Dobromil – miasto sentymentów Ratusz (Fot. Andrzej Pietruszka)

Dobromil – miasto sentymentów

Pewnego lipcowego dnia postanowiłem wybrać się do Dobromila – niewielkiego miasta w obwodzie lwowskim, które znajduje się w odległości około 8 km od granicy z Polską.

Jak na lipiec, był to ponury dzień, lecz nie przeszkodził mi w tym, żeby pospacerować po galicyjskim miasteczku. Być może jedynie moje zdjęcia ucierpiały z powodu niesprzyjającej aury, wyszły nieco mgliste i niewyraźne! Dlaczego wybrałem właśnie Dobromil?

Niejednokrotnie przejeżdżałem przez to miasto autobusem, a jeszcze częściej jeździłem pociągiem relacji Sambor-Niżankowice. Podczas podróży z okna pociągu w oddali widziałem górę Herburt, gdzie znajdują się ruiny zamku, klasztor oo. Bazylianów oraz obserwowałem dworzec kolejowy. Nigdy tak naprawdę nie miałem możliwości na dłużej zatrzymać się w tym miasteczku, lecz w końcu to mi się udało. Według mnie jest urocze, chociaż nieco zaniedbane. Tutaj nadal można odczuć atmosferę minionych lat dzięki licznym zabytkom: starym kamienicom, ratuszowi, szesnastowiecznemu kościołowi i in. Miałem wrażenie, że czas ma tu nieco spowolniony bieg.

Często słyszę, że Dobromil to miasteczko peryferyjne, ponieważ znajduje się na krańcach obecnego państwa ukraińskiego. Zgodzę się z tym stwierdzeniem, lecz peryferyjność nie znaczy, że dana miejscowość jest gorsza w stosunku do centrum. Jak każde stare miasto, Dobromil ma swoją historię i niepowtarzalną nutkę tajemniczości.

Miejscowość usytuowana jest nad rzeką Wyrwą, dopływem Wiaru, który wpada do Sanu. Jak podaje „Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” (1880-1902), Dobromil był własnością znanego rodu Herburtów, który dał Polsce wielu wybitnych ludzi. Książę Władysław Opolski sprowadził ich na te tereny z Moraw w 1382 roku, przekazując  liczne posiadłości na ziemi przemyskiej, w tym Dobromil, który słynął z warzenia soli. W 1551 roku Stanisław Herburt ufundował kościół parafialny. Natomiast w roku 1566 Zygmunt August, król polski, zezwolił kasztelanowi lwowskiemu Stanisławowi Herburtowi przekształcić wieś Dobromil w miasto, które następnie otrzymało prawo magdeburskie. W „Ilustrowanym przewodniku po Przemyślu i okolicach”(1917 r.) autorstwa M. Orłowicza możemy przeczytać, że następcą Stanisława Herburta był Szczęsny Herburt. Dzięki niemu Dobromil wszedł na drogę swego rozkwitu. Szczęsny zarządził budowę górnego zamku (tzw. zamku Herburtów). W już istniejącym dolnym zamku, znajdującym się prawdopodobnie nieopodal kościoła rzymskokatolickiego, umieścił on kosztowne rzeczy i broń. Dziś nie zostały od zamku nawet ruiny i trudno dokładnie określić jego lokalizację. M. Orłowicz twierdził, że „miał stać obok kościoła”. Następnie Dobromil przeszedł w ręce Jana Szczęsnego Herburta. Dzięki niemu m. in. założono jedną z pierwszych na ziemiach polskich drukarnię, w której wydano historię Długosza i Kadłubka oraz wiele innych cennych ksiąg. Janowi Szczęsnemu udało się także ukończyć górny zamek. Później Jan Leon Herburt, syn Jana Szczęsnego, w roku 1616 odziedziczył to miasto. Był to ostatni spadkobierca Dobromila ze szlacheckiego rodu Herburtów. Niedługo potem musiał sprzedać miasto, ponieważ bardzo się zadłużył. Był to kres rządów Herburtów w Dobromilu. Według M. Orłowicza dobra dobromilskie po jakimś czasie przeszły pod władanie Krasińskich, a potem Lubomirskich. I tutaj zachodzą pewne rozbieżności, ponieważ wyżej wspomniany „Słownik geograficzny…” informuje nas o tym, że Dobromil przeszedł najpierw do rodu Czuryłłów, a następnie do Krasińskich, nic nie wspominając o Lubomirskich.

