Czy Majdan jest wstępem do kampanii wyborczej 2015 roku?

Czy Majdan jest wstępem do kampanii wyborczej 2015 roku?

Majdan ma za sobą trudny okres. Nowy Rok i Boże Narodzenie to czas, gdy większość uczestników wyjechała do swoich bliskich na święta. Rewolucja w tym okresie odsłoniła swoje gorsze oblicze. Koniec „wakacji” pozwala Majdanowi odzyskać dobry wizerunek za sprawą… Berkutu. Wśród pobitych przez te służby znalazł się Jurij Łucenko.

Przyleciałem do Kijowa kilka godzin przed Nowym Rokiem. Opustoszałe lotnisko najlepiej świadczyło o tym, że rozpoczyna się okres świąteczny i życie na tydzień zamiera. Na Majdan dotarłem około 22. Tak jak na poprzednich wiecach, na placu były tłumy. Zauważyłem jednak coś, co wcześniej nie rzucało się w oczy. Zebrani na Majdanie nie specjalnie przejmowali się politykami. Bardziej byli zainteresowani składaniem sobie życzeń. Przemowa Arsenija Jaceniuka została zupełnie zagłuszona przez fajerwerki. Oczywiście, jak zawsze, zebrani odśpiewali hymn narodowy z „lichtarykami”.

Wielu uczestników Majdanu, którzy tygodniami przebywali w stołecznym Kijowie, wyjechało do domu. Zwłaszcza mieszkańcy konserwatywnej zachodniej Ukrainy wrócili na święta. Nieobecność zwykłych protestujących uwypukliła wady Majdanu. Bojówkarze Swobody zhardzieli i bywali agresywni na barykadach. Poczucie władzy po kilku tygodniach musiało doprowadzić niektórych do demoralizacji. Z drugiej strony władza nie atakowała w święta, ale nie zaprzestała stosowania prowokacji. Jednego dnia pojawił się pijany obywatel Rosji z pistoletem. Innego dnia ktoś zerwał flagi ukraińskie z „jołki”. Na czym polegała prowokacja? Interwencją zainteresował się szczególnie korespondent Kanału 112, który chciał pokazać agresję służb porządkowych. Tymczasem na barykadzie już czekała milicja gotowa do interwencji…

Życie na Majdanie pozornie zwolniło tempo, ale pracownicy ochrony mówili, że nie mają świąt. Cały czas oczekiwali na nagły atak, poważną prowokację. Pojawiły się pogłoski o ściągnięciu z Krymu i z Ługańska jednostek Berkutu. Ochroniarze właśnie składają codzienną ofiarę, o której rzadko mówią media – 24 godziny na dobę spędzają na Majdanie. Cierpi na tym życie rodzinne. W momencie, gdy pisałem ten tekst dwie żony pracowników ochrony złożyły pozwy o rozwód. Może pozwów będzie jeszcze więcej?

Miesiąc po brutalnym zniesieniu barykady na ulicy Instytuckiej w Kijowie Berkut znów zaczął bić. Tym razem protestujących przeciw wyrokowi sześciu lat za zniszczenie pomnika Lenina. Wydarzenie to unaoczniło możliwości mobilizacyjne Majdanu. Pod sąd przyjeżdżali Ukraińcy, którzy zwoływali się przez telefon i media społecznościowe. Majdan trwa w stanie pozornego uśpienia, z którego potrafi wybudzić się najdrobniejszym impulsem. Nasuwa się jednak pytanie: w jakim kierunku będzie podążać? O ile władza nie zastosuje specjalnych działań, może to być wstęp do długiej kampanii wyborczej 2015 roku.

Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 1 (197) za 17-30 stycznia 2014

X