Do piekła, Hitlerze!

Do piekła, Hitlerze!

Gdy Niemcy w czerwcu 1940 r. pokonali Francję, przesądzony był także los Wysp Normandzkich, archipelagu liczącego siedem zamieszkałych wysp (największą i centrum administracyjnym jest Jersey) oraz kilkudziesięciu drobnych, będących autonomiczną częścią Wielkiej Brytanii, leżących zaledwie 13 do 20 kilometrów od wybrzeży Francji i mających łącznie 198 km².

Ich ludność okupanci traktowali zrazu łagodnie, Hitler wciąż bowiem liczył na to, że z Anglią się dogada co do nowego porządku w Europie i świecie. W rękach miejscowych pozostawiono cywilną administrację, wprowadzono walutę (tylko banknoty) z nominałami w szylingach i pensach.

Berlin pozostawił także w obiegu znaczki angielskie (dopuszczalna była korespondencja między wyspami), z tym, że obiegowe z wizerunkiem króla Jerzego VI nakazał przecinać ukośnie na pół. Potem niemieckie władze postanowiły na pozostałym zapasie znaczków nadrukować swastykę, ale zaniechano tego, by nie antagonizować społeczeństwa. Gdy już zapas brytyjskich znaczków się wyczerpał, przez pewien czas płacono za usługi pocztowe gotówką, ale było to niewygodne, więc uznano za celowe wydrukowanie lokalnych znaczków. Opracowanie ich projektów powierzono emerytowanemu pułkownikowi Normanowi Rybotowi, który wpierw nie chciał przyjąć zlecenia, by nie było podstaw do posądzenia go o kolaborację z okupantami, ale potem zmienił zdanie, uznał bowiem, że da mu to okazję do wyrażenia sprzeciwu wobec okupacji, bez narażenia się na konsekwencje. W jaki sposób? Zaraz to wyjaśnimy.

Po pierwsze, pułkownik interesował się heraldyką, toteż zaprojektował znaczek z trzema lwami, wziętymi z herbu, który król Wielkiej Brytanii Edward I przyznał w 1290 r. ówczesnemu baliwowi (urzędnikowi utrzymującemu porządek na wyspie). Niemcy nic nie wiedzieli o jego pochodzeniu, toteż nie sprzeciwili się. Nie zorientowali się także, że Rybot umieścił w każdym narożniku znaczka literę A (odczytamy je lepiej z pomocą lupy). Połączone dawały skrótowiec AAAA. Co oznaczał, wiedział tylko projektant i niewielkie grono wtajemniczonych. Dla bezpieczeństwa posłużył się łaciną: Ad Avernum, Adolphe Atrox, co przełożone na angielski znaczyło To Hell with you, Atrocious Adolf, a po polsku – Do piekła z tobą, okrutny Hitlerze. Znaczek wszedł do obiegu 1 kwietnia 1941 r.

20 stycznia 1942 r. ukazał się kolejny znaczek, z nominałem ½ D (pensa). W tym wypadku jego projektant przydał mu w narożnikach nowe litery: AABB. Ten akronim w rozwinięciu brzmi: Ad Avernum Bloody Benito, który odnosi się do Mussoliniego i w tłumaczeniu może chyba znaczyć: Do piekła z tobą, krwawy Benito.

Nie koniec na tym: w czerwcu 1943 r. ukazała się sześcioznaczkowa seria pokazująca wyspiarskie krajobrazy. Opracowanie jej projektu zlecono miejscowemu plastykowi Edmundowi Blampiedowi z zaleceniem, że seria nie może mieć żadnego odniesienia do Wielkiej Brytanii, ani króla. Artysta niby to zastosował się do tego polecenia, ale umiejętnie je ominął. Na znaczku z najwyższym nominałem widzimy, że kosztuje 3 D, a po obu stronach cyfry – jakieś wykrętasy. Gdy się im dokładniej przyjrzeć, dostrzegamy po lewej, stylizowaną literę G, a po prawej – R, początkowe litery angielskiego monarchy, George Rex, czym Blampied okazał swą lojalność wobec króla Jerzego, swój patriotyzm. Niemcy nie dostrzegli tego podstępu, znaczek wydrukowano w Paryżu w nakładzie 360 000 egzemplarzy.

Tadeusz Kurlus
Tekst ukazał się w nr 1 (317) 18-31 stycznia 2019

X