Co w Słowie Polskim piszą… Półki z porcelanowymi i szklanymi naczyniami w komisie, NAC

Co w Słowie Polskim piszą…

Słowo Polskie w marcu 1922 roku przedstawiało codzienne problemy mieszkańców Lwowa. Borykali się oni z podobnymi, które utrudniają nam życie i dziś. Ale „nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej…” – jak głosi przysłowie, więc poszukiwano różnych dróg wyjścia z tej sytuacji.

Faktem było, że Drożyzna wzrasta we Lwowie z każdym dniem. Starano się wytłumaczyć to trudnościami gospodarczymi…

W krótkim czasie podniosły się o kilka lub kilkanaście procentów ceny wszystkich prawie towarów. Po­drożały zarówno artykuły spożywcze, jak też galanterja, tekstylia itd. Kupcy, zapytywani o powód tego nagłego podskoczenia cen, tłumaczą się zniżką waluty polskiej zagranicą, a głównie wysoką daniną, jaką płacić mają właśnie w bieżącym miesiącu. Ten ostatni zwłaszcza argument nie wytrzymuje najlżejszej krytyki, gdyż wysokość daniny, nałożonej na kupców i przemysłowców nie stoi w żadnym stosunku do ich olbrzymich zysków. Pod płaszczykiem odbicia sobie daniny na cenach towarów, wyśrubowują kupcy te ceny do niebywałej wprost wysokości. Zdaje się, że konsumenci zmuszeni będą uciec się do środka obrony, który już swego czasu zastosowywano tj. powstrzymać się na pewien okres od zakupów.

Oto zagrożenie dla polskiej gospodarki!, pl.wikipedia.com

Do tego w Dziale ekonomicznym opublikowano listę towarów,których wwóz do Polski był zakazany. Ciekawe czym gospodarce Polski zagrażał pasztet i jak sytuację ekonomiczną kraju mogły poderwać homary, ostrygi i raki w opakowaniu hermetycznem…

Monitor Polski Nr45 z dnia 24 lutego br. ogłasza nową listę towarów zakazanych do przywozu z zagranicy, która w porównaniu z listą poprzednią uległa znacznej redukcji.W myśl zatem obecnie obowiązujących przepisów, które weszły w życie z dniem 24-go lutego br. następujące artykuły są zakazane do przywozu do Polski:

Pasztety.

Cygara i cygaretki, (tytoń krajany, zwijany w liście tytoniowe), papierosy.

Cukier wszelki. Cukierki,konfitury,serki owocowe, galaretki owocowe, proszki, pastylki z cukrem,owoce w likierach, araku i koniaku, czekoladki i kakao z cukrem.

Marmolady i powidła z owoców i jagód.

Soki owocowe z domieszką alkoholu.

Arak, rum, koniak, śliwowica i inne wódki: wszelkiej mocy likiery i nalewki; a) w beczkach i beczułkach, b) w butelkach, również likiery w opakowaniach wszelkiego rodzaju.

Wina winogronowe, owocowe i jagodowe. Wina zawierające więcej, niż 25 proc. alkoholu.

Sery wykwintne w opakowaniu detalicznem: drewnianem, ołowianem, blaszanem itp.

Ostrygi, raki, homary, krewetki, ślimaki itp. świeże, solone, marynowane, również w opakowaniu hermetycznem.

Sztuczne przetwory słodzące, których słodycz przewyższa słodycz cukru trzcinowego (sulfimid, jego sole, sacharyna, krystaloza, sukrantina, glucyna, sukrol, cukieryna, sukoza, dulcyna itp. kwas orto-amido- sulfo-benzoesowy itp.). służące do wyrobu sacharyny. Sztuczne przetwory słodzące nawet dozowane.

Kosmetyki i pachnidła. Bielidło, róż, puder, środki do farbowania włosów, trociczki, pomady kosme­tyczne i kosmetyki oddzielnie nie wymienione bez alkoholu.

Wyroby perfumeryjne i kosmetyczne, zawierające alkohol: perfumy, wody, pachnące (kwiatowe), woda kolońska, eliksiry.

W tym całym zamieszaniu była i dobra wiadomość: Zniesienie względnie zmniejszenie cła na obuwie, bieliznę i ubrania.

Wobec wzrastających cen na produkta spożywcze oraz ubrania i obuwie rząd postanowił zredukować niektóre cła, a inne zniżyć bardzo wydatnie, aby przez dopływ tych artykułów z zagranicy zaszachować paskarzy, którzy usiłują podnieść ceny przed Świętami Wielkanocnymi. Zmiany te będą obowiązywać przez sześć tygodni:

Dotychczas cło od jednej pary obuwia wynosiło: 2250 mkp. – obecnie 225 mkp. Cło od koszuli 500 mkp. – obecnie 50 mkp., od ubrania bawełnianego 7100mkp. – obecnie 71mkp., od ubrania wełnianego 15400mkp.– obecnie 154mkp. Od wełny czesankowej 21700mkp.– obecnie 217 mkp.

