Czortków: cztery wieki nad Seretem

Czortków: cztery wieki nad Seretem

Kościół św. Stanisława (Fot. Sabina Różycka)

„Ten szary kamień i czerwony dach widziały wiele, – mówi pan Czorpita. – Świątynię zbudowano na miejscu starego kościoła w 1610 roku. Sfinansował budowę Stanisław Golski. Po śmierci został złożony w krypcie kościoła. Spoczywa tam do dziś. Mówią, że chroni swe dzieło. Dawne zabudowania świątyni były otoczone potężnym murem ze strzelnicami i miejscowa ludność mogła tam się schronić w razie najazdu Tatarów”.

Obok kościoła był klasztor dominikanów. W czasie budowy nowego kościoła został przeniesiony do miasta z miejscowości Szmańkowce.

 

W kościele bywał król Jan Kazimierz, który w 1663 roku odwiedził zamek w Czortkowie, klasztor i był na nabożeństwie w kościele. A w 1673 roku świątynię odwiedził król Jan III Sobieski, który wracał z wyprawy na Kamieniec.

Na przełomie XIX-XX wieków, gdy ludność Czortkowa znacznie wzrosła, potężna budowla zaczęła przeszkadzać. Parafianie, przeorowie obu klasztorów zdecydowali budowę nowej świątyni. Wspaniałą starą budowlę i część murów rozebrano.

 

Nowy kościół w gotycko-nadwiślańskim stylu został zbudowany według projektu architekta Jana Sas-Zubrzyckiego. Autorami figur świętych byli rzeźbiarze Czesław Stowp i Damian Stankiewicz. Dolna część murów zbudowana jest z kamienia z wygnańskich i siniakowskich kamieniołomów, górna z czerwonej cegły. Budowlę ukończono w 1918 roku.

„Po tym okresie rozpoczęła się krwawa historia, – kontynuuje pan Jaromir. – Jeszcze na początku I wojny światowej Austriacy zdjęli dzwony z jednej z wież, z zamiarem przetopienia ich na armaty. Była to wówczas normalna praktyka. Szczęśliwie ten zamiar nie powiódł się. Udało się to jednak Rosjanom w 1916 roku. Zdjęli wszystkie pozostałe dzwony, oprócz największego, który trudno było zdjąć, i wywieźli. Jednak i on się nie ostał. Po roku został rozbity na wieży, w kawałkach spuszczony i zabrany. Ale w 1919 roku czortowskie dzwony wróciły z Rosji i zabrzmiały znów”.

Tragedia kościoła nastąpiła w czasach sowieckiej okupacji. Wojska sowieckie, uciekające z Czortkowa na początku lipca 1941 roku, podpaliły kościół i klasztor. Mieszkańcy miasta ze łzami w oczach i determinacją w sercu ugasili płomienie. Jednak kościoła nie udało się uratować. Po wojnie kościół zamknięto i zamieniono na magazyn nawozów sztucznych, a wspaniałe drezdeńskie organy zostały rozebrane i zniszczone.

Później do rady miasta nadeszła korespondencja z Drezdna, w której władze miasta deklarowały chęć wykupienia instrumentu. Ale już nie było co sprzedawać. Świątynia była w okropnym stanie, gdy zwrócono ją dominikanom w 1989 roku. Pierwszym powojennym proboszczem był dawny mieszkaniec Czortkowa o. Reginald Wiśniewski. W chwili obecnej kościół znany jest w całej Europie. Nie ma dnia, żeby go nie odwiedzali turyści, szczególnie z Polski. Czortkowską świątynię w szczególny sposób ukochali sobie harcerze. Dziś w świątyni panuje cisza i porządek, odwiedzają ją setki turystów i wiernych.

 

Pobłogosław nam, Matko Boska Różańcowa!

Ozdobą kościoła jest słynący cudami obraz MB Różańcowej. Tysiące rodziców z Europy Wschodniej i wszystkich zakątków Ukrainy przyjeżdżają do czortowskiej świątyni, aby w modlitwie prosić o zdrowie swoich dzieci i ich szczęśliwy los. Oryginał obrazu znajduje się w Warszawie w kościele św. Jacka.

X