Czyńmy dobro, działajmy razem – to nasze przeznaczenie

Z Ihorem Olijnykiem – przewodniczącym iwanofrankiwskiej Rady Obwodowej rozmawiał Marcin Romer.

Panie przewodniczący, kolejne polsko-ukraińskie spotkanie, jakie właśnie zakończyło się w Jaremczy było poświęcone utworzeniu w ukraińskich Karpatach, centrum spotkań młodzieży akademickiej z Polski i Ukrainy. Nad tą inicjatywą patronat objęli prezydenci obydwu krajów. Sprawa wchodzi właśnie w stadium konkretnych działań. Można to potraktować jako kolejny znak, że razem możemy zrobić daleko więcej niż w pojedynkę.
Chciałbym rozszerzyć formułę mojej odpowiedzi. Jest mi bardzo przyjemnie, że dzisiaj mieszkamy w swym państwie, które nazywa się Ukrainą. Czujemy się narodem europejskim i uważam, że mamy prawo żyć tak, jak inne państwa europejskie. Mówiąc o Ukraińcach, chciałbym życzyć im wiary w to, że jesteśmy równi wśród innych narodów, że mamy prawo na życie w swoim państwie, wiary w to, że mamy prawo na takie życie, jak żyją inne narody. Chcę też życzyć wszystkim, kto dziś świętuje Boże Narodzenie, kto świętuje Nowy Rok – czy to Ukrainiec, czy Polak, czy Słowak, czy Czech, abyśmy tworzyli dobro na tej Ziemi. Wtedy zmienimy wszystkie stereotypy, często negatywne, które istnieją w naszej historii, a może w naszej duszy. Najcenniejsze co mamy, to życie człowieka, które dał Bóg. Powinniśmy je przeżyć według jego kanonów.

Od dawna ma Pan kontakty z Polską i robi Pan wiele dla ukraińsko-polskiego porozumienia, dla odrzucenia negatywnych stereotypów. Jest Pan też jednym z inicjatorów odbudowy obserwatorium na Pop Iwanie, jakie będzie częścią przyszłego centrum spotkań młodzieży akademickiej. Jak do tego doszło?
Nie chodzi mi tylko o obserwatorium. Mam inny cel. Jest nim stworzenie centrum spotkań młodzieży europejskiej i ukraińskiej, centrum spotkań młodzieży polskiej i ukraińskiej. Młodzież to nasza przyszłość. Powinniśmy przekonać się, że w gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami. Trudno w to uwierzyć, ponieważ historia zawsze nas dzieliła, ale ja wierzę w to, że potrafimy przewrócić te złe stronice dla przyszłości. Dlatego myślę, że wiele rzeczy trzeba znosić i przebaczać. Jeżeli mówić o naszej historii – narodów polskiego i ukraińskiego, to choć jest ona trudna, są w niej ciemne i jasne stronice. Myślę, że jak w każdej historii, powinniśmy wybierać te jasne stronice, powinniśmy myśleć o tym, że możemy tworzyć coś dla przyszłości, bo takie chwile prędko mijają, a to, co zrobimy dziś, powinno przypomnieć o sobie w przyszłości. Dlatego jeżeli mówimy o centrum spotkań młodzieży z Europy, Polski i Ukrainy, chciałbym podzielić się moim marzeniem. Chciałbym, aby Ukrainiec mógł kształcić się w Warszawie, Krakowie, Pradze, Paryżu, Londynie. Tak już przecież było, chociażby 80 – 75 lat temu. Jest oczywistym, że kształcąc się w Europie będzie wiedział co znaczą wartości europejskie. Później na Ukrainie będzie ich orędownikiem.

Ukraina jest nieodłączną częścią Europy. Co, według Pana, należy zrobić, żeby Ukraina jak najprędzej weszła do struktur Europejskich i NATO?
Sądzę, że tego powinni chcieć przede wszystkim europejscy politycy. Możliwe, iż chcę tego, czego nie rozumieją inni, że jestem idealistą, ale jeżeli europejscy politycy mówią, że są odpowiedzialni za Europę, powinni wyciągnąć rękę. Zawsze silny powinien wyciągnąć rękę do słabszego – tak jest napisane. Według mnie, Europa powinna wyciągnąć rękę do Ukrainy. Możliwe, że to mało pragmatyczne podejście, ale myślę, że krok w kierunku Ukrainy jest daniną przeszłości. Tereny dzisiejszej Ukrainy były kiedyś tarczą dla Europy. Może nie rozumiemy tego, może jesteśmy zbyt pragmatyczni, ale powinniśmy pamiętać, że i Ukraina ma swój wkład w dzisiejszy sukces Europy.

Polska, na ile jest to możliwe, stara się tak czynić, ale zależy to nie tylko od niej. Wiele zależy od samej Ukrainy i jej postrzegania przez inne państwa UE.
Myślę, że są takie rzeczy, jak polityka pragmatyczna i idealistyczna. Idealistyczna – to ta, która skupia się na wartościach. Wartości powinny być chrystusowe, ponieważ mówimy o chrześcijańskiej Europie i dlatego, mówię to świadomie – wyciągnijcie rękę dzisiaj. Jutro wyciągną rękę inni ludzie. Jest to kapitał na przyszłość. Ukraina jest dzisiaj w trudnej sytuacji, jaką ciężko opanować. Daleko jeszcze do stanu, jakiego byśmy sobie życzyli. Powodów jest wiele – obiektywnych i subiektywnych. Zachodnia i Wschodnia Ukraina były w orbicie różnych imperiów. Ukraina ciągle odczuwa wpływ zewnętrzny. Ale mam poczucie, że w niektórych sprawach to my mamy rację.

