Droga na Księżyc – Apollo 11

Droga na Księżyc – Apollo 11

21 lipca 1969 r. człowiek zrobił mały krok, ale ludzkość – wielki. Po raz pierwszy stopa ludzka stanęła na innym niż Ziemia ciele niebieskim – Księżycu. Był to udany element wielkiego planu podboju kosmosu przez USA. Program zdobycia Księżyca przez statki załogowe nosił nazwę „Apollo”.

W 1961 roku prezydent John Kennedy ogłosił, że Amerykanie wylądują na Księżycu przed upływem dekady. Naukowcy musieli zbudować rakietę na tyle silną, by doleciała do Księżyca oraz statek kosmiczny zdolny odbyć tę podróż w obie strony. Pomocne okazały się doświadczenia twórcy rakiety V2, Wernhera von Brauna.

 Zbudowano gigantyczną rakietę Saturn V, która miała wynieść statki kosmiczne Apollo. Rakieta wraz z modułem załogowym mierzyła 111 metrów wysokości, a całkowita masa startowa wynosiła około 3000 ton. Start nastąpił w dniu 16 lipca 1969 r. z Centrum Lotów Kosmicznych na Przylądku Canaveral. Początek lotu Apollo 11 spędził na orbicie okołoziemskiej, następnie udał się w trasę liczącą 384 400 km. Ponieważ lądownik znajdował się pod modułem załogowym, wykonano operację polegającą na tymczasowym odłączeniu modułu księżycowego, obrocie reszty statku o 180° i ponownym przyłączeniu lądownika, który teraz umieszczony był z przodu. Po trzech dniach Apollo 11 wszedł na orbitę Księżyca. Armstrong i Aldrin przeszli do modułu księżycowego, który został odłączony i rozpoczął historyczne lądowanie. Astronauci wylądowali na Księżycu 20 lipca 1969 roku. Wkrótce Neil Armstrong przekazał Ziemi radosną wiadomość – „Orzeł wylądował”.

 Pobyt na powierzchni Księżyca

21 lipca 1969 r., o godz. 02:56 czasu uniwersalnego, Armstrong zszedł po drabince i postawił stopę na pokrytej pyłem powierzchni Srebrnego Globu, wygłosił słowa, które przeszły do historii: „To jest mały krok człowieka, ale wielki krok ludzkości”. Następnie wyszedł Aldrin i obaj astronauci przeprowadzili badania naukowe, ustawili amerykańską flagę i zebrali ok. 20 kilogramów skał księżycowych. Umieścili też tabliczkę z następującymi słowami: „W tym miejscu ludzie z planety Ziemia po raz pierwszy postawili stopę na Księżycu. Lipiec 1969. Przybywamy w pokoju dla dobra całej ludzkości”.

 Po 21 godzinach spędzonych na Księżycu astronauci weszli do lądownika i powrócili do modułu załogowego, gdzie czekał na nich Michael Collins. Droga powrotna minęła bez przeszkód. 24 lipca 1969 r. statek Apollo 11 osiadł na Oceanie Spokojnym i obecnie jest eksponatem w National Air and Space Museum w Waszyngtonie.

Załoga Apollo 13: – James A. Lovell, John L. Swigert i Fred W. Haise (pl.wikipedia.org)Po misji Apollo 11 na Księżycu lądowało jeszcze pięć statków z załogą ludzką. Jednak najbardziej dramatyczną była trzecia z kolei misja – Apolla 13 (niech ktoś powie, że 13 nie jest liczbą feralną). Start misji nastąpił 11 kwietnia, 1970 o godzinie 19:13 UTC. Po dwóch dniach na trasie do księżyca, na skutek uszkodzenia, które powstało jeszcze na Ziemi, w module serwisowym nastąpiła eksplozja, która spowodowała stratę dwóch zbiorników z tlenem, pozbawiając moduł dowodzenia, energii elektrycznej na trasie do Księżyca i z powrotem do granicy atmosfery Ziemi. Moduł dowodzenia był, między innymi, elektrownią (ogniwa paliwowe). Indywidualne bateryjne zasilanie elektryczne modułu dowodzenia było zaplanowane na pracę przez kilka ostatnich godzin, podczas wchodzenia do atmosfery, po odrzuceniu modułu serwisowego.

