Europa igra z pokojem?

Obserwując poczynania głównych przywódców Europy, czyli Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii, od momentu aneksji Krymu przez Rosję, odnoszę wrażenie, że stracili oni instynkt samozachowawczy. Na ile można jeszcze pozwolić Putinowi, aby rzeczywiście przejrzeli na oczy i zrozumieli, że taka polityka przeczy podstawowym wartościom demokracji i prowadzi do niebezpiecznej eskalacji konfliktu przez Rosję.

Mam nadzieję, że ostatnia ofiara w postaci śmierci 298 niewinnych pasażerów malezyjskiego samolotu, strąconego przez separatystów, zmusi Europę do stanowczych działań, pozbawiających Rosję możliwości rozgrywania swoich imperialnych interesów kosztem Ukrainy.

Jest wręcz niezrozumiałe, jak można było dopuścić aby słabe gospodarcze państwo, jakim jest Rosja, narzucało swoją wolę Unii Europejskiej. Rosja, której potencjał gospodarczy to tylko 13% potencjału Unii Europejskiej, doprowadziła do zakorzenienia się stereotypu w głowach głównych przywódców UE, że to oni bardziej potrzebują Rosji niż Rosja ich, co w porównaniu z możliwościami UE jest absurdalnym myśleniem. Polityka układania się z Rosją [Putinem] okazała się kompletną klęską. Ten styl polityki uprawiają szczególnie Niemcy, Francja, Włochy, Węgry oraz Wielka Brytania. Czas pokazał, że Rosja z pojedynczymi krajami UE rozgrywa swoje interesy i tym samym żeruje na niespójności Wspólnoty, z czego myślę, że w końcu politycy europejscy wyciągną stosowne wnioski i przyspieszą integrację polityczną.

Inną sprawą są sankcje wobec Rosji za jej awanturniczą politykę. Jak obliczyli analitycy ekonomiczni, totalne sankcje gospodarcze wobec Rosji uczyniłyby ją w ciągu 5 – 7 miesięcy bankrutem. Jednak nikt tego nie chce i słusznie, gdyż konsekwencje tego byłyby nieprzewidywalne.

Uważam, że polityka sankcji powinna być prowadzona w sposób wybiórczy, a jednocześnie skuteczny. UE swoją polityką powinna doprowadzić do tego, żeby elity Rosji doszły same do wniosku, iż polityka Putina szkodzi ich interesom w świecie i to one doprowadziłyby do jego usunięcia. Jak wiadomo rosyjski system finansowy jest słaby i zależny od kapitału światowego. Tu głównym „hamulcowym” w zastosowaniu sankcji jest David Cameron, chcący chronić londyńskie City, które jest głównym strumieniem pieniądza dla Rosji.

Dlaczego nikt nie pomyślał ile dzieci rosyjskich elit politycznych czy finansowych kształci się i mieszka w Europie i USA? Jest ich co najmniej kilkadziesiąt tysięcy. Dla przykładu dwie córki Putina w Niemczech czy córka Ławrowa w USA. Ciekawa byłaby reakcja Rosji gdyby cofnięto, w ramach sankcji, tym obywatelom Rosji możliwość pobytu na „zgniłym zachodzie”. Jestem pewien, że dotkliwość tego posunięcia byłaby o wiele większa i wszystkie do chwili obecnej wprowadzone restrykcje.

W tle rozważań na temat Rosji jest Ukraina, która w chwili obecnej jest przedmiotem, a nie podmiotem, którym byłaby przy prowadzeniu normalnej polityki przez poprzednią administrację Ukrainy. Niemalże wszyscy politycy ukraińscy winni są doprowadzenia tego kraju do bankructwa i powinni, jak tylko sytuacja w kraju się poprawi, być pociągnięci do odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej. Kto jak nie oni i administracja przez nich mianowana doprowadzili do korupcji i kradzieży majątku państwowego na masową skalę. Stan armii ukraińskiej jest widoczny w chwili obecnej przy walkach z separatystami. Jak to możliwe, że armia i straż graniczna nie potrafią chronić swoich wschodnich terytoriów? Jak to jest, że milicja w obwodzie donieckim i ługańskim, biernie odnosi się do separatystów i łamaniu przez nich prawa, a wręcz im sprzyja? To niestety skutki katastrofalnego zarządzania krajem przez polityków, którzy za nic mają własny kraj myśląc tylko o własnych korzyściach. Wiarygodne informacje mówią, że armia ma tylko 10% potencjału, który może wykorzystać, pozostałe 90% jest niestety niezdatne do użytku z rożnych powodów.

Nie jest tajemnicą, że zdecydowana większość żołnierzy to ludzie ze świeżego zaciągu, pochodzący z zachodniej i centralnej Ukrainy. Ci ludzie często zadają sobie pytanie: dlaczego mają walczyć w obronie ziem wschodniej Ukrainy, skoro jej mieszkańcy w większości opowiadają się za separatystami i Rosją? To są bardzo trudne pytania dla tych ludzi. Sytuacji kraju nie ułatwia też ścisła penetracja Ukrainy przez służby specjalne Rosji [KGB, GRU] z racji wcześniejszej wieloletniej ich współpracy.

Rosja świadoma słabości swojego sąsiada gra na maksymalne osłabienie gospodarcze Ukrainy, kompromitacje nowego prezydenta i jednocześnie terroryzuje Europę bronią energetyczną, testując jej cierpliwość.

Chyba nadszedł czas, aby w tej grze Europa powiedziała: sprawdzam!

Jan Wlobart
Tekst ukazał się w nr 14-15 (210-211) za 19-28 sierpnia 2014

X