Czar Bukowiny – dotknięcie nieznanego (cz. II)

Czar Bukowiny – dotknięcie nieznanego (cz. II)

Bazylika i pomnik bł. Jana Pawła II we wsi Kaczyka (Fot. Konstanty Czawaga)

„Za czasów komunistycznych wszyscy, i Polacy, i Rumuni, musieliśmy w szkole robić to co nam kazali, – wspomina Leokadia Dziubińska, wieloletnia nauczycielka. – Bo jak nie, to… „Jak ty uczysz dzieci ateizmu, a sama chodzisz do kościoła?” – pytali. Przez 36 lat chodziłam do kościoła po kryjomu, a dzieci chodziły z moją matką. I teraz, jak idę do kościoła, to lubię siedzieć z tyłu, aby mnie nikt nie widział. To jest taki stres dla mnie. Jak jest dużo ludzi w kościele, to nie czuję się dobrze, nie mogę się modlić. Jak obchodzono święta? – I grekokatolickie, i rzymskokatolickie Boże Narodzenie było jedno. Ale dwa razy obchodzono Wielkanoc, Wniebowzięcie, Zielone Święta. Czemu by tak nie robić? Czemu by nie świętować więcej?

Cerkiew greckokatolicka została przekazana Rumuńskiej Cerkwi Prawosławnej, – wspominała. – Tam był stary ksiądz. Jego córka była moją bratową, dlatego wiem o tym wszystkim bardzo dobrze. I ten ksiądz podpisał…, bo jak nie, to byliby go z cerkwi wyrzucili. I on podpisał (włączenie do Kościoła prawosławnego – red.). Aż do lat 80. tak było. Drugi ksiądz, który był prawosławny, odprawiał msze jak kiedyś, ale nie śmiał wspominać papieża. Ukraińcy szli do tej cerkwi. Oni nawet nie wiedzieli, do kogo należała. Teraz cerkiew znów jest greckokatolicka.

 

Ostatnim naszym proboszczem – polskim, rzymskokatolickim, był ks. Chachuła. Potem przyszli inni księża rzymskokatoliccy, ale Rumuni. Po troszku, po troszku i zaczęli modlić się i śpiewać po rumuńsku. Moja teściowa mówiła, że wy, Polacy, jesteście Rumunami”. W 1996 kościół w Kaczyce podniesiono do godności sanktuarium diecezjalnego, w 1997 – sanktuarium narodowego, a w Roku Wielkiego Jubileuszu, 14 marca 2000 papież Jan Paweł II nadał świątyni kaczyckiej tytuł bazyliki mniejszej.

 

Filar duchowy Nowego Sołońca
Jednym z autorytetów w środowisku Polaków na Bukowinie Południowej jest ks. Mariusz Stanisław Buczewski – proboszcz w Nowym Sołońcu. Czekał na spotkanie z polskimi dziennikarzami w kościele. „Urodziłem się w Radowcach na Bukowinie – opowiada. – Jestem tu proboszczem już siedem lat. Parafia liczy 280 rodzin. Jest w niej obecnie ok. 800 ludzi. Prawie 150 dzieci przychodzi do kościoła na nabożeństwa, na różaniec.

 

Parafia została założona prawie 180 lat temu, kiedy 34 rodziny z Gór Czadeckich przyjechały tu, żeby założyć wioskę. Od razu zbudowali drewniany kościół i troszczyli się o to, by mieć swego księdza, co później stało się rzeczywistością. W parafii pracowali księża lazaryści. Jako proboszczowie, starali się o budowę kościoła kamiennego, tego, w którym jesteśmy. Tu nie ma filarów. To pierwszy kościół na Bukowinie, który ma żelbetowe sklepienie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X