Czasy się zmieniają: Prelekcje

Czasy się zmieniają: Prelekcje

Ogłoszenia o odczytach były rozwieszane na płotach, na szkołach oraz zamieszczane w lokalnych gazetach. Ludzie spragnieni usłyszenia o ciekawych sprawach, zbierali się w salach klubów, szkół itp. Mój tata przed wojną wygłosił około 150 odczytów, jeżdżąc z nimi po całym kraju. Jeszcze w 30 lat po tych odczytach spotykałem przypadkowych ludzi, którzy je wspominali.

Odczyty były ukierunkowane na przekazanie słuchaczom wiedzy, poszerzenie ich horyzontów zainteresowań i wskazanie drogi postępowania. Oczywiście temat musiał być nie polityczny, bo tego unikano, aby z odczytu nie robić wiecu. Zaciekawieni słuchacze zasypywali prelegenta pytaniami. Podobnie było, gdy jako student, byłem na wykładach. Sala podejmowała dyskusję, a ludzie mieli odwagę stawiać pytania. Dopiero po 1947 roku trzeba było zwracać uwagę na to, co się mówi, by nie narazić siebie ani rodziny. No, ale to była sytuacja przejściowa.

Obecnie odczyty wyszły z mody, a równocześnie ogromnie wzrosła liczba słuchaczy na uczelniach. Obserwuję, że moi słuchacze pilnie notują i milczą. Jeszcze 20 lat temu, na sali zawsze były dwie, trzy osoby, które na wykładach rzucały pytania lub prowokowały dyskusję. Zawsze byli słuchacze mający coś do powiedzenia. Teraz wszyscy są cisi i patrzą na wykładowcę jak na obraz w telewizorze. Zachęcam ich do aktywności, ale widzę, że odbierają to jako moje dziwactwo. Stali się uważni i bierni, podobnie jak ja, gdy oglądam wiadomości TV. Przecież słucham prezentera, ale nie rozmawiam z nim.

Zastanawiam się czy nie jest to skutek mody na testy i sprawdziany pisemne w szkołach średnich? Zamiast ustnego wypowiadania się, uczeń milcząco tworzy papierowe dowody swej wiedzy. Jeżeli na lekcji o coś spyta, często usłyszy, aby odpowiedzi poszukał w internecie, bo program jest zbyt napięty i nauczyciel nie ma czasu na dyskusję.

Część cyklu: Czasy się zmieniają: Jak było w czasie mojej młodości (1930–1950). Jak jest w czasie mojej starości (2000–201.?)

Bohdan Łyp
Tekst ukazał się w nr 3 (151), 14-27 lutego 2012

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X