Goście z Polski na Dniach Polskiej Kultury w Iwano-Frankiwsku

Goście z Polski na Dniach Polskiej Kultury w Iwano-Frankiwsku

Na Dni Kultury Polskiej w Iwano-Frankiwsku, które odbyły się w dniach 28-29 maja, przyjechali, poza Polskim Teatrem Ludowym ze Lwowa, również goście z Polski.

Drugiego dnia na Koncercie Polskiej Muzyki i Tańca wystąpił zespół Istebna z Istebnej. Publiczność miała też okazję skosztować polskiej kiełbasy i żurku. Tradycyjną polską zupę przygotował Krzysztof Pawlak z fundacji Piastun. Dzień wcześniej, w audycji nadanej przez Radio Kurier do Radia Wnet i Radia Warszawa, Maria Motyka z Istebnej i Krzysztof Pawlak opowiadali o swoich związkach ze Stanisławowem. Rozmawiał Wojciech Jankowski.

Opole to miasto bardzo związane ze Stanisławowem

Krzysztof Pawlak, prezes fundacji Piastun z Opola

Krzysztof Pawlak, prezes fundacji Piastun z Opola

Co łączy fundację Piastun z Istebną?
Istebna jest wyjątkowym miejscem w Polsce. Trzeba tam być, żeby to zrozumieć. Tam ludzie rodzą się z muzyką w sercu. Tam naprawdę nie potrzeba im nut i zapisu nutowego, żeby tę muzykę wykonywać. Śmieją się ludzie, że tam jak się ktoś rodzi, dostaje zamiast smoczka do poduszki skrzypce, a jak dostaję smoczek, to w kształcie skrzypiec. Taka legenda krąży w Polsce. Skąd my się znamy? Fundacja Piastun mieści się w Opolu, a Istebna leży około 200 km od Opola. Tereny, gdzie znajduje się Istebna, to są ulubione miejsca spotkań młodych ludzi, których przodkowie pochodzą ze Stanisławowa i okolic. Opole to miasto bardzo związane ze Stanisławowem i tam od dziesięciu lat organizujemy nasze szkoły liderów, gdzie młodzież ze Stanisławowa może w naturalny sposób przebywać w otoczeniu tej kultury. Jest wiele przyjaźni między młodzieżą ze Stanisławowa a członkami zespołu Istebna. Nie pamiętamy nawet po raz który już tu jesteśmy. Na przykład w czasie Bożego Narodzenia występowaliśmy tu z kolędami. Łączy nas z Centrum Kultury Polskiej to, że byliśmy wspólnie – i przedstawiciel fundacji, i zespół Istebna – na otwarciu Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w maju 2013 roku. Grali na schodkach przed wejściem, kiedy była przecinana wstęga.

Wspomniał Pan, że w Opolu mieszka wielu przesiedleńców ze Stanisławowa. Czy to drugie, trzecie pokolenie czuje związek ze Stanisławowem?
Bardzo, nie zawsze niestety mają możliwość przyjechać tu. Staramy się w naszej organizacji stworzyć te warunki. Udało nam się zabrać kilkudziesięciu wolontariuszy z Opolszczyzny, których dziadek lub pradziadek właśnie są przesiedleńcami stąd. Oni w swoich szkołach, w swoim środowisku organizują różne projekty na rzecz zachowania łączności z Polakami na Kresach. Jest taka grupa na Opolszczyźnie – my z nimi współpracujemy i szkoły liderów, o których już wspomniałem, odbywają się właśnie w takiej grupie – czyli ekipa w jakiś sposób spokrewniona z tym regionem i młodzież o polskim pochodzeniu ze Stanisławowa.

Jakie fundacja ma plany na najbliższy czas?
Chcemy przede wszystkim utrzymać to, cośmy zapoczątkowali kilka lat wcześniej, żeby jednak te projekty mogły się odbywać. Jesteśmy przekonani o wartości tych spotkań. One zmieniają coś w świadomości młodych ludzi. Ma to znaczenie dla historii, tradycji, zachowania kultury polskiej, ale także wzajemnej integracji. Powiem jeszcze o jednym ważnym wydarzeniu, które odbyło się we wrześniu 2015 roku. Udało nam się przekazać do kolegiaty Potockich, gdzie obecnie znajduje się Muzeum Sztuki Przykarpacia, napisy pod eksponatami. Ufundowaliśmy tabliczki metalowe, trwałe w trzech językach – w polskim, angielskim i ukraińskim. Dzięki temu jest to jedyne miejsce tu w regionie związane z kulturą i historią Polski, które ma napisy w języku polskim.

To fantastyczna inicjatywa. Dziękujemy za rozmowę.

Siuści chrobok w charapuciu

Maria Motyka, kierownik zespołu Istebna

Po raz który już jesteście w Stanisławowie?
Do Stanisławowa przyjechaliśmy już piąty albo szósty raz. Pierwszy raz byliśmy na otwarciu Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w 2013 roku. Każdy przyjazd to jest coś nowego dla nas i niesamowite przeżycie. Jesteśmy znakomicie przyjmowani i cieszymy się, że możemy zaprezentować naszą kulturę tutaj.

A jaką kulturę Państwo prezentują?
Zespół Istebna jest z Istebnej. Jest to miejscowość położona w Beskidzie Śląskim. Na styku trzech granic: Polski, Czech i Słowacji. Jest to kultura górali śląskich, beskidzkich. Mówimy specyficzną gwarą, gdzie twarde głoski sz, cz, ż są zmiękczane, tak jak w Czechach czy na Słowacji – to ze względu na bliskość tych granic, mówi się ś, ć, ź…

Poproszę zatem o powiedzeniu czegoś w Pani gwarze.
Na przykład zdanie chrząszcz brzmi w trzcinie to w naszej gwarze siuści chrobok w charapuciu. To jest właśnie przykład naszej gwary i zmiękczenie twardych głosek, które w języku polskim są trudne do wymówienia dla niektórych. Wykonujemy tańce z Beskidu Śląskiego, takie jak łowiynziok, kapusta, placki, błogosławióny, fyrtum pyrtum. W tym śpiewie można wychwycić gwarę, o której wspomniałam.

Jak publiczność w Stanisławowie reaguje na Państwa występy?
Zawsze przyjmowani jesteśmy serdecznie i bardzo się podoba. Znowu zostaliśmy zaproszeni.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 11 (255) 17-29 czerwca 2016

X