą była Regia – czyli Bibliotheca Polona Stanislai Augusti Regis Poloniae, zawierająca cenne inkunabuły). W 3. dekadzie XIX stulecia szkolna książnica ukształtowała się ostatecznie gromadząc unikatowe edycje wybranych dzieł, stanowiąc podstawę działalności oświatowej realizowanej nie tylko w samym Krzemieńcu, ale także poza tym ośrodkiem miejskim, a nawet poza Wołyniem.

Biblioteka licealna obejmowała edycje z wieków XVI, XVII i XVIII, pochodzące z oficyn, które miały swe siedziby w licznych miastach ówczesnej Rzeczypospolitej, a więc: w Braunsbergu (Braniewie), Częstochowie, Gdańsku, Jarosławiu, Kaliszu, Krakowie, Lublinie, Lwowie, Oliwie, Poczajowie, Poznaniu, Przemyślu, Sandomierzu, Warszawie, Wilnie i Zamościu. Pojawiały się także unikatowe pozycje tłoczone w oficynie drukarskiej Michała Buka w Lesznie.

Liczne były też zgromadzone w bibliotece zagraniczne wydania ksiąg pochodzących z takich ośrodków europejskiego edytorstwa jak Amsterdam, Antwerpia, Augsburg, Awinion, Bazylea, Genewa, Halle, Kolonia, Lipsk, Lyon, Neapol, Norymberga, Padwa, Paryż, Praga, Rzym, Strasburg, Trnava, Wiedeń czy Wrocław. Starsze księgi były drukowane przede wszystkim w języku łacińskim, późniejsze zaś wydania – częściej po polsku. Zagraniczne edycje, w zależności od siedziby wydawcy, drukowane były po francusku, hiszpańsku, niemiecku czy włosku. Tematyka ksiąg z tej kolekcji była rozległa: religijna, teologiczna, były też w niej podręczniki greki i łaciny oraz retoryki, zbiory panegiryków pisanych prozą albo wierszem, dzieła hagiograficzne, historyczne, medyczne, wreszcie utwory autorów antycznych – m.in. Homera, Owidiusza, Tacyta, Wergiliusza.

Z czasem, biblioteka szkoły została wzbogacona także własnymi, dziś unikatowymi edycjami, tłoczonymi we własnej drukarni, którą objął w 1817 r. jako filię warszawski wydawca i księgarz Natan Glücksberg. Liczba tytułów tych własnych edycji (sprawozdania szkolne, regulaminy, mowy okolicznościowe czy rozprawy profesorów), wydawanych także w językach obcych, najprawdopodobniej nie przekroczyła setki.

W sprawie gromadzenia zbiorów bibliotecznych szkoły specjalne pismo Do Bibliotekarza Lyceum Wołyńskiego W. Pawła Jarkowskiego wystosował w roku 1819 dyrektor Gimnazjum, Michał Ściborski. Zawarł w nim polecenia księcia Adama Jerzego Czartoryskiego odnośnie sporządzenia rejestru dzieł, które mają być nabyte w Paryżu bądź na aukcyach publicznych, bądź u pierwszych wydawców. Na zakup książek książę przeznaczył 700 rubli srebrem, zaś pism periodycznych – 300. Kwota 100 rubli została przez niego przyznana na oprawy introligatorskie dzieł. W 1824 r. biblioteka Liceum Wołyńskiego liczyła, jak podaje Wiadomość o bibliotece Lyceum Krzemienieckiego i onej porządku udzielona przez jej bibliotekarza Pawła Jarkowskiego Joachimowi Lelewelowi roku 1825, prawie 31 tys. woluminów. Niebawem jej stan znów się powiększył, gdyż w roku 1825 przejęła ona biblioteczne zbiory uległego kasacie klasztoru bazylianów w pobliskim Poczajowie.

Książnica ta – licząca ostatecznie 24379 dzieł w 34378 tomach (wydania wielotomowe i dublety), wraz z szafami (do dziś zachowanymi), pochodzącymi po części z królewskiej biblioteki z warszawskiego zamku, opuściła Krzemieniec w następstwie likwidacji szkoły.

Działał też nadal (od 1805 r.) przyszkolny ogród botaniczny, prowadzony z rozmachem europejskim, którego założycielami i prominentnymi badaczami byli profesorowie Franciszek Scheidt i pochodzący z Innsbrucku Willibald Besser. Ogród ten, o powierzchni ok. 2,5, ha zainicjował powstanie ośrodka botanicznego w Krzemieńcu – można rzec – krzemienieckiej szkoły botanicznej, co było unikatowym zjawiskiem dydaktyczno-naukowym polskiej florystyki. Znamienne, że ogród ten był trzecim powstałym na dawnym obszarze Rzeczypospolitej – po wileńskim (1781 r.) i krakowskim (1783 r.).