Po eksplozji zbiornika z ciekłym tlenem astronauci James A. Lovell i Fred W. Haise opuścili moduł dowodzenia i przeprowadzili się do modułu księżycowego z zamiarem powrotu do modułu dowodzenia na kilka godzin przed lądowaniem. Przed opuszczeniem modułu dowodzenia zostały wyłączone wszystkie urządzenia elektryczne aby zachować energię elektryczną niezbędną podczas wchodzenia w atmosferę i podczas wodowania.

Moduł księżycowy był przeznaczony do dłuższego przebywania niż kilka godzin, ale zaprojektowany był dla dwóch astronautów. Trzeci astronauta, John L. „Jack” Swigert, z braku miejsca, musiał pozostać w module dowodzenia, w którym utrzymywano do czasu lądowania temperaturę ok 0˚ C. Przechodził do cieplejszego kanału łączącego oba moduły. Pomimo trudności spowodowanych niedoborem energii elektrycznej i wynikających z tego licznych konsekwencji, pomimo ciasnoty, pomimo kłopotów związanych z usuwaniem dwutlenku węgla i braku wody pitnej, 17 kwietnia załoga szczęśliwie powróciła na Ziemię.

Załoga statku Apollo 11: Neil Armstrong – dowódca, Michael Collins – pilot modułu załogowego, Edwin Aldrin – pilot modułu księżycowego (Fot. fly.historicwings.com)Niewykorzystany komunikat o śmierci astronautów

Władze Stanów Zjednoczonych, przy opracowaniu programu Apollo, były przygotowane na wszelkie sytuacje, które mogły zaistnieć. W Archiwach Narodowych w Waszyngtonie znajduje się kopia notatki z 18 czerwca 1969 r., zatytułowanej „Na wypadek katastrofy na Księżycu”. Notatka zawiera tekst orędzia, które prezydent Richard Nixon miał wygłosić, gdyby astronauci nie byli w stanie powrócić na Ziemię. Brzmi ona tak:

 „Zrządzeniem losu ludzie, którzy wyruszyli na Księżyc, by w pokoju go badać, pozostaną na nim, by spocząć w pokoju. Ci dzielni ludzie, Neil Armstrong i Edwin Aldrin, wiedzą, że nie ma już dla nich nadziei na ratunek. Ale wiedzą też, że z ich ofiary płynie nadzieja dla całej ludzkości.

 Ci dwaj ludzie składają swoje życie na drodze do osiągnięcia najszczytniejszego celu ludzkości: poszukiwania prawdy i wiedzy. Będą opłakiwani przez rodziny i przyjaciół; będą opłakiwani przez swój naród; będą opłakiwani przez wszystkich ludzi ich świata; będą opłakiwani przez Matkę Ziemię, która odważyła się wysłać dwóch swoich synów w podróż w nieznane. Ich misja sprawiła, że wszyscy ludzie tego świata poczuli się jednością; ich ofiara umocni braterstwo ludzkości. Starożytni spoglądali w gwiazdy i widzieli w ich konstelacjach swoich bohaterów. Dziś czynimy to samo, lecz nasi bohaterowie to dzielni ludzie z krwi i kości. Inni pójdą w ich ślady i odnajdą drogę do domu. Poszukiwania ludzkości nie zostaną przerwane. Ale ci ludzie byli pierwszymi i pozostaną pierwszymi w naszych sercach. Bo każdy człowiek, który w przyszłości zwróci nocą wzrok na Księżyc, będzie wiedzieć, że jest zakątek innego świata, który na zawsze pozostanie świadectwem ludzkości”.