Jest to nowy dotychczas niepraktykowany sposób zwalczania drożyzny, a skutki jego niezadługo zaobserwujemy.

W felietonie Skazańcy starano się przedstawić trudną sytuację w formie bardziej humorystycznej. Ale jest to śmiech przez łzy…

Spotkałem panią Marynię na ulicy Romanowicza. Szła obarczona dużą paczką i udawała niezręcznie, że mnie nie widzi.

– Pozwoli Pani? – zbliżam się z uśmiechem, wyciągając rękę po zbyt wielki jak na tak filigranową osóbkę ciężar. Pani Marynia rumieni się jak pensjonarka.

– Dziękuje, dziękuję – szepcze zakłopotana – ale doprawdy nie warto — to już tak niedaleko…

Wymowne oczy p. Maryni spoczęły na szyldzie z napisem „Sklep Komisowy”.

– Ejże droga Pani, proszę nie grymasić, boć zdaje mi się, że do jednego zmierzamy celu – mówię żartobliwie, pokazując złoconą ramę obrazka, wyglądającą ze źle zawiniętego kartonu.

– Jakto, czyżby i Pan?…

I ja i Pani i wielka część naszej inteligencji idzie tą samą drogą i zaiste nie mamy się czego wstydzić! Gdybym był malarzem, namalowałbym taki obrazek: Pod stromą górę szliby spiesznie różni ludzie – starzy emeryci, byli obywatele ziemscy, przedwojenni przemysłowcy, właściciele kamienic, wdowy żyjące z kapitału, dzisiejsi urzędnicy. Wszyscy by nieśli, jak my teraz, zawiniątka i tłumoczki. Z jednych wyglądałby złocisty pas słucki, tutaj gobelin, ówdzie stary sztych, tam porcelanowa figurynka, jakiś drogocenny gracik, ba nawet okrycia, bielizna… Znikaliby kolejno w dużym  budynku, na frontonie którego widniałby taki napis: „Ochrona Skazańców. Dom komisowy dla inteligencji”.

Lecz p. Marynia nie rozchmurzyła posępnej twarzyczki. – Ależ ja chcę żyć – krzyknęła gniewnie, – chcę żyć bez ciągłej troski o jutro, chcę by mój mąż po sumiennej pracy w biurze znalazł w domu miły spoczynek, by dzieci miały całe obuwie i dostatnią ilość chleba! A tu już około 15 każdego miesiąca z pensji mego męża nie ma śladu. Wiem ja dobrze, że ludzie jakoś sobie radzą. Wiem, że są kawiarnie, czy restauracje, gdzie można coś posłyszeć, czegoś się dowiedzieć, skombinować, uplanować, a potem bez trudu w domu dostatek, teatry, bale….

– A jak się na to zapatruje mąż Pani?

– Ej to stary niepoprawny romantyk, z którym mówić o tem nie warto!… Tłumaczyłam i prosiłam, ale za całą odpowiedź usłyszałam kazanie o nie zatracaniu resztek skarbówducha, nie zaprzedaniu samych siebie, unikaniu demoralizacji, ugięciu głowy z godnością, służeniu wiernie Ojczyźnie, choćby nas jeszcze więcej poniewierano i gnębiono… A ja tymczasem wynoszę z domu wszystko – i nie mam już nic do sprzedania!..

– Niechże się Pani uspokoi, przecież trzeba wierzyć w jaśniejsze jutro…

Ciekawe, co mieli robić ci, którzy nie mieli do sprzedania „złocistegopasusłuckiego, tudzież gobelinu,  staregosztychu, porcelanowejfigurynki, jakiegoś drogocennegogracika, ba nawet okrycia, bielizny…”.

Dziś trudno wyobrazić sobie życie bez telefonu (komórkowego). A kiedyś walczono O komunikację pocztową z Brzuchowicami i bodaj jeden aparat telefoniczny na całą miejscowość w urzędzie pocztowym…

Brzuchowice – jedyne letnisko Lwowa, położone w 9-tym kmlinji kolejowej Lwów – Rawa Ruska stały się ostatnimi czasy z powodu wielkiego głodu mieszkaniowego jaki panujeobecnie we Lwowie schroniskiem dla wielu szukających dachu przeważnie urzędników i przemysłowców.

Lwowska Dyrekcja kolei utrzymuje bardzo dogodny ruch pociągów lokalnych między Brzuchowicami a Lwowem, jednak Lwowska Dyrekcja poczt zignorowała doniosłe znaczenie, jakie spełniają dla Lwowa Brzuchowice nietylko w sezonie letnim, lecz i w zimowym, przemieniając jednym z ostatnich swych zarządzeń Urząd pocztowy w Agencję.