Myślę, że Ukraina ma co zaproponować Europie, nie tylko Europa Ukrainie. Ukraina jest też, obok Polski, Litwy, jak i Białorusi, pełnoprawnym spadkobiercą I Rzeczypospolitej.
Pamiętam słowa, które wypowiedział, będąc na Ukrainie, Zbigniew Brzeziński, że bez Ukrainy niepodległości Polski nie będzie. Zgadzam się też z tym, że bez niepodległości Polski, nie będzie niepodległej Ukrainy. Tak się ułożyło historycznie, jesteśmy sąsiadami i nie można przewrócić tej stronicy. Kiedyś tworzyliśmy jedno państwo, jakiego obywatele podlegali takim samym prawom i przechodzili takie same procesy. Tak dał Bóg. Nigdy nie zastanawiamy się czemu tak się składa, czemu zostałem przewodniczącym rady wojewódzkiej, dlaczego spotykam się dziś z panem, dlaczego spotykam się z prezydentem czy Ukrainy, czy Polski, czy Białorusi ale tak dał Bóg. Powinniśmy sobie uświadamiać, że niektóre rzeczy odbywają się poza nami i musimy powiedzieć „my wierzymy”. Wierzymy w co? W dobro, w to, że jesteśmy na Ziemi aby coś stworzyć. Co stworzyć? Nie zło przecież, lecz dobro.

Tu, w Galicji, często jest tak, że w jednej rodzinie byli i Polacy i Ukraińcy. Podział etniczny szedł czasem przez rodziny. Często była to kwestia wyboru. Jest to chyba coś, co nas łączy.
Łączy, ale i rozłącza. Moja babcia była Polką. Z domu nazywała się Żurek. Bardzo ją lubiłem. Ale z drugiej strony mój ojciec był w OUN. Są więc paradoksy, w historiach rodzinnych wcale nie tak rzadkie. Nie możemy mówić jednoznacznie, że jest to nieprawidłowe, powinniśmy powiedzieć, że pewien etap historyczny odbył się. Pewni ludzie nas rozłączali i to nie stało się dziś, to było i 300 lat temu, kiedy Chmielnicki, kiedy Mazepa, kiedy królowie Polski, robili błędy, a zarazem tworzyli Polskę i Ukrainę. W XIX wieku w powstaniach Listopadowym 1831 i Styczniowym 1863 uczestniczyli też Ukraińcy, czyli, jak wówczas mówiono Rusini. Byłem zdziwiony, gdy dowiedziałem się, że utwory Szewczenki wychodziły w Wilnie pod polską redakcją w 1862 r. To są fenomenalne rzeczy. Wtedy nas łączyła walka z rosyjskim imperium. Chcieliśmy swoje, Polacy chcieli swoje i to jest prawidłowe, mamy dobre stronice, mamy trudne stronice. Trudne stronice są często rezultatem tego, że ktoś nas rozłączał. Ktoś mówił, że ten jest zły, a ten jest dobry i ten jeden chciał zapanować i nad Polakami, i nad Ukraińcami.

Ten proces przedłuża się.
Ten proces się przedłuża i dlatego uważam, że Polska powinna zrobić wszystko, żeby Ukraina wstąpiła do UE. To jest jej przeznaczenie. Taka jest jej misja.

Uważa Pan, że jesteśmy skazani na siebie – chcemy, czy nie chcemy?
Musimy odpowiedzieć na wyzwanie przeznaczenia, bo jeżeli nie odpowiemy, jeżeli nie wyciągniemy do siebie rąk i powiemy, jesteśmy tacy sami, chcemy, aby człowiek był wolny, chcemy aby Polak mógł jeść żurek, a Ukrainiec barszcz, poniesiemy klęskę. Kiedy rozmawialiśmy o UE, przypomniałem, że to właśnie my – Polska, Ukraina, Litwa byliśmy prekursorami unii w Europie. Ważne by ta świadomość dotarła do opinii publicznej, do ludzi młodych. Niech wchodzą do internetu, studiują dokumenty. Uważam, że to jest kapitał, nasza przeszłość jest kapitałem, nasza teraźniejszość jest kapitałem, a nasza przyszłość zależy od tego, co z tym kapitałem zrobimy.

Powinniśmy jednak pamiętać o naszych błędach, złych stronicach.
Tak, jak wspomniałem, wiele z nich było inspirowanych z zewnątrz. Ale nie tylko. Pomyłką jest, kiedy człowiek myli się w rodzinie, w swoim państwie – i tak samo mylili się i Polacy, i Ukraińcy. To jest historia. Uważam, że historycy powinni powiedzieć tak, Ukraińcy i Polacy mylili się, ale musimy myśleć o tym, aby do Mikuliczyna, gdzie w tej chwili się znajdujemy, przyszła młoda osoba i powiedziała: jestem wolnym człowiekiem, swój potencjał, który dał mi Bóg, czy będę chemikiem, czy fizykiem, czy będę budowniczym, czy innym, wykorzystam do dobrych celów. Mam prawo do życia w wolnym świecie.

Przede wszystkim powinniśmy myśleć o przyszłości. Droga do niej wiedzie przez nowe pokolenie.
Powinniśmy już dzisiaj robić dobro, powinniśmy podać rękę jeden drugiemu. Żeby to osiągnąć, musimy to czynić już teraz i wciągnąć w to następne pokolenia. Pamiętajmy przy tym, że my na tej Ziemi z woli Boga jesteśmy ludźmi, którzy mają jednakowe prawa.

Rozmawiał Marcin Romer
Tekst ukazał się w nr 1 (101) 15-28 stycznia 2010

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X