Po orędziu łączność radiowa z uwięzionymi na księżycu astronautami miała zostać przerwana, a kapłan miał, w nawiązaniu do ceremoniału morskich pogrzebów, powierzyć dusze umierających astronautów „Najgłębszej z głębi”.

Pojazd księżycowy „Rover”LRV”, zaprojektowany przez Mieczysława Bekkera (Fot. blogmedia24.pl)

Teorie spiskowe

Istnieje szereg teorii spiskowych twierdzących, że lądowania amerykańskich wypraw programu Apollo na Księżycu w latach 1969–1972 były mistyfikacją. Zwolennicy tego poglądu uważają, że amerykańscy astronauci nie wylądowali na Księżycu, a agencja kosmiczna NASA sfałszowała zdjęcia, próbki skał księżycowych i inne dowody tego wydarzenia.

 Według wyników sondażu opinii publicznej przeprowadzonym w Stanach Zjednoczonych w 1999 roku przez Instytut Gallupa, na pytanie, czy wierzą, że lądowanie na Księżycu zostało sfingowane, twierdząco odpowiedziało 6% ankietowanych. W 2001 roku stacja telewizyjna FOX poświęciła tym teoriom spiskowym specjalny godzinny program zatytułowany „Teoria spiskowa: Czy naprawdę wylądowaliśmy na Księżycu?”. Istnieje szereg stron internetowych i publikacji zarówno prezentujących, jak i odpierających zarzuty zwolenników tej teorii spiskowej. Temu zagadnieniu poświęcona jest również w całości jedna ze stron internetowych agencji NASA

 Polacy biorący udział w przygotowaniach do misji

Polska może poszczycić się tym, że i Polacy przyczynili się do realizacji programu zdobycia Księżyca. Niestety, z powodów politycznych, byli obywatelami USA. Werner Ryszard Kirchner – były pilot myśliwców, przedwojenny absolwent szkoły w Dęblinie, opracował paliwo do lądownika księżycowego. Mieczysław Bekker – inżynier i konstruktor, absolwent Politechniki Warszawskiej, był naczelnym konstruktorem łazika księżycowego, który mieli do dyspozycji astronauci z Apollo 15.

 Księżyc na Islandii

Przygotowania do programu Apollo włączały cały szereg treningów, badań sprawności astronautów i szkoleń na makietach. Żeby przygotować astronautów do chodzenia po zapylonym i pełnym odłamków skalnych gruncie, wybrano szkolenie na Islandii, na terenach pokrytych pyłem i odłamkami wulkanicznymi. W głębokiej tajemnicy, na odległym od osad ludzkich terenie, założono obóz, w którym astronauci spędzili kilka tygodni. Ćwiczyli stąpanie po Księżycu w kosmicznych skafandrach.

Uznano, że krajobraz oraz ukształtowanie terenu najbardziej przypomina ten na naszym naturalnym satelicie. Mało kto jednak wie, gdzie dokładnie dokonano tych eksperymentów. Otóż w wyniku wybuchu wulkanu Askja w północno-wschodniej części wyspy ogromna ilość lawy i popiołu ukształtowała masyw wulkaniczny Dyngjufjöll. Wtedy też powstał krater Viti o średnicy 100 m, napełniony wodą o temperaturze 40–50 °C (niestety, opary siarczane uniemożliwiają kąpiel). Po wybuchu kotlina z czasem napełniła się wodą i tak powstało jezioro Öskjuvatn, najgłębsze w Islandii – 217 m! W 1961 r. miał miejsce ostatni wybuch wulkanu Askji, który wyrzucił popiół na wysokość 8 tys. m. Ukształtowanie kotliny spowodowało, że właśnie to miejsce wybrano do tej wyjątkowej misji.

Ostatnia misja – Apolla 17 odbyła się w grudniu 1972 r. Od tamtego czasu człowiek już nie lądował na „srebrnym globie”.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 15 (139) 12 – 25 sierpnia 2011

X