Jakie ujemne strony ma dla Brzuchowic Agencja, o tem wspominać nie będziemy, zaznaczamy tylko, że nasza Dyrekcja Poczt i Telegrafów prawdopodobnie nie uruchomi przy Urzędzie pocztowym w Brzuchowicach mównicy telefonicznej.

Mamy jednakowoż nadzieję, że Lwowska Dyrekcja Poczt i Telegrafów wglądnie ponownie w wydane ostatnio zarządzeniaco do poczty w Brzuchowicach zmieniając je radykalnie.

Dziś wiele mówi się o tzw. „przydziałach”, czyli o nieużytkach, które mają być przekazane ludziom. Ale coś podobnego już było. Mowa o tym w Dzierżawie niezagospodarowanych użytków rolnych.

W Nr 7 „Dziennika Ustaw” ogłoszono rozporządzenie o wydzierżawianiu niezagospodarowanych użytków rolnych.

Na mocy tego rozporządzenia obowiązkowi wydzierżawienia podlegają, bez wzglądu na ogólny obszar gospodarstwa, grunty leżące odłogiem, a zdatne pod uprawę rolną, których właściciele, posiadacze bądź osoby, mające je pod swoim zarządem, opieką lub w dzierżawie, sami uprawiać nie mogą.

Ugory, uzasadnione normalną gospodarką trójpolową lub racjonalną gospodarką płodozmienną z warunkiem, że okres ugorowania bez stosowania mechanicznej uprawy od czasu sprzętu ostatnich kłosowych trwa dłużej, niż do 1 lipca roku następnego, jak również kilkuletnie kultury pastewne, jako: koniczyny i esparcety, lucerny, szlachetne trawy, względnie ich mieszanki, założone i utrzymywane w sposób racjonalny, o ile stan ich i przypuszczalna wysokość plonów odpowiada przeznaczeniu, nie będą uważane za odłogi.

Spółki gospodarcze, zawierane w celu uprawy gruntów, pod warunkiem dzielenia się płodami w naturze pomiędzy użytkownikami a właścicielami, posiadaczami bądź osobami, mającemi takie grunty pod swoim zarządem, opieką lub w dzierżawie, nie będą uważane za dzierżawy.

Czynności, dotyczące przymusowego wydzierżawienia wykonywane będą pod ogólnym kierownictwem i nadzorem ministerstwa rolnictwajako organu i instancji na obszarze województw.

Starostowie powierzą poruczone im niniejsze rozporządzenie czynności powiatowym referatom rolniczym, względnie w razie braku takowego – wyznaczonemu urzędnikowi starostwa. Prawo orzekania o przymusowem wydzierżawieniu przysługuje wyżej wymienionym organom przez cały rok.

Mierniczy Urzędu Ziemskiego przy pracach pomiarowych, NAC

Dziś każdy teatr układa swój repertuar według własnego uznania. Ale w tamtych czasach zasiadała Miejska Komisja teatralna, która analizowała podane propozycje…

…odbyła wczoraj posiedzenie pod przewodnictwem dr. Chlamtacza. Radca Schneider przedstawił repertuar teatralny na marzec.

Z oper mają być wystawione między innymi: „Bal maskowy”, „Sprzedana narzeczona”, „Barbara Radziwiłłówna”. Pod koniec marca przybyć ma do Lwowa Oskar Nedbal, który obejmie muzyczne kierownictwo kilku oper. Przewidziane jest wystawienie komedji Wroczyńskiego „Dzieje salonu”, dramatu Kossara ,,O skibę”. Kossar obiecał swój przyjazd do Lwowa. Repertuar marcowy obejmować ma też występy p. Ordon-Sosnowskiej i wieczór Oskara Wilda.

W dyskusji, która wywiązała się nad tym programem, udział wzięli wszyscy członkowie Komisji. Ostatecznie repertuar na marzec został zatwierdzony.

O poziomie teatrów lwowskich pisano dobrze… tylko nie we Lwowie. O tym – w Dokoła teatrów lwowskich.

Teatrami naszymi zaczynają coraz żywiej interesować się inne miasta. Zrazu pomieściło o nich wzmianki lub nawet spore artykuły kilka ilustrowanych pism warszawskich i krakowskich. Obecnie to zainteresowanie udziela się prasie codziennej. Między innemi obszerne zbilansowanie pracy teatralnego Lwowa pomieściła „Gazeta Warszawska”. W tych wszystkich notatkach czy sprawozdaniach, przeciw którym nicby w zasadzie mieć nie można, razi tylko przesadny optymizm, dziwnie odbijający od sądów, przejawianych przez większość organów lwowskich.