Uczelnia krzemieniecka, ze względu na ścisłe powiązania administracyjno-naukowe oraz programowe z Cesarskim Uniwersytetem Wileńskim miała w tej kwestii dobry start. Łączyła ona ponadto naukowe ośrodki Wilna i Krakowa, zwłaszcza gdy z tego drugiego miasta przybyła do Krzemieńca pierwsza kadra wykładowców – wkrótce wybitnych badaczy z dziedziny przedmiotów przyrodniczych, prowadzących na Wołyniu i Podolu zakrojone na szeroką skalę badania terenowe. To dzięki nim szkoła w krótkim czasie znalazła się w kręgu europejskiego środowiska naukowego. Kolejnym wybitnym botanikiem pracującym w krzemienieckiej uczelni w latach 1818-32 był Antoni Andrzejowski (1785-1868), uczeń dwóch poprzednich i student Uniwersytetu Wileńskiego. W efekcie przedmiot, jakim była botanika, zaczęto traktować jako dyscyplinę naukową, a nie – jak często dotychczas bywało –praktycznie pojmowane ogrodnictwo.

Trwałym dorobkiem krzemienieckich botaników Liceum Wołyńskiego są ich pionierskie, uznane w świecie publikacje, jak np. oraz Enumeratio plantarum hucusque in Volhynia, Podolia, Gub. Kiioviensi, Bessarabia cis-tyraica et circam Odessam collectarum, simul cum observationibus in primitias Florae Galiciae Austricae, Wilno 1822, słownik botaniczny zatytułowany Nauka wyrazów botanicznych, Warszawa 1825 czy obszerna praca Nazwiska roślin Grekom starożytnym znanych na język polski przetłumaczone, którą wydano w drukarni Antoniego Marcinowskiego w Wilnie w 1827 r..

Znaczenie krzemienieckiego ogrodu botanicznego rozumiał Szymon Malewski, rektor Uniwersytetu Wileńskiego, i choć uważał, że zakrojony na uniwersytecką formułę ogród jest zbyt okazały jak na potrzeby Liceum Wołyńskiego, to ze względu na jego walory dydaktyczno-naukowe jest godny wsparcia. Zdanie to wyraził w 1819 r. w liście do księcia Czartoryskiego, kuratora wileńskiego okręgu szkolnego. Niestety, z chwilą likwidacji Liceum Wołyńskiego zagładzie uległ i jego ogród botaniczny.

Lata 20. XIX w. to ostatnia dekada świetności szkoły, która dzięki wybitnej kadrze wykładowców, bogatemu wyposażeniu dydaktycznemu oraz ambitnemu programowi edukacyjnemu osiągnęła bardzo wysoki poziom. Opuścili ją liczni absolwenci, którzy po rozjechaniu się po kraju i świecie wystawiali jej chlubne świadectwo swą pracą dla rozbitego na zabory kraju, i talentami, których owoce wzbogacały kulturę uniwersalną. Wymienić tu więc należy najbardziej znanych z nich, a są to w porządku alfabetycznym: Antoni Andrzejowski – przyrodnik, botanik, geolog, pisarz i pamiętnikarz (autor Ramot Starego Detiuka o Wołyniu), Józef Antoni Beaupré – lekarz, przyjaciel Juliusza Słowackiego, Piotr Chlebowski – nauczyciel, pedagog i matematyk, nauczyciel Zygmunta Krasińskiego, dalej Maurycy Gosławski – poeta romantyczny, uczestnik kampanii tureckiej, powstaniec 1830 r., Mikołaj Jełowicki – pisarz, dziennikarz, kapitan jazdy wołyńskiej w powstaniu listopadowym, Józef Korzeniowski – dramatopisarz i powieściopisarz, Antoni Malczewski – poeta, prekursor romantyzmu, August Olizarowski – dramatopisarz, Olizarowie: Narcyz – senator i kasztelan Królestwa Polskiego, poseł na Sejm w 1831, działacz polityczny Wielkiej Emigracji, pisarz, publicysta i malarz oraz Gustaw – publicysta, poeta i pamiętnikarz, Tomasz (Tymko) Padura, autor słów znanej pieśni „Hej, sokoły”, Stanisław Worcell – działacz polityczny, publicysta, powstaniec 1830 r., wreszcie Tymon Zaborowski – poeta.

