Delegacja z Kałusza w Gorlicach

Delegacja z Kałusza w Gorlicach

Delegacja Rady Miejskiej Kałusza odwiedziła swoich partnerów z miasta Gorlice w Małopolsce. Partnerskie stosunki pomiędzy oboma miastami zawiązały się przed laty, ale intensywność kontaktów wzrosła niedawno. Ostatnio rozwinęła się współpraca szczególnie pomiędzy kołami artystycznymi i sportowcami obu miast.

Gorlice są niewielkim miasteczkiem – centrum przemysłu naftowego. Miasto ma dłuższą historię od Kałusza, lepiej zachowało swą autentyczność, rys historyczny i tradycje. Gorlice, choć mają trzykrotnie mniej ludności od Kałusza, są obecnie miastem z rozwiniętą infrastrukturą przemysłową. Dobrze zachowana najstarsza część miasta fascynuje duchem wieków i sztuką. Pierwsza wzmianka o mieście datuje się na wiek XIV. Władze Gorlic starają się zachować całą swą spuściznę historyczną. W mieście działa 12 galerii artystycznych i żadna z nich nie narzeka na brak gości.

„Odwiedzam Gorlice już od 12. lat. Mamy ścisłe kontakty na płaszczyźnie kultury i sportu. Nasze miasta są zainteresowane współpracą – mówi dyrektor Pałacu Kultury „Minerał” z Kałusza, deputowana do władz miasta Ałła Tereszczenko. – Porównywanie świąt u nas i w Gorlicach – nie wchodzi w rachubę. Miasto, choć niewielkie, ma swój klimat. Polacy mają bardzo ciekawe niewielkie muzea i galerie sztuki. W sztuce panują współczesne trendy. Co roku organizowany jest festiwal muzyki elektronicznej. W malarstwie panuje styl „modern”. Oglądałam występy zespołów folklorystycznych, orkiestr dętych i teatru młodzieżowego. Ale tak rozwiniętej kultury masowej, jak w Kałuszu, w Gorlicach nie ma. Nie ma tam tylu zespołów, pałaców kultury i darmowych kółek artystycznych”.

Gdy delegacja z Gorlic przyjechała do Kałusza, jej uczestnicy byli zdziwieni, że tak wiele zespołów bierze udział w naszych świętach. Mieli wrażenie, że zjechały do nas zespoły z całej Ukrainy. W Polsce uroczystości wyglądają skromniej. Chyba wiąże się to z mentalnością. Polacy są bardziej powściągliwi w stosunku do oficjalnych obchodów. Ukraińcy bardziej gustują w hucznych zabawach.

Według słów deputowanego do Rady miasta Kałusza Witalija Krochty, oficjalnych obchodów w Gorlicach prawie nie było. Otwarcie odbyło się pod ścianami ratusza i trwało równo 5 minut – tyle miał do powiedzenia burmistrz. Na tym skończyły się przemówienia, a potem rozpoczął się festyn, na którym wystąpił zanany zespół „Kult”. Koncert trwał do 22:00. Dalej świętowano, ale każdy oddzielnie. Po 22:00 w mieście obowiązuje cisza nocna i głośne zabawy są zabronione. Nie było też świątecznych fajerwerków. Ale podczas zabawy, burmistrz tańczył w tłumie razem ze wszystkimi. Jak mówią członkowie delegacji – burmistrz Gorlic jest prostym człowiekiem, ale ma poważanie wśród mieszkańców. Zresztą jak i wszyscy z 21 członków Rady Miejskiej.

Wszyscy są z dobrze znani mieszkańcom Gorlic. Nie prosta sprawa jest być „deputowanym” w Polsce, chociaż dostają dopłaty miesięczne w wysokości 400 euro. Ale są sankcje: za opuszczenie posiedzenia sesji Rady – minus 25% dopłaty, za nieobecność na posiedzeniu komisji – 15%.

Po festynie delegacja z Kałusza otrzymała zaproszenie na spartakiadę samorządowców, która odbędzie się od 30 sierpnia po 4 września. „Mamy też umowę o współpracy w dziedzinie sztuki, – mówi Natalia Babij, przewodnicząca Komitetu Wykonawczego Kałusza. – Przed Dniem Miasta w Gorlicach, wyremontowano centralny plac, a w planach jest ustawienie pomnika jednemu z burmistrzów. Są zainteresowani artystami ukraińskimi, którzy mogliby wykonać projekt pomnika. Wspomnieliśmy o znanym w Kałuszu rzeźbiarzu Igorze Semace. A w ogóle, Gorlice – to ciekawe, gościnne i przychylne nam miasto. Przyjemnie było oglądać w pomieszczeniu Rady Miejskiej chorągiew naszego miasta. Na uroczystościach byli też delegaci z innych miast partnerskich – m.in. ze Słowacji. Nawiązaliśmy kontakty i możliwie, że też i z nimi będziemy współpracować. W prezencie gospodarzom przywieźliśmy tradycyjne kałuskie dzwoneczki, a burmistrz został obdarowany haftowaną koszulą.

Sabina Różycka, Julia Balicka

X