Czy tej żarliwości propagandystycznej, mającej przekonać obcych o rozkwicie naszych teatrów, nie możnaby raczej skierować ku przekonaniu nas na miejscu?

Dziś w Polsce handel w niedzielę jest zakazany – tradycja ta sięga lat 20.O to również walczono: Zamach na odpoczynek niedzielny…

Wobec pogłosek, że rząd jest skłonny do pewnych ustępstw na rzecz Żydów, mianowicie ma być dopuszczone otwieranie w niedzielę niektórych sklepów – odbył się w niedzielę, w Kongregacji kupieckiej olbrzymi wiec kupców chrześcijańskich. Po krótkiej dyskusji uchwalono jednogłośnie następującą rezolucję:

„Zebrani zaniepokojeni wiadomością, iż rząd nosi się z myślą zmiany ustawy o spoczynku niedzielnym na razie dla pewnych kategorii handlu, które rzekomo dla wygody publiczności mają być czynne w niedzielę i święta – oświadczają, że taka zmiana obowiązkowej ustawy uczyniłaby w niej poważny wyłom i stworzyłaby precedens dla rozszerzenia tego wyłomu na resztę handlu, przeciw czemu zebrani wnoszą bezwzględny protest i żądają, by rząd raz wydanych przepisów nie zmieniał, a tem samem nie uniemożliwiał posłuchu”.

Rządowi polskiemu zarzucano polonizację i katolicyzację ludności ruskiej. Ale bywało na odwrót. Przykład – Wieś Zamulińce…

…położona nad Prutem w powiecie Kołomyjskim, zamieszkała była przed laty przez ludność przeważnie polską. Znaczna odległość do kościoła w Kołomyi, a bliskość cerkwi, która była na miejscu – a przytem silnie rozwinięta agitacja miejscowych parochów – sprawiły, że lud polski coraz rzadziej odwiedzał daleki kościół, a coraz częściej zachodził do bliskiej cerkwi. Dziś zaledwie połowa tej dawnej szlachty polskiej pozostała wierna swemu obrządkowi i swej narodowości.

Aby zapobiec dalszej rutenizacji, grono ludzi chętnych utworzyło komitet, który bardzo gorąco zabrał się do zbierania funduszów i już z wiosną 1914 roku rozpoczął budowę kościoła. Roboty prowadzono wszybkiem tempie i przed zimą kościół byłby już pod dachem, gdyby nie wojna, która nie tylko wstrzymała wszelkie roboty, ale nadto doszczętnie zniszczyła wszystek materiał przygotowany do budowy.Obecnie prócz niedokończonych murów nic nie pozostało.

Wiemy wprawdzie, że przy teraźniejszych cenach robocizny i materiałów, trzeba bardzo wysokich sum do ukończenia tego Domu Bożego. Wiemy również, że społeczeństwo nasze jest znużone ciągłem nawoływaniem do składek na rozmaite cele – mimo to jednak postanowiliśmy przystąpić do ukończenia rozpoczętej budowy i nie wahamy się odwołać do ofiarności tych wszystkich, którym nie obojętna jest przyszłość tej ziemi kresowej. Wierzymy, że kto jest dobrym Polakiem i pragnie uchronić lud nasz od wynarodowienia, ten nie odmówi bodaj skromnej ofiary Bogu na chwałę, a narodowi na pożytek!

Za Komitet: ppłk. Mond, dowódca 49 pp.

Lwów nie zapomina o swych obrońcach i stara się ich upamiętniać…

Na nabożeństwiedzisiejszym za zmarłych obrońców Lwowa Milskiego-Łapińskiego i ppor. Borkowskiego świecił kościół pustkami, Z wyjątkiem przedstawicieli wojskowości i Związku Obr. Lwowa, jako też jednego reprezentanta „Gwiazdy”, nie zjawił się nikt, by uczcić pamięć tych, co w listopadzie 1918 r. rzucili na szalę młode swe życie, by uratować polski Lwów. Smutno pomyśleć, że niespełna cztery lata dzielą nas od owych podniosłych, pełnych bohaterstwa listopadowych dni, a już wspomnienie o nich tak dalece wyblakło.

…i wystawić im Pomnik Orląt – Obrońców Lwowa, który stanąć ma według uchwały, powziętej onegdaj przez Komitet kaplicy-pomnika Orląt na tymczasowym cmentarzyku przy gmachu Politechniki. Postanowiono rozpisać konkurs na projekt pomnika, a jako sąd konkursowy wybrano komisję z dziesięciu osób. Na budowę pomnika zebrano już 1.800.000 mkp.

Projekt budowy kaplicy upadł, nie zgodziło się nań grono profesorów ze względów architektonicznych.

Pomnik Obrońców Lwowa przy Politechnice Lwowskiej, sbc.ogr.pl

Została zachowana oryginalna pisownia

Opracował Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 4 (392), 1 – 15 marca 2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X