Nadszedł rok 1830 – jak się okazało, zgubny nie tylko dla istnienia Liceum Wołyńskiego. Wpierw wybuchła w mieście epidemia cholery, która spowodowała opustoszenie miasta poprzez tłumne wyjazdy młodzieży na prowincję, niebawem wybuchło w Warszawie powstanie, co spowodowało przerwanie działalności szkoły. Panujący wówczas Mikołaj I potraktował jego wybuch, ale też i powszechne patriotyczne nastawienie Polaków na ziemiach zabranych, jako rażącą niewdzięczność za okazywaną im imperatorską łaskawość, zwłaszcza wobec przychylności dla rozwoju polskiego szkolnictwa, mimo że uczniowie i profesorowie Liceum Wołyńskiego do powstania się nie przyłączyli. Jednak atmosfera w Krzemieńcu była wówczas wybitnie patriotyczna, a młodzież szkolna, która miała przecież zajęcia z szermierki i jazdy konnej, czuła się przynajmniej wstępnie wojskowo przysposobiona. Nie miała jednak bezpośredniej okazji wstąpienia pod sztandary, gdyż operujący na Wołyniu korpus generała Józefa Dwernickiego, liczącego zresztą na przyłączenie się ochotników, po nieudanej bitwie pod Boremlem zaniechał dalszej walki i szybkim marszem zmierzał ku granicy austriackiej, po przekroczeniu której został rozbrojony. Niemniej, władze carskie pilnie obserwowały krzemienieckie nastroje i nawet podejrzewały (zapewne też i nie bezpodstawnie), że w szkolnej kuźni szkoły mechaników była wyrabiana broń dla powstańców. Decydujący był jednak sam fakt zbrojnego wystąpienia Polaków. Władca Rosji spowodował więc wydanie 21 sierpnia 1831 roku rozkazu zamknięcia szkół - czyli zakładów naukowych - na Wołyniu, Podolu i Kijowszczyźnie. W ten sposób przestało istnieć nie tylko Liceum w Krzemieńcu, ale łącznie 248 szkół na wymienionych terenach; pozostało niespełna 20 niższych lokalnych placówek szkolnych. Wielką stratą było zamknięcie w tymże roku uniwersytetu w Wilnie.

Likwidacja Liceum Wołyńskiego stała się okazją do faktycznego rabunku jego mienia przeznaczonego dla nowo powstającego w Kijowie Uniwersytetu św. Włodzimierza. Tam to została przewieziona z Krzemieńca biblioteka z wraz z bogatymi licealnymi, stanowiącymi wyposażenie gabinetów naukowych (botanicznego, fizycznego, laboratorium chemicznego, mechaniki, mineralogicznego, numizmatycznego – ok. 18000 eksponatów, sztuki i zoologicznego) zbiorami. Spisy wywózkowe objęły zresztą i drobniejsze, gospodarskie wyposażenie szkoły, sprzęty, naczynia, nawet… pułapki na myszy. Nie oparła się jej również znaczna część krzemienieckiego ogrodu botanicznego – wykopane nie tylko mniejsze rośliny, ale też krzewy i większe nawet drzewa zostały przewiezione nad Dniepr dla utworzenia ogrodu botanicznego przy powstającym tam uniwersytecie. Transporty policealnego mienia trwały długie miesiące i zakończyły się w roku 1834; pewna część zbiorów uległa rozproszeniu, uszkodzeniu, a nawet zniszczeniu. Szczególnie zaś podczas przewozów na trasie liczącej ponad 400 kilometrów ucierpiały okazy z ogrodu botanicznego. Do Kijowa wyjechało z Krzemieńca także 16 z 20 pracujących tam profesorów. Dodać tu należy, że opiekę nad pochodzącym z Krzemieńca księgozbiorem sprawował tam jej dawny bibliotekarz, wspominany wyżej Paweł Jarkowski, pozostający w Kijowie aż do swej śmierci. Udał się także tam i Willibald Besser, który w proteście wobec likwidacji jego dzieła – ogrodu botanicznego w Krzemieńcu, prowadził jako profesor botaniki wykłady nie w języku rosyjskim, a po… łacinie. Po kilku zresztą latach powrócił do Krzemieńca, gdzie wkrótce zmarł.

W grudniu 1832 roku trwające zaledwie 13 lat Liceum Wołyńskie przestało istnieć. Policealne gmachy, wraz z dawnym szkolnym kościołem, zostały przejęte z chwilą likwidacji szkoły przez carskie ministerstwo oświecenia.

Jan Skłodowski
Tekst ukazał się w nr 19 (335), 16–28 października 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.