Po I rozbiorze Polski Dobromil znalazł się pod jurysdykcją Austrii. Za czasów austriackich miasto było centrum powiatu dobromilskiego oraz siedzibą starostwa. W Dobromilu powstała huta, mydlarnia, fabryka zapałek oraz rozwinął się drobny przemysł, co przyczyniło się do rozwoju miasta. Przez Dobromil przeprowadzono kolej oraz wybudowano stację kolejową. Po I wojnie światowej Dobromil spełniał funkcję miasta powiatowego II RP. Natomiast po II wojnie światowej został włączony wraz z innymi przyległymi miejscowościami do ZSRR. Jak już wcześniej wspominałem, przez miasto przebiega kolej łącząca niegdyś Dobromil z Przemyślem, Chyrowem oraz Zagórzem. Po zmianie granic RP w 1945 roku, żeby trafić do polskiego Zagórza, trzeba było wjechać na terytorium Związku Radzieckiego, przejechać kilkadziesiąt kilometrów, następnie przekroczyć radziecko – polską granicę, ażeby znowu okazać się na terenach polskich. Przejeżdżało się wtedy też przez Dobromil. Pewnego razu przez przypadek dowiedziałem się, że ZSRR prawdopodobnie chciał rozwiązać problem w taki sposób, żeby Polska odkupiła za złoto teren o powierzchni 150 km kwadratowych, włączając Dobromil, Chyrów oraz Niżankowice. Polska jednak nie przystała na tę propozycję. Jak widzimy, Dobromil miał możliwość znaleźć się z powrotem w Polsce, lecz decydujący głos w tej kwestii miała polityka. Mój dziadek nieraz opowiadał, że pociągi polskie do Zagórza przejeżdżające przez wspominany odcinek kolei znajdującej na zachodnich rubieżach ZSRR były pilne strzeżone, a w drzwiach wagonów podobno stali radzieccy pogranicznicy z psami, pilnując żeby nikt i nic nie mogło przedostać się na teren radziecki. Polskie pociągi na tej linii przestały kursować na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku.

Przez niedługi okres Dobromil był miastem rejonowym w Ukraińskiej SRR w obwodzie drohobyckim. Później jednak utracił tę funkcję, będąc zwykłym miastem w rejonie starosamborskim. Tak jest do dnia dzisiejszego.

Gdy znalazłem się w Dobromilu, odczułem typowo galicyjską atmosferę. Wydaje się, że centrum Dobromila tak naprawdę za bardzo nie zmieniło się od tej pory, gdy miasto należało do II Rzeczypospolitej. Co prawda powstały nowe sklepy, niektóre kamieniczki odrestaurowano itp. W centrum miasta znajduje się ratusz w stylu renesansu polskiego, który jest niepodważalnym świadectwem tego, że Dobromil ma wielowiekową urbanistyczną tradycję. Przydałoby się odrestaurować ten przepiękny obiekt architektoniczny, będący, jak uważam, wizytówką miasta. Wiele elementów budynku zachowało swój pierwotny kształt. U góry wieżyczki ratuszowej umieszczony jest zegar, który nie jedną godzinę w tym mieście wybił. Rynek jest prostokątny, wyłożony kamykami. Być może dawni mieszkańcy Dobromila przyjeżdżali tutaj na targi. Wokół rynku są stare kamieniczki. Tuż obok ratusza znajduje się pomnik wieszcza narodowego – Adama Mickiewicza. Pomnik był zaniedbany za czasów sowieckich, lecz udało się go odnowić po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. W centrum miasta krzyżują się drogi: jedna prowadzi do Chyrowa, druga do Nowego Miasta, zaś jeszcze inna w stronę Niżankowic. Właśnie w tym kierunku znajduje się cenny zabytek – barokowy kościół p. w. Przemienienia Pańskiego. Mury świątyni są szesnastowieczne. W XVIII wieku kościół odrestaurowano. Wnętrze budowli sakralnej ozdobiono barokowymi malowidłami, a sklepienie wzbogacono kwiatonami. Obok świątyni widnieje dzwonnica. Kościół po 1945 roku przez pewien okres był nieczynny, lecz potem władze zezwoliły sprawować nabożeństwa przez księdza J. Szetelę, który dojeżdżał z pobliskiego Nowego Miasta.

Po drodze do stacji kolejowej, w kierunku Nowego Miasta, mijałem wiele kamieniczek pochodzących z początku XX wieku. Niektóre z nich spełniają dziś funkcję poczty, banku itp. Stację kolejową od centrum miasta dzieli około dwóch kilometrów. Wybudowano ją za czasów austriackich. Zachowała się do dziś, chociaż jest bardzo zniszczona. Od strony Nowego Miasta możemy dostrzec ledwie widoczny napis w języku polskim „Dobromil”. Stan budynku pozostawia wiele do życzenia. Zwlekanie z jego odnową może skutkować ostatecznym zawaleniem się obiektu. Podjęcie się przez miejscową władzę odnowy lokalnych obiektów architektonicznych będzie świadczyć o tym, że Ukraina wstąpiła na drogę europejskiego rozwoju. Wiem, że nie jest to łatwe zadanie, wymaga czasu i pieniędzy, a przede wszystkim chęci.

Na obrzeżach miasta za czasów ZSRR powstało wiele fabryk, przedsiębiorstw, był nawet browar. Niedaleko dworca znajduje się była fabryka mebli, dziś nieczynna. Po upadku mocarstwa sowieckiego przemysł Dobromila prawie przestał funkcjonować. Niestety zjawisko to dotknęło wielu miast na Ukrainie, a najbardziej ucierpiały te małe. Dobromil nie jest tutaj wyjątkiem. Powiedziałbym nawet, że Dobromil był miastem uzdrowiskowym, ponieważ posiadał swoje sanatorium, wiele osób przyjeżdżało tu w celach leczniczych. Sanatorium powstało w miejscu, gdzie niegdyś była warzelnia soli. Jest to tak zwana Salina, z którą są związane również i tragiczne momenty. Podczas II wojny światowej w tym miejscu brutalnie zamordowano przez Sowietów i zrzucono do szybu solnego wielu Ukraińców, Polaków oraz Żydów. Obecnie Salina nie spełnia już funkcji sanatorium, a tym bardziej kopalni soli.

Pozwolę sobie jeszcze przypomnieć o zamku Herburtów. Usytuowany jest on w odległości około 4 kilometrów od Dobromila (w stronę Tarnawy). Obecnie możemy raczej mówić o ruinach zamku, ponieważ pozostały jedynie jego fragmenty. Wybudowany został w XVI w. Zamek miał owalną formę, wydawałoby się, że powtarzał zarys góry. Ściany były około 2 metrów grubości, o czym świadczą pozostałości muru. Zamek przede wszystkim spełniał funkcję fortecy, mieszkalne pomieszczenia były wykorzystywane bardzo rzadko. Herburt, jak przystoi na zamek, kryje wiele tajemnic. M. Orłowicz pisał, że „wśród ludu krążą o zamku różne legendy. Jedne opowiadają o ukrytych w podziemiach skarbach, inne o orłach, które strzegły niegdyś zamku. Miały to być dusze zmarłych członków rodziny Herburtów, a gdy pewnego razu jeden z Herburtów zastrzelił na polowaniu takiego orła, ród wygasł za karę”. Jak widać, dla niektórych orły są symbolem potęgi, a dla Herburtów – symbolem upadku. Przypuszcza się, że zamek ma podziemne korytarze połączone z Przemyślem.

Czy Dobromil jest miastem sentymentów? Ależ oczywiście! To tutaj przeszłość spotyka się z teraźniejszością. W tym mieście można odczuć powiew starych zapomnianych czasów. Każda epoka pozostawiła po sobie coś niezwykłego. Przecież tutaj obok siebie mieszkali Polacy, Ukraińcy oraz Żydzi, co świadczyć może o jego wielokulturowości. W Dobromilu do dnia dzisiejszego mieszka społeczność polska oraz działa oddział Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. Na ulicach miasta można usłyszeć piękną kresową polszczyznę. Wydaje się, że Dobromil stanął w miejscu, ale być może jest to jedna z jego zalet, która umożliwia chwilowe oderwanie się od problemów życia codziennego czy też po prostu wypoczynek i zaczerpnięcie świeżego karpackiego powietrza. Dobromil mógłby stać się miastem turystycznym, a być może rekreacyjnym, lecz wymaga to wielu inwestycji, których, niestety, w mieście brak. Ma duże szanse na taki kierunek rozwoju, gdyby celem miejscowej władzy stało się ponowne odrodzenie miasteczka i przyciąganie zwiedzających.

Andrzej Pietruszka
Tekst ukazał się w nr 14-15 (210-211) za 19-28 sierpnia 